W zasadzie powinienem pisać drugą część Pontoniady, ale w związku z awarią kompa i stratą wszystkich zdjęć ze spływu nie mogę się pozbierać i spisać myśli. Można powiedzieć taki stary, a taki głupi. Sam jestem sobie winny, bo nie zgrałem od razu i teraz mam, to znaczy nie mam. Teraz relacja, ku uciesze Argrabiego i innych zwolenników mojej pisaniny bez focenia będzie bez jakichkolwiek zdjęć, tylko słowo pisane, ale potrzeba na to czasu.

W jesiennej wyprawie udział wzięli: Paweł, Darek, Adam i niżej podpisany.

Niski stan wody odkrył kamienne główki. Kamienie porozsypywane były po całej rynnie za szczytem główki. Darek pomimo, iż łowił na ciężko maskował się niczym podczas boleniowych podchodów.

Łażąc i rzucając delikatnym spinnerem łowię pierwsze okonie, nieduże, ale cieszą, bo pierwsze. Moją uwagę przykuły świeże ślady na błotnistym brzegu. Jak sądzę, bobra plagi wód płynących nie tylko Wielkopolski.

Ślady na piaszczystej łasze dają do myślenia. Łasica, wydra, norka sam nie wiem i pewnie się nie dowiem. Chyba, że ktoś z Wucewiczów wie czyje to ślady?

Kolejna główka, w ciągu nieskończenie wielu odrzańskich. Garbatka znów okazała się skuteczna klenik 32 cm zdegustował garbatą piękność.

Czyż nie prezentują się ślicznie?

W międzyczasie dostaję esemesowe wieści od Pawła, który jako jedyny schodził w dół rzeki. Złowił bolenia.

Szybkie mierzenie. Wynik - 58 cm. Pewnie dobra dwójka.

Dochodząc do główki obławianej przez Darka widzę wygiętą w pałąk wędkę. Odrzucam swoje spinnery. Chwytam za aparat. Akcja.

Esox stał na szczycie główki i połakomił się na obrotówkę przeznaczoną kleniom. Miarka wskazała 68 cm.

Przemierzając chaszcze zatrzymuje się focąc małe ślimaki.

Kolczasta kula, w szacie jesiennej nie mogła pozostać choć bez jednego ujęcia.

W zielonej przestrzeni odrzańskich ostępów, fioletowe kwiaty iskrzyły niemal jak czerwone światło na skrzyżowaniu.

Obławiam kolejną główkę, na szczycie, na woblera łowię szczupłego (52 cm), który zapięty na jeden grot za wargę nieźle poszalał na krótkiej żyłce. Podebranie na łasze żółtego piachu przyszło bez trudu. Łowiąc wśród wysokich traw o mało nie wylądowała mi czapla siwa na głowę, w ostatniej chwili zrezygnowała. Pewnie to jej ślady.

Wracając do samochodu łowię drugiego klenia (29 cm) który połakomił się tym razem na woblera. Tym bardziej miło, bo to wyrób jednego z bydgoskich Wucewiczów. Po wypuszczeniu długo jeszcze stał przy kamieniu w silnym nurcie napływu.

Szybkie, późne śniadanie, a raczej obiad i w dalsze łowy. Nie przeszkadza nawet ostry deszcz. Skąpane w kroplach jagody nie mogły pozostać bez echa. Musiałem mieć je na mojej karcie pamięci.

Poruszenie na sąsiedniej główki i dobitne wołanie zmusza mnie do szybkiego biegu po śliskiej nawierzchni. Chcę uwiecznić zmaganie Darka. Pierwszy odjazd pod sąsiednią główkę. Darek wyrokuje - sum. 2 minuta holu wąsatego.

Medialna oprawa, Paweł filmuje zmagania.

Film z holu w naszej galerii.

Z naszej strony duchowe i słowne wspomaganie. Pomaga. Ryba słabnie. Ciągłe trudne i usilne pompowanie. 9 minuta holu wąsatego.

Pierwsze uderzenia ogonem o plecionkę. Sprzęt nie do końca na suma plecionka o wytrzymałości 9 kg oraz wolfram o nominalnej wytrzymałości 5 kg. O za delikatnej wędce nie wspomnę. Emocje udzieliły się wszystkim.

Pierwsze bąble poszły, słabnie, kręci ósemki pod samym brzegiem, gdzie głębokość sięgała 4-5 metrów. Pojawił się. Ochy i achy.

Półtora metra jak dzwon. Byle się tylko udało. Każdy podekscytowany na swój sposób. Darek narzeka na ból w ramieniu i kłucie w kręgosłupie od trudnego pompowania. 18 minuta holu wąsatego.

Pierwsza próba podebrania. Nieudana. Ryba wyślizguje się Adamowi. 23 minuta holu.

Drugie podejście. Znów ryba górą. Kolejny nawrót. 24 minuta.

Paweł przestaje filmować oddając mi sprzęt. Zabiera się za podebranie z drugiej strony. Pierwsze jego podejście. Jest. Dzierży rybsko. Wyciąga na brzeg. Wynosi na skarpę. Okrzyki radości przeplatają się z gratulacjami i gromkim śmiechem. Udało się. Sukces Darka.

Film z końcówki do bani, wygląda niczym chaotyczny zbiór ujęć wody i drugiego brzegu. Nie da się robić zdjęć i filmować jednocześnie. Zapewniam. Miara za krótka. Mierzymy na raty metrówką. Pomiar wskazuje 157 cm. Piękna ryba złowiona kolektywnie.

Olbrzym z Odry, po takie emocje warto jechać na koniec świata. Na taką rybę czeka się całe życie.

Kolejne ujęcie, wszak taka ryba nie trafia się codziennie. Taka paszcza to wciąga kilowego leszcza na śniadanie.

Na głowie pijawki, musiał niewątpliwie żyć w dolnych partiach wody, jak na suma przystało. Pasożyty na głowie kolosa robią wrażenie.

Darek zmęczony po walce na kolanach. Każdemu życzę takich emocji.

Po takim wyczynie Darka, dalsze łowienie jakoś nie przychodzi łatwo. Decydujemy się jednak na obłowienie kilku główek. Efektem niespełna godzinnych łowów jest niewielki boleń (42 cm) złowiony przeze mnie na małą obrotówkę. Kończymy łowy mając w nogach kilka kilometrów zmagań z odrzańskim buszem, rybą na medal i jedenaście godzin rzucania spinnerem. W perspektywie zaś powrót do Pleszewa i chęć powrotu nad Odrę, której w zasadzie dopiero się uczymy.

Krzysztof *Gemba* Gembalski

Fot.: Gemba, Paweł Wojtkowiak, Darek Wojtkowiak, Samowyzwalacz
Film: Paweł Wojtkowiak

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

GRATULACJE !
piekna rybka - film tez gicior - gratulacie!
Relacja - rewelacja ! Szczere gratulacje dla łowcy taaakiej ryby i Autora kapitalnej relacji :)!
Piękne rybki (szczupak też jest niczego sobie), ciekawa relacja, oby tak dalej.
Bajka. fantastyczna ryba, piękny opis, kapitalne zdjęcia:) BRAWO i WIELKIE GTRATULACJE!
Coś wspaniałego - szczerze gratuluję!
Ożeszszszsztttyyy orzeszku! O w mordeeee! A raczej w \"GEŃBE\"! Supcio, wreszcie coś się ruszyło na naszych wodach, a nie tylko po za granicami kraju. Szczere kondolencje ze względu na dotkliwe cielesne urazy \"Darek narzeka na ból w ramieniu i kłucie w kręgosłupie od trudnego pompowania\" :eek
Pieknie. Takie polowy to rzadkosc.
Nie moge doczytac jaki los spotkal tego suma... :?
no Panowie...! Ale połowiliście. Szczególne gratulacje dla owcy szczupaka i suma. Ech, może i mi kiedys trafi się taka sztuka....Jeszcze raz gratulacje!
A ja nie moge się doczytać na co złowiony został sum.
Moje najszczersze gratulacje, naprawdę rybka robi wrażenie , super relacja i foty BRAWO! :)
Gratulacje - kapitalne rybsko. Foty super.
Padłem na kolana. :eek Idę powzdychać.
Śliczne rybencje. Zazdroszczę Wam takiej wspaniałej wyprawy ;)
najpierw chlopaki zrobili pogrom na Domaniowie :(
a teraz to, ja sie chyba zastrzele :sigh
ide sobie po cichu poplakac w kacie :cry
Gdyby nie swojskie słupki wbite na krańcach główek to pomyslałbym, że to relacja z jakiejś skandynawskiej rzeki... Okonki, kleń, szczupak i wreszcie Wielki Król na koniec... rewelacja!
P.S. A Darka w życiu już na ryby bym nie zabrał! Dla jego własnego dobra! Złowił szczupłego i jeszcze mu się suma zachciewa? Nigdy w życiu! A ukleji na superminimikropaproszki to niełaska? Zazdrośnik Yelcyn wrzuciłby go do wody max. w 10 minucie holu! :P
Gratulacje. Faktycznie niecodzienna wyprawa. Aż (padom) gemba otwarła mi się z zachwytu...
Po prostu szok! Świetna relacja i ŚWIETNY wąsacz! Gratulacje!
Nie będę się powtarzał, że ładna rybka ale ile ważyła tak na oko jak nie mieliście wagi.
Swietna relacja , doskonałe fotki.Serdecznie gratuluje.Wąsaty pierwsza klasa , ale i inne ryby niczego sobie,że o okolicznościach przyrody nie wspomne. REWELACJA.
No no taki kolos. Tylko pozazdrościć ;)
Dzięki wszystkim za gratulację, przekażę Darkowi. Miło czytać, że się podoba. W komentarzach pada pytanie o los suma. Cóż, wolą łowcy został zabrany. Tylko proszę nie piszcie o no kill, bo to już kiedyś przerabialiśmy na tym portalu. Za jest tyle samo co przeciw, a i tak pozostanie to wolą każdego z wędkarzy bez względu na to co zostanie teraz napisane.
Majowy pyta o przynętę. Mój błąd, pewnie z pośpiechu i wrażenia zapomniałem o niej. Uzupełniam dane - Kopyto cluney zielone (żarówa) na jak się nie mylę główce dwudziestce.
Glotox - waga suma to 22 kg.
A jednak gumiś (i w dodatku zielony) a ja obstawiałem wahadło...
super rybki zazdroszcze umiejętności łowienia boleni i kleni ja dopiero mam zamiar uczyc się tej sztuki
Dla mnie bomba. Artykuł, ryba, wędkarze i ryby. Po prostu chce się czytać, oglądać i gratulować.
To ostatnie zdjęcie jest po prostu zajefajne. Gratuluję i nie powiem, trochę zazdroszczę :)
Gratuluję pięknych ryb! Odra to piękna rzeka, kryjąca w swoich głebinach wspaniałe ryby, jak choćby Wasz sum. Dobrze, że są jeszcze wędkarze którzy wiedzą co to \"catch&relase\", bo ci których najczęściej spotykam nad wodą nie przychodzą na ryby, tylko po ryby... Pozdrawiam i życzę bicia rekordów w nowym sezonie.
www.grubyzwierz.pl
Te ślady to zwierzyna drobna mysle że to norka.ale rybka tzn.sum niezły :D