Jacek Jóźwiak
Jacek S. Jóźwiak [1957-2013]
Jacek S. Jóźwiak, znany w naszym, wędkarskim środowisku jako jaj, chociaż od wielu lat nie pojawiał się oficjalnie w portalu WCWI, to jestem przekonany, że zaglądał tu z ciekawości. Był bowiem pomysłodawcą, twórcą i administratorem WCWI. To właśnie wrodzona ciekawość powodowała, że całe życie poszukiwał swojego miejsca na świecie. Zawsze miał niewyczerpany bank pomysłów, z których wiele udało mu się zrealizować. Choć z wykształcenia był pedagogiem, jak sam mówił, w tym fachu raczej się nie spełnił. Za to od ponad 20. lat najpierw zawodowo, a potem hobbystycznie parał się dziennikarstwem, głównie prasowym, epizodycznie telewizyjnym, a ostatnio głównie internetowym. Pracował w Walce Młodych, w Nowej Wsi, w Prawie i Życiu, w Konfrontacjach, Expressie Wieczornym i co dla nas najistotniejsze chyba we wszystkich istniejących miesięcznikach wędkarskich. Jego artykuły można znaleźć w archiwach rozmaitych gazet lokalnych, o tematyce społeczno-prawnej, a nawet kobiecych.

Opanował umiejętność posługiwania się komputerem i korzystania z raczkującej wówczas w Polsce technologii internetowej do tego stopnia, że zaczął tworzyć i udostępniać pierwsze strony internetowe. Ich tematyką było… wędkarstwo. Samodzielnie zgłębił także programowanie, grafikę komputerową i cyfrową fotografię. W połowie lat 90. ubiegłego wieku bezbłędnie przewidział przyszłość tradycyjnych mediów. Twierdził też, że media elektroniczne będą w większości społeczne, tworzone przez użytkowników, wyewoluuje Internet tematyczny, obywatelski, blogosfera. Jego podejście było wówczas nowatorskie, ale sprawdziło się w 100%. Potwierdzeniem tego były zdobywające wielu zwolenników i tworzone przez Niego serwisy hobbystyczne: wędkarskie (dot. różnych metod), fotograficzne, reklamowe, czy fajkowe.

Już wówczas był człowiekiem-instytucją, zarobkowo tworzył przeróżne serwisy internetowe, przygotowywał materiały reklamowe, pisał i wydawał książki. To z nich pasjonaci wędkarstwa znają Jacka S. Jóźwiaka najlepiej. Temu hobby poświęcił także największą część swojego życia. Na łamach prasy wędkarskiej systematycznie pojawiały się Jego artykuły o najróżniejszych metodach połowu. Bezapelacyjnie był w Polsce prekursorem metod lekkiego spinningu i drgającej szczytówki. Wydane pod takimi tytułami poradniki z serii Biblioteki Wiadomości Wędkarskich stały się inspiracją wielu adeptów wędkarskiej sztuki. Tak właśnie Jacek określał wędkarstwo, osobliwie rzeczne i takim tytułem opatrzył ostatnią swoją monografię, wydaną w 2006 r. "Sztuka łowienia ryb w rzece". Był autorem ponad 500 publikacji o tematyce wędkarskiej, poradników, monografii, przewodników wędkarsko-turystycznych, wierszy (wydał także tomik poezji).

Wędkarskie Centrum Wymiany Informacji w obecnej postaci i układzie graficznym nieprzerwanie od 2001 r. powstało jako urzeczywistnienie wizji Jacka S. Jóźwiaka. Kiedy był aktywnym członkiem naszej społeczności, często bywał na przeróżnych spotkaniach, zlotach i imprezach. Zawsze był otwarty na merytoryczne dyskusje, stanowił skarbnicę wiedzy i przykład w postrzeganiu wędkarstwa jako elementu współżycia z naturą.

Żywiołowy stosunek do życia, niezliczone pomysły i chęć podejmowania nowych wyzwań powodowały, że niejednokrotnie pracował całymi dobami, zupełnie nie oszczędzał się zdrowotnie. Jak wielu posiadających tak gorący i twórczy umysł nie mógł latami wyzwolić się ze skłonności do ryzykownego stylu życia. Poważnie chorował od kilku lat, starał się walczyć w miarę swoich możliwości finansowych i czasowych. Był aktywny zawodowo do ostatnich dni, w maju br. skończyłby 56 lat, zmarł 4 marca 2013 r.

* * *

Jacku, choć od dawna z różnych przyczyn nie widzieliśmy się, to Twój Duch dzięki wielu artykułom pisanym wyjątkowym, niepowtarzalnym stylem, zdjęciom i innym materiałom będzie tu zawsze obecny. Spoczywaj w pokoju.

W imieniu społeczności Portalu - TJ

Zgodnie z informacją podaną przez sąsiadkę śp. Jacka, pogrzeb odbędzie się w poniedziałek 11 marca 2013 r. na Cmentarzu Wawrzyszewskim (przy ul. Wólczyńskiej 64 w Warszawie) o godz. 11.00. Należy kierować się do kwatery 8C, 3-21 (trzeci rząd, miejsce 21).

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Wielki Człowiek, dzięki JACKU za wszystko co zrobiłeś dla nas wszystkich.[*] :(
Był jedynym człowiekiem jakiego znałem, piszącym o tym co wszyscy kochamy tak pięknym językiem. Ogromny żal, że nie ma Go już między nami [*]...
:cry
Dziękuję za ten tekst o Jacku.
Nic dodać, nic ująć. Znałem Jacka osobiście. Żal tak młodego człowieka.
Napiszcie, coś wiadomo na temat pogrzebu?
Spotkałem Jacka kilka razy, tak jak napisał TJ były to zloty lub spotkania naszej społeczności. Odwiedził kiedyś i moje strony, pogadaliśmy. Żal że tak szybko odszedł!
Tym bardziej jest mi smutno, gdyż to właśnie dzięki niemu, a przede wszystkim jego artykułom na Rybim Oku o jaziach na spinning, rozpocząłem moją przygodę z Wisłą, woblerami jaziowymi i rekordowymi okazami tego gatunku. Za jego namową i zachętą napisałem swój całkiem niezły artykuł \"nocne jazie spod latarni\" opublikowany na Rybim oku, który mu zadedykowałem. Sporo z wędkarstwa lekkiego spinningu i nauki na Wiśle mu zawdzięczam.
Jacku dziękuję i do zobaczenia na rybach w wiecznej krainie...
Nic dodać, nic ująć Robercie. Odeszła wspaniała osobowość polskiego wędkarstwa. Wielki szacunek i dozgonna pamięć dla \'Ojca\' WCWI! Też proszę o wiadomość o pogrzebie.
Jaj i jego filozofia są i będą dla mnie żywe póki i ja nie spocznę.
Dzięki Jackowi trafiłem na WCWI. [*]
Spoczywaj w pokoju.
Sporo mnie z Nim kiedyś łączyło ... sporo Mu zawdzieczam.
Spoczywaj Jacku w spokoju. Kiedyś jeszcze połowimy razem ...
Spoczywaj w pokoju :cry
Jacku, pewnie już kręcisz muchy z anielskich skrzydeł. Trzymaj miejscówkę. Do zobaczenia.
Do zobaczenia za Tęczowym Mostem... kiedyś... [*] :sigh
Odszedł człowiek niezwykły. W moim życiu odegrał wielką rolę...
Dziś i ja dodam swój grosz. Do zobaczyska Jaju!
Coraz więcej znajomych i znanych ludzi odchodzi i to stosunkowo młodych! Taki zdolny człowiek i Kolega Po Kiju...! Żal! Ale wszyscysmy śmiertelni! Zachowajmy go w pamięci! HJ
Poznalem jaj-a na przelomie wieków i od razu ujal mnie swoja pasja wedkarska, fotograficzna (malo kto pamieta, ze zdjecie na stronie glownej WCWI w lewym górnym rogu zrobil mi wlasnie jaj podczas wspólnego wedkowania w Modlinie) i informatyczna. Nasze drogi rozeszly sie kilka lat pozniej, ale zawsze pozostal dla mnie pierwszym nauczycielem wedkarstwa rzecznego. Niech spoczywa w pokoju.
Wyjątkowy Człowiek. Każde spotkanie z Jackiem było dużym przeżyciem, każdy wyjazd nad wodę fantastyczną przygodą. Pozostaną wspaniałe wspomnienia i nadzieja na spotkanie kiedyś, na nieziemsko pięknych łowiskach.
Do zobaczenia!
Jednych lubimy, innych lubimy i nie zapomnimy !!!
Jacek był moim mentorem... udzielił mi wielu wspaniałych lekcji na wspólnych wyprawach; początki WCWI, wspaniała przygoda... kurcze, aż nie mogę uwierzyć

Jacku, mam nadzieję, że tam gdzie teraz jesteś możesz cieszyć się swoją pasją.
Osobiście nie zdążyłem, ale nie od dziś wiedziałem na ilu z nas wpłynął tym co i jak robił. Takie odejścia zawsze są przedwczesne. Pewnie brakowało tam na górze fachowca od pisania, od zdjęć, ryb a może internetu... Dziękuję za książki, zdjęcia i moje ulubione WCWI. Gdziekolwiek jesteś - łam kije a każde nasze wspomnienie o Tobie niech będzie kolejną rybą szarpiącą zestaw. Pusto się zrobiło Jacku...
Nie zapalam internetowych świeczek bo dzięki temu co po sobie zostawiłeś - tak na prawdę nie odszedłeś... choć wszyscy mieli nadzieję, że dasz nam powód do kolejnej radości zostawiając jeszcze i jeszcze więcej...
Boże, miłosierny Panie,
daj duszy sługi twojego Jacka
miejsce w niebie,
błogosławiony pokój
i jasność Twojego światła.

Panie, wysłuchaj łaskawie naszych modlitw
za duszę sługi twojego Jacka,
za którą się modlimy prosząc,
abyś ją przyjął do społeczności swoich Świętych.

Spraw, prosimy Cię, Panie,
aby dusza sługi twojego Jacka,
oczyszczona ze swoich win,
otrzymała przebaczenie i wieczny odpoczynek.

Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.
Niestety nie dane było mi go poznać. Lecz z opowiadań wiem, że był to człowiek pozytywnie nastawiony do środowiska wodnego i nie tylko.
Więc miałbym z nim wspólny temat na długie wieczorne pogaduchy przy ognisku.
Dzwonił do mnie Grzylas, niektórym znany innym mniej, dobrze znał Jacka. Powiedział, że warto coś tu dodać bo niewielu wie, czy też może nie chce wiedzieć. Jacek był też założycielem KWI. Czyli \"Klubu Wędkarzy Internautów\", który z biegiem czasu przeistoczyło się jako pierwsze wędkarskie stowarzyszenie w kraju, prócz PZW. SWI trwa do dzisiaj pod nazwą \"Stowarzyszenie Wędkarzy Internautów\" które ma statut prawny. Więc faktycznie był wielki i takie same miał wizje. Ode mnie obfitych łowów w świecie spokoju. Od Grzylka, prośba, by czekał tam bo jeszcze chce z nim po brodzić w świecie wiecznych łowów. [*][*][*]
Żegnaj Jacku. Słońce świeci, wiosna idzie a Ty do Świętego Piotra pukasz bram. Czy nie za wcześnie? Larum grają!!!
Kiedyś się spotkamy, jak pierwszy raz w Wildze czy na wyspie pod Wyszogrodem. Fajnie było pogadać.
Czas szybko płynie, jak rzeka, ale rzeki bez Ciebie będą smutne.
Tadek D- ted
Wielka osobowość, wielki człowiek, wiele po sobie zostawił. Żal tym bardziej, że to tak młodo.
Cześć jego pamięci i by Jacka dorobek nie poszedł na marne.


http://docs8.chomikuj.pl/215975812,PL,0,0,Jacek-J%C3%B3%C5%BAwiak---Fotografia-Cyfrowa---Hobby.doc


http://shrap-drakers.pl/forum/thread-2759-post-62864.html

http://tygodnik.fishing.pl/arch_1999.html

https://groups.google.com/forum/?fromgroups#!topic/pl.rec.wedkarstwo/QVvP7a_TlMg

http://www.yasni.pl/jacek+jozwiak/informacje+osobie/artykuly+opinie

http://jerkbait.pl/topic/22690-jacek-jaj-j%C3%B3%C5%BAwiak-przekroczy%C5%82-t%C4%99czowy-most/

http://muskie.home.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=315&Itemid=99999999

http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=6&id=79&Itemid=58

http://muskie.home.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=13
Przykre. Wyrazy współczucia dla wszystkich którzy go znali osobiście.
Przed nami miliony i za nami miliony. Wszyscy TAM biegniemy. Wieczny maraton. Ty Jacku jesteś już za metą...Spoczywaj w pokoju. [*]
Strasznie przykra wiadomość...

Tak naprawdę trudno w takiej chwili coś napisać, ponieważ wobec takiej tragedii wszystko wydaje się banalne. Jednak to, jakim wędkarzem jestem teraz, jak pojmuję tę pasję oraz jak w niej ewoluowałem w ciągu ostatniej dekady, zawdzięczam w dużej mierze Jackowi. To właśnie te długie rozmowy i dyskusje prowadzone na komunikatorach internetowych, mądre - lecz nie zawsze powiedziane wprost - rady, a czasem dobitnie wycelowany ochrzan za niedbalstwo, nauczyły mnie kilku cennych umiejętności. Nie tylko w dziedzinie wędkarstwa.

Z dużym smutkiem obserwowałem tzw. środowisko, które w atmosferze linczu postanowiło urządzić jakże polskie piekiełko dla wybryku Jacka z fotomontażem. Mówiłem to wielu osobom, powtórzę i dzisiaj - nawet jeśli jakaś część opowiadań Jacka była z pogranicza świata bajek, to ja bardzo chętnie te bajki czytałem. Bo były - i są (!) - piękne. To czasem wystarczy.

Teksty Jacka niejednokrotnie podsuwałem ludziom kompletnie niezwiązanym z wędkarstwem, ponieważ często nie tylko o łowieniu tam było. Jacek pisał - jak na dziennikarza z krwi i kości przystało - o ludziach, ich problemach, słabościach. Ot, o życiu. Będę nadal polecał te artykuły tym, którzy szukają ładnego języka, błyskotliwej anegdoty i dystansu. Jacka pisanie o wędkarstwie zaś to najwyższa półka. Bo prawda jest taka, że znakomita większość współczesnych tekstów wędkarskich - szczególnie prasowych - ociera się o grafomaństwo (lub nim zwyczajnie jest). Jacka to nie dotyczy. Niewielu potrafi podobnie pisać. Wielu jednak się na Jacku wzoruje.

Jacku, Twoje teksty zawsze będą dla mnie bardzo ważne. „Ślubne mormyszki” to tylko jeden z nich. Zresztą do wielu będę wracał. Cały czas są świeże, inspirujące. Twoje.

Dziękuję za czas, który mi poświęciłeś. Żegnaj.

- Arek Kubale
Wiedziałem, że ta chwila nadejdzie raczej prędzej niż później. Opiszę Wam więc tylko trzy obrazy Jacka jakiego zapamiętałem:

„Podjeżdżam samochodem na parking przed ośrodkiem wypoczynkowym w Wildze, na pierwszy zlot wędkarski, a tu jakiś facet wlepia mi na tylną szybę niebieską naklejkę WCWI nie pytając nawet o zdanie, przedstawia się jako Jaj i dodaje, że bar jest już otwarty”.

„Na pierwszych urodzinach WCWI w Wyszogrodzie ten sam facet wsadza mi w łapę muchówkę i każe machać. Posłusznie biorę i najpierw szybko - spinningowo, później już wolniej wymachuję sznurem bez przyponu. Facet przygląda się, daje wskazówki i w końcu mówi, że poczułem rytm. Następnego dnia wręcza mi tego Mitchella 6/7 z oporządzeniem, cztery pudełka własnych much i nie chce słyszeć o odmowie przyjęcia podarunku… Tym kijem za cztery-pięć lat pewnie będzie już mógł machać mój syn”.

„Jaj nad Welem, wracający z pstrągowego łowiska o kiju, spocony i uśmiechnięty. Wyraźnie nie chcący wracać do drażliwych rozmów o przyszłości WCWI, uparcie tkwiący przy dewizie non-profit portalu, naiwnie oczekujący od świata bezinteresowności i zapału na swoją miarę”.


Pozdrawiam Wszystkich
Tomasz Lewicki (Lesnik)

P.S.
Na pogrzeb będę jechał z Bydgoszczy, mogę zabrać kogoś po drodze.
Proszę o wcześniejszy kontakt pod 600-238-046.
[*] Za wcześnie, za szybko, niepotrzebnie, trochę bez sensu. Byłeś jednym z Tych, którzy wywarli wpływ na moje ja. Żegnaj Jacku.
Jacka poznałem podczas przygotowań do I urodzin na wyspie. Rozmawialiśmy przy ognisku jakbyśmy znali się od zawsze, jak mało kto potrafił opowiadać o wędkarstwie, przyrodzie, fotografii. Aż chciało się słuchać i prosić o więcej. Człowiek orkiestra zafascynowany tym co robi, zarażał i inspirował. Dzięki jego artykułom i wskazówkom z nad wody zaraziłem się lekkim spinningiem i białymi drapieżnikami, których zacząłem jako jeden z pierwszych szukać na \"mojej\" Warcie. W pamięci pozostaną godziny rozmów, dyskusje, w pudełku kilka woblerów od Jacka, dwie dedykacje w książkach. Czytam je teraz i nie wierzę, że Go nie ma już wśród nas. W oku kręci się łza. Spoczywaj w spokoju. Jacku.

Krzysztof Gemba Gembalski
Pożegnaliśmy Jacka na Cmentarzu Wawrzyszewskim... Było dużo ludzi z WCWI, wzruszające chwile, piękne słowa Roberta żegnające jaj\'a. Jacek spoczywa z naszą naszywką i własnoręcznie ukręconą muchą na trumnie. WCWI godnie pożegnało swojego Twórcę...
Jacek to był DUŻY FORMAT w swoich pasjach. Dzięki Mu za to że był i co niesamowicie pieknego zrobił.
Na Cmentarzu klikałam zdięcia, jeśli ktoś chce chętnie przekażę na pamiątkę: ajszamunawwar@gmail.com
Eluś wielgachne dzięki za fotki. Też coś tam telefonem cyknąwszy, jak zgram na kompa to Ci prześlę.
Spoczywaj w spokoju Jacku [\']
Byłem z NIM w bliskim kontakcie. Stworzył i administrował stronę Portalu Muskie, umieścił tam swoje teksty. Uczył mnie, jak robić zdjęcia rybom. Nawet dostałem od niego książkę o fotografii. Cieszył się, jak znalzł nową \"skórkę\" do mojej strony cateringowej.Cieszył się, jak zmienił komputer na \"super szybki\", cieszył się . . .
Jednocześnie był bardzo chory. Nikomu nie życzę takich przejść, jakie On doświadczył. Ostatnio ponad dwa miesiące spędzone w Szpitalu Bielańskim, trudności z chodzeniem. Wózek . . . Ale walczył, nie dawał się. Pracował przy komputerze, wśród ćwierkania kilkudziesięciu kolorowych ptaszków umiszczonych w trzech dużych klatkach nad łóżkiem. Przez kilka lat obdzielił nimi połowę emerytów na osiedlu (to jego słowa . . .).Dzwoniłem do Niego niedawno. Usłyszałem: Abonent czasowo niedostępny . . .
\"Choć z wykształcenia był pedagogiem, jak sam mówił, w tym fachu raczej się nie spełnił\".
Nie prawda! Jacek wychowywał mnie swoim pisaniem od początku lat 90. Zapalił we mnie na zawsze zamiłowanie do DS, w czasach gdy nikt tak w Polsce jeszcze nie łowił. Nauczył myślenia nad wodą i ukształtował całe mój stosunek do przyrody, ryb i wędkarstwa w ogóle.
Jego podejście i język były bardzo pedagogiczne. Jacku - dziękuję!
To po przeczytaniu Jego tekstów kupiłem pierwszy lekki feeling mikado. Do Powidza zabrałem Jego \"Sztukę łowienia ryb w rzece\", niestety nie wpisał mi wtedy dedykacji, był nieobecny. Potem był nieobecny na naszym WCWI i to już jak widzimy wszyscy nie jest to co z Nim. Kreatywny Gość, a pamiętacie jeszcze akcję z Partaczem; \"J..nij admina\" ? A jak się wpieniał, że nie wyszła akcja nauki fotografowania nad Soliną? Albo jak... :sigh
Tacy ludzie nie powinni odchodzić, szczególnie tak wcześnie...Poznałem Jacka osobiście.W zimie 2009 odbyliśmy wspólnie wspaniałą wycieczkę nad Wisłę.I choć już nie wędkował pokazał mi i mojemu bratu miejsca których sam bym pewnie nie zobaczył.Opowiedział o chyba wszystkich ciekawostkach ze swojego życia. Mieliśmy wybrać się jeszcze wspólnie w miejsca które niegdyś odwiedzał. Nie zdążyliśmy... Pozostawił mi osobistą dedykację w swojej książce i wspomnienia. Dzięki Jacku za wszystko! Pusta będzie Wisła bez Ciebie (szczególnie warszawska), ale dla mnie zawsze gdzieś będziesz ze swoim spinerkiem w dłoni. Niech Twój dorobek pozostanie we wszystkich na zawsze.Wczoraj odwiedziłem Jacka w miejscu Jego wiecznego spoczynku :cry
Odszedł wielki człowiek,ktoś kto zostawia po sobie pustkę,pasjonat,bez niego wędkarski świat już nie będzie taki sam.Wychowałem się na Jego tekstach,tekstach pisanych z duszą,takich co pozostają w pamięci przez całe życie.To one ukształtowały moją wędkarską osobowość,wychowały mnie,nauczyły szacunku dla przyrody.Od zawsze chciałem Go poznać,choć raz połowić ramię w ramię...
Spoczywaj w pokoju Jacku.
Luxis.
Ja napiszę jak to zwykle, w punktach...

1. Kiedy jako jeszcze bardzo młody człowiek namiętnie kupowałem WW (początek lat 90), miałem swojego ulubionego autora, którego ceniłem za ten wspaniały, niepowtarzalny styl. Zwłaszcza wszystkie reportaże czy opowiadania były (są nadal) dla mnie niezapomniane. Nie potrafię wymienić wszystkich tytułów, ale pamiętam tekst o drgającej szczytówce, o małej rzeczce wiosną, o nocnych łowach na Żeraniu, \"Niedźwiedzi kleń\" i pewnie jeszcze kilka innych, które teraz wyleciały z głowy...
2. Potem miałem okazję poznać Jacka osobiście, trzy raz byliśmy wspólnie na rybach - z tych najbardziej niezapomniany był wyjazd nad Bzurę do Sochaczewa i \"el komandante\" w krawacie...
3. Któregoś razu zaprosiłem na Barkę swojego kolegę ze studiów, który przejeżdżał akurat przez Warszawę. Tak się złożyło, że był tam wówczas i Jacek. W pewnym momencie podszedł do mnie i do Adama pokazując sztuczną muszkę, tłumacząc co to jest, dlaczego jest taka niepowtarzalna i jeszcze kilka (naście) innych rzeczy. Monolog był tak długi i obfity w różne epitety, że oboje wymiękliśmy - nawet Adam, który nie miał nigdy nic wspólnego z łowieniem ryb.
4. Kiedy trafiłem do towarzystwa WCWI i uznałem, że warto zaopatrzyć się w wędkę spiningową, Jacek zaproponował, że po prostu podjedziemy razem do sklepu i pomoże w wyborze. I tak się właśnie stało...

Za wszystkie powyżej (i nie tylko) dziękuję...
Właśnie mi \"wyskoczył\" na stronce \"Z archiwum artykułów...\" text z 2005 roku... a w kwestii PZW jakby ponadczasowy
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=90&Itemid=42
niestety...
[\']
Nigdy nie miałem okazji spotkać Jacka, znaliśmy się tylko przez Net już pod koniec lat 90. Chociaż przez ostatnich kilka lat nie miałem z nim kontaktu, często szukałem o nim informacji, tak jak i teraz, i tak trafiłem na tą najgorszą...
R.I.P.
Dziękuję za wszystkie nauki.
Przemek
Jacek jedynasty marca
spokojny już na zawsze

bardziej żywy niż za życia
duchem wielkim ich zebrałeś
na spotkanie z twoja trumną
i tłum ludzi też z daleka

ktoś tak ciepło i tak dużo
mówił wciąż o tobie kadząc
rybak bo mu dałeś wędkę
jakby w świecie wędek brakło

i ktoś z dzieckiem na ramionach
nikt nie wspomniał o chorobie
twój sobotwór uśmiechniety
tata trochę przerażony

wtem gwałtownie się rozpierzchli
już po dwuch godzinach stania
szybko \"Spining\" zaszeleścił
ryba z kwiatów już została

której pytasz czy jej ciepło
dla której chciałbys sie ruszać
żyć i tańczyć byc szczęśliwym
już za późno
już sie nie da

wiele duchów takich bratnich
w niewidocznej stronie świata
juz na zawsze tam zostaniesz
tylko ta pamietna data
Ech, dawno mnie tutaj nie było i dopiero się dowiedziałem o Twoim odejściu Jacku. Dziwne (a może wcale nie dziwne), ale \"tłukła\" mi się w tym czasie myśl o Tobie... Dziękuję za to, że mogłem Ciebie poznać. Spoczywaj w pokoju. Do zobaczenia w innym, lepszym świecie.
Pozostał smutek i żal. Żegnaj Jacku [*]
Dziękuję Jacku za Twoje teksty i autentyczne, indywidualne podejście do wędkarstwa. Nauczyło mnie ono inaczej patrzeć na przyrodę i pasję, ukształtowało i inspirowało jako samodzielnego wędkarza. Połamania kija w tym lepszym świecie!
:sigh