W Gazecie Wyborczej z 7 lipca 2011 ukazał się artykuł pt. "Wielki powrót łososia". Wobec tego, że trudno jest dotrzeć do innych informacji o występowaniu tego gatunku w polskich rzekach i morzu, a także danych ośrodków naukowych, pozostaje brać za dobrą monetę wiadomości zgromadzone przez Bartłomieja Kurasia, autora reportażu i dziennikarza krakowskiej Gazety.

Zagadnienia związane z odtworzeniem populacji łososi przedstawiono na tle działań i dotychczasowych osiągnięć projektu prowadzonego przez polski oddział World Wildlife Fund (WWF) pod nazwą "Program restytucji łososia w zlewni górnej Wisły". Do rozpoczętej 4 lata temu akcji czynnie włączyły się także: Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie, PZW i Uniwersytet Rolniczy w Krakowie.

Generalnie celem projektu jest odtworzenie populacji łososi w naturalnych warunkach, panujących w dopływach Wisły, czyli beskidzkich i bieszczadzkich rzekach. Jedną z tych rzek, w której łososie będą mogły pływać bez przeszkód jest Biała Tarnowska, prawy dopływ Dunajca. Dotychczas w ramach akcji wpuszczono do tej liczącej nieco ponad 100 km rzeki oraz innych rzek Małopolski objętych projektem „Rzeki do życia” prawie 1,5 mln narybku łososia. Jednak działania podejmowane w programie restytucji to nie wyłącznie zarybianie, a głównie udrożnienie koryta Białej Tarnowskiej i w przyszłości innych rzek.

Jak wiadomo, wędrowne łososiowate są rybami dwuśrodowiskowymi i do ich rozwoju niezbędna jest okresowa migracja do morza. W słonych warunkach rosną i dojrzewają, aby po kilku latach wrócić w celach prokreacyjnych do miejsc swojego urodzenia. Głównym problemem w Polsce jest brak możliwości ich wędrówki zarówno w dół jak i w górę Wisły. Jak wiemy ma na to wpływ zapora we Włocławku, ale przeszkodami są także liczne, niedostosowane do migracji ryb stopnie wodne dorzecza Wisły. Przepławka we Włocławku jest źle zaprojektowana i nie spełnia swojej roli. Mniejsze stopnie wodne istnieją też na Białej Tarnowskiej.

Prowadzony przez WWF Polska program ma właśnie na celu likwidację tych ograniczeń, obniżenie stopni lub budowę urządzeń pozwalających na swobodny przepływ ryb. Po ich wykonaniu realizatorzy programu mają nadzieję nie tylko na powrót łososi, ale także innych migrujących gatunków. W programie zakłada się także umożliwienie rzece swobodnego przepływu, a w okresach przyborów rozlewania na naturalnych terenach. W tych miejscach liczy się na powrót zarośli łęgowych, a same wylewy rzeki będą sprzyjać zakładaniu tarlisk przez inne, cenne gatunki ryb, pojawieniu się rzadkich gatunków małży (np. skójki gruboskorupowej) i płazów (np. kumaka górskiego). Dzięki powstaniu terenów zalewowych na terenach objętych programem nie bez znaczenia jest także poprawienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Przywrócenie rzekom naturalnego biegu wpływa bowiem pozytywnie na zmniejszenie ryzyka powodzi. Od regulacji koryt, budowy wałów i umocnień, likwidacji zadrzewień na brzegami odchodzi się także w Europie Zachodniej (choćby program renaturalizacji Renu).

Jak podaje autor artykułu, program, na który przeznaczone jest prawie 19 mln zł (w tym ok. 16 mln z funduszu UE) przynosi już wymierne korzyści. Przeprowadzone w rzekach odłowy kontrolne wskazują na wysoką przeżywalność narybku łososiowatych, certy i brzanki. Jedyną barierą jest Włocławek, ale i tam w przyszłości mają być prowadzone prace modernizacyjne.

Tyle w artykule, ale moim zdaniem istnieją jeszcze co najmniej 2 problemy, które mogą wpłynąć na efekty programu. Pierwszym jest ciągle zawieszona, ale przecież rozważana budowa kolejnej zapory w Nieszawie, która podobnie jak ta we Włocławku skutecznie zagrodzi drogę łososiom do Bałtyku. Drugim, to regulacja odłowów łososi w morzu. Nie od dzisiaj bowiem znane są praktyki braku respektowania limitów przez rybaków operujących na przymorskich jeziorach (Łebsko, Gardno), którzy nie oszczędzają migrujących łososi i troci. Pojawia się także problem wszechobecnego, lokalnego kłusownictwa, nawet na rzekach pilnowanych przez wędkarzy podczas migracji łososiowatych. Wobec powyższego, restytucyjne działania ekologów, naukowców i wędkarzy prowadzone w górnej Wiśle mogą okazać się pyrrusowe.

Jeśli program Was zainteresował to można o nim poczytać także na stronie WWF Polska. Ponadto polecam umieszczony na ww. stronie wg mnie świetny, edukacyjny quiz "Sprawdź, co wiesz o łososiu atlantyckim i jego ochronie. Testując swoje wiadomości można wiele się dowiedzieć, bo na poziomie trudności eksperta wcale nie jest łatwy.

TJ

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Kurcze moja wiedza na temat łososia jest nie najlepsza :cry
Kaziu, przez zabawę do wiedzy :) Quiz reklamuję, bo zdaję sobie sprawę z naszej niewiedzy. Promujemy zaś świadome wędkarstwo i warto wiedzieć coś więcej niż statystyczny Polak, niekoniecznie wędkarz, czy biolog. Sam wypadłem na eksperckim jedynie na 80% i paru ciekawych rzeczy się dowiedziałem.
Ja quiz zaliczyłem na około 95%. Źle na pewno oceniłem możliwość zeskoczenia łośków z wysokich zapór (że duże się zabiją z 30m a małe przynajmniej w części dadzą radę). Zdziwiło mnie też, że ciąg tarłowy trwa tylko miesiąc, byłem przekonany, że wiosną i latem ryby już (przynajmniej w części) zaczynają wchodzić do rzek. Ale może trocie mają jednak trochę inne zwyczaje niż łososie ;) Artykuł i quiz mocno akcentują problem zapory we Włocławku, co mi się bardzo podoba. Ja już zaczynam myśleć o budowie tarlisk łososiowych na Białej Przemszy :grin
Zapora w Włocławku skutecznie nie pozwoli przedostać się łososiowatym na Zalew Włocławski no chyba że same rozbiją tamę. :(