Witam. Przedstawiam krótki artykuł o konserwacji kołowrotków. Jest przeznaczony bardziej dla laików i początkujących, jak dla starych wędkarskich wyg, lecz i tak zachęcam do przeczytania niniejszego tekstu z nadzieją, że przysłuży się do dłuższego działania Waszych maszynek.

Dla przykładu w moim tekście posłużyłem się kołowrotkami Robinson Cairo i Jaxon Hector. Był to najbardziej zaniedbany i zanieczyszczony sprzęt w całym moim domu, więc myślę, że będzie dobrze widać na zdjęciach jak zmieniał się jego wygląd w miarę jak go czyściłem i smarowałem. Przede wszystkim potrzebne nam będzie: kołowrotek, smar do kołowrotków (ja używam Mikado, może być Balzer, Shimano i inne) Najważniejsze w smarach jest to, aby nie topniały w upałach (bo wtedy smar będzie nam wyciekał na ręce) ani nie zamarzały na mrozach (bo kołowrotek po prostu przestanie chodzić). W najgorszym razie możemy użyć oliwki do maszyn precyzyjnych (lecz jest to raczej produkt zastępczy) a popularnego WD40 tylko wyjątkowo (wysusza , jest mało trwały itp.), śrubokręt gwiazdkowy i zwykły (raczej niedużych rozmiarów, gdyż takie z reguły są śrubki maszynek), płyn do mycia naczyń (do mycia obudowy i niektórych części o czym później), nieduża gąbka, pędzelki (małych rozmiarów, do smarowania i drobnych prac czyszczących), benzyna ekstrakcyjna (do czyszczenia wnętrza ze starego smaru), płatki kosmetyczne i patyczki do uszu, scyzoryk i nieduża szmatka. W sumie to niewiele tego a całość przedstawia fotografia poniżej. Dodatkowo potrzebna nam jest cierpliwość i opanowanie, gdyż niektóre kołowrotki z oporem poddają się zabiegom kosmetycznym...

No to zaczynamy zabawę. Po pierwsze znajdźmy sobie jakiś cichy, dyskretny kącik z biurkiem albo jakimś stołem z dobrą lampką. Takie rzeczy jak struganie woblerków, naprawa spławików czy właśnie smarowanie i czyszczenie kołowrotków najlepiej robić wieczorem, gdy wszyscy domownicy siedzą sobie spokojnie przed telewizorkiem i nam nie przeszkadzają. Przyda się też małe radyjko (albo wieża jak kto woli). Ok. już przechodzę do rzeczy. Na początek pozbawiamy kołowrotek części które nam będą tylko przeszkadzać: zdejmujemy szpulę, płuczemy ją w wodzie z płynem do mycia naczyń i po wyschnięciu pakujemy ją do woreczka strunowego a potem do pojemnika na warzywa w lodówce (wówczas, gdy żyłka jest przechowywana bez dostępu gorącego, suchego powietrza i słońca wolniej się starzeje). Po tej czynności odkręcamy korbki od kołowrotków. Je również możemy przepłukać w wodzie z płynem, dokładnie wysuszyć i na razie odłożyć. Kołowrotek przygotowany do dalszych czynności powinien wyglądać tak:

Teraz po kolei. Odkręcamy górną płytkę zamykającą mechanizm przekładni kołowrotka.

Śrubki najlepiej odłożyć na jakiś jasny kartonik w bezpieczne miejsce i tak poukładane jak były wkręcone, gdyż niektóre mogą różnić się długością i potem może być problem z dopasowaniem. Gdy już to zrobimy, można się zabrać za otwieranie kołowrotka. Najlepiej podważyć płytkę ostrzem noża i powolutku ją podważać aż zejdzie. Na pocieszenie dodam, że w niektórych kołowrotkach idzie to wyjątkowo opornie... Jesteśmy teraz w środku. Wyjmujemy część zaznaczoną na fotce poniżej czerwoną strzałką.

Tam jeszcze mogą się znajdować łożyska które też wyjmujemy. Przekładnie dokładnie czyścimy benzyną ekstrakcyjną, używając patyczka do uszu. Po tym możemy ją jeszcze dla pewności wypłukać w wodzie z płynem do mycia naczyń. Jednak nie jest to konieczne. Co do łożysk kulkowych to, lepiej ich nie płukać w wodzie a jedynie dokładnie wyczyścić benzyną i ewentualnie przepłukać WD40. Ok. teraz ruchome, umyte części odkładamy w bezpieczne miejsce, w którym będą oczekiwać na smarowanie. Następnie bierzemy się za odkryte wnętrze kołowrotka.

Dokładnie czyścimy wszystkie części z resztek starego smaru. Używamy do tego celu patyczków do uszu i pędzelków nasączonych benzyną. Po tej czynności odkładamy kołowrotek i wszystkie luźne części na kilka godzin do wyschnięcia. Po wyczyszczeniu i wyschnięciu, a przed smarowaniem kołowrotek powinien wyglądać mniej więcej tak:

Dobra, teraz zabieramy się za smarowanie. Powoli i spokojnie, używając pędzelka nakładamy równomierną, niezbyt grubą warstwę smaru na wszystkie części we wnętrzu kołowrotka (tak naprawdę to nigdy nie zastanawiałem się nad tym które głównie części powinny być nasmarowane, więc dla pewności pokrywam smarowidłem wszystkie. (I wam radzę robić podobnie). Gdy już tego dokonamy, możemy z czystym sumieniem założyć górną klapkę. Radzę jeszcze jej nie skręcać tylko sprawdzić czy wszystko chodzi jak powinno. W razie czego możemy jeszcze coś niecoś poprawić... Gdy wszystko działa bez zarzutu możemy skręcić kołowrotek. Lecz to jeszcze nie koniec... Ważną częścią kołowrotka jest rolka kabłąka która też wymaga smarowania. Bierzemy się więc za jej rozkręcanie.

W środku może się znajdować łożysko toczne lub kulkowe. Wszystkie te małe części czyścimy benzyną, pozostawiamy do wyschnięcia i po jakimś czasie również pokrywamy smarem (od wewnątrz oczywiście!). Po tej czynności możemy wszystko delikatnie skręcić. Ok. pozostaje jeszcze oczyścić i nasmarować ośkę kołowrotka (bolec na który zakładamy szpulę) zgodnie z wcześniejszymi wskazówkami. Na koniec myjemy cały kołowrotek gąbką nasączoną delikatnie płynem do mycia naczyń i dokładnie wycieramy czystą szmatką do sucha. Teraz spokojnie możemy schować kołowrotek (przypominam o poluzowaniu hamulca!) do pudełka lub pokrowca, czekając na kolejną wyprawę wędkarską...

Od Siebie dodam jeszcze, że powyżej opisaną czynność powinniśmy wykonywać przynajmniej raz na sezon, a czyszczenie rolki proponuję wykonywać przynajmniej 3 razy na sezon. Mam nadzieję, że ten krótki artykuł pomoże Kolegom choć trochę w konserwacji swoich kołowrotków. Ja już od paru lat smaruje moje maszynki zgodnie z tymi wskazówkami i wszystko jest ok. Dbajcie o swój sprzęt!

Do zobaczenia nad wodą!

Michał Seweryn *Emes*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Ten komentarz został usunięty przez Administratora
Acha, i warto jeszcze rozebrać i wyczyścić hamulec kołowrotka, ale jego okładzin, w przeciwieństwie do reszty NIGDY nie smarujemy! :)
Rodzinka spoko , bo głównie smaruje w swoim pokoju przy otwartym oknie... A ze złożeniem to fakt choć ja tylko układam śrubki tak jak były wkręcone. Choć robienie tego ze wszystkimi częściami to niezły pomysł.
Pozdrawiam wszystkich i dzięki za pozytywne opinie!
A rodzinka nie buntuje się wdychając opary benzyny i smarów? :grin
Ja takie czynności muszę wykonywać w piwnicy :sigh
Bardzo przydatny artykuł, dodam jeszcze, że należy bardzo uważać aby nie pomylić łożysk, gdyż inaczej założone mogą źle przacować.
Pozdrawiam Picolo.
Kiedyś robiłem tak jak piszesz, ale po czasie stwierdziłem, że jeśli w kołowrotku nic się nie dzieje nie warto go rozbierać.
Co prawda zaraz po złożeniu działa i wygląda lepiej, ale uważam, że się szybciej zużywa. Chyba ma tu znaczenie dopasowanie elementów. Przesunięcie zębów przy przekładniach powoduje, że po jakimś czasie kołowrotek zaczyna chrobotać i zaczyna się sypać.
Teraz staram się nie ingerować bez konieczności. Ograniczam się do smarowania łożysk oliwą do maszyn do szycia.
Od siebie dodam ,że trzeba uważać aby nie przezębić przekładni i faktycznie nie rozbierać \'\'młynka\'\' bez wyrażnej potrzeby. Starzy mechanicy mawiają: Mechanizmy lubią się \'\'przyzwyczajać\'\' do siebie. Pozdrawiam.
ja krece swoim kołowrotkiem mikado shaphire juz piaty sezon i smaruje tylko rolke bo łowiąc w odrze na plecionke tzreba to robic najmniej raz w miesiącu , inaczej lozysko w rolce siada od syfu jaki niesie rzeka
JAK BĘDZIESZ CZYŚCIŁ BENZYNĄ I PALISZ FAJĘ,TO MOŻESZ SOBIE POPALIĆ PALUCHY,STARY ILE TY MASZ LAT,MOŻNA SPUŚCIĆ Z BAKU SAMOCHODU-PO CO KUPOWAĆ W APTECE/MOGĄ CIEBIE UZNAĆ ZA PODPALACZA/,LEPIEJ KUPIĆ WD-40/JA UŻYWAM JESZCZE LEPSZEGO/,TEN ŚRODEK DODATKOWO WYDMUCHUJE BRUD Z ŁOŻYSK I LEKKO KONSERWUJE,POSMARUJESZ BENZYNĄ TO BĘDĄ SZELEŚCIĆ -BO RESZTKI SMARU BENZYNA WYPŁUKUJE,WD DODATKOWO WYDMUCHUJE BRUD Z CIĘŻKO DOSTEPNYCH MIEJSC,OCZYWIŚCIE POTEM IDZIE SMAR.jA UZYWAM vALVOLINE 1299 WD FLUID Z KOŁOWROTKIEM SZIMANO -KUPIONY W SKLEPIE ROWEROWYM
Chciałem dodać,że z kołowrotkiem Shimano na zdjęciu
Dziwny komentarz... benzynę ekstrakcyjną ( o ile wiesz co to jest) kupuje się w sklepie chemicznym lub przemysłowym , a nie w aptece...; co ma do rzeczy to czy palę czy nie?; WD-40 jest do dupy; Patrząc na twoją wizytówkę... zresztą popatrzcie i wy to się przekonacie... Amen
Najlepiej kupcie sobie nowe ,haahha(każdy ma swój wypróbowany sposób,więc po co się sprzeczać) :grin
Znamy Pana Marcina z wcześniejszych postów. Rzeczywiście dziękujemy za \"wybitne\" komentarze wskazujące na znajomość rzeczy w każdej dziedzinie wędkarstwa nie tylko w temacie wędek typu travell :grin
Jaki Pan,ja teraz zdaję po gimnazjum egzaminy do liceum,ja dopiero teraz jestem zestresowany,jak pójdę do zawodówki to popełnię sepuku,z okazji Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim wszystkiego najlepszego,zwłaszcza dla ,,jaja,,
Nie no rozwaliło mnie to... :P
Bardzo ładnie i fachowo opisane czynności przy smarowaniu kołowrotka.dziękuję! :)
> W najgorszym razie możemy użyć oliwki do maszyn
> precyzyjnych (lecz jest to raczej produkt zastępczy)
Tj. do czasu gdy slonce mocniej zaswieci nam na kolowrotek,
zwlaszcza przy ciemnej obudowie... Na mrozie bedzie ok -
np. rosyjska oliwka gestnieje okolo -30 st.C.

> a popularnego WD40 tylko wyjątkowo (wysusza , jest mało
> trwały itp.),
`Srubkujacy cyklisci\' klasyfikuja ten preparat jako `dezodorant do
lancucha\'; przy jego pomocy mozna sie pozbyc smaru, ale jako substytut
tego ostatniego sie nie nadaje.

Fotografie pokazuja kolowrotek rozbierany na stole - jesli nie jest
to nasz stol roboczy, lepiej polozyc jakas gazete (kilka warstw - stary
smar z wyjetych czesci lubi przesiakac, zostawiajac plamy) zanim dziewczyna/zona/kochanka wytlumaczy nam (po raz n-ty) co mysli o naszym
hobby. Niby banalne, ale w ferworze walki ze skrzypiacym sprzetem
latwo zapomniec. ;-)

Zdrowka,
Piotr
Witam,
ja używam atomizera (rozpylacza), w ten sposób rozpuszczalnik doskonale dociera wgłąb łożysk, jeśli chodzi o smar to sam nie wiem jakiego używam, po prostu biorę od Taty który stosuje go do kombajnu... :)
Może to śmieszne, ale mój uilbiony kołowrotek Abu Endeur EN3R przez 5 lat pracuje jak nowy, żadnych luzów i gwizdów, a złowił ze 2 setki szczupaków i holuje co rzut niemal wyłącznie duże obrotówki.
Fakt, ten smar wydaje się nieco gęsty, kołowrotek po pierwszym jego zastosowaniu chodzi trochę ciężej, ale czy ma to jakieś znaczenie...? Kołowrotek musi działać przede wszystkim płynnie!
Poza tym ważny jest wg mnie sposób aplikacji smaru, ja używam 2 strzykawek (jedna z igłą), igła także doskonale dociera do wnętrza łożysk.
Komentujcie mój artykuł, byle nie smar...
;)
Pozdro
forto60@gmail.com
a co z łożyskiem oporowym? po zdjęciu przekładni i \'innym\' jej zamontowaniu czuć na korbce chrobotanie ponieważ tryby się już inaczej zazębiają niż było przedtem od nowości się dotarły i teraz inne ułożenie spowoduje że znowu będą musiały się dopasować do siebie a co za tym idzie \'ząbki\' się nam zaostrzą powstanie stukot szum itp.,nawet odwrócenie łożyska powoduje hałas i nierównomierną pracę więc lepiej dać sobie spokój i ograniczyć się do oliwki a zwłaszcza na rolke i łożysko oporowe.A jeśli trzeba to po zdjęciu pokrywy wystarczy wybrać stary smar wytrzeć na sucho nie ingerując w przekładnie przy większości młynków typu FD trzeba zdjąć rotor aby móc odkręcić pokrywe przekładni i przy okazji mamy dostęp do ł. oporowego które bez demontażu możemy naoliwić (demontaż tego ł. grozi pozbyciem sie płynnej blokady wstecznych obrotów)więc lepiej nic z kołowrotka nie wyjmować a będzie dłużej służył na starym smaże niż na corocznym grzebaniu w nim.OKUMA INSPIRA FD 20 pracuje 7 rok bez rozbierania i będzie nadal pracowała bo nie są tryby co chwile inaczej włożone . :)
Mhh szkoda że nieprzycztałem tego artykułu wcześniej....mam pytanko jak rozkreciłem kowrotek przeczyściłem wd-40 wodą z ludwikiem i napakowałem do nich zwykłego smaru to nic im niebęndzie bo mam wyżuty sumienia że niepodeszłem do tego fachowo tylko tak na szybko :?