Rano wychodziliśmy na ryby i spotykaliśmy się nad rzeką. Każdy z nas miał własne sprawdzone miejsca i sposoby, toteż łowiliśmy oddzielnie, często kilka kilometrów od siebie. Wieczorem spotykaliśmy się w umówionym miejscu i rozmawiając wracaliśmy do domu. Nie byłbym sobą, gdybym nie pytał go o wyniki, on zawsze chętnie opowiadał mi co, gdzie, jak i na co złowił. W jego siatce często gościły piękne bolenie, takie po 70cm, a zdarzały się też i większe. Ja nie miałem takich wyników i 50 cm boleń był niemałym sukcesem. Zacząłem więc dociekać co źle robię, czego brakuje w moim zestawie...

Arek (tak miał na imię ten wędkarz) łowił odległościówką 420 cm c.w. do 20 g, małym kołowrotkiem spinningowym ze 150 metrowym nawojem 0,14. Zestaw wyposażony był w srebrny hak nr 4 o długim trzonku dowiązany bezpośrednio do żyłki głównej. Dla porównania ja używałem 5 metrowej wędki teleskopowej c.w. do 35 g, z kołowrotkiem spinningowym, żyłką 0,20, małym spławikiem wykonanym z suchej gałązki (zastopowany na żyłce rurką igielitową), ciemnym, kutym hakiem nr 2, który zakładałem na małą stalkę.

Arek łowił dużo boleni, kleni i okoni, szczupaka nigdy na swój „boleniowy” zestaw nie wyjął, ponieważ zębaty łatwo przegryzał żyłkę. Ja na swój zestaw łowiłem szczupaki, okonie, klenie... bolenie siadały na mój hak raczej przypadkowo, straszone wyglądem stalki.

Obaj łowiliśmy na uklejki, które wcześniej Arek wyciągał podrywką. Ja wsadzałem je do sadzyka, aby potem zakładać na hak żywe rybki, on od razu zabijał uklejki. Takiego trupka zakładał na hak, wchodził w płytkim miejscu na środek rzeki i spuszczał go z nurtem. Rybka unosiła się do góry brzuchem na powierzchni wody. Arek wpatrywał się w spływającą z nurtem przynętę, żyłka była leciutko napięta i nagle ni stąd ni zowąd wokoło rybki tworzył się mały wir, który po sekundzie zmieniał się w rozbryzgującą się na wszystkie strony wodę... Arek liczył do trzydziestu, a potem mocno zacinał. Pustych zacięć prawie nie miał.

Jego metoda na bolenia okazała się bardzo skuteczna i to dzięki niej złowiłem wiele ładnych rap i kleni. Jest bardzo skuteczna wtedy, gdy boleń żeruje przy powierzchni, a woda jest przejrzysta. Co do przyłowów to na ten zestaw bierze chyba każda drapieżna ryba, od pospolitego okonia, poprzez sandacza, aż do sporego jazia... z wyciągnięciem szczupaka są nie lada problemy.

Aby łowić tą metodą trzeba poruszać się po łowisku bardzo cicho i ostrożnie. Przynętę można zbroić za pysk lub za grzbiet. Możemy martwą uklejkę zarzucać, ale wydaje mi się, że lepiej wejść na płyciznę i wypuścić przynętę z prądem, ma to swój niepowtarzalny urok.

Życzę wielu emocji i połamania kija!
Pior Madura *P_I_O_T_R_E_K*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Cytat:
W jego siatce często gościły piękne bolenie.

Feeee.

Cytat:
Arek wyciągał podrywką.

A to dozwolona jest już podrywka w Polandii?

Wypuszczanka czy też z angolska trotting jest genialną i wielce elegancką metoda. Skuteczność ogromna i emocje gwarantowane.
U nas na Wilii taki numer chyba nie przejdzie! :grin Zbyt wielka dysproporcja między ilością boleni i uklejek (pomimo, że je ustawicznie z Estradem przetrzebiamy!). 8)
Zed - a skąd w takim razie wziąć tych małych rypkuf na przynętę? Garścią zagarnąć, czy w sklepie wędkarskim kupić karasków (na bolenia!!!)? :roll
Zed - a z tą chwaloną wypuszczanką, to kij o dwóch końcach. Nie będziesz przecież wypuszczał zestaw w nieskończoność kilometrami i ślepił się w lornetkę. Jeżeli nie weźmie za pierwszym wypuszczeniem, to zwijając zestaw wypłoszysz z łowiska wsie ogony (o ile one tam były). :(
Podrywka jest rybackim narzędziem połowowym. Jej użycie przez osoby nieuprawnione stanowi przestępstwo. To kosztuje kilka miesięcy kary pozbawienia wolności, zwykle w zawieszeniu. Plus kara grzywny, nawiązka dla rybackiego użytkownika obwodu, do tego grzywna i zwrot kosztów sądowych.

Piotrze, żyłka 0,14? Teraz czekam, szczególnie po tekście o linach z zielska, na tekst o tym, że grube sumy powinno się łowić na żyłkę max. 0,20 mm. Tak samo dorsze ciągnięte na pilkery, z głębokości 70 - 90 m.

Zakładam, że chyba jeszcze nie wiesz, co potrafi boleń o długości 70 cm lub więcej. Toteż informuję Cię, że żyłkę 0,14 potrafi wyciągnąć z kołowrotka całą. Potem pęka węzeł na podkładzie.

Zgrabnie piszesz, ale przestań fantazjować.
Panowie nie wiem jak teraz, ale wtedy (teraz chyba się nie zmieniło) wolno było używać podrywki o wymiarach 1m x 1m i określonej wielkości oczek.
Panie Zed, nie wiem czy pan wie, ale bolenia w Wisłoce nie brakuje, a wręcz wypiera z niektórych rejonów inne drapieżniki, także zabranie bolenia znad wody nie jest wcale \"czynem nieetycznym, niszczącym rybostan polskich wód\". Pozdrawiam
:)
Piotrek, wędkarstwo z natury niszczy rybostan, jakie by nie było. Jeśli wypuszczasz, też niszczysz... przyrodę, bo deptasz, urywasz, łamiesz, itd. Zresztą, zobacz co \"wędkarze\" zostawiają po sobie nad wodą... Podrywką nie wolno łowić żywców, kiedyś można było. Co do artykułu, sposób faktycznie rzadko stosowany na dużych rzekach, bo nie da się precyzyjnie tego trupka podać, chociaż i ja znam specjalistę na górnej Wiśle i Warcie. Mam wątpliwości do tego arkowego liczenia do pół minuty... wg mnie stanowczo za długo, ale nie wiem jak wyglądało zbrojenie żywca, zasugerowałem się tym, że 2 kotwice, w tym przypadku zacinałbym od razu. Artykuł dobry... prośba ponowna, włączaj sprawdzanie pisowni w Wordzie :)
To jak wy te cholerne żywce tam łowicie??? :? Na \"kici-kici-kici...\"??? :grin
Cytat:
w Wisłoce nie brakuje, a wręcz wypiera z niektórych rejonów inne drapieżniki


Nie wypiera. Zajmuje nieco inną niszę ekologiczną. Nie niszczy tarlisk, nie wyżera ikry. Najwyżej konkuruje z sandaczem bądź okoniem, żerującymi na drobnej rybie, głównie uklei.
Najprawdopodobniej skoro wchodzi bolen, to cos innego drapieznego wlasnie wylowiliscie. Czego w Wisloku jest coraz mniej?? Bo ze wszystkiego, to by sie jakby zgadzalo z trendem ogolnopolskim. Ale moze zadbaliscie o cos szczególnie?

Do Bombla - zylka 0,14 mozna wyholowac i 3kg teczaka na Piasecznie. Bylem, widzialem. Zapominasz, ze istnieje jeszcze kij i hamulec.
Wojtek w Polsce żywce się kupuje w sklepie, a jeśli go braknie lub jest potrzeba chwili łowi się wędką. Co za problem założyć białego robaka lub choćby kulkę z chleba i nałowić kilkanaście płotek, uklei, krąpików? Jest tego w bród. Godzina i masz żywców ile chcieć :)
Nie wierze ze bolek 70cm jest w stanie wyciagnac cala 0,14. Ja na 0,18 nie oddaje nawet metra takiej rybce schodze z nia w dol ale charakter mego lowiska na to pozwala :grin
Mój największy do tej pory boleń (68cm) nie wyciągnoł więcej jak 40 metrów 0,14...a tak nawiasem to ile tej żyłki panie Andrzeju pan ma nawiniete na kołowrotek, że panu boleń cały zapas wyciąga(ja mam 200m) ? Żyłką 0,14 przy odrobinie wprawy i doświadczenia w holowaniu można wyciągnąć naprawde ładną rapę(zakładając, że na kołowrotku tej żyłki jest pewin zapas...)
Pozdrawim
Cytat:
Zakładam, że chyba jeszcze nie wiesz, co potrafi boleń o długości 70 cm lub więcej. Toteż informuję Cię, że żyłkę 0,14 potrafi wyciągnąć z kołowrotka całą. Potem pęka węzeł na podkładzie.


Andrzeju, Ty chyba nie miałeś takiego bolka na kiju... 3-kilowy boleń i wyciąganie 150 metrów żyłki z kołowrotka? Bzdury :( ! Zerwać go przy nieumiejętnym holu to nie jest problem. Ale na ileś złowionych ryb z tego gatunku, jakoś żadna mi nie odjechała dalej, jak na 20~30 metrów... Poza tym, czytaj ze zrozumieniem... Gość wprawdzie łowi na cienką żyłkę, lecz nie jest to żyłka 0.14mm, ale 0.20mm. Piotrek napisał dość wyraźnie zresztą, że na kołowrotek wchodzi 150m czternastki).
Inny aspekt sprawy jest taki, że ale łowiąc długim, i zapewne miękkim teleskopem, kontrolowanie zrywów ryby jest zdecydowanie ułatwione.

Piotrze, pomimo że sam wypuszczam cały drapieżny białoryb, zaciekawiłeś mnie tym tekstem... Gdybyś jeszcze zagłębił się w temat samej metodyki połowu, to artykuł byłby pierwsza klasa.
Dobra, niech Wam będzie. Używajcie sobie nawet 0,06 mm.
Mój życiowy kleń, 59 cm (przypadek, na spławik), przez ponad pół godziny tańczył na przyponie 0,12. Padł niemal natychmiast po podebraniu.
Kwas mlekowy, mości panowie!

Boleń tańczy na uwięzi na pewno nie mniej. Moja życiówka sprzed dziesięciu lat, 75 cm, też przypadkowo zapięta (nie poluję na bolenie w sposób celowy), tańczyła w nurcie ok. 10 minut. Na kiju do 30 g i żyłce 0,22. Przy siłowym holu.

Nie umiem łowić? Być może.

Niemniej tekst między bajki wkładam. Bo jeszcze nie widziałem wędkarza, który świadomie zasadza się na poważnego drapieżnika (poza niezarośniętymi burdelami), a który używa żyłki cieńszej niż 0,18.
To nie dla bolenia, który pierdyknie zwykle tak, że mało kij z ręki nie wypadnie. Po czym jak lokomotywa wali w stronę środka rzeki.
Dla takich ledwie miarowych - to tak. Może być i 0,14 mm. Jak zielska nie ma. To da się wyjąć. Taki 70 - 80 cm wyjąć się nie da. Wysnuje cały nawój. Lub znajdzie odrobinę zielska czy jakąś inną uwadę. Tam się skryje. Operatorowi wędki pozostaje \"kocia morda\".
Dodam od siebie że znajomi łowcy boleni używają żyłek 0,16mm i plecionek Dragon Invisible 0,08mm. Nie słyszałem żeby ryba wysnuła im całą żyłkę ew. plecionkę a zapinają całkiem ładne sztuki 8)
A ja dodam, że na KOS\'ie na kleniową obrotkę 0, przy kręciołku Catana 1000, na którym nawinięta była dwunastka walnął mi bolek. Musiałem przeciągnąć w nurcie, żeby dało się go podebrać z dogodnego miejsca. Miał 55cm i mimo dobrze wyregulowanego hamulca nie wyciągnął nawet centymetra żyłki. Novis mi świadkiem :P
Chopy, jeziorowego leszcza, kilogramowego, na żyłce 0,10, holuje się najwyżej przez minutę. Takiego samego leszcza, przy takim samym zestawie, na rzece holuje się nawet i pięć minut.

Chcecie się bawić w delikatność zestawów? No to się bawcie. Pod uwagę jednak biorąc, jak czuć się będzie ryba \"oczywiście wypuszczona\" :grin po półgodzinnym holu.

U mnie ryba jest wyjmowana możliwie najszybciej. Albo od razu dostaje w łeb, albo natychmiast jest wypuszczana. Trzecim wyjściem jest obszerna siatka, w której rybie krzywda się nie stanie.
I wszewdłem tu tak sobie po pół roku przerwy zrezygnowany ciętym językiem kolegów \"wędkarzy\" z myślą, że a nóż coś się zmieniło, ale gdzież tam...Kolega dzieli się impesją z piękna połowu boleni na wypuszczankę, a tu gradobicie... a to,że blefuje, że żyłka za cienka...krytyka, krytyka, krytyka. Na jego miejscu już bym się niczym nie dzielił. Wędkarz wędkarzwoi nierówny, a tych prawdziwych mało. Co do metody połowu to korci mnie od dawna i popróbuję ze środka rzeki -górnej warty. W samym nurcie tłuką niesamowite bolenie
Chopy, jeziorowego leszcza, kilogramowego, na żyłce 0,10, holuje się najwyżej przez minutę. Takiego samego leszcza, przy takim samym zestawie, na rzece holuje się nawet i pięć minut.

Skąd ten leszcz :? :eek

@Domin, nic się nie zmieniło, to prawda. Rozmawiamy, dyskutujemy, piszemy artykuły, a Bombel i tak WSZYSTKO wie najlepiej.
Bo z boleniem to jest tak, ze w lecie trzeba naprawde niezle sie maskowac, zeby zlowic. Stad to 0,14 i brak stalki. Wiosna czy jesienia nie jest taki ostrozny.
A pytanie do Piotrka - po co ten znajomy pakowal bolki do siaty? Zarl toto pozniej?
No, Bombel, i dołożyli co - mądralo...
Każdy się cieszy i dzieli tą radochą jak i czym łowi i chyba nie warto tak prosto z mostu po mentorsku podcinać to na pniu...
A bo wicie, Kliwolicie... Nie podcinam na pniu.

Jeno gdy wcześniej czytam, że żyłka główna na lina z zarośniętego miejsca to 0,18, a prawie metrowy boleń, to na żyłkę 0,14 - to cuś mnie trafia.
Zważyć jeszcze trzeba, że rozciągliwość tak cienkiej żyłki prawie nie pozwala na skuteczne zacięcie rapki. Dość trudnej do zacięcia, bo wnętrze otworu gębowego dość twarde.

Miałem na kiju trochę przypadkowych boleni. Przypadkowych, bo w sposób celowy ich nie łowię. Wiem, jak potrafią szaleć w walce o życie.
Złowione przeze mnie - przeżywają. Bo wyjęte bardzo szybko i jeszcze szybciej uwolnione.
Odpowiedź na pytanie Kuby: Arek brał bolenie i dawał sąsiadom, byli to ludzie dosyć ubodzy i nie gardzili taką rybką.
A nich sobie każdy łowi na co chce. 0,14 używam na przypony, chociaż rzadko na nie łowię bo wolę bez. Mając ,,miękką\" wędkę i mocną 14 można bawić się ale powątpiewam o sukcesy tak jak Bombel. W tym artykule cały sens sprowadza się do wypuszczenia zestawu wraz z nurtem i to jest samo sedno warte zauważenia. Co do siateczki panowie to zabroniono niedawno a kolega Piotrka łowił tak dawniej. Przynajmniej ja to tak zrozumiałem. A zrozumiałem, że kiedyś nosiło się ryby do domu, bo w siatce kiedyś metalowej dziś zabronioneja dostępnej winylowej też się nosi. Nosi się ryby złapane lub kupione przy ,, burdelach\".
Ryby coraz mniej tylko opowiadania zostały a te mają coraz ryby cięższe, dłuższe a żyłki z 0,35 zeszły na 0,15. Koń by się uśmiał.
Gratuluje artykułu, jest niezły. :)Mieszkam w Kostrzynie nad Odrą,bolenia jest tu mnustwo. To też ludzi je łowiących jest sporo, i nigdy niespotkałem kogoś z żyłką grubszą niż 0,18.Ja osobiście łowie na 0,16,ale tylko latem kiedy jest on bardziej ostrożny, natomiast wiosną i jesienią jest to 0,18.Łowie na 3m.kij Jaxona o ciężaże 30g.i tylko raz mi się zdarzyło że ryba wyciągła więcej niż 30m.
Gratuluje artykułu, jest niezły. :)Mieszkam w Kostrzynie nad Odrą,bolenia jest tu mnustwo. To też ludzi je łowiących jest sporo, i nigdy niespotkałem kogoś z żyłką grubszą niż 0,18.Ja osobiście łowie na 0,16,ale tylko latem kiedy jest on bardziej ostrożny, natomiast wiosną i jesienią jest to 0,18.Łowie na 3m.kij Jaxona o ciężaże 30g.i tylko raz mi się zdarzyło że ryba wyciągła więcej niż 30m.
Osobiście stosowałem podobną metodę ale z żywcem. Chciałem zrobić eksperyment z tajemniczymi rybami z jeziora Czerskiego. Sprawa jest ciekawa, bo w ciepłe bezwietrzne dni pod samą powierzchnią wody pływają duże (na oko po 2-3kg),podłużne ryby drapieżne. Miejscowi uznali je za rapy bo od czasu do czasu uderzają z impetem w ławice pływających wyrośniętych uklei.
Moim zestawem była teleskopowa wędka 3,60m na kołowrotku żyłka 0,27. nie stosowałem żadnych ciężarków ołowianych. Zamiast tego zastosowałem kulę wodną oraz długi przypon z żyłki 0,22 zakończony ostrym hakiem nr 1. Przynętą była ukleja ok 11cm. Zestaw zarzuciłem możliwie najdalej od siebie a kabłąk zostawiłem otwarty. Dzięki temu żywa i duża ukleja odpłynęła jeszcze dobre kilkanaście metrów aż ledwo mogłem dostrzec wypełnioną do połowy wodą kulę. W pewnym momencie dostrzegłem podpływającą do zestawu falę i ... potężne uderzenie w wodę :eek . Zaciąłem natychmiast jak zobaczyłem szybko wysnuwającą się z kołowrotka żyłkę. Niestety ryba szybko się spieła :upset . Jednakże kula była po prostu zdruzgotana.