Jeszcze parę lat temu oznaczało to BARDZO WYSOKĄ JAKOŚĆ. Tak Japończyk sygnował np. Tournamenty, które wysyłano do handlu w Europie i inne takie "górnopółkowce"... A dziś? Team Daiwa to najzwyklejsze chińskie "jednorazówki".

Dostałem do ręki Tierrę po pół roku przebiegu. Zgrzytający, klekocący i taki jakiś rozłażący się w rękach... Po otwarciu okazało się, że wygląda w środku gorzej niż moje piętnastoletnie "staruchy". A dlaczego? Ano po pierwsze dlatego, że Chińczyk zapomniał włożyć podkładki dystansowe. Co gorsze, i po drugie, "prawe" łożysko podpierające oś korby nie jest do niczego przymocowane, nie ma żadnego rantu w korpusie, o który mogłoby się oprzeć. JEST MOCOWANE (ze sporym luzem) BEZPOŚREDNIO DO OSI KOŁA ZAMACHOWEGO! A po zdjęciu sprężynki "mocującej" i wyjęciu osi, łożysko można sobie wkładać z dowolnej strony obudowy :) Jakakolwiek regulacja luzu na przekładni jest niemożliwa, a co za tym idzie także reanimacja kołowrotka! Pewnie łożysko jest pasowane w fabryce "na wcisk" i wszystko cacy dopóki się nie poluzuje, a jak już "drgnie" to wyrobi sobie przestrzeń życiową z szybkością wodospadu...

W tym konkretnym modelu luz poosiowy całej przekładni ma około 1 mm (jednego milimetra!) To być może wystarczająco, żeby pociągnąć przynętę (o ile nie jest za ciężka), ale prawdopodobnie przy pierwszej większej rybie "polecą zęby" i będzie po rybie i po kołowrotku...

Reszta wad taka sama jak w bliźniaczo podobnych konstrukcjach typu EXCELER, TEAM DAIWA-D i podobne. Tierra w Ameryce kosztuje około 110$, na Allegro 400-550 złotych polskich... I podejrzewam, że prędzej, czy troszkę później, każdy użytkownik przekona się, że są to pieniądze wyrzucone w błoto...

Okiem fachowca recenzował - Tomek Szczepanik *Zorro*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Jedyne przyzwoite Daiwy można chyba zakupić na japantackle.com.... :eek
Tzn. że Team Daiwa 2508 D tez jest do de...???
Jak widać Shimano i Daiwa zaczęli produkować szmelc. Kiedyś nawet kołowrotki ze średniej półki tych firm nie były złe, teraz lecą na renomie i wypuszczają niedopracowane, lichej jakości buble (bo inaczej tego nie można nazwać) licząc na to, że znajdą chętnych ;)
Dla porównania recenzja z pewnego, fachowego portalu w języku lenguidż.


I dla jasności, ja nie próbuję niczego kwestionować. Pan Zorrowy, otworzył, to i widział, co otworzył.
@yopas, właśnie takimi \"profesjonalnymi\" recenzjami (podany przez Ciebie link) nie wolno się kierować. Ten kręcioł był używany tylko pół roku i do tego obchodziłem się z nim jak z jajkiem. Największy szmelc jaki miałem...
Widziałem co widziałem i dlatego staram się straszyć kogo się da.. :grin
Szkoda, że autor tej recenzji nie połowił ze dwa lata taką Tierrą i dopiero zabrał się za pisanie...
Tzw. \"artykuły sponsorowane\" są i w naszej prasie.. :grin

A już tak całkiem na marginesie: oglądałem sobie ostatnio filmiki na DVD, te które są przyczepiane do gazetki. I rzuciło mi się w oczy w jednym z nich, że w głównym filmie sponsorowanym \"aktorzy\" łowili z powodzeniem sprzętem sponsorów, a w krótkim dodatku o wycieczkach na szwedzkie szczupaki, kolega Mirecki&Co. używali \"prywatnych\" Tournamentów, Ceratek, XP-eków i Millionerek - wszystko Daiwa.
W niesponsorowanym filmie o letnich trociach prawie wszyscy łowili na Daiwy Whiskery, nawet chłopcy z Robinsona używali tych kijów... :eek
mam Daiwe Tierra 2500 dalem za nia cae 124 dolce i powiem tak. Pierwsze proby wytrzymala ale solidna konstrukcja to to nie jest niestety....gdzie jej tam do Red Arc Spro na przyklad. Zachcialo sie czegos innego i teraz bede sie zastanawial czy mi sie nie rozpadnie podczas holu.
A jeszcze kilka lat temu robili w Tajlandii :roll .
Mnie Kastor nie wytrzymał ale to ponoć dlatego że słonej wody dostał.Jakieś 3-4 lata temu sprzedaż Daiwy,Shimano,Mitchella drastycznie zmalała na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej,i nie było to 20-czy 30%,było zdecydowanie gorzej.Chyba na targach gdzieś we Włoszech było spotkanie firm w przeszłości wiodących z zapytaniem jak wybrnąć z takiej sytuacji :? Widocznie zapadła decyzja o zwiększeniu ilości,zmniejszeniu jakości,zmniejszeniu ceny produkcji a co za tym idzie zmienie lokalizacji produkcji.Część oczywiście nadal jest produkowana w Japonii i taką Daiwę miałem w ręcach niedawno-BAJKA 8)
Tylko cena jakby trochę wyższa :roll
(tak z 7-8x droższa)
czym się zatem kierować mistrzu hle.
nie każden jeden ma takiego Zorra pod ręką.
powiem więcej: każdy ma Zorra, na jakiego zasłużył.

ciemno widzę przyszłość, ciemno...
Mistrz pewnie już śpi, to ja nieśmiało zasugeruję: zdrowym rozsądkiem, doświadczeniami innych i własną wnikliwą obserwacją... :grin :grin :grin
A co do tej ciemności \"z przodu\", czasem (w tym wypadku nawet bardzo) warto obejrzeć się ciutkę do tyłu... :grin
Tu się dokładnie sprawdza jeszcze średniowieczna ekonomia, która mówiła, że \"gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy\"...
Ze zdrowym rozsądkiem i wnikliwą własną obserwacją trudno się nie zgodzić.
Zdrowy rozsądek podpowiada, że droższe generalnie jest lepsze i że ma znaczenie napis na metce.
Z własną obserwacją może być gorzej, bo np. opisana Tierra na pierwszy rzut oka wygląda wery najs. I nie mówię tu wyłącznie o dizajnie.

A z doświadczeniem innych to już różnie bywa, bo tyle doświadczeń, ilu innych. Danielowi się akurat nie poszczęściło z tym kołowrotkiem, ale przecież gdyby mi się chciało poszukać znalazłbym mnóstwo linków z pochlebnymi, niesponsorowanymi opiniami użytkowników. Wiem, bo szukałem kiedyś tych opinii (są nawet na jerkbait.pl). Nie zdecydowałem się na Tierrę z powodu made in China. Wziąłem kołowrotek z made in Japan na stópce. Ale za podobne piniądze. Więc też jestem letko wydygany, szczególnie, że któś już na nim psy wieszał na forum. Na szczęście łowię mniej i jak już, to mniejsze niż Daniel ryby. Zobaczymy po tym sezonie.

I ja się zgadzam z Panem, że dawne były lepsze. Tyle, że zasób jest kurczący i nieodnawialny... i to jest problem. Bo przecież Pan zdajesz sobie sprawę, że nawet te Pańskie super osiemnastki (nie chce mi się sprawdzać ile one mają lat ;)) w końcu jednak i niestety się skończą. Czego nikomu, a w szczególności Panu serdecznie nie życzę.

Ale co wtedy Panie Zi?
Co dalej?
Też zaczynam się powoli martwić...
no i h...
trzeba było sobie kupić Jaxona FR za 60 zł i byś poużywał go kilka lat, ale nie, chce się mieć sprzęt górnopółkowy, więc o co ten cały szum.
Panie Grzesiu, ano o to, myślę, żeby się za często ludzie nie \"nacinali\"...
Jakoś nie mam wrodzonego nawyku Śmiania się w rękaw z tych, którzy wydali niemałe w sumie pieniadze na coś z czego po roku mogą sobie zrobić co najwyżej temperówkę do ołówków... I że ich zakup w niczym nie był lepszy od tego Jaxona za 60 złotych...
Coś się nikt nie rwie z tymi pozytywnymi opiniami...
To ja nasmaruję \"co ślina na jęzor przyniesie\" :grin Żeby kupić u nas NOWEGO Japońca to 400 stówki nie wystarczą. W naszych sklepach to senne marzenie, a na Allegro zaczyna się zabawa od około 500 PLN za Daiwę SS-II ( swoją drogą bardzo dobry kołowrotek - klon Emblemów ). Coraz rzadziej, mówię tu o Allegro bo w naszych sklepach nigdy nie występowały, pojawiają się nieużywane Team Daiwy-S CU ( podrasowane Emblemy C )- 600-800 PLN. Nowe Fuego sygnowane na końcu literką A można sobie śmiało udpuścić jako produkt NIEJAPOŃSKI, zrobiony z jakiegoś Zaionu (plastik-fantastik nowej generacji bajeru), i w połowie plastikowy... Za to starsze, bordowo-czerwone Fuego jak najbardziej godne polecenia (taki trochę mniej wypasiony Tournament-Team Daiwa ) 700-800 PLN.
Ale jeśli zdecydowałbyś się na \"używki\" ( a skoro NAWET STEFAN ma kłopoty żeby takie kołowrotki zakatrupić przez długie lata )to za 300-400 złotych można stać się szczęśliwym posiadaczem wyżej wymienionych, a także wszelkich odmian Emblemów, ze szczególnym uwzględnieniem XiA i ZiA.
Potem to już Certatki, TeDeZetki, Tournamenty, ale to już są małe furmanki pieniędzy...
Stradic 2500 FB niestety nie jest japoński, ostatnie stradiki-japończyki to był model FH. Ale o jego jakości już kiedyś coś tu na forum smarowałem przy okazji \"przeglądu\" dwu takich, należących do Pikehuntera. I nie były to peany.. :grin
Shimano \"zdechło\" tak jak Daiwa z tą małą różnicą, że teraz robią głównie w Malezji i na Tajwanie...
Ja też pogrzebałem trochę i znalazłem na Allegro \"sztukę nówkę\", całkowicie japońską Daiwę SS-II 3500C, za 499 PLN, której nowe Stradiki do pięt nie dorastają... Jest też podobno mało \"chodzona\" Team Daiwa-S 3500CU, którą też warto się zainteresować.
A jak ktoś chce poplotkować przed zakupami to w wizytówce jest telefon 608 559 716... :grin
Przyznam, ze mnie Pan ta recenzja zasmucil. Wedkarzem jest praktycznie od roku, ale jakos od razu upodobalem sobie marke daiwa, piekne kolowrotki, wedki, wszystko wygladalo bardzo solidnie. NIestety okazuje sie, ze tylko wygladalo - daiwa exceler, ktora chcialem kupic bardzo duzo negatywnych opinii, myslalem wiec moze temat daiwa tierra, w koncu to team daiwa... ceny jeszcze wtedy byly do zniesienia dla mnie bo w granicach 300 zl a teraz czytam tak negatywna opinie, przykre, ale wierze, ze cos w tym jest... Moze mi ktos polecic jakis solidny kolowrotek do 300 zl na spinning do 30 g ?
Pod jakim względem \"za duża\"?
U Daiwy szpulki 3000 i 3500 różnią się tylko głębokością. Obie mają średnicę 54mm co akurat jest atutem... Przy niewysokim przełożeniu są bardzo szybkie, nawijają 82 cm linki na obrót korbki, co np. przy łowach boleniowych się mocno przydaje... :grin
prosze o opinie na temat team dragon z serii 9xx, wiem, ze jest robiony przez ryobi, ale czy tak udany ? ewentualnie prosze o jakies propozycje w granicach 300zl
Eeeeeetam... Duże są ładniejsze i pracują tak samo..:)))
Nawijasz podkład z żyłki i po bólu... :grin
Nie mogę przemilczeć tematu Shimano. Mam dwie sztuki aero, mały ma 11 lat, średni 10 lat. Kupowałem je na początku swojej kariery zawodowej, każdy kosztował półtorej miesięcznej pensji. Do dziś łowię na nie i nikt nie przekona mnie do młynka za 100-200 zł. Fabryczne luzy tych tanich są większe niż moich aero, które pracują od wielu lat na granicznym Bugu. Pięć lat temu kupiłem japońską Symetre 2500, zastąpiła aero 3500 w łowieniu z łodzi. Do dziś nie potrzebuje nawet smarowania, niestety kosztowała 990 zł w 2004. Trzy lata temu nabyłem BaitRunnera 5000, w zasadzie nie potrzebowałem takiego młyna, ale był na wyprzedaży w likwidowanym sklepie, a ja jechałem do Norwegii. Zainwestowałem 1200 zł i jestem zachwycony, normalnie kosztował 1990. Trzy Norwegie przejechał bez problemu i jest jak nówka. Dlatego nigdy nie spróbuję Stradica z Malezji, Jaxona, Robinsona itp. Wolę kupować kołowrotek za 1000 zł co pięć lat. Może to nie jest droga dla każdego, ale dla mnie najlepsza. Każdy musi znaleźć własną ścieżkę, pomacać, obwąchać, polizać, spróbować. Ja mam to szczęście, że kolega jest właścicielem sklepu, mogę wypróbować sprzęt przed kupieniem. Spróbujcie dogadać się z jakimś sprzedawcą, warto.
Jeśli to ta, która ostatnio poszła na allegro za troszkę ponad trzy stówki, to raczej zrobiłeś DOBRY INTERES. Jakby coś Cię niepokoiło ( w co wątpię, ale...)to pisz śmiało na portal, na pewno się złemu zaradzi :)
Podejrzewam też, że po tym sezonie możesz \"wpaść w szał\" i zaczniesz wymieniać wszystkie kołowrotki na japońskie Daiwki.. :grin :grin :grin
Z lakierem do paznokci to musisz ostrożnie bo niektóre mogą zacząć \"się żreć\" z lakierem na kołowrotku i porobią Ci się wokół miejsca malowania takie purchle-zmarszczki i się będzie dalej łuszczyło... Zrób najpierw malutką próbkę w jakim niewidocznym miejscu np. pod \"tylną pokrywą\", którą możesz odkręcić bez strachu.. :)
Inne pomysły mam i to nawet wypraktykowane.. :grin
Jak Moje Domowe Czupiradło podrapało pierścionkami jednego emblemika na stopce i pod nią to po \"zamaskowaniu\" połowy kołowrotka i zmatowieniu lakieru poleciałem samochodowym sprayem i zrobił się całkiem ciekawy dwukolorowy.. :grin
A że mi się to nawet spodobało to (ale tu już trzeba wszyściutko rozebrać) jednego całkowicie przemalowałem na \"morski metalik\" i powstał egzemplarz \"jedyny na świecie\", można powiedzieć wersja limitowana... :grin :grin :grin
Wszystko jest w \"wizytówce\", ale że to żadna tajemnica... :grin GG 2048738
Hmmmm... Nie sądzę by tu na WCWI byli tacy co innym źle życzą. A z tymi opiniami o Tierrach i podobnych to też jest różnie... Nie wszystkie się psują po paru miesiącach, każdy trochę inaczej łowi, inaczej dba o graty... No i każdy może mieć inną skalę porównawczą. Faktem jest, że nawet chińskie Daiwki ładnie, równo nawijają (co jest bardzo ważną rzeczą) i cicho, \"aksamitnie\" pracują na początku... Ale \"po jakimś czasie\" już się robi mniej różowo... Niektóre pracujące elementy szybko się \"wyrabiają\", zaczynają się stuki-puki i szmery pojawiać, a jak już się coś zepsuje to raczej poważnie (na ogół w sposób trudnonaprawialny, albo wymagający wymiany \"połowy kołowrotka\"). Kupiłeś ostatnio Team Daiwę eskę ( czyli na dobrą sprawę Emblema ) i na pewno za parę lat sam będziesz mógł napisać opinię, że w zasadzie nic się w niej nie zmieniło za wyjątkiem paru otarć.. :grin
Napisałem Panu na GG, ale mogę i tu powtórzyć, że nie należy się lękać cichutkiego \"tyktyk\" wydobywającego się z Tournamentów, Emblemów czy TeDe... To wodzik na wałku ślimakowym czasem sobie puknie, ale to norma technologiczna..:)))
Można nasmarować (po mojemu) grubo smarem, co skutecznie tłumi \"tykanie\"...
Co do kija, to nie mam o nim zielonego pojęcia... Może być \"lipa\", a może być całkiem przyzwoity, czego panu życzę... Cena nie przyprawia o zawrót głowy, ale może to być podyktowane i tym, że to trochę \"nieamerykańska\" długość... :grin
robaczywakorporacja333 po pierwsze nie jest łatwo kupić w Stanach podróbkę i to w jednym z najwiekszych sklepów. Po drugie jeśli zwykłe tanie kołowrotki wytrzymują u mnie po kilka lat to taka \"wspaniała\" Daiwa powinna wytrzymac conajmniej tyle. Dostałeś prostą i jasną odpowiedź co było nie halo - brak jednek podkładki, co spowodowało że cały mechanizm nie był spasowany jak należy. Może w 99% egzemplarzy wszystko jest jak trzeba. W tym przypadku nie było i o tym jest ten artykuł.

Zorro napisał Cytat:
To być może wystarczająco, żeby pociągnąć przynętę (o ile nie jest za ciężka), ale prawdopodobnie przy pierwszej większej rybie \"polecą zęby\" i będzie po rybie i po kołowrotku...

No niezupełnie - na wiosnę pociągnęła nawet troche obrotówek wielkości 7-8 i gumek po 80g. Pozatym wyjąłem na niej kilka rybek okołometrowych, więc nie było tragedii. Chociaż ostatnio już wymięka ...
Mam pytanie do wszystkich,długo trzeba czekać na recenzje jak się ukaże? napisałem 3 dni temu i dalej się nie ukazała.Recenzja o kołowrotku.
astra, dostałem ją, ale najpierw muszę ja przepisać, a to potrwa, poza tym jest kolejka, bedziesz na wtorek...
Ok. Dzięki
Czy ktoś rozkrecajac Tierre mial problem z dostaniem sie do lozyska oporowego ? Po sciagnieciu rotora, probowalem odkrecic dwie male srubki i sa nie do ruszenia... juz kilka osob probowalo i ani drgnely... Nie wiem czy one sa na jakims kleju czy co ? Stasznie irytujaca sprawa
Zazwyczaj się wykręcały... Ale, cholera wie, czy w Twoim egzemplarzu, te małe żółte cholery, akurat nie wkleiły... :grin :grin :grin A tak poważniej, to kapnij na każdą trochę jakiego \"oleju\" czy \"oliwki\", zostaw \"w pionie\" na parę godzin, a potem wytrzyj i odkręcaj... Może \"puszczą\" ? A jak już będziesz składał do kupy, to śrubki wkręcaj z odrobinką smaru i nie będzie w przyszłości \"zaparć\"... :grin
W SS dwójkach też niektóre śrubki lubią się \"zapiec\", szczególnie te od osłonek na bokach rotora...
Nie bardzo rozumiem krytycznych uwag na temat tego kołowrotka. Mam go trzeci rok i nie narzekam, nie oczekuję od niego że będzie wstanie dorównać kołowrotkowi za 2 tys. co nie którzy to robią. Jak kupiłem nową Tierrę 2500 prosto że USA, nie taką półroczną co nie wiadomo kto i jak go użytkował. Każdy kołowrotek można zajeździć, a później twierdzić że lipa, że do bani i całą winę zwalić na chińczyka. Takich fachowcem jest każdy wędkarz, każdy ma swoje preferencje i każdy ma ograniczenia finansowe dotyczące wydatków jakie możemy przeznaczyć na zakup. Ja mam ten kołowrotek i nie żałuję, że sprowadziłem go sobie z USA wraz z kilkoma innymi.