Od kilku lat własnoręcznie wykonuję koszyczki zanętowe. Powodem jest przede wszystkim to, że robię koszyki o kształcie i konstrukcji dokładnie takiej jak chcę i potrzebuję. Własnoręcznie wykonane koszyczki to oczywiście także oszczędność pieniędzy.

Zaczynam od wycięcia odpowiedniej wielkości arkusza siatki stalowej, ocynkowanej o wielkości oczek 6x6 mm. Z jednej strony arkusza siatki pozostawiam nieprzycięte końcówki drutu. Będzie to później pomocne przy formowaniu samego koszyczka, kiedy te końcówki będą pełniły rolę swoistych „haczyków” aby nam się arkusz nie rozwijał.

Następnie zwijam arkusz siatki w rulon.

Koszyczki maluję farbą w sprayu.

Ciężarki do koszyczków odlewam w przygotowanych wcześniej formach. Formy wykonuję z poxiliny lub gipsu. Oczywiście trwałość takich form nie jest zbyt długa, lecz na moje własne potrzeby wystarczająca.

Do odlewania ciężarków używam zużytych plomb ołowianych.

Po wydobyciu z formy, ciężarki wyglądają mniej więcej tak:

Za pomocą tarnika i pilnika nadaję im ostateczny kształt oraz obrabiam je tak długo, aż osiągną odpowiednią, planowaną masę.

Łączę koszyczek z ciężarkiem poprzez zagięcie jednego końca ciężarka.

Następnie kawałek grubej żyłki, krętlik, rurkę plastikową oraz metalową tulejkę zaciskową…

…łączę w jedno i powstaje mocowanie koszyczka:

Przed zagięciem drugiego końca ciężarka, pod spód wkładam element z żyłki i mocno zaciskam kleszczykami. Koszyczek jest już gotowy.

W kilka zimowych wieczorów robię zapas koszyczków na cały sezon o różnych wielkościach i gramaturach.

Waldek Weiner *waldi_w*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Ten komentarz został usunięty przez Administratora
A ja zapytam, skąd bierzesz takie ilości plomb?
A koszyczki super i wykonanie pierwsza klasa.
Świetny materiał! Mimo, że nie jestem gruntowcem i metoda ta jest mi niemal obca to stwierdzam, że artykuł jest naprawdę pierwsza klasa!
Plomby? W moim zakładzie sporo się ich zużywa. Jest trochę zabawy z pozbywaniem się z nich drutu. Nie polecam natomiast ciężarków do wyważania kół, to chyba ołów z domieszką cynku? Pęka przy zginaniu.
Fajny pomysł, dobre wykonanie, nie używam, ale bardzo mi się podoba.
A dlaczego akurat taki kształt obciążenia?
Nie wykonujesz przypadkiem sprężyn? Nigdzie w handlu nie mogę dostać stożkowych sprężyn z dolnym obciążeniem,gdzie rurka wchodzi z boku nad obciążeniem a wychodzi u góry stożka do \"cumla\". W sumie mógłby być to również stożek z siatki-ważne by obciążenie było u podstawy stożka,rurka wchodziła z boku nad obciążeniem łagodnym łukiem wychodząc szczytem tak aby sprężyna[lub koszyk]zawsze spoczywał na dnie pionowo lub[jeszcze lepiej]pod kątem 45 stopni.
Kształt taki bo obciążenie jest skupione bliżej spodu koszyczka, w związku z tym lot jest bardziej stabilny. Poza tym preferuję koszyczki o większej średnicy niż te, które przeważają w sprzedaży.
Nigdy nie łowiłem na sprężyny, przykro mi. Nawet na wodzie stojącej łowię przy użycia koszyczka.
no rzeczywiście świetny pomysł
a i oszczędność kasy niemała jako że przy zużytej żyłce albo nieznanym dnie rzeki typu Bug można zostawić kilka takich koszyków w wodzie za jednym razem, pomyślę skąd załatwić taką siatkę plomby już dawno mam i zacznę produkcję :grin
dołączam się do pytania: gdzie kupić taką siatkę ? :roll
Tu
Kolega mój też zajmuje się \"produkcją koszyczków\". Jego pomysł to kolorem koszulki igielitowej oznaczać jakiej grubości żyłki użył do zaczepu. Bardzo pomocne w czepliwych miejscach. A co do siatki to pozyskuje ze zużytych filtrów powietrza do samochodów. Zdaje się, że najlepsze są od ciężarowych i traktorów.
Super ale jak wykonac dno do koszyczka, żeby zanęta nie została szybko wypłukana :)
No właśnie,skąd wziąć taką siatke? :?
Ze sklepu ogrodniczego.
Pomysł super! Liczy się też satysfakcja z własnej pracy! No i zimą można podgonić pracą :)))