Tak samo jak szybko mija czas, minęła też nasza Polska Złota Jesień. Jeziora pokryte są cienką warstwą lodu, drzewa i brzegi białym puchem. Dla większej części wędkarzy niestety to koniec sezonu. Konserwują sprzęt, spędzają wieczory na wspomnieniach o taaakich rybach, snują plany dotyczące przyszłego sezonu, odwiedzają sklepy i przeglądają Internet w celu nabycia nowych wynalazków i uzupełnieniu braków w swoich zbiorach. Na szczęście ja do nich nie należę. Mróz, śnieg czy też silny wiatr jakoś mnie nie powstrzymują. Ryby co prawda słabiej reagują na nasze przynęty niż w poprzednich okresach, ale zawsze znajdzie jakiś sposób żeby coś w zimie wydłubać.

17 listopada w sobotę postanowiłem trochę powędrować. Kierunek wyprawy: Nielisz. Metoda połowu: spinning. Na co się nastawiam? Wszystko co się uczepi z pewnością mnie ucieszy. Wyjazd koło 7 rano, za oknem dwa stopnie mrozu. Nad woda melduję się przed 8, stan wody strasznie niski, a w dodatku moje obawy, które miałem przed wyjazdem się sprawdziły, zbiornik w większej części jest pokryty lodem. Nie pozostaje mi nic innego jak odwiedzić jedną z dwóch rzek zasilających Nielisz, a mianowicie Por.

W miejscu w którym widać dwóch wędkarzy, przy normalnym stanie woda sięga głębokości około 1,5 metra, jak widać spadło jej naprawdę dużo. Podwójne skarpety, spodnie i dwie bluzy, do tego ciepła kurtka czapka i porządne rękawice – to powinno wystarczyć na kilkugodzinne wędkowanie. Wodery na nogi, kamizelka kij w rękę i do boju. Poruszanie się wzdłuż brzegu jest niezwykle trudne ze względu na zalegające błoto niekiedy sięgające wysokości kolan. Łowienie zaczynam od dużych gum, niestety nie przynoszą one rezultatu, gdzieniegdzie widać chlapiące się płotki, poza tym woda jest jakby martwa, nic nie gania drobnicy. Zmieniam miejscówki i przynęty, próbuje wydłubać okonia, ale nie mam nawet puknięcia. Im bliżej zbiornika tym ciężej się poruszać. Przechodzę jeszcze kilkadziesiąt metrów i postanawiam zawrócić.

Umyśliłem sobie, że tutaj raczej nic nie wskóram, w drodze do domu mam jeszcze jedno łowisko, które mało kiedy zamarza, a mianowicie jest to zbiornik Rudka. Położony w bardzo pięknej okolicy nieopodal słynącego z kościółka na wodzie Zwierzyńca. Populacja białej ryby jak i drapieżnika jest tu duża, mimo to jest to ciężkie łowisko.

Wiem, że pływają tutaj niezłe garbusy i to właśnie na nie się nastawiam. Łowienie zaczynam „klasycznym spinningiem”, czyli główka plus gumka. Obłowiłem już większą część zbiornika i nie miałem brania. Lecz nie poddaje się tak łatwo, w takich sytuacjach nieraz ratował mnie „zboczek”. Zmieniam szpule mam tutaj żyłeczkę 0,12, wiąże troka, oliwka około 5 gram, ale o większej masie też by pasowała.

Gumki do wyboru, do koloru choć w tej metodzie moim zdaniem 35 mm Mannsy są bezkonkurencyjne.

Oczywiście rozmiar i rodzaj haczyka ma też duże znaczenie, ja używam haków z oczkiem.

Tak samo jak grubość żyłki, typ haczyka, ważny jest także sposób zbrojenia gumki, w moim przypadku zawsze ogon w górę i oczko schowane w gumkę.

Nie wiem czemu, ale dużo osób uważa tę metodę za „mięsiarską”, rybę jest tak samo trudno przechytrzyć jak podczas klasycznego spinningowania, poza tym jak złowione ryby wracają do wody to ja tu nic mięsiarskiego nie widzę!

Przynętę prowadzę bardzo powoli, przynosi to pierwsze branie dzisiejszego dnia i pierwszą rybę. Nie jest duży, ale cieszy oko.

Okonie gryzą bardzo delikatnie, przytrzymują zaledwie przynętę, brania są trudne do zacięcia, ale na szczęście od czasu do czasu udaje się zapiąć jakiegoś garbusa. Wędkowanie w takiej scenerii i wśród takich towarzyszy jak ten poniżej jest bardzo przyjemne i emocjonujące.

Niestety ciemno robi się zdecydowanie za szybko, czas na rybach mija znacznie szybciej niż w pracy i niestety trzeba zwijać majdan i wracać do domu na pyszny obiadek. Na zakończenie fotka jednego z większych tego dnia.

Reasumując, był to całkiem niezły dzień. Połowiłem pasiaków, może nie rekordowych, ale za to dostarczających świetnych emocji i ślicznie ubarwionych.

Krzysiek Kosecki *kosa*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Koniec sezonu? A gdzie tam! Sezon trwa w najlepsze 365 dni w roku. Tylko czasem dnia ubywa i trzeba łowić w nocy przy kilku stopniowym mrozie ;)
Co do metody bocznego troka to metoda jest mięsiarska i to bardzo. Przynajmniej na rzeczce, na której has
Fajnie napisane, ja tez miałem zamiar isc w sobote połowic na spinning ale nie poszedłem :sigh jesli pogoda pozwoli i wisłok nie zamarznie to moze wybiore sie w tą.Bardzo ładne zdjęcia, okoni szczególnie.Pozdrawiam.
Piotrek, mięsiarstwo oznacza postępowanie z rybą po jej złowieniu, a nie metodę wędkarską. Nie można postawić znaku równości tylko dlatego, że jest skuteczna. Był (zupelnie niedawno) taki czas, że sam spinning uznawano za mięsiarski, bo na początku, ryby
A jednak Robercie. Niewielu jest takich wędkarzy jak Kosa traktujących metodę jako świetną zabawę i uwalnia złowione rybki.
Nie będę pisał ile to razy widziałem okonki... wiadomo o co chodzi, wyłowione na zboczeńca. I dlatego tę metodę uważam za mięs
Krzysiek - fajne masz pudełka
I widzę całkiem ci się udał wypad na ryby. Pozdrawiam.
A tak na marginesie, boczny trok to skuteczna metoda, ale też nie zawsze. Piotr mogłeś się przekonać ostatnio ;) Na CP boczny trok akurat został wypaczony, to
Ja niestety w sobotę nawet pobicia nie miałem na spinning. Przelotki marzły, żadnego pobicia, zresztą jak u pozostałych wędkarzy spinningistów i tych z żywcówkami. Gdyby nie silnik to bym sie nie wydostał z tego lodowiska, fakt ze to silnik przy pontonie
Piotr, nie metoda świadczy o wędkarzu, czy mięsiarzu. Można napychac lodówki swoje i sąsiadów dowolną techniką. Będę obstawał przy swoim, że boczny trok jest jak każda metoda, obecnie skuteczniejszy na drobiazg rybny, normalnym sposobem wędkowania.
Hehe spodziewałem sie podobnej reakcji co do zboczka:), nie bede wdawal sie w dyskusje bo myśle że nie ma to większego sensu...
Pitfish co do pudełek to lubie miec z czego wybierać :) sam pewnie wiesz jak to jest z tymi przynetami czasem czerwony grz
PIotruś nie przesadzajmy. Podążając tym tokiem rozumowiania, jeszcze niedawno metodą mięsiarska mozna by nazwać drgającą szczytówkę, bo jest skuteczniejsza od zwykłej denki. Nie wspomnę juz o tyczce - ta to potrafi dać do wiwatu jeśli wędkarz est wprawny
No i tak powinno byc :)Kosa gratuluję podejscia do rybek. GDZIE TU MIĘSIARSTWO LUDZIE. W takim razie Majowy jak używasz haków z zadziorem to jesteś mięsiarzem ? 8)
Dzięki Marcin :)
Majowy - I\ ll kill you! I mam nadzieję, że wszystko jasne ;)
Krzyś, ta pierwsza rzeczka bardzo mi się podoba, bo ma chyba dość szybki nurt. Ciekawy jestem co w niej mieszka? nie znam lubelskich rzek
Janek, ta pierwsza rzeczka wyglada tak tylko w okresie zimowym, w czasie gdy na zalewie jest opuszczona woda do bardzo niskiego stanu, w innych okresach te wszystkie krzaczory co widać na fotkach zalane są wodą. pare lat w stecz jak jeszcze wladze zbiorni
Krzysiek a propos pierwszej foty, czy mi się zdaje, czy w oddali wędkuje Twoja konkurencja w liczbie 2 osobników?
Nie wydaje Ci się ;) oni akurat łapali wyżej wspomniane płotki, szło im całkiem nieżle, ale niestety o jakąś większą sztuke tam ciężko.
A nawet ujołem, tam co Ich widać zazwyczaj jest okolo 1,5 metra głebokosci :)
Fajna relacja Kosa! Ja na bocznego nie łowię, ale kto wie? W akcie rozpaczy gdy nic nie będzie gryzło...?
Dzieki Cif :) może warto spróbować :) co tam na Radymnie i na Sanie słychać ? :)
to por nie jest górska rzeka?fajna relacja !pozdro
ten odcinek na fotkach nie, to jest cześc zalewu, w góre tak tylko nie wiem dokladnie od którego mostu, bo w tamta strone jakoś jeszcze nie chodziłem
no własnie, zapytałem Krzysia, bo mi wyglądała na typowo górską wodę, ale i tak ładny kawał rzeki, żeby jeszcze Pan Ryba tam mieszkał.
Pięknie Krzyś! Oj, pieknie! I foty świetne! :)
Kosa dla mnie rewelacja trzecia fotka od góry mnie powaliła. Podobnie jak Twoje pudełka. Fajna relacyjka i co najważniejsze z wynikami. Pasiaczki także niczego sobie. :) :)
Tak jeszcze przeglądam ,który to juz raz z kolei...? Czy ktoś zauważył, ze te okonie maja malutkie główki i pyszczki jak płotki niemal? :)
Hehe Pitfish czyżbyś uważal że to mutanty ?:P a ja myśle że dlatego takie pyszczki żeby tylko paprochy wciagać 8)
Krzyś! zajefajna relacja!
Majowy, z całym szacunkiem dla Twojego kunsztu wędkarskiego, lecz Boczny trok zaczyna się na paproszkach, a końca nie widać w stosowaniu przynęt. Będę bronił tej metody, dlatego, że miałem dobrych uczycieli. Pierwszym był Ar
Kryskon cieszy mnie to, że sie podoba :)
Kryskonie, może i masz racje.
Jak dotąd nie spotkałem osób (może z wyjątkiem Ryśka i Piotrka) które nie traktowali tej metody łownia jako narzędzie do napychania reklamówek \"frytkami\" w paski.
I tu posłużę się słowami Pitfisha: \"Jak słyszę c
Z wspaniałego opisu wyprawy wynika, że Krzysiek Kosecki jest bardzo etycznym, elastycznym i skutecznym wędkarzem. Gratuluje!
(Ps. Panowie Krytykańci!:
Nikt jakoś nie zarzuca że mormyszka jest mięsiarska a podobnie jak na trok można złowić na ni
Z wspaniałego opisu wyprawy wynika, że Krzysiek Kosecki jest bardzo etycznym, elastycznym i skutecznym wędkarzem. Gratuluje!
(Ps. Panowie Krytykańci!:
Nikt jakoś nie zarzuca że mormyszka jest mięsiarska a podobnie jak na trok można złowić na ni
Dziękówa Zander :)