Z wędkarstwem zetknąłem się już jako kilkuletni chłopiec. Spędzałem sporo czasu nad brzegiem Wisłoka patrząc jak inni łowią, po pewnym czasie zaznajomiłem się z jednym z wędkarzy. Człowiek ten nauczył mnie jak prawidłowo zawiązać haczyk co przydało mi się w późniejszym okresie. Po zmianie miejsca zamieszkania moje wizyty nad rzeką były sporadyczne aż do dnia kiedy dostałem od starszego kolegi wędzisko wykonane z bambusa. Były to lata 80-te więc każdy pamięta jakie było wtedy zaopatrzenie w sklepach. Zakupiłem żyłkę o średnicy 0,40 mm kilka haczyków, pudełko śrucin i poszedłem sam na ryby. Zbiornik który wybrałem było wyrobiskiem pożwirowym.

Podczas kilku wypraw nic nie złowiłem, wiadomo zastosowałem za grubą żyłkę, ale ktoś podał mi pomocną dłoń. Osobą, która mi pomogła był Paweł (Siwy) łowił od dziecka i miał wujka wędkarza. Poznał mnie z młodym mężczyzną, którego spotkałem kilka razy wracając do domu. Tomek obejrzał dokładnie mój sprzęt i powiedział, że jak chcę cos złowić to muszę mieć cieńszą żyłkę. Podarował mi starą dwudziestkę i zaprosił na ryby, pod jego czujnym okiem uczyłem się wędkować. Pierwszą rybą jaką złowiłem była płoć, po niej była kolejna.

Moje szczęście nie trwało długo, bo po kolejnej próbie zarzucenia zestawu na kołowrotku pojawiła się „broda”. Ale te dwie złowione ryby cieszyły mnie bardzo, no i tak się zaczęło moje wędkowanie. Przeważnie łowiłem metodą spławikową, ale sprężyna wypełniona zanętą też nie była mi obca. Towarzyszem w naszych wspólnych wyprawach był oczywiście Siwy. Zawsze miał nosa do ryb, a zaowocowało to odkryciem pięknej zatoczki, w której złowiliśmy w ciągu kilku lat naprawdę sporo ryb. W większości były to karpie, ale nie brakowało też innych gatunków.

Nad rzeką spędzałem prawie każda wolną chwilę. Z biegiem lat wędkowanie pochłaniało mnie jeszcze bardziej, powoli kupowałem lepszy sprzęt. Zacząłem łowić na spinning, a następnie na drgającą szczytówkę. Często pożyczałem łódkę od kolegi lub spinningowałem z pontonu. Moją zdobyczą były szczupaki i okonie, sandacze też łowiłem, ale wyłącznie z gruntu na martwą rybkę. Ta metoda połowu bardzo mi odpowiadała, a przy jej pomocy złowiłem swoje największe ryby. Mój pierwszy pobyt nad Sanem pamiętam do dziś pojechaliśmy z Pawłem i Agnieszką (obecnie żoną Pawła) do Słonnego. Złowiłem wtedy swojego pierwszego pstrąga tęczowego, nasze wyjazdy nad tą piękną rzekę były bardzo częste i emocjonujące. Jednak najbardziej interesowała nas brzana. Kto złowił już tą rybę to wie co mam na myśli.

Prawie każdy weekend spędzaliśmy nad Sanem polując na brzany i klenie. Łowiliśmy też na spinning, przeważnie pstrągi tęczowe, padło też kilka brzan i boleni. Nie wiem jak Paweł trafił na stronę WCWI, podczas jednego z wyjazdów na ryby zapytał czy chciałbym powędkować w Wiśle. Opowiedział mi o spotkaniu na jednej z wysp w miejscowości Wyszogród. No i pojechaliśmy Ja, Paweł i Aga. Poznałem tam wielu fajnych wędkarzy których miałem okazję spotkać na kolejnych urodzinach WCWI i nie tylko, bo było jeszcze kilka innych wyjazdów w których uczestniczyłem. Do dziś miło wspominam te spotkania. Paweł zapoznał mnie również z Cifem, jak się okazało jest tak samo zafascynowany wędkarstwem jak ja, a może nawet bardziej.

Miałem okazję przekonać się o tym podczas wspólnych połowów. Początki związane z moim wędkowaniem były trudne, ale kto powiedział, że będzie łatwo? Nie poświęcam już wędkarstwu tyle czasu co kiedyś, ale zawsze wracam nad rzekę, bo tu mogę odpocząć i zapomnieć o wszystkim.

Dariusz Pałka *easydarek*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Fajnie , że trafiłeś na początku na ludzi, którzy Ci pomogli. To bardzo ważne aby uczyć się od lepszych i życzliwych. Co tam u brygady z południa? Dawno się nie odzywali na wortalu :cry
Każdy inaczej wspomina swój pierwszy kontakt z wędką i rybą. Ale tutaj pragnę podkreślić zwięzłość opisu i jego zgodność z zasadami i wymaganiami języka polskiego, co dzisiaj u wielu piszących spotyka się z lekceważeniem. Pozdrawiam HJ
Miło poczytać o początkach wędkarskich zmagań kolegów z portalu. Wydaje mi się , że w większości przypadków Nasze historie są podobne, a jednak tak od siebie różne. Mam nadzieje, że w ciągu roku zorganizuje się jakieś spotkanie nad wodą podkaprackich zapaleńców, w którym będe mógł uczestniczyć.
Miło, że wspominasz \"miłe złego początki\". Pamiętaj jednak, że ten hob wciąga na zawsze i ostatecznie - powrotu ni ma!!! Gorzej niż narkotyk:grin
Witaj klon no z tą pomocą bywało różnie ale było tak jak opisałem bez kilku mniej przyjemnych zdarzeń. Niestety nie wiem co u Jarka i Pawła bo prawie nie rozmawiamy a i na rybach juz dawno razem nie bylismy jakoś tak wyszło, ale nowy sezon już się zaczął :)
Ja równiez cię pozdrawiam Hiljot,starałem się jak mogłem więc miło jest przeczytać że ktoś to docenił. Często czytam to co ty piszesz i bardzo mi się podoba.
Dareczku! Już wkrótce zaczynamy. Dzwoń i jedziemy. A w maju tradycyjnie szczupakujemy wspólnie za zeku. Potem całe lato amury i karpie ( może też sumy. Wczesną jesienią siedzimy nad Sanem i czekamy na brzany. Pozdrowienia!
Wielu zaczynało od bambusa, które poszły do lamusa.
Fajnie mieć jakiegoś nauczyciela na początku swej pasji, chociaż to ta chęć złowienia czegoś pcha nas do nauki i poświęceń.
Już kawał czasu jesteś z nami, bo na wyspie pod Wyszogrodem były pierwsze urodziny. W upale, przy opadającym stanie wody niewiele padło ryb, ale zawiązało się wiele przyjaźni. Czasem patrzę na fotki i miło wspominam.
Biegaj dalej na ryby i zdawaj relacje, co łowisz, bo wody u was jak marzenie wiec i ryby są jak we snach.
Czesc Jarku ja tez cie pozdrawiam. Tak sezon już się zaczyna ale jak będzie z wyjazdami na ryby to jeszcze nie wiem,a co do weekendu majowego to hmm pewna pani ma już swoje plany co do mojej osoby :grin a jaki to akurat przemilcze :grin
Witaj Ted ja też czasem oglądam fotografie z pierwszych urodzin WCWI i moje wspomnienia są tak samo miłe jak twoje.Może woda u nas i ładna ale już nie taka bogata w ryby jak kiedys aż przykro to pisac.A co do pisania to napewno jeszcze cos napiszę. Pozdrawiam.
Trzymam za słowo a nie zapominaj aparatu, bo wody ciekawe a plenery malarskie.