Zanim napiszę, co się stało z okoniami, przytoczę parę faktów z życia tej ryby. Ryba ta rośnie bardzo powoli. Długość 25 cm osiąga po 8 latach i to w sprzyjających warunkach! Osobniki 35 centymetrowe od dawna są pełnoletnie (tak, skończyły 18 lat!). Łatwo, więc wyliczyć ile lat musi rosnąc ta ryba, aby stać się tzw. „medalową”. Jedyne, co ratuje ten gatunek przed całkowitym wyginięciem to efektywny rozród, ale niestety w tej chwili to nie wystarcza...

Ten okoń jest starszy ode mnie

Łatwo nam przychodzi narzekanie na rybaków, kłusownictwo, kormorany, ale jak zwykle nie widzimy naszej winy, a przecież to my – wędkarze – w dużej mierze przyczyniamy się do zanikania większych osobników tego gatunku. Nie możliwe? A jednak...

Okoniowe eldorado
Kilka lat temu znajomi odkryli kilka małych jeziorek położonych blisko siebie. Dawniej były one w posiadaniu jakiegoś gospodarstwa rybackiego, po przemianach właścicielem została osoba prywatna. Nowy gospodarz nie prowadził żadnych odłowów, bo i po co? Takie jeziorka fortuny nie przyniosą. Woda została udostępniona do wędkowania, za symboliczną opłatą 5 pln za dzień. Pierwsze lata przynosiły ogromne ilości pasiaków i to sporych rozmiarów. Niestety, wszystko szło do wora. Wystarczyły 3 lata, aby woda stała się „standardową polską studnią”. Oczywiście okonki (nie okonie) nadal występują w tych jeziorkach... Brać wędkarska znalazła wytłumaczenie – właściciel przeciągnął jezioro sieciami. Genialne!

Prawdziwemu wędkarzowi wystarczy pamiątkowa fotka

Gnojno
Tak byłem tam. Jak mi się podobało? Fajna woda, ma potencjał. Tylko troszkę mało przyjemnie się łowi, jeśli nawet będąc w łódce ciężko miejsce znaleźć i zestaw w każdej chwili może wpaść do innej jednostki pływającej. Wyniki? Ano były. Okoni połowiłem. Fakt, że nie były olbrzymie, ale malutkie też nie. Inni też nie narzekali, w zasadzie wszyscy łowili. Do brzegu przybijały łodzie z całymi sadzami okoni. Nie potrzeba tutaj proroka, aby stwierdzić, że za kilka lat będzie tam można jedynie wydłubać „palczaki”. Co robi PZW? W zasadzie niewiele. Jest jakiś tam zakaz połowów na wiosnę, ale w jakim celu wprowadzony –nie wiem. Za to wiem, że pewne rzeczy wykraczają poza rozumowanie przeciętnego Kowalskiego, ale może warto przyjrzeć się krajom „cywilizowanym pod względem wędkarskim”, a takowych na Zachodzie mamy dużo. Wystarczy wprowadzić zakaz zabierania okoni z zimowisk. Można tam łowić, więc kłusownicy nie mają dużego pola do popisu, wędkarze mają zabawę z ładnymi rybami, a jeśli łowiących jest dużo to nawzajem się upilnują – to działa!

Morskie Mięso sp. z o.o.
Rekordzistami w pozyskiwaniu mięsa okoni są chyba „wędkarze” z miejscowości nadmorskich. Pierwszy raz dowiedziałem się o tym procederze od kolegów ze Szczecina. Byłem na tyle zaskoczony, że nie do końca byłem w stanie uwierzyć, a jednak okazało się, że wiele osób potwierdziło te historie. Nie jest to indywidualne kłusowanie, ale zorganizowana całoroczna akcja. Jak okoń „wchodzi” jest sygnał i zaczynają się żniwa... I pomyśleć, że kiedyś w tych wodach pływały całe stada okoni pomiędzy 40 a 50 cm. Nadal okoń występuje dość licznie, ale średnia wielkość poławianych ryb maleje bardzo szybko.

Kiedyś takich „morskich wilków” było bardzo dużo

Miejscówka
Ano taka sobie miejscówka, jakich wiele w Polsce. Jako dzieciak (nie było to wcale dawno) łowiłem tam mnóstwo okoni i rzadko kiedy trafiały się mniejsze niż 25 cm. Obecnie nadal łowię tam ładne okonie, ale praktycznie tylko w zimnych miesiącach. Ryby te zbierają się w jednym miejscu z odcinka nawet wielu kilometrów. Niestety nie tylko ja wiem o tym i czasem z żalem obserwuję rzeź. Próbuję czasem edukować niektórych osobników i o dziwo nie jest tak źle - nikt mnie jeszcze nie chciał utopić. Pewnie praktycznego skutku to nie przyniosło albo jedynie niewielki, ale mam sumienie czyste i może jeden na dziesięciu coś zrozumie. Wiem, że niektóre pokolenia są już niereformowalne (jako całość, ponieważ zawsze istnieją wyjątki), ale liczę na te młode, nadal otwarte na świat. Nie będzie łatwo, ale powoli coś się zmienia. Coraz więcej ludzi zaczyna „łapać”, o co w tym wędkarstwie chodzi. Część tylko udaje, ale to już coś – znaczy się, że wiedzą, że nie do końca postępują w zgodzie z własnym sumieniem.

Myślę, że podobne obserwacje mogliście poczynić i Wy. Okonia nadal mamy trochę w naszych wodach, ale jest bardzo mały. Nie dlatego, że w magiczny sposób skarłowaciał, ale dlatego, że nie dajemy mu urosnąć – rośnie bardzo powoli, a w miarę licznie się rozmnaża.
Jak ja to widzę? Bardzo prosto:
- wymiar widełkowy, czyli można zabierać okonie pomiędzy 18 a 30 cm (z czasem jakby średnia wielkość wzrosła wymiar górny można by przesunąć na 35cm),
- okres ochronny marzec-kwiecień,
- całkowity zakaz zabierania okoni z zimowisk, ale z możliwością łowienia, czyli np. na takim Gnojnie zakaz zabierania okonia w okresie od 1 listopada do 31 kwietnia.

To naprawdę nie boli - spróbujcie

Nie jestem całkowicie przeciwny zabieraniu ryb. Nie narzucam tego. Po prostu chciałbym, aby moi rodacy troszkę zmienili podejście do wielu spraw. Wędkarstwo nie powinno być sposobem na pozyskiwanie rybiego mięsa, ponieważ wody tego nie wytrzymają. Jesteśmy za skuteczni i jest nas za dużo. Zjedzmy trochę tych okoni w ciągu roku, ale niech to nie będzie cały wór dużych ryb...

Daniel Celeda *hlehle*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Brawo! Oby każdy miał takie podejście do wędkowania!
Wypada Danielu pogratulować rozsądku..
Świetne. Podpisuję się po tym. :)
Kapitalny tekst :) . Tyle, że po jego przeczytaniu, pozostaje mi tylko ciężko westchnąć i powiedzieć: Boże, dlaczego takich jak Ty, Danielu, jest tak mało :( .
Bardzo dobry tekst, Daniel, brawo!
świetnie napisane, aż miło było czytac.A z tym zabieraniem dużych ryb to przyznaję ci rację,że pewnych ludzi już nie zmienisz i ich nawyków.Ja to samo obserwuję u siebie na Wisłoku jesli chodzi o okonia i szczupaka.
Przeczytałem i.... zrobiło mi się łyso. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że byłem młody i głupi i olbrzymie garbusy brały... Teraz na tamtym łowisku po garbusach nawet wspomnienie zniknęło. :cry :cry :cry :cry
Popieram,popieram,popieram !!!
Dzięki Tobie przypomniałem sobie jak wygląda ładny okoń.
Okoń jest zapomniany i niedoceniany... Populacja jest zdziesiątkowana, PZW nie wykazuje żadnej inicjatywy, nie robi kompletnie nic, nie wiem czy w ogóle istnieje temat okonia, czy dostrzega się problem. Na szczęście zimy są coraz słabsze i lód trzyma krótko albo w ogóle go nie ma. Bo właśnie w zimie dokonuje się największego spustoszenia w pogłowiu tej ryby. Łowi się dużo standardowych 25-tek, ale łowi się też sporo dużych, grubych wypchanych ikrą okoni, które za wszelką cenę powinny przetrwać do tarła. Niestety przy konsumpcyjnej mentalności przeciętnego wędkarza nie jest to możliwe. Jeżeli nie zostanie wprowadzony tymczasowy zakaz połowu okoni spod lodu, populacja nigdy sie nie odrodzi.
Święte słowa Daniel. Oby więcej takich jak Ty nad wodą i będzie dobrze :)
Świetny tekst. Daniel jest znakomitym wędkarzem i ma wzorowe podejście do tego hobby. Może doczekamy czasów, że takie podejście będzie miała większośc łowiących, choć śmiem wątpić :sigh
Nic dodać, nic ująć... :)
Ale jak tu w świadomości starych i MŁODYCH!!!, odpiąć okonkowi łatkę \"chwasta\"..???
Kurna, tak oglądam te fotki i muszę przyznać z pewnym smutkiem, że jeszcze nie widziałem na własne oczy tak dużych okoni. Okoń 15-20 centymetrowy uchodzi za \"patelniaka\" i samo to określenie mówi wszystko. A maluchy po 10 cm są dla wielu idealną karmą dla kotów...
Daniel, jeszcze raz brawo i wielkie dzięki za ten artykuł.
Bardzo mi miło, że tekst się podoba. Jeszcze bardziej mi będzie miło jak przyniesie jakiś skutek.

Stefan, też święty nie jestem. Wiele osób wyrasta z głupoty (mi się udało kilka lat temu), ale trzeba im wskazać co jest złe, a co dobre. Moja edukacja rozpoczęła się właśnie dzięki WCWI...
Jakiś czas temu popełniłem błąd i uśmierciłem takiego kabana. Spory czas miałem wyrzuty sumienia odpokutowałem to kosztami preparowania i zrobieni trofeum teraz wisi w honorowym miejscu i zapewniam Was że dużo lepiej wygląda w wodzie. Od tamtej pory bez względu na wielkość 25 cm 30cm wszystkie złapane okonie wracają do wody. Machnięcie ogona na pożegnanie daje zdecydowanie więcej frajdy niż obgryzanie usmażonego :)
Fajnie napisane i ładne fotki. Niestety w moim otoczeniu ludzie z twoim podejściem są w mniejszości. :(
Pozdrawiam
No stary szacuneczek...bardzo fajny tekst i co najważniejsze bardzo pouczający i mądry. Oprawa graficzna to prawdziwa ekstraklasa potwierdzajaca Twój kunszt :)
Popieram i zgadzam się z kolegą!
Ja mam swój sposób na okres ochronny dla ryb!
Po prostu wędkuje od Maja DO Listopada a potem ryby mają wkacje jak ja to nazywam! Pozdrawiam
Uznanie w \"dawnym radomskim\" Danielu :) :) :) :)
Tekst pierwszorzędny. Fotki też. Raz w życiu złowiłem okonia powyżej 35 cm i ze wstydem przyznaję, że go zabiłem a następnie zaniosłem do komisji sędziowskiej. Jeśli chodzi o wypuszczanie, to mam kłopot, bo dla mnie nie ma smaczniejszej ryby od okonia. Na \"szczęście\" problem dużych okoni jakoś mnie nie dotyczy ;)
Ja raz edukowałem to musiałem sie ewakuować :eek :(
Fajne rybki i artykuł :)
Świetny tekst,pasiaki i foty.Oby takich pozytywnie zakręconych było jak najwięcej. :roll Pozdrowienia.
To fakt że okoń jest stale odławiany przez nas w zbyt dużych ilościach
jak również inne gatunki ryb drapierznych .Umiar jest potrzebny to nie ulega żadej wątpliwosci. Ja widzę inne zagrożenie dla tych cennych gatunków ryb ,zbyt pazerna gospodarka gospodarstw rybackich i rybaków dzierżawiących niektóre odcinki rzek.
Szlag mnie trafia gdy na targowiskach widzę rózne gatunki ryb w czasie ich okresów ochronnych .Zapytałem kiedyś skąd są szczupaki oferowane na sprzedaż w marcu ,dowiedziałem się że z gospodarstw rybackich pięcio kilowe sztuki lub paro kilogramowe sandacze albo paro kilowe leszcze.
Taki kit wstawiają służbą kontrolnym którzy ich kontrolują .
Pytanie moje jest takie czy w służbach kontrolnych są ludzie ślepi czy nie znają się na swojej robocie dokonując kontroli sprzedawców ryb i nic nie wynika z ich kontroli .Za to nie raz spotkałem śię z wykładami i zarozumiałością przy kontroli wędkarzy .Może warto śię przyjrzeć ludzią którzy mają stać na straży prawa wodnego jak spełniają swoją misję.
Zapewno warto wypuszczać ciekawe okazy poławiamych przez nas ryb i zachować umiar przy zabieraniu ryb z łowiska ale to niej est celem samym w sobie .DLATEGO ZWRACAM SIĘ Z APELEM DO WSZYSTKICH SYMPATYKÓW TEGO PIĘKNEGO SPORTU WALCZMY Z DEBILIZMEM WYADAWANYM PRZEZ PZW I ZŁODZIEJSKĄ GOSPODARKĄ RYBACKĄ .
A wszyscy na tym wygramy i zostawimy coś po sobie dla potomnych !!!!!!!!
Zamiast zachwalać pomysł i tekst (co słusznie uczynili przedmówcy :) ), skupię się na wyjaśnieniu ws. Gnojna. Otóż okresowy zakaz wędkowania wziął się z konieczności ochrony tarliska, jakim zbiornik jest wiosną dla znakomitej większości ryb z okolicy (czyli Narwi).
Z jednej stropny to dobrze, bo znikły hordy amatorów okoniowego miąska. BYł niestety długi czas, szczególnie przed wprowadzeniem wymiaru dla okonia, że paru \"specjalistów\" pakowało tarłowe ryby do wora berz umiarkowania. W okresie prosperity zbiornika, czyli jeszcze na przełomie wieków, dla kilku ekip (Wyszków, Wołomin, Legionowo, Maków Maz.) nie było problemem wyciągnięcie przepisowych 5 kg okoneczków po 10-12 cm, odwiezienie ich do domu i powrót po południu po kolejne 5 kg. A to praktycznie nie do udowodnienia. Strażnikom, a też i wielu wędkarzom, scyzoryki same się w kieszeniach otwierały. Jednakże nic, poza puszczeniem kwiecistej \"wiązki\", nie można było łachom zrobić.

Wspomniałeś o Zal. Szczecvińskim. Prasa wędkarska parokrotnie omawiała ten proceder. Otóż wiosenne okonie, niezależnie od wielkości, w lwiej części były skupywane przez hurtownie i natychmiast wywożone za Odrę, z przynajmniej pięciokrotnym przebiciem cenowym. Lokalne władze znały problem, lecz mimo wielu apeli nie kiwnęły palcem w bucie.
Lecz wędkarze to jeszcze pryszcz. Prawdziwe żniwa mieli rybacy, namierzający ławice grupujące się na tarło. Urtząd Morski zezwolił nawet do obniżenia wielkości oczek sieci bodajże do 18 mm. Właśnie dla odłowów okoni.
Lecz cóż tu dużo mówić, skoro jeszcze na początku lat \'90 pasiaste były uznawane przez mazurskich rybaków za szkodnika? Cóż gadać, skoro w tej chwili, na znakomitej większości łowisk nizinnych to główna ryba \"zawodnicza\" (bo większe drapieżniki już wytłuczone), a na 10 spinningistów biega z wklejkami i paproszkami? Skoro nawet na ZZ, gdzie jeszcze niadawno większość łowiła \"na ciężko\" w poszukiwaniu szczupłych i sandałków, teraz prawie każdy wędkarz uzbrojony jest w ultralajta?
Efekt taki, że z roku na rok coraz trudniej o przyzwoite ryby. A złowienie dziesięciu miarowych pasiastych, nawet podczas zawodów z cyklu Grand Pix, to już niemal wyczyn.

Lecz powolutku, w sposób niezamierzony, idzie ku lepszemu. Serio serio. Np. na Gnojniecoraz większa liczba spinningistów przekonuje się, że plemniki podawane na bocznym troku przynoszą zwykle ryby niemiarowe i w coraz mniejszych ilościach. Do łask wracają więc gumy po 5 cm, niewielkie woblery i wirówki. Drobnica, która nie dorosła do wymiaru, prawie się nie kaleczy. Owszem, brania są rzadkie, a brania są rzadkie. Przychodzi jednak zrozumienie, że lepsze trzy sztuki po 25 - 35 cm, niźli kilkadziesiąt malców, z których może co dziesiąty ledwie osiągnął minimalny wymiar.

Niestety, jeszcze wielu lat trzeba, by okonie zaczęły być chronione także przez posiadaczy wędek. Póki co - większość sprzedawanych kijaszków spinningowych to delikatne wklejki, a najpowszechniej używane przynęty to mikrogumki. Ba! Do tej pory z niejakim przerażeniem zauważam, że mnóstwo ludzi do tej pory nie słyszało, iż jest wymiar ochronny dla okonia! Zresztą mandat w wysokości 100 zł to zdecydowanie za mało. Zaś zagrożenie kontrolą i karą, ze względu na znikomą ilość strażników, jest bliskie zeru.

Efekt? Dla mnie osobiście taki, że choć przez dość długi czas uważałem się za okoniarza (m.in. byłem jednym z pierwszych, którzy wiele lat temu nabyli pierońsko wówczas drogie i jeszcze prawie niedostępne w handlu ultralajty), to teraz, mimo znajomości wielu zaokonionych niegdyś miejsc, powoli przestawiam się na nieco cięższe łowienie. Prawdopodobieństwo złowienia jednego miarowego szczupaka stało się bowiem porównywalne ze znalezieniem kilku ledwie miarowych pasiastych na kilkadziesiąt złowionych.
Zresztą powszechne się stało, np. na wspomnianym Gnojnie, że widok kilku okoni, niekoniecznie miarowych, na dane miejsce błyskawicznie sprowadza kilka pobliskich łodzi czy brodzących w pobliżu wędkarzy. Bo \"tam biorą\". Pomijam już kwestię spokoju czy regulaminowych odległości między łowiącymi. Rzecz sprowadza się do tego, że w takich sytuacjach każde namierzone stadko żerujących pasiastych jest błyskawicznie trzebione.Zaś na miejscówkach, które przez wiele lat namierzałem i rozpracowywałem, więcej teraz wędkujących niż ryb :cry
Zgadzam śię w całości co napisał Bombel i jest w tym wiele racji .
Zastanawiam śię tylko po co i dla kogo są wprowdzane okresy,wymiary,i limity dzienne poławianych ryb.
Faktem jest że etyczni wędkarze mają swoje wymiary ochronne ryb i to nie jedno krotnie są wyższe niż przewiduje to tabela wymiarów.Faktem jest również że wielu wędkarzy złowine przez siebie ryby fotgrafuje i zwraca im wolność.Piękne to i szlachetne i napewno warte naśladowania ale to wszystko za mało .Potrzeba jest czegoś więcej niż wprowadzania martwych przepisów i nakazów. A minowicie kto i kiedy kontroluje zakłdy rybackie dzierżawiące wody PZW ,kto i jakie limity wyznacza a kto je kontroluje i wreszczcie do kogo trafiają pieniądze wpłacane za te dzierżawy.
Mam tylko nadzieje że PZW rozliczy je własciwie.
Zapewne pamiętasz Bombelku naszą akcję którą przeprowadziliśmy wraz z Wonickiem na Narwi w Pułtusku z dziećmi z piewszej klasy (relacja z imprezy pt WĘDKOWANIE Z PIERWSZĄ KLASĄ napisaną przez Wodnicka)być może to takie akcje jak nasza przyniosą odpowiednią edukacje dla dzieci i dorosłych i to ona da odpowiedni skutek iefekty na przyszłość .
Bardzo żałuje że w tym roku zabraknie nam czasu na taką akcje niestety nasze pociechy przygotowywują śie do pierwszej komunii świętej a potem wyjeżdżają na zieloną szkołe.Ale za rok powtórzymy tą akcję i będziemy przekazywać same dobre wartosći a co zatym idzie to my mozemy śie uczyć od tych malców poszanowania przyrody.
Odbiegłem troche od tematu ale chciałem pokazać że w taki sposób przekazana wiedza młodym ludziom zaprocentuje w przyszłosci.
POnawiam apel że jeśli ktoś z was wedkarzy ma możliwość na zwiększenie i jakość kontroli nad prywatnymi dzirżawcami naszych wód to niech uczyni wszystko aby bezkarnie nie rozkradano naszej wody a wtedy takie okazy jak pokazano na zdjęciu nie będą żadkością tylko normą .Mam nadzieje że te nasze wypowiedzi w tych komętarzach nie będą tylko pisaniną ale przynisą wymierne korzyści
Owszem, doskonale wspominam tę imprezę :) Zawsze serce rośnie, gdy się patrzy na tak zaangażowaną dzieciarnię :) Dodać tu trzeba, że chłopaki, którzy pomogli w organizacji, na swoim gruncie podobnie kształcą wędkarski narybek.
Niestety, starych trudno zmienić. Bardzo wielu jest niereformowalnych. Żadne prośby czy tłumaczenia nie skutkują. Tęgą pałą by trzeba lać po łbach. A prędzej - ustanowić kary na takim poziomie, by rzeczywiście odstraszały.
Brawo hlehle piękne podejście do tematu. O to właśnie chodzi żeby choć 40-50 % wędkarzy zrozumiało problem to w następnyh latach wyedukuja pozostałych.Piekne okonie łowisz. To co napisał Bombel o zal. Szcz. i jeszcze o Świnie i kanale Piastowskim to niestety boląca prawda, rzeź to mało powiedziane.