Poniższa relacja, oraz nasza wyprawa to pokłosie moich wakacyjnych wędkarskich niepowodzeń, zamoczony aparat cyfrowy, utopione pudełko z przynętami boleniowymi oraz mizerne wyniki wędkarskie. Wyprawę na łowisko, które poznałem podczas mojego wakacyjnego pobytu szykowałem dla UĆ TEAM od samego powrotu, Novis był i widział jak rzeka wygląda i wspólnie doszliśmy do wniosku, że ma ona potencjał.

Od słowa do słowa, w trakcie roboczego tygodnia ustaliliśmy wyjazd na sobotę w składzie Novis, Mottle i niżej podpisany, za cel naszej wyprawy obraliśmy lekkie łowienie, kleń, okoń ja dodatkowo obiecywałem odwet na warciańskich boleniach.

Nareszcie sobota, nie ma nic gorszego jak oczekiwanie na weekend, tym bardziej że dni w pracy po urlopie dłużą się niemiłosiernie. Wyjazd ustaliliśmy na 4.30, punktualnie pakujemy się do auta, przed nami 1,5 godzinki jazdy na łowisko. W drodze oczywiście rozmowy o rybach, urlopie, planach itd. Itp. O 6 dojeżdżamy do wałów przeciwpowodziowych, humory dopisują, Mottle rzuca hasło wyprawy „…kto złowi metrówkę, stawia łychę”, które jeszcze bardziej poprawia samopoczucie.

Szybki zjazd nad wodę, herbatka, kanapeczka, papierosek, szykowanie sprzętu i nad wodę, na pierwszy ogień idzie zakręt z główkami i prostką, moje wakacyjne łowisko numer 1.

Rybki nie chcą współpracować, systematycznie obławiamy główki i prostkę, bez szczególnych efektów, Novis wydłubał okonka, mnie też udało się złowić pasiastego grasanta. Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszcza i z drobnymi przerwami nęka nas denerwująca mżawka. Szybka decyzja, pakujemy się do auta i przemieszczamy się w kierunku wakacyjnej miejscówki numer 2, konkretnie przykosy na której łowiłem okonie i próbowałem dobrać się do boleni.

Novis atakuje dołek za wakacyjną przykosą, ja z Mottlem wybieram się w dół rzeki w poszukiwaniu miejscówek, a przede wszystkim ryb. Charakterystyczne dla rzeki na tym odcinku są przykosy, jedna za drugą, na zmianę pod naszym to pod przeciwnym brzegiem. Na końcu jednej z takich przykos doganiam Mottla który melduje 2 okonki i kleniowe walnięcie którego nie był w stanie zaciąć. Licząc na klenia podaje obrotóweczkę na cieniutkiej 6lbs plecionce, i kijaszku wykonanym przez Mekamila na blanku muchowym klasy 4. Niestety punktuję jedynie 2 okonkami i sandaczykiem, ale to dobry prognostyk na przyszłość, są małe, powinny być i większe, poczekamy do października .

Przy kolejnej przykosie namierzyłem bolenia który systematycznie atakował drobnice na jej kancie, na Bolki wybrałem się z moim Diaflexem do 22g, na żyłkę 0,22 założyłem woblerka od Tomfanka z ekipy krakowskiej, przy trzecim lub czwartym rzucie na samej krawędzi przykosy boleń uderza w wobka….i haniebnie pudłuje, miejscówka spalona.

Rozdzielamy się z Mottlem, ja obchodzę łąką przybrzeżne chaszcze i staram się dotrzeć do zewnętrznego zakrętu z przykosą, który namierzyłem na Googlemaps, udało znaleźć się przejście przez nadwarciańską dżunglę, wylądowałem jakieś 30m od miejsca gdzie przykosa się urywa, nurt pod drugim brzegiem, pod nogami wody do kolan, powoli zmierzam do czoła przykosy. Za przykosą piękny dołek i zatoczka, odkładam na brzeg boleniowy kijek i licząc na klenia podaję 5 cm Salmo Minnow idealnie w miejsce gdzie czoło przykosy styka się z nurtem rynny z przeciwnego brzegu. Dwa ruchy korbką kołowrotka i branie które prawie wyrwało mi delikatny kijek z ręki. Odjazd na hamulcu na jakieś 20m, na szczęście ryba kieruje się w dołek za przykosą, gdyby poszła w nurt, to było by po imprezie. Pierwszy szok za mną i mętlik w głowie, kijek delikatny wygięty do granic, plecionka 6lbs, do tego po dwóch sezonach. Wołam Mottla, licząc że chociaż zdjęcia z holu będą bo na końcowy sukces nie liczę.

Sebastian dotarł do mnie w 5 minut, mówię krótko – rób zdjęcia, bo słabo to widzę, a rybka w tym czasie kreci kolejne kółka za przykosą.

Radość z walki….

…przeplata się z obawą i zwątpieniem w końcowy sukces.

Na szczęście rybka spokojnie kręci kolejne kółka za przykosą, jakimś cudem udaje się ją pompować, co skutkuje kontrą w formie odjazdu.

W międzyczasie dołączył do nas Novis i zaczęła się licytacja i zakłady co jest na końcu haka, boleń raczej nie, szczupak odpada, po cichu liczę na rekordowego klenia lub brzanę ale rybka zbyt spokojnie i dostojnie krąży przy dnie przynosowego dołka. Stanęło na tym iż Novis obstawił suma a Mottle sandacza.

Hol trwał, chłopaki robili zdjęcia

Cała sytuacja stała się na tyle nudna, że Novis postanowi poszukać szczęścia

Minęła jakaś 20-25 minuta holu, rybkę udało się podpompować do krańca przykosy, po śladach śluzu na plecionce nie ma wątpliwości, moim przeciwnikiem jest sum, jak duży, ciężko ocenić. Odjazdy rybki były coraz krótsze i zaczęliśmy szykować się do podbierania. Pierwsze podejścia bez sukcesu, delikatny dotyk i sumek zawracał do dołka, minęła 35 minuta holu, oddałem wędkę Sebastianowi i postanowiłem osobiście podebrać rybkę. Udało się przy drugim podejściu….

…komentarz zbędny

Mój przeciwnik w całej okazałości

Gratulacje, ulga, emocje… ciężko opisać, dawno się tak nie czułem.

Rybkę oceniamy na dobry metr i jakieś 10-11kg, komisyjne mierzenie i jest 118 cm szczęścia, fotki są, czas rozstać się z rybką, szybka reanimacja i rybka wraca do wody. No i przypomniało się poranne prorocze hasło „kto złowi metrówkę, stawia łychę”, cóż nikt się tego nie spodziewał, ale jak dla mnie niech to będzie nasza nowa, świecka tradycja.

Oko suma

Nadal nie wierzę że udało się ją wyholować na tak delikatnym sprzęcie

Woblerek został odrobinkę zdemolowany

Tak naprawdę to odechciało mi się łowić, chłopaki walczyli dalej, ja spokojnie napawałem się zwycięstwem.

Okonek Novisa

Sprawdziliśmy jeszcze kilka miejscówek i zarządziliśmy odwrót, do autka mieliśmy dobre 30 minut marszu. Warta zajmuje wśród moich łowisk miejsce szczególne, to właśnie w Warcie złowiłem wszystkie moje największe ryby i nad Wartą spędzałem weekendy za czasów liceum . Przez długi czas nie łowiłem na Warcie, zniechęcał mnie tłok nad wodą, powszechne kłusownictwo, oraz tony śmieci zostawiane przez „wędkarzy”. Obecnie czuje że znalazłem kolejny kawałek rzeki, który w przyszłości będę mógł nazwać „moją Wartą”. Warto wrócić i my na pewno nad Wartę wrócimy, już planujemy kolejne wyjazdy.

Z wędkarskimi pozdrowieniami

Hubert Midera *Hubertus*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Już raz gratulowałem ale powtórzę jeszcze raz. Piękna ryba, świetny wypad.Piotrkowi też gratuluję. Szkoda, że nie ma zestawiania fotek. Suma i tego okonia.... :P :grin
Gratki Hubert!!! Fajny ryb i super przygoda!!!
... dla uściślenia \"łycha\" - whiskey, tudzież inny bimber :grin
Tak się po cichu zastanawiałem, co oznacza ta \"łycha\". Okazuje się, że w moich domysłach byłem bardzo blisko :grin
No, ale żeby bimber łychami spożywać...... To tylko Łodziaki potrafią :grin :P
wy tylko ze szkła, rozmiar wedle zasług, kalibru i mozliwosci :grin
rybka bardzo zacna a i relację też dobrze się czyta. Gratulacje
Jak na foty z badziewia BB to nawet względne :grin jeszcze raz graty no i czekamy na łychę ;)
spoko, trza tylko termin zgrac
Piękna ryba! Gratuluję szczęścia i umiejętności holu na delikatnym sprzęcie, brawo :)
Graty Hubercik, zabawa musiała być przednia. :grin
...termin..., zgrać... :upset łycha powinna być narychtowana na taką okazyję i spokojnie czekać na metra w plecaku! :grin Nieporządek, Panowie, nieporządek!..... :roll
Zlowionej rybki juz gratulowalem, fajny wypad,tak trzymac i pozdrawiam wszystkich uczestnikow :)
Gratulacje Hubert! Piękne przeżycie. Od dawna nie zaznałem takowego... :(
Pięknie !!! Graty wielkie Hubert, a ten uśmiech na pierwszej fotce z wąsiastym - superrrrrr ! 8)
Cwaniaki te łódzkie chłopaki. ;) Najpierw tydzień wcześniej nęcili aparatami fotograficznymi, a teraz łapią na aparaty telefoniczne i się sami dziwią.
Popróbujcie na aparaty energotwórcze to i 2 metrówki będą.
:)
Glociu
niestety z informacji jakie udało mi sie uzyskać, to ekipy elektryków niestety nawiedzają rzeke w tej okolicy :upset
powinni obcinać ręce
Ha! Hubert, przyjm me gratulacje! Pzdr ;)))
Pogratulować, fajny wąsaty rozbójnik.
No no! szacun za finezję!
No moje gratulacje! Ładnie rozpracowałeś miejscówkę. Twoja mina mówi wszystko. Pozdrawiam.
Gratulacje Hubercik :)
Gratulacje Hubert. Na tak delikatnym sprzęcie holowanie konkretnej ryby pozostawia niezapomniane wrażenia.A namierzenie miejscówki też przednie.