Długo zbierałem się do napisania czegokolwiek na WCWI, oficjalna moja wymówka dla samego siebie i dla kogokolwiek to brak czasu, ale w rzeczywistości to po prostu mi się nie chciało. Zapadłem w sen zimowy jeśli chodzi o wędkarstwo i się raczej nie udzielałem na WCWI, ani na żadnym innym portalu wędkarskim.

Jednak ostatnio mam bardzo dużo czasu, ponieważ jestem chory (zapalenie ucha), no i szczerze mówiąc trochę z nudów, leżąc na łóżku zacząłem myśleć o wędkarstwie, no i zaczęło się... Jak już zacząłem z tym tematem, to po chwili siedziałem obłożony książkami wędkarskimi i czytałem, myślałem, wyobrażałem sobie i wreszcie... Marzyłem. I wydaje mi się, że tu już w znacznej części napisałem czym jest dla mnie wędkarstwo - jest jak narkotyk, czasami odstawiam je na dłużej i wydaje mi się, że już mnie tak naprawdę nie kręci, że jego miejsce zastąpił rower, czy clubbing (dwie inne moje pasje), ale po pewnym czasie okazuje się, że czegoś mi brak. Kiedy wyobrażę sobie drgający spławiczek, czy też malutki woblerek kiwający się tuż pod powierzchnią wody, wówczas okazuje się, że musze się znaleźć nad wodą i że nic mnie przed tym nie powstrzyma.

Jest jeszcze wiele rzeczy świadczących o magii wędkarstwa, jedną z nich jest swego rodzaju dziecinność, której człowiek dostaje (nie wiem jak was, ale mnie to ogarnia zawsze), zagłębiając się w ten temat. Otóż z każdym nowym sezonem wędkarskim (mój otwiera się dopiero czwarty), myślę jakie błędy robiłem w poprzednim, na które miejsca poświęciłem za dużo uwagi a na które za mało, staram się opracować swoistą taktykę na nowy sezon.

Obkładam się książkami, gdy pogoda jeszcze nie sprzyja wędkowaniu i n-ty już raz czytam ten sam fragment książki o wiosennym jaziu, na którego nastawiam się drugi rok, a nie złapałem jeszcze ani jednego, czy też myślę jak będę łapał niewiadomo jakie okazy, na nową DS i to wszystko robie z wielką dokładnością. Myśli typu "i tak pewnie nie złapię żadnego jazia, tylko co najwyżej uczepi mi się przypadkiem coś innego" odsuwam jak najdalej od siebie. No i nadchodzi ta chwila, jestem pierwszy raz nad wodą, jest super, tak jak zawsze żadnych wielkich sukcesów nie ma, a tym bardziej nie ma wymarzonego jazia.

Kończę łowienie i możecie mi wierzyć lub nie, ale nie ma we mnie jakiejś złości, ani rezygnacji z dalszych prób wędkarskich eskapad w celu upolowania jazia, czy innego bolenia. Po prostu śmieje się sam z siebie, myślę już o następnym razie lub cieszę się, że złapałem cokolwiek. I właśnie tak to jest z moim wędkarstwem, kupuje nowe wędki planuje wielkie sukcesy, odrywam się od tego szarego świata, a gdy się nie powiedzie, wówczas z uporem próbuje kolejny raz a jak po kolejnych próbach mam jakiś choćby mały sukces to skacze do nieba i dziękuję sam sobie za wytrwałość.

I właśnie takie jest moje podejście do wędkarstwa, bo wiadomo nie mamy jakiegoś eldorado, ale z kolei i ja nie jestem specem wędkarskim, który bawi się w to 30, 40, 50 lat i jest żądny sukcesów od zaraz.

Krzysiex



Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

rybak:
Ja Ci wierze. Sam nigdy się nie złoszczę gdy nic nie złowię bo w wędkarstwie chyba nie tylko o ryby chodzi, ale Ty to widzę doskonale wiesz.A sukcesy no cóż przyjdą szybciej niż Ci się wydaje tylko przyrodę trzeba podglądać i oczywiście czytaj wszystkie teksty jaja na WCWI.
wedkoholik:
Życzę Ci powrotu do zdrowia. W wędkarstwie najważniejszy jest właśnie ten kontakt z naturą, która nas hojnie obdarza swymi urokami.
ted:
Jak myślisz że ci co łowią 30 lat tak jak ja ( w tym roku minie chyba w lipcu) to już są tacy mądrzy to się mylisz. Każda wyprawa na ryby jest inna chociażby była w to samo miejsce a to dlatego że wszystko się zmienia z minuty na minutę a my tego nie widzimy i nic nigdy nie jest pewne. Masz co do jednego rację i to jeszcze jaką. Mimo naszej całej powagi, mimo słusznych lat, dalej w duszy jesteśmy dziecinni i tak już pozostaniemy i to jest piękne.
Pozdrawiam i życzę rekordowego jazia.
isabell2809:
Ted, nie bądź taki skromny. Twoje doświadczenie pozwoliłoby napisać na pewno jeden, jeśli nie więcej, z tych tomów wędkarskich książek.
ciernik:
Sam powiedz - można się włóczyć po knajpach, można szusować na rowerze, i to wszystko jest fajne, ale rzeka musi być w harmonogramie, musi być czas na rybki...
mousepi:
Krzysiex, ja też poluję na rekordowego jazia i różnie mi z tym idzie. Więc może kiedyś na wiosnę, przyjdzie nam się spotkać nad Wisłą ...
_krzysiex:
I to jest właśnie cala magia. A co do tego łowienia przez 30 lat, to chodziło mi ze po takim czasie i z takim doświadczeniem może oczekujecie trochę lepszych efektów niż po roku łowienia, ale może się mylę. Pozdrawiam.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy