Proszono mnie, abym zaprezentował sposób w jaki przerabiam blaszki (Yelcynie to dla Ciebie ;)). Dzisiaj rodzicielka kupiła mi "małe" obrotówki na łódzkim bazarku. Nie był to tak mały rozmiar, na jakim mi najbardziej zależy, bo dla mnie wielkości longa nr 1 to raczej uniwersał, ale wiadomo - nie wszyscy są takimi "minimalistami" jak ja.

Blaszki, które dostałem miały opłakaną konstrukcję. Właściwie wszystko było do wymiany. Kotwice, mimo, że ostre to raczej prezentowały się kiepsko, drut chropowaty, strzemiączko nie najlepszej jakości, na temat rdzewiejącego korpusu i reszty elementów może nie będę się wypowiadał... Poza paletkami - te były o dziwo po prostu doskonałe, wykonane z lekkiej blaszki i mające duże oczka.

Właściwie nie chciało mi się wierzyć, że to coś może pracować, ale z ciekawości umoczyłem je w wannie. Jedna jako tako, przy szybszym prowadzeniu się obracała. Druga - totalny trup. Z przyjemnością rozłożyłem je na części pierwsze.

Na poniższej fotce zamieściłem różnicę w profilu strzemiączka. Po lewej - kształt moim zdaniem optymalny (strzemiączka "Afa-fishing"). Te po prawej stronie pochodzą z rozbrojonych obrotek. Nie są złe, ale na wszelki wypadek wymieniłem je. Najgorsze są takie małe, wykonane z wąziutkiego paska metalu. One nie nadają się właściwie do niczego, a do tego dają się zginać w palcach.

Przyszedł czas na kotwice. Moim ulubionym modelem są Cannelle. Kupuję je na Allegro i płacę po około 50gr za sztukę, wliczając koszt przesyłki, polecam. Na kawałku drutu robię oczko, zakładam kotwiczkę i nawlekam korpus. Potem dociskam oczko o blat stołu, aby się dobrze ułożyło. Musi być małe, ale jednocześnie nie może blokować ruchów kotwicy. Zawsze robię je okrągłe lub w dolnej części lekko ugięte do dołu (jak w Mepps’ach). Zaginam końcówkę drutu i odcinam jego nadmiar.

Następnym bardzo ważnym elementem jest malutki koralik. Może być szklany, plastikowy, ale najlepszy jest metalowy (nie potłucze się o kamienie, ani nie popęka na mrozie). Ten mały pyłeczek nie zawsze jest niezbędny. Nie potrzebujemy go wówczas, gdy końcówkę drutu pozostawiamy w korpusie. Ma on za zadanie niwelować nierówność, która powstaje, gdy wystawiamy drut na zewnątrz. Gdyby koralika nie było pozostałe elementy wirowałyby nierówno i przez to paletka często by gasła przy wolnym prowadzeniu.

Kolejność następnych elementów jest jasna. Mała uwaga, a właściwie dwie. Zawsze staram się, aby koniec skrzydełka znajdował się 2-4mm powyżej grotów kotwiczki. Nie wiem czy to faktycznie coś daje, czy to tylko moja wrodzona obsesja na punkcie minimalizacji przynęt w każdym razie zawsze tak robię.

Drugim istotnym punktem jest pozostawienie odpowiedniego kawałka wolego drutu pomiędzy strzemiączkiem, a oczkiem obrotówki. Tam po prostu musi być miejsce. Jeśli jest go wystarczająco dużo możemy nawet nad wodą zrobić obrotówkę, która nie skręca żyłki. Wystarczy zagiąć drut pod kątem 70-80 st. od osi obrotówki. W miejscu zagięcia możemy dodatkowo zamontować ołowianą śrucinę. Jeśli będzie wystarczająco ciężka spowoduje, że blaszka będzie pracować też w opadzie.

Pozdrawiam i życzę miłego majsterkowania
Kamil Szymczak *Mekamil*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Przydatny tekst, Kamil :)

Tego tylko nie rozumiem: \"Drugim istotnym punktem jest pozostawienie odpowiedniego kawałka wolego drutu pomiędzy strzemiączkiem, a oczkiem paletki.\" Nie ma tutaj błędu, czasem?

Pozdrowienia
Świetny tekst, Mekamilu. Reczowy i przejrzysty. Powiedz mi tylko jak wykonujesz (usprawniasz) strzemiączka?..
I ja też mam pytanie, skąd bierzesz resztę części? Kupujesz Aglie, rozbierasz i montujesz ze skrzydełkami z bazarku :):):) ???
Ja bym jeszcze dodał kilka czynności: wypolerowanie koralików, montaż kotwiczki za pomocą kółka łącznikowego i wykonał bym chwościki na kotwiczkach. ;)
Wszystkie czynności opisane tu: Rasowanie obrotówek
Błąd faktycznie jest. Chodziło mi o oczko obrotówki, a nie paletki (proszę, Admini zmieńcie).
Strzemiączek nie poprawiam. Po protu kupuję gotowe i nie widzę zbytniego sensu doprawiania ich, bo kręcą się poprawnie. To samo tyczy się polerowania stożków i beczułek. Jeszcze rok temu bawiłem się w szlifowanie wszystkich części po kolei. Teraz już wiem, że żywot moich obrotówek w pudełku jest na tyle krótki, że szkoda zachodu. Zresztą jak mawia Hubertus \"obrotówka musi się kręcić\" ;), a reszta to dla wędkarza jest...
Resztę części mam po rozebranych obrotówkach. Stożki, beczułki, startery - pochodzą też z Allegro.
Zamiast korpusu równie dobrze można zamontować kawałek sztywnej rurki z tworzywa sztucznego (ale metalowej też). Wtedy uzyskamy przynętę lżejszą, dającą się wolniej prowadzić, np na płytkie zarośnięte zatoczki.
Co do montowania kotwiczki na kółeczku łącznikowym - mam obsesję na punkcie skracania i zmniejszania przynęt ;), więc u mnie to nie przejdzie.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za uwagi i miłe słowa
PS TJ\'u widzę, że sporo osób szuka części do obrotówek. Stąd moje pytanie, czy gdy użytkownik, u którego zaopatruję się w części, wystawi swoje aukcje, będę mógł dać stosowne info na forum, bez zostania posądzonym o jakąś nieuczciwą reklamę?
PPS Picolo, Twój art o obrotówkach jest doskonały. Przerabianie obrotówek ostatnio jest na topie, dlatego chciałem lekko przypomnieć użytkownikom, że to nic trudnego. Zwłaszcza, że zima nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nią długie wieczory.
Kamil z całym szacunkiem do Twojej osoby. Ale łowienie frytek to tylko jeden znany mi user preferuje. Zamień wreszcie swoje upodobania na porządne 3 calowe gumy i problemów więcej nie będziesz miał
Przepraszam bardzo, ale jak pojechałem do Was nad Wisełkę do Nieszawy to żadnego paproszka w moim pudełku nie było. Najmniejszą moją przynętą wówczas był Effzett 3 8)
Kamil a te miniaturowe wobki to co? ;)
Zapomniałem, że 5cm wobki są dużymi przynętami tylko dla mnie... ;)
Kamil, nie widzę przeciwskazań, żebyś podał link do sprzedawcy z Allegro.
Oczko paletki zamienilem w tekscie na oczko obrotówki.
Kamil - z nieba mi spadłeś. Mam kilka garści złomu, który kręci się z wdziękiem \"worka kartofli\". Po twoim tekście poprzysiągłem, że postaram sie chociaż kilka z nich \"uzdrowić\". :grin
Hm, w sumie to nowe blachy tylko paletki z odzysku! :)
Ale ciekawe, nigdy się nie zastanawiałem dlaczego to cholerstwo nie chce się kręcić i wrzucałem do pudła z bublami. Teraz chyba je wyciągnę i podłubę... :wink:
Dziękuję TJ\'u.
Kombinujcie, próbujcie i testujcie. Bo zabawa przy takiej dłubanince jest przednia, a potem jaka przyjemność z łowienia na własną blachę.
Mekamil - jednak kółko łączące kotwiczkę z oczkiem jest dobrym rozwiązaniem. Nieco stabilizuje kotwiczkę, ograniczając jej \"bicie\" na boki. Co częste przy choć odrobinę, niezauważalnie skrzywioną osią błystki. Lub przy niesymetrycznym chwościku. A co powoduje skręcenie żyłki.
Po drugie - ogranicza liczbę zejść. Szczególnie szczupaki potrafią \"założyć dźwignię\", co pozwala im na łatwiejsze pozbycie się kotwicy. Kółeczko niemal całkowicie uniemożliwia tę dźwignię.
Witam :grin Przydatny i bardzo pouczający tekst...ale mam jedno pytanko, które może wydać sie troche śmieszne...mianowicie skąd bierzesz wszystkie częći kurpusu do obrotówek? Poświęcasz inną czy kupujesz??
Wszystkich, którzy poszukują części do obrotówek odsyłam do tego wątku: Elementy do budowy obrotek
Pozdrawiam serdecznie
ciekawy artykuł...ale akurat na pracę obrotówki ma wpływ głównie kształt i wyprofilowanie paletki oraz strzemiączko...reszta ma minimalne znaczenie....wiem co mówię bo sam robię obrotówki już kilka lat....z własnych matryc i wszystkie elementy wykonuję na swoim sprzęcie...i jeszcze jedna uwaga...\"Następnym bardzo ważnym elementem jest malutki koralik. Może być szklany, plastikowy, ale najlepszy jest metalowy (nie potłucze się o kamienie, ani nie popęka na mrozie\" :jeszcze nie spotkałem się z tym,żeby plastikowy koralik pękł...!!! do totalny mit...!!!zrobiłem i sprzedałem już tysiące blach i nie miałem reklamacji z tego powodu...
Czyli uważasz, że drut może być obojętnie jaki - szorstki, śniedziejący, rdzewiejący i będzie ok? A stożki i beczułki też obojętnie jakich kształtów? No to życzę powodzenia...
Masz dobre, plastikowe koraliki, których jesteś pewien, że nie pękają? - to super. Ale ja już kilka razy zamontowałem takie, które się rozpadały po jakimś czasie - dlatego przestrzegłem przed tym.
Twoje blaszki znam, kupowałem dwa razy najmniejsze modele (bardzo dawno i nie tak dawno). Paletki robisz w porządku. Nad resztą elementów popracuj, nie trzymając się stale takiego samego planu budowy, bo brak postępu = regres.
co do drutu to masz rację...zapomniałem o nim...a co do \"całej reszty\" to gdybym chciał robić kilka wersji korpusów...kilka wersji wagowych...kilka wersji kolorów...to wyszło by tego kilka tysięcy rodzajów i nawet poważne firmy nie porywają sie na to...i mają określone schematy wedłóg których robi się zamówienia...jest to: kolor paletki;wielkość paletki waga...i ewentualnie opcja z chwostem lub bez...przy większej możliwości wyboru robi się totalny chaos...i wierz mi nie jest to spowodowane tym,ze komuś się nie chce...P.S. dobre koraliki można zamówić w sklepie: www.magraf.com.pl polecam...ja kupuję tylko u nich.... :)
Nie chodzi mi o to żebyś miał w swojej ofercie setki różnych rodzajów. Myślałem o tym, abyś produkował różne kształty stożków i beczułek dla własnych testów, a potem te najlepsze opcje wprowadzał do \'masówki\'.
Interesujący tekst . Gdzie kupujesz strzemiączka ?
Kilka komentarzy wyżej podrzuciłem link do tematu na forum, w którym pisałem o pewnym sprzedawcy na Allegro. W tej chwili wystawia same kotwice, ale napisz do niego, bo wszystkie elementy do obrotówek ma cały czas w swojej ofercie.