Przynęty spinningowe nie są tanie. Ich koszt mocno daje się we znaki wędkarzom łowiącym w wielkich rzekach, którzy „dekorują” podwodne zawady kilogramami ołowiu, gumy i metalu. Podczas niskiego stanu wody w rzece takie „choinki” często wychodzą na wierzch i pozwalają częściowo zredukować straty spinningistom, którzy jako pierwsi do nich dotrą.

Nie każdy ma jednak tyle szczęścia. Zresztą lepiej poświęcić czas na łowienie i szukanie ryb niż wyławianie przynęt, które po paru tygodniach w niezbyt czystej wodzie przeważnie nie nadają się już do użytku.

Starym jak świat sposobem ograniczenia strat w naszych pudełkach jest rozginanie haków jigowych i kotwiczek. Aby móc rozgiąć hak na zaczepie trzeba nawinąć na szpulę kołowrotka plecionkę lub żyłkę o odpowiedniej wytrzymałości, a tym samym grubości i połączyć ją z krętlikiem, agrafką czy przynętą odpowiednio mocnym węzłem. Ja używam naprzemiennie dwóch węzłów: „na trzy wąsy” i palomar knot.

Zestaw trzeba tak skonstruować by najsłabszym elementem był hak. W przeciwnym wypadku zestaw może puścić na agrafce, krętliku, przyponie lub kółeczku łącznikowym. Ważne by cały zestaw był tylko trochę mocniejszy. Jeśli za bardzo „przedobrzymy” stracimy znacznie na komforcie, a w wielu sytuacjach również na skuteczności łowienia, przy czym niekoniecznie uwolnimy więcej przynęt. W dużej mierze zależy to od tego o co i w jaki sposób zaczepił się wabik.  Jeśli hak wbił się w podwodny konar drzewa, nie da się obejść zaczepu od drugiej strony i żadne inne sztuczki uwalniania przynęty nie zadziałały, okręcamy plecionkę lub żyłkę wokoło ręki odzianej w grubą rękawicę 4-5 razy, napinamy linkę i powoli, stopniowo zwiększając siłę zaczynamy ciągnąć. Ważne żeby nie szarpać za linkę, gdyż powoduje to zaciskanie się węzła i zmniejsza jego wytrzymałość, również przypony i agrafki nie lubią dynamicznych przeciążeń. Przy dobrze dobranym zestawie hak lub kotwiczka powinna się rozgiąć. Jest to idealna sytuacja, gdyż często przynęta klinuje się między kamieniami, zaczepia się od spodu przeszkody lub zaplątuje się w zatopione gałęzie, co często doprowadza do przetarcia nawet mocno „przegrubionej” linki już przy pierwszej próbie delikatnego odczepienia.

O tym jak mocny zestaw musimy zastosować decyduje wytrzymałość haka. Małą drucianą kotwiczkę można rozgiąć żyłką rzędu 0,18 mm. By rozgiąć wzmacnianą kotwiczkę tej samej wielkości będzie trzeba użyć żyłki już co najmniej 0,22 mm. To samo tyczy się główek jigowych. Haki stosowane w główkach classic Gamakatsu i Mustad łatwiej rozgiąć niż te, które użyto w główkach Dragona V-Point Speed i Provocator Cayman. Główki jigowe Sasame plasują się gdzieś pośrodku między jednymi a drugimi. Należy unikać tanich główek, które często pękają lub po pierwszym rozgięciu już do niczego się nie nadają. Haki zastosowane przez wymienionych producentów są sprężyste i mają „pamięć ” swojego kształtu. Po rozgięciu częściowo wracają do oryginalnego położenia. Pomagamy im w tym przyginając hak szczypcami. Należy chwycić hak tuż za zadziorem i przygiąć go trochę głębiej niż był zgięty wcześniej. Po tym zabiegu powinien wyglądać jak przed rozgięciem. Nie przyginamy haków chwytając za łuk kolankowy, gdyż zmienia to ich kształt i właściwie dyskwalifikuje do kolejnego użycia. Warto skontrolować grot i w razie stępienia lub zagięcia naostrzyć go osełką.

Trzeba pamiętać, że każde rozgięcie haka osłabia go. Szczególnie można to odczuć po pierwszym uwolnieniu przynęty, kiedy to każde kolejne jest już łatwiejsze. Może dojść do tego, że każdy kontakt haka z niewielką przeszkodą będzie powodował lekkie odgięcie. Musimy się z tym liczyć, gdy zatniemy dużą rybę i odpowiednio lżej ustawić hamulec kołowrotka. Wędzisko o akcji parabolicznej zestawione z żyłką lepiej utrzyma rybę na haku, niż o akcji szczytowej z plecionką. Oczywiście można zastosować półśrodki np. wędzisko o akcji środkowej lub parabolicznej z plecionką.

Pisanie jak grubej linki trzeba użyć by rozgiąć hak danego rozmiaru mija się z celem. Biorąc pod uwagę rozbieżność między opisami średnicy i wytrzymałości żyłek i plecionek podawanymi przez producentów a stanem faktycznym nie ma to sensu. Kupując nową, grubszą linkę wybierzmy ten sam produkt, który już używaliśmy i byliśmy z niego zadowoleni. Zwróćmy też uwagę na wytrzymałość używanego przyponu, ponieważ może się okazać, że będzie słabszy od teoretycznie mniej wytrzymałej linki.

Na koniec podam dla przykładu dwa zestawy, których sam używam:

  • Średni – plecionka Power Pro 0,15 mm + przypon szczupakowy Stan-Mar 10 kg lub Kamatsu VolframX Carbon 5 kg – pozwala rozgiąć główki jigowe w rozmiarze 1/0 – 3/0.

Takim zestawem w połączeniu z wędziskiem o akcji środkowej do 21 g szczęśliwie wyholowałem rapę 3 kg, która skusiła się na knight’a nawleczonego na główkę Mustad’a 1/0, którą rozginałem na zaczepach co najmniej 10 razy.

  • Ciężki – plecionka Power Pro 0,23 mm + przypon szczupakowy Stan-Mar 15 kg lub Kamatsu VolframX Carbon 10 kg – pozwala już rozgiąć główki jigowe 4/0 i większe, ale wykonane z cieńszego drutu.

Przy takim zestawie niestraszny będzie nam wczesnojesienny, silny, kilkukilogramowy szczupak.

Łukasz Budny *Oso*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Łukasz ! świetny i dopracowany kawał dobrze opisanego wędkarskiego doświadczenia. Zdarza mi się rozginać haki z zestawu sandaczowego ale tak jak sugerujesz straśnie wtedy słabną :grin . Dlatego ja robię to raz i odkładam główkę na okoliczność kontaktu z mniejszymi szczupalkami. Licząc na \"potwory\" wolę nie \"rydzykować\" ;).
Hakami jakie najczęściej (wręcz nagminnie ) rozginam dla uwolnienia przynęty to haki okoniowe - tzw druciaki. Kiedyś były łatwo dostępne, dziś z nimi problem. Dlatego kiedy odwiedzam jakiś sklep wędkarski, pierwsze pudło do którego zaglądam to właśnie z minigłówkami okoniowymi. Czasem jeszcze da się coś wygrzebać (zwłaszcza w małych sklepikach w małych miejscowościach). \"Druciaki\" kwalifikowały się do łowienia nawet po 4-5 rozgięciach.Bez bicia przyznam, że szczególnie cenne te druciaczki na zawodach, gdzie dłubie się dla uratowania dupy \"stykowce\" w miejscach masakrycznych.... A tak na finał to życzę wszystkim cobyśmy rozginali haki na potworach a nie na korzeniach i kamolach ! :grin
P.S. Zapomniałem dodać, że we wszystkich hakach staram się zaginać lub spiłowywać zadziory bo strasznie boli wyciąganie z łapy.... i pyszczka też 8)
z tekstu (doskonałego zresztą) wynika, iż nie zdarzyło Ci się rozgiąć haka np.w Mustadzie Big Game?
Brawo Łukasz, świetny tekst. :grin
Od wielu lat wszyscy, albo prawie wszyscy, łowiący często w Bugu granicznym stosują tę metodę. Mnie najlepiej sprawdziły się Mustady, Gamakatsu szybciej słabną.
Dobry tekst, gratulacje!.
Rozginanie pozwala faktycznie oszczędzić nasze pudełka. Ale trzeba pamiętać o kontroli krętlika i agrawki. Narażona na \"siłowe\" traktowanie czasem pęka przy kolejnym wyrzucie. Miałem takie sytuacje, że ulubiona przynęta leciała jakoś dalej i jakoś swobodniej ;) A ja oprowadzałem ją skwaszoną miną...
Ja tam od zawsze stosuję węzeł Palomar i przy dobrej żyłce/plecionce ma wytrzymałość zbliżoną do 100% wytrzymałości linki. Zawsze mi się haki rozginały lub puszczał agrafka.
novis haki Big Game Mustada używałem kilka razy w rozmiarze 7/0 w połączeniu z plecionką Power Pro 0,32 mm. Nie przypominam sobie żeby udało mi się któryś rozgiąć na zaczepie.
Oso, nie big game, te ciężko rozgiąć, zwykłe Mustady poddają się w odpowiednim momencie.
Takiego steku bzdur to dawno nie czytałem. Na serio. Weź se jeden z drugim rozhartuj kolanko i nie dorabiaj ideologii do prostych spraw. I jeszcze te zdjęcia, jak to prostowane jest, wszystko ok...Toż to się nadaje do kiepskiego serialu a nie jako porada. \"Pan węzeł i jego szczypce.\" W jakiej gazecie ten pan pozuje?
Rozmiem, Panie \"Owik\", Pański sceptycyzm do przedstawionego tu sposobu rozginania, czy zginania haczyków i z przyjemnością przeczytałbym (i nie tylko ja), jakie ma Pan do w.w. artykułu merytoryczne odniesienia? Ale wydaje mi się, że zaczynanie krytyki od inwektyw w lekceważącym tonie (\"weź se jeden z drugim...\")raczej nie jest przyjęte na tym portalu. Więc prosiłbym albo milczeć i swoimi frustracjmi nie dzielić się z nami, albo napisać merytoryczne uwagi. Na przeprosiny nie liczymy.
...i otto chodzi (na tym portalu) :grin
Drogi Hiljocie, ja nie mam za co przepraszać bo napisałem co myślę. Jak ktoś jest ograniczony do węzłów to jego sprawa, dziwne że nie widzisz. Wszystkie zdjęcia są pozowane a nawet ulepszane. Dla mnie ten niby artykuł to zwykły gniot i tyle. Zaś za kogo Ty mnie bierzesz, mam to gdzieś. Kiedyś zadałem na forum pytanie o balansówki, ani jednej rzeczowej wypowiedzi nie było. Za to atak był, zachowanie stadne. Wybacz mi zatem mój sceptyzm, widocznie za mały jestem by tu pisać. Wybacz, ale ja nie zamierzam stosować podwójnie zakręconych węzłów żeby mi się hak rozginał. Równie dobrze każdy powinien nosić pieluchy, cholera wie kiedy popuści. Sam zamysł, hak się ma rozginać czy nie? To se rozhartuj kolanko a nie kiepskie teorie do tego dorabiaj. Papier i net wszystko przyjmie...
Panu owikowi proponuję jednak, by zastanawiał się nad doborem słów i określeń w swoich komentarzach. Krytyka ma być konstruktywna, a nie obraźliwa. Pozostałych Użytkowników również proszę o trzymanie swojego temperamentu na wodzy.
UkłonY,
Ps. Muszę sobie przeczytać jeszcze raz wątek o balansówkach, bo nie pamiętam, czy przypadkiem czegoś Panu owikowi nie obiecałem.
PsPs. Pozostałe komentarze \"ad personam\" proszę sobie wysyłać poprzez system wiadomości prywatnych lub zwykły e-mail, gdyż będą kasowane.
Kolego Yopas, ja nie zamierzałem nikogo obrażać. Staram się tylko wytknąć bezsensowny argument z rozginaniem. Ile razy cążkami wyprostujesz hak? Może się uda 5 razy a może po pierwszym pęknie sam z siebie. Albo akurat w pysku Twojej rekordowej ryby. Akurat haki z główkami są \"twarde\", niezależnie od producenta. Nie są z gliny, żeby z nimi kombinować cążkami. Każdy pomysł jest dobry o ile jest w nim sens i logika. Równie dobrze można było napisać, że będziemy rzucać zestaw ze sznurkiem od bielizny. Węzły od dawien dawna są opisane, niektórzy nawet podają, jaki jest spadek wytrzymałości na węźle. Więc o czym ten artykuł jest? Że można wygiąć jak się ma żyłkę/plecionkę mocniejszą niż hak w kolanku? Może zatem artykuł o tym, że jak w samochodzie nie mamy paliwa to nie pojedziemy? Stalą, nawet nie hartowaną nie można sobie dowolnie \"kręcić\" kombinerkami.
Nikogo nie chciałem ani nie zamierzałem obrażać. Jeśli ktoś się tak poczuł, przepraszam. Chodzi mi tylko o to, że jutro lub za rok będziemy czytać artykuły o tym jak się ciuchy z pralki wyciąga albo jak się peta zapalniczką odpala.