Na początek sprawa zdjęć. Robione są w różnych odstępach czasu, o różnych porach. Postaram się jednak, aby obrazowały dokładnie to wszystko, o czym będę pisał. Nie zwracajcie proszę uwagi na scenerię, kuchenne atelier nie jest najlepsze, ale musi mi i wam wystarczyć.

Zaczynamy od pocięcia posiadanego klocka lipowego. Kosteczki powinny mieć rozmiar zbliżony do wielkości żuka, szkoda marnować nadmiar materiału, a i szanować należy również czas. Czyli kostki o rozmiarach ok. 1,5 cm x 1,5 cm x 2 cm. Jak się utnie inaczej to żaden problem, zrobi się osę.

Klocki jakie posiadam mają wymiar 3 x 3 cm, czyli na "czworo babka dzieliła" i mam cztery kostki. Nie ma co sobie żałować i od razu lepiej naciąć więcej klocków. Zauważyłem, że mnie to mobilizuje. Im więcej naciętych, tym bardziej chce mi się je skrobać.

Ten pył jest okropny. Zawsze kicham jak się nawdycham. A jeszcze gorsze jest, jak żona krzyczy kiedy nie posprzątam. Ale narzekam na tą żonkę, a przecież to nieprawda, i tak jest wyrozumiała.
Wracam do warsztatu. Ostry nóż w rękę i zabieramy się za obróbkę kosteczek. Bardzo ostrożnie, nóż ostry i można sobie uszkodzić i ręce, a co gorsza można zepsuć klocki lipy. Na marginesie. Zabawy nożem skończyły się szpitalem, zabiegami magneto i krioterapią i… A co tam, skrobie dalej, ale ostrzegam.

No to dalej do działania, rękę mam już sprawną. Lekarz mówi, że nerwy zrastają się nawet kilka lat, chyba się facet nie zna.

Strugamy takie korpusiki, takie jajeczka, im więcej tym lepiej.
Teraz papierek ścierny. Tu nic nam nie grozi. I glancujemy nasze jajeczka. Proces żmudny i chyba trudny do zautomatyzowania, wymaga trochę precyzji. Najpierw grubo, potem można drobnym papierem. Efektem jest idealnie gładki korpusik - późniejszy żuczek. Ale nie przejmujmy się, jeśli są niedociągnięcia, wszystko dopieści się w późniejszej fazie. W zasadzie już na tym etapie kwalifikuje korpusik, co do jego wyglądu końcowego. Żuk albo chrabąszcz ma kształt owalny lekko spłaszczony, osa natomiast jest okrągła.
Rzadko się zdarza, aby przy produkcji ręcznej zrobić dwa takie same korpusy, mimo to zawsze możemy je chociaż trochę kształtem zbliżyć do siebie. Stąd to jajeczko. Najłatwiej jest je wystrugać i równie łatwo jest je przerobić.

Kolejny etap to nacinanie rowków, etap chyba najtrudniejszy. Nie wymyśliłem jeszcze innej metody, a kombinowałem na wiele sposobów. Jak już napisałem etap trudny, ale i niebezpieczny. Mili moi przy moim rozwiązaniu nasze palce są bardzie narażone niż przy zabawie piła tarczową. Hmm..., troszkę przesadziłem. Do rzeczy. Ołówkiem (o nie podałem go w spisie narzędzi potrzebnych) nakreślamy na korpusie to, co chcemy wyciąć. Taka pisanka na poważnie.

Potem złamanym nożem (złamanym operuje się znacznie łatwiej) nacinamy rowki. Jak dojdziecie do wprawy, to 10 na godzinę robi się bez problemu. I tu wcale nie przesadzam - precyzja, precyzja i jeszcze raz precyzja. Głębsze nacięcie prawie zawsze kończy się uszkodzeniem korpusika, dlatego pośpiech nie jest wskazany. Samo nacięcie robi się prosto, pod kątem ok. 45 st. nacinam raz i następnie zacinam z drugiej strony również pod katem ok. 45 st. Tworzy się rowek, na razie surowy i niekoniecznie równy. Tym na razie się nie przejmujmy, w późniejszym etapie zostanie poprawione.

Schematycznie pokazuje jak nacinać rowki. Kąt 45 st. jest oczywiście umowny i nie należy traktować tego tak dosłownie. Głębokość rowka to ok. 1 mm.

Spotkałem się raz ze stwierdzeniem: "Po co te nacięcia, tyle roboty, nie lepiej po prostu pomalować." Czy lepiej? Na pewno prościej, ja jednak chciałem być oryginalny i robić przynęty jedyne w swoim rodzaju, moje przynęty.
Tu się zatrzymam, kolejne czynności opiszę w następnej części mojego artykułu.

C.d.n.

Pozdrawiam

Jarokowal


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

jaj:
A Byba jest geniuszem! I ma gdzieś rowki. Zrobiłem na próbę jeden woblerak wg jego porad, malutki (już go szczupak zjadł). Nie wiem, czy to metoda tylko na balsę, ale chyba i na lipę się zda, w każdym razie omijane są dwie "drażliwe sprawy - rowek oraz problemy z równym nacięciem na ster. Zamiast kołka - 2 listwy. Zrobić stelaż, ew. dziurke na srucinke, włożyć stelaż i śrut, posmarować klejem błyskawicznym, przyłożyc połowki, zagnieść, skleić. Wycięcie idealnie prostego rowka w prostopadłościennym półprodukcie jest łatwe jak portalenie.

I dopiero teraz za nóż... Po wycięciu tylko oszlifowac i malować.
Picolo:
A nie lepiej korpusiki wycinać z okrądłego pręta, który można zobie zrobić mechanicznie na szlifierce do drewna. Pręt szlifujemy oczywiście z listewki wcześniej wyciętej z kloca drewna. Ręczna obróbka walca jest prostsza niż prostopadłościanu, poza tym przy dużych ilościach część czynności wykonujemy mechanicznie.
Sprawdził metodę Picolo.
Jarokowal:
Oczywiście że można, pewnie nawet bym tak robił. Nie mam jednak dojśca do tokarni i szlifierki. Wszlekie rozwiazania pozwalaljace coś zautomatyzować są dobre, ja jednak opisuje to co robię i puki co tak musi pozostać. Ale rada cenna dla innych.
Pozdrawiam
Potok:
Bardzo fajne woblerki. Ja też czasem w wolnych chwilach coś strugam - najbardziej lubię strugać żabki i żuczki.Co do wykonywania rowków bardzo dobre są kształtowe miniaturowe pilniki - można je kupić praktycznie w każdym sklepie z narzędziami. Z wklejaniem oczek na Poksiopl kilka razy się przejechałem - wolę Distal, chociaż jest mniej wygodny.

Czekam na kolejne części.
Artfish:
Ja w moich żuczkach nacięcia robię przy pomocy cienkiego brzeszczota, wolę nie ryzykować zabaw z nożem, nacięcie na ster również wykonuję tą samą techniką. Jeszcze nie zdażyło mi się żeby coś nie wyszło aż tak, żeby nie dało się tego poprawić.
Pozdrawiam
ziober:
A jak to jest z pracą takich wabików?? Bo jesli pracują tak samo jak imitacje rybek a załóżmy, że ryby to daltoniści - to wobki takie odróżniają się tylko kształtem od innych i to powoduje ich wyjątkowość?
Gdzie leży tajemnica ich skuteczności?
Jarokowal:
Szkoda że nie mieliśmy czasu wiecej pogadać, miałem je ze sobą.
A jak pracują ? Bardzo szybka amplituda powoduje powstawanie na wodzie takich podobnych oczek jak topiaca sie mucha albo osa. Może to właśnie tu sekret. Przy nieco szybszym prowadzeniu nurkują na ok 10 - 30 cm.
Gdzieś sie spotkamy to zobaczysz.
Pozdrawiam
ziober:
Ano szkoda........
Czekam na 3 cześć bo nabrałem ochoty aby sobie takie wykonać - doświadczenie z woobkami mam ale nie z owado-podobnymi - na pewno coś spitole i bedą pływały do góry brzuchem :D
Podejrzewam, że podstawa to odpowiedni ster (kształt-wielkość) i dobrze dobrane obciążenie.....

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Kursik rewelka ,tylko u mnie nie wyswietlaja sie fotki . Co robię źle?
pozdrawiam
Fotki zagubiły się w nieaktualnych linkach, już poprawiłem.