2. Przynęta i zanęta

Jak pamiętacie wybieram się złowić karpika na niedzielny obiad, będę łowił karpie handlowe ze względu na rozmiar zwane też wigilijnymi, na niedużych zbiornikach - wyrobiskach pożwirowych.
Postanowiłem nęcić kukurydzą i łowić na kukurydzę, powodów jest kilka:
Karp handlowy w stawach hodowlanych karmiony jest kukurydzą, zna taką paszę i chętnie ją pobiera.
Kukurydza jest zanętą i przynętą selektywną drobnica nie bardzo sobie z nią radzi i nasza kukurydza spokojnie poleży aż znajdą ją karpiki.
Kukurydza jest zanętą wydajną i tanią.
Kukurydza jest łatwa w przygotowaniu chociaż trochę pracy wymaga.
Proces przygotowania kukurydzy trwa około 24 godzin trzeba więc dobrze rozplanować czas by zdążyć przed wyjazdem na ryby. Moją zanętę z kukurydzy na niedzielnego karpika przygotowywałem w ten sposób.

Kilka dni wcześniej pojechałem do sklepu nasiennego na ulicę Zbożową w Krakowie i tam kupiłem 5 kg kukurydzy paszowej po 1,05 zł za kilo, zapłaciłem całe 5,25 zł cenowo jest to porównywalne z kupnem 1 kg bazowej zanęty w sklepie wędkarskim. Kukurydzę można też kupić w workach a` 25 kg. Jeden worek wystarcza na cały sezon. Z całą pewnością macie u siebie w okolicy sklep w którym możecie kupić kukurydzę.

Zupełnie jak w dawnym GS-ie

Do gotowania przeznaczyłem kukurydzę o objętości 2,5 l co stanowiło mniej więcej połowę kupionej ilości. Odmierzyłem ją dokładną miarką do wiadra posiadającego skalę. Zrobiłem to w celach „naukowych” ciekawi mnie jak ziarno będzie zwiększało objętość.

Skala jest słabo widoczna i na dodatek z lewej strony ale jak się chce zobaczyć to wszystko widać.

Ziarno przed gotowaniem starannie wypłukałem aby pozbyć się resztek połamanych kolb (pływają po wierzchu) i ogólnego brudu (bo nie da się nie jeść kukurydzy na rybach ) Płukałem do czasu aż woda była czysta.

Widać że brudne

Umyte ziarno zalałem dwukrotną objętością wody, taka ilość wystarczy by było cały czas zalane i mogło spokojnie pęcznieć. Wiadro odstawiam na minimum 12 godzin.

Ziarno na 2,5 a woda na 6 l

Po dwunastu godzinach ziarno jest na tyle miękkie, choć wyraźnie kruche, że można je spokojnie pogryźć i takie ziarno karpiki już bezproblemowo zjedzą. W stawach karpiowych do wody sypie się całe, suche nasiona, czy to kukurydza czy to pszenica i ono w stawie namaka, robi się miękkie i jadalne dla karpi. Moją kukurydzę w takiej postaci już mogę użyć do nęcenia ale warto poświęcić jej jeszcze trochę czasu. Dwanaście godzin to minimalny czas moczenia kukurydzy, można ją moczyć dłużej ale nie za długo. Kukurydza pęczniejąc ożywa; w ziarnie uruchamiane są enzymy rozkładające skrobię, budzi się zarodek część, rozpuszczalnych cukrów uwalniana jest do wody i zaczyna fermentować. Moim zdaniem 24 godziny to maksymalny czas moczenia kukurydzy.

16 godzin moczenia, objętość ziarna wzrosła do 3,5l i widać lekką „piankę” to ruszył proces fermentacji.

Czas na gotowanie, biorę10 l garnek – to nie jest przesada- przelewam ziarno i wodę w której się moczyło do garnka, dolewam wody do objętości 9 litrów i zaczynam gotować. Przygotowałem sobie odpowiednio długa łyżkę by łatwiej mieszać w garnku. Ja jestem zdania że jedna duża łyżka soli pomaga w gotowaniu więc dodaję.

Jeszcze trzeba dolać trochę więcej wody, zapalić gaz i przykryć pokrywką.

Od chwili zagotowania, zmniejszam płomień by w garnku sobie tylko pyrkało, chodzi przecież o utrzymanie temperatury a nie odparowywanie wody. Od czasu do czasu mieszam, sprawdzając czy nie przywiera do dna i tak gotuję przez godzinę. Po tym czasie dodaję smaki i aromaty tym, razem dodałem 0,5 kg cukru i jeden olejek wanilinowy (9 ml). Wcześniejsze dodawanie czegokolwiek nie ma sensu bo skóra na kukurydzy nie przyjmuje żadnych aromatów, ziarno musi pęknąć by aromat przyjęła znajdująca się wewnątrz skrobia. Po dodaniu dodatków zawartość garnka ponownie trzeba doprowadzić do wrzenia.

Tym razem wanilia na słodko.

Gdy zawartość garnka ponownie się zagotuje zdejmuję go z gazu i przenoszę do „termosu”; u mnie to złożony koc na spodzie i stary śpiwór na wierzchu. Garnek szczelnie przykrywam i zostawiam na 3-4 godziny. Jeśli po kwadransie okrycie (u mnie śpiwór) jest chłodne z wierzchu to znaczy że „termos” działa wyśmienicie.

Zaraz zawinę do końca i niech dojrzewa w cieple

Kukurydza powinna wchłonąć całą wodę, być napęczniała, wiele ziaren powinno być spękanych, podczas rozgryzania ziarno na całym przekroju powinno być jednolite o konsystencji woskowej.

Świetna zanęta przygotowana, mnie smakuje więc rybom też powinna.

Z dwu i pół litra ziarna otrzymałem 9 litrów zanęty; kosztowała mnie: ziarno ~ 3 zł cukier 1,50 zł olejek 1 zł razem 5,50 Nie ma wielu lepszych a już na pewno nie ma tańszych zanęt na karpie.

Taka ilość na pewno wystarczy na dłuuuugą zasiadkę a i na haczyk nie zabraknie..

Kukurydza bardzo szybko fermentuje/kiśnie ja uważam że łowić należy na świeżą, dlatego przygotowuję ją bezpośrednio przed wyjazdem. Próbowałem zamykać kukurydzę w słoikach by mieć pod ręką w razie W (W jak wyjazd) ale przechowuje się jeden na dziesięć, reszta potrafi sfermentować. Jedynie mrożenie przynosiło rezultaty, tylko miejsca w zamrażarce brakuje i po rozmrożeniu kiśnie jeszcze szybciej.

Liczę na wasze komentarze co do:
-przyprawiania kukurydzy – macie może sprawdzone smaki i aromaty, o których zechcecie napisać.
-łowienia na sfermentowaną/skiśniętą kukurydzę – przyciąga karpiki czy wręcz przeciwnie odstrasza.

Gar kukurydzy ugotował, zdjęcia porobił i cały proces opisał Jacek Jaros *J_A_J*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Jacku, wielki szacun dla Ciebie, świetnie to pokazałeś i oto chodzi. Ja do niedawna podobnie to robiłem i wyniki były świetne. W tym sezonie nie wędkowałem ale za rok nie odpuszczę :) pozdrawiam
Szacun to mało napisane! Jacek znany z metodycznego podejścia do życia - jak tylko znajdzie wystarczająco czasu - zaserwuje nam tu drogę karpika od kukurydzy do panierki! Jestem przekonany, że ma taki plan i już nie mogę się doczekać.

Tym bardziej, że właśnie takie podejście i zapisanie pozwoli do tego cyklu wracać po wielokroć, nie tylko nam, ale głównie tym, którzy zaczynają przygodę z wędką. Nie są to bynajmniej artykuły dla początkujących, bo Jacek postawił nam kilka pytań, sam ma też wątpliwości, więc mogą szeroko dyskutować także doświadczeni wędkarze.

Np. co do sfermentowanej kukurydzy to mam obawy, że nie tylko odstrasza ryby, ale wszystko co żyje i w dodatku zanieczyszcza wodę na długi czas (zwłaszcza stojącą). Może jednak karpiarze mają odmienne zdanie? Mogę też się mylić a na poparcie przypomnę sytuację sprzed... 25 lat, kiedy Leon podczas studiów w Olsztynie (to także nasz portalowy kolega z Chorwacji - tu pod nickiem Dentex) nie mógł się nam nadziwić (polskim kolegom studentom), że jemy kiszoną kapustę i zepsute jak twierdził ogórki... Może z karpiami też jest podobnie?

Jacku czekamy na zarzucenie wędek i dalsze perypetie :)
Cykl zapowiada się świetnie. Czekam, co będzie dalej i na pewno dowiemy się wielu ciekawych konkretów.
Super artykuł Jacku,

Trzymam kciuki, by Twój poświęcony czas i praca szybko się przełożyła na pysznego karpia (jak napisał TJ) w panierce, choć... troszkę Cię znając kto wie, w czym ten karp będzie :)

Czasami człowiek obraca się w podejrzanym towarzystwie, typów spod ciemnej gwiazdy, przestepców... swego czasu troszkę obracałem się w towarzystwie zawodników. Wszyscy uważali tak samo: skiśnięta zanęta to samobójstwo dla wędkarza. Kukurydza tak samo, niestety... Natomiast jest pewien wyjątek, o którym przekonałem się na własnej skórze, a raczej własnym nosie: lekko zgniła ochotka, czyli tzw. jokers. Zapach jej był taki, że zapach starego capa przy niej to upojny zapach lawendy ;) A ryby brały. Nie karpie wprawdzie, ale płociom, leszczom to nie przeszkadzało.