W tym tygodniu nie ruszałem się z domu, czekała mnie wymiana okien, a potem mały remoncik, który przeciągnął się do piątku. Po nim, długo się zastanawiałem, gdzie tym razem pojechać. Wybór był trudny, bowiem wiadomości, które napływały od kolegów nie były dobre.

Jakieś sporadyczne brania krótkich szczupaczków obserwowano na Nieliszu natomiast na Majdanie Zahorodyńskim zapanował chwilowy zastój i ludzie wracają bez brania. Na innych zbiornikach było podobnie, rzadko i krótkie szczupaczki, gdzieniegdzie okonek. Tylko na Zembrzyckim trafiają się pojedyncze sandacze.

Nad rzekę nie pojadę, bo nie ma po co, na Nieliszu wodę opuszczają, więc na Wieprzu wysoko, a Bug wylał i może dopiero za około 2 tygodnie poziom wody będzie odpowiedni. Mam tylko nadzieję, że uda się jeszcze w tym roku chyba, że zacznie znowu padać to „stary” zapomnij. W tygodniu skontaktowałem się z Marcinem (Cinkiem) i zaproponowałem wspólne wędkowanie. Nie odmówił. Wybór padł na jezioro Wytyczno.

Wschód słońca nad Wytyckim

Miałem mieszane uczucia, ponieważ jezioro nie należy do łatwych. Wytyckie albo Wytyczno to ponad 500 hektarowe jezioro. Największe na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Akwen ogólnie zaliczany do płytkich. Średnia głębokość to 3 m, a maksymalna 6 m.

Jezioro przypomina rozległy blat, ale są też miejsca bardzo interesujące pod względem ukształtowania dna. Pofałdowania z zagłębieniami, a także niewielkie spadki znajdziemy od strony północnej, a także na głównym plosie jeziora.

Na wysokość przepompowni natrafimy na rów w kształcie rynny o głębokości około 6 m i długi na około 60 m, otoczony z obu stron gęstym trzcinowiskiem.

Z dwóch stron jezioro jest obwałowane, od wschodu i od strony północnej. Brzegi od południa i zachodu są łagodne, ale trudno dostępne, mocno zakrzaczone o szerokim pasie trzcin. Od południowego zachodu jezioro odgradza las.

Strona zachodnia jeziora jest najpłytsza, ale za to najpiękniejsza. W letniej porze kwitną tam ogromne połacie żółtego i białego grążela, a w licznych zatoczkach leżą powywracane, częściowo obumarłe drzewa.

Wytyckie latem od strony zachodniej

Pełno w tym rejonie jeziorowych wysepek, od najzwyklejszych bród trzcinowych do takich z twardym lądem, zadrzewionych, które zamieszkują wszelkiej „maści” ptaki.

Szczerze powiedziawszy, to nie widziałem drugiego takiego jeziora, tak oryginalnego, z taką ilością zatopionych drzew i z takim potencjałem ryb.

Z Chełma wyjeżdżamy o godz. 5.00. Na wodzie chciałbym być przed 6.30 to akurat dobra pora. Cinkowi zamarzyły się sandacze. Fajnie - ja też bym chciał. Obieramy azymut na stare ploso jeziora, które w tym rejonie charakteryzuje się dość twardym dnem.

Ustawiamy się na skraju spadku na głębokości 5 m i zaczynamy łowić. Po około 2 godzinach jesteśmy bez brania. Przesunięcie łódki o kolejne kilkanaście metrów również nic nie daje. Mijają minuty, a My nadal „zerujemy”. Cinek chce się przesunąć o kolejne kilkanaście metrów, ma gość nadzieję, ale mnie to nie przekonuje.

Dzwoni mój telefon. To kolega Paweł zdaje mi relację. Pływa po Zalewie Zembrzyckim. Złowił sandacza, a zaraz potem przesyła mi zdjęcie ryby. Ładny sandacz.

Trzcinowe wysepki i wystające zatopione drzewa to charakterystyczne widoki z Wytyckiego”

W końcu Marcin ustępuje, a ja proponuję przesunąć się bliżej brzegu i poszukać szczupaków, ewentualnie okoni. Około 200 m przed nami wystają z wody niewielkie wysepki trzcinowe.

Nasza miejscówka

To może być strzał w dziesiątkę. Przekręcam manetkę „elektryka” na 5 bieg i już po chwili łódka równo tnie wodę. Po drodze pocieszam Marcina, że jak i tutaj nic nie złowimy to wpłyniemy w karcze jeszcze bliżej brzegu, gdzie zakotwiczyło kilka łódek z miejscowymi wędkarzami.

Ustawiamy się około 30 m od skraju wysepki. Na sondzie mam 3 m. Dno z uskokami, pofałdowane. Głębokość odpowiednia, jest idealnie. Wiaterek lekko marszczy wodę, a słonko próbuje przebić się przez chmury. Zaczynamy łowić. Pierwszy rzut wykonuję niedbale, a kiedy przynęta upada na wodę, po kilku sekundach zaczynam skręcać linkę na kołowrotku z jednoczesnym podciąganiem wabika. Łowię w pół wody. W końcu mam targnięcie przynętą, zacinam, a potem czuję charakterystyczne, okoniowe pulsowanie na szczytówce. Doczekałem się brania. Okoń w granicach 25 cm. Wypuszczam rybę do wody. Marcin też zacina okonia. Ech, fajnie byłoby złowić kolejnego. Chyba Bóg mnie wysłuchał, bo na wędce mam następnego okonia. Kolejne rzuty kwitujemy kolejnymi „pasiakami”. Zmieniam technikę prowadzenia przynęty i łowię z opadu. Mój wabik to perłowe kopyto Relaxa 5 cm, z przyponem wolframowym. Marcin łowi na perłowego twistera. Najwyraźniej okoniom nie przeszkadza wolfram. „Worek się rozwiązał”, a ryby agresywnie zasysają przynęty. Zaczynam uśmiechać się sam do siebie, bo dawno takiej „jazdy” nie miałem. Teraz to za każdym zarzuceniem wyciągamy po rybie.

Są chwile, że holujemy jednocześnie. To wygląda jak na dobrym filmie z YouTube. Okonie są naprawdę duże.

Nie wytrzymuję i wyciągam miarę. Te najmniejsze mają po 25 cm, a największe po 42 cm, Ale zabawa wow! Znowu dzwoni mój telefon, to Paweł pyta o wyniki. Chyba nie uwierzył w moje słowa albo wprost przeciwnie, bo po niecałych 2 godzinach, a może i krócej płynął już w naszą stronę na swoim Texasie 370. Ma facet zdrowie najpierw zaliczył Zembrzycki, a teraz przyłącza się do nas.

Podczas łowienia obserwowaliśmy wspaniałe ataki dużych okoni, które z otwartym pyskiem odprowadzały nasze przynęty do łódki. Dzisiaj żałuję, że nie zrobiłem więcej zdjęć. Bo takie pasiaste „klocki” nie ogląda się, na co dzień. Będzie, co opowiadać kolegom. Czas nieubłagalnie parł do przodu, a wszystko co piękne, musi się kiedyś skończyć.

Brania były coraz rzadsze, aż w końcu ustały. Stado pięknych i grubych okoni gdzieś odpłynęło, niestety nie potrafiliśmy ich namierzyć, bo mogły być wszędzie. Zaczęliśmy się przestawiać, ale na nic się to zdało. Na wodzie żadnego poruszenia. Zmieniamy miejscówkę i zapływamy za wysepkę w pobliże łódek z miejscowymi wędkarzami.

Głębokość od 2 m do 1,4 m. Mnóstwo tutaj zaczepów, a wystające z wody resztki zatopionych drzew są idealnym szczupaczym eldorado, poza tym dają schronienie innym gatunkom ryb. Ta miejscówka wygląda obiecująco, ale ma jedną wadę, potrafi mocno nadwyrężyć kieszeń wędkarza, o czym mogliśmy się przekonać. Autochtoni łowią tutaj na żywca, rzadko na spinning. Jeden z nich wyciągnął przy nas sandacza 5 kg - tylko pozazdrościć. A my doławiamy tutaj po szczupaku, a potem pomału przesuwamy się w kierunku brzegu.

Na dzisiaj wystarczy „akumulatory naładowane”! Jezioro dopisało, bo tyle brań z jednego miejsca, i tyle złowionych, pięknych okoni to dzisiaj rzadkość. Pora kończyć naszą przygodę wracamy do domu.

Sławek Bałka *sławekB*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Ale ładne okonie. Gratulacje
Kwintesencja. Wspaniałe czytadło i równie nietuzinkowe zdjęcia. Pozdrawiam ;)
Pieknie Sławku połowiliście. Fajnie, że są jeszcze takie miejsca w naszym kraju.
Piękne garbusy gratki , a w przyszłości pamiętaj o koledze
Ciekawy opis wyprawy zakończony wspaniałymi sukcesami !!
No pięknie połowiłeś! Relacja pierwsza liga!!
Przyjemny reportaż a okonie imponujące. Aż przypomniały mi się lata 70-te na Zalewie Zegrzyńskim. Przez całe lato łowiło się po kilka okoni dziennie ale trzeba było sporo wiosłować. W połowie września duże pasiaki grupowały się przed zimą i dwukrotnie namierzyliśmy takie stado. W tamtych czasach okoń był uważany za chwast i nie istniały żadne limity. Pamiętam te wyprawy kiedy na 30 rzutów było 30 uderzeń. Kiedy siatka się zapełniła brat wyciągnął sznurowadło z trampka i nanizał jeszcze kilka. Było się mięsiarzem ... ale wtedy to pojęcie jeszcze nie istniało. :grin Natomiast po powrocie do przystani okazało się, że inni narzekali na słabe brania. :)
To były piękne czasy, ja węgorze nadziewałem na antenę od radia SAFARI 2 :grin
Glociu, a żeby się nie wiły to puszczałeś im Połomskiego czy Wolną Europę ? :grin
Antenę się odkręcało :grin a melodię to były różne :)
Wyprawa jak marzenie, piękne pasiaki. Gratuluję i troszkę zazdroszczę. :)
No Sławciu,poszaleliście. Graty!!! :grin
Po pierwsze jeziorko jak z bajki !!! a po drugie okoniska nieżle wypasione,gratuluje trafnego wyboru łowiska i super fotek :)
Pieknie Sławeczku połowiliście, naprawdę zazdroszczę, cudne okoniki. Może przed Wigilią wybierasz się raz jeszcze, chętnie dołączę. Pozdrowienia dla Cinka i jego lepszej połówki.
Można? -MOŻNA! :) Gratulacje.
Graty chłopaki :grin Pyszna wyprawa 8)
Rewelacja! Gratuluję i szczerze zazdroszę! ;)
Sławek, Marcin......co tu dużo mówić, kiedy nie ma co gadać! Super! Fajny reportaż! Zazdroszczę!
Sławku! Jezioeo bajka! O rybach nie wspomnę :eek Moje klimaty. Pozdrówka dla Marcina i jego ładniejszej połowy, ochszań czemu się nie odzywa. :grin
Orni - zapomniawszy już chyba, o czym Stynka pisała?! To przypominam, że chrzanimy się przez \"RZ\" :grin :grin :grin
Kliwo, z tego powodu nie zostałem belfrem :cry
Witaj Sławku no jestem pod wrażeniem rozwijasz się widzę .Cud okonie i super zdjątka pozdrawiam.
ladne ryby i rownie ladne zdjecia. gratki
Pięknie Sławek, pozazdrościć :grin
Piękne łowisko polskich bassów :grin Na takiej wodzie aż miło się łowi...
pikna woda, pikne rybki gratulacje
Witam serdecznie wszystkich. Dzisiaj byłem znowu na Wytycznie. Wczoraj też byłem ( 2 szt po 50 cm ). I jutro też jadę. Serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję za komentarze. Pa i do usłyszenia. Ps.dzisiaj wyjąłem szczupaczka 77cm (fotka jeszcze w aparacie) potem miałem metrówkę, która zrobiła fikołka tuż przed podbierakiem a po przesunięciu się łódką o jakieś 60 – 70m zaliczyłem kolejne branie zębatego szacuje na 80 zeta. A na koniec przygody siada mi sandał. Jeszcze raz pozdrawiam.
Moje gratulacje :) moje garbusy się nie umywają. :sigh naprawde godne okonie
Wszystko naj... Brawo!!!
Przepiękne ryby panowie, moje szczere gratulacje!
Aż mi się smutno zrobiło że mam do Wytyczna tak w sumie niedaleko a nigdy w życiu tam nie łowiłem :roll
Hoin, nic straconego, trzeba tylko załatwić łódkę albo się umówić ze Sławkiem... ;)
skoczę też kiedyś na to jeziorko, ładnie jest
No więc właśnie o to chodzi że ładnie :) Bo ryby jakieś są wszędzie, tylko znalezienie i złowienie ich jak zwykle nastręcza problemów :grin

A tak w formie przypisu tylko: dwa razy pojawia się nazwa pewnego zalewu. Nosi on chyba miano Zemborzyckiego - nie to że się czepiam, tak tylko wspomniałem ;)
Tak jak wyżej zaznaczyłem w komentarzu dzisiaj tez wędkowałem na Wytycznie. Z rana rybki nie chciały zagryzać s poradczycznie ktoś złowił zębatego pięćdziesiątaka. Było trochę łódek na wodzie. Mi od rana do godziny około 12,30 nic nie brało. Trochę przy tym się napływałem, ale było warto, bo pod koniec dnia o 12,30 miałem pierwsze branie. W sumie to złowiłem 7 szt. szczupaków w przedziale od 72cm do 45cm Miałem tez kilka zejść z haka. Reasumując to jestem z dzisiejszego dnia bardzo zadowolony a zapowiadało się z rana na kiepski dzień. Bartek ja na Wytyczno jeżdżę z małymi przerwami prawie, co dziennie i jak byś się chciał umówić to proszę o kontakt telef. Najszybciej będę teraz we wtorek muszę odpocząć po cztero dniówce. Lepiej się umówić jak najszybciej, ponieważ nie wiadomo jak będzie potem z pogodą. Krzysiek ja myślę, że Cinek się odezwie a pro po dzisiaj też był na Wytycznie i może się sam pochwali co złowił. I na koniec jeszcze jedna informacja mój znajomy złowił dzisiaj pięknego sandacza i pięknego szczupaka, ale metodą na trupka. To tyle w temacie pozdrawiam.
Ale trafiłeś, gratulacje. Niezły ten aparacik bo fotki urocze. Nie wyłap wszystkiego,zostaw dla innych i na chude dni.:):)
Casia i Cinek ślicznie dziękują za pamięć i pozdrowienia ! :) Zalew Wytycki to faktycznie urokliwe miejsce i choć nie zawsze robi się tam takie wyniki, to i tak warty jest odwiedzin. Presja wędkarska, jak na owe czasy raczej niewielka, ale to nie jedyne atuty tego miejsca - ciesząc się urokami tamtejszej przyrody naprawdę można odpocząć. Polecamy i zapraszamy w nasze okolice. Pozdrowienia.
Nie no, chyba zaplanuję tam urlop :grin
Super relacja, zdjęcia jak to zwykle u Sławka - profesjonalne.
Co do wytrwałości i wyników, cóż można napisać, WIELKIE GRATULACJE. :grin
Przepiękne zdjęcia, przepiękne ryby, przepiękna przygoda. Gratuluje świetnej relacji.
Pozdrawiam
Wspaniała przyroda ,wspaniałe zdjęcia i przepiękne okonie.