Szedłem na Barkę z pewnymi obawami. Czy aby się uda? Czy nie podziału: Oni i My? Czy przypadkiem spotkanie nie będzie swego rodzaju konferencją prasową? Albo co gorsza przez większą część będziemy się rozglądać po rozwieszonych na Barce sieciach i dłubać w nosach, by sobie nagle przypomnieć, że w domu zostało włączone żelazko?

A jak było? Mam nadzieję, że tych kilka zdjęć odda panującą atmosferę. Bez zbędnych opisów, bo czyż człowiek jest w stanie przekazać treść wszystkich dyskusji i poruszanych tematów? Tych wszystkich żartów, dowcipów, opowieści znad wody czy też poważnych dyskusji o mechanizmach rządzących polskim wędkarstwem? Tym bardziej, że dyskusja to łączyła się, to rozbijała na małe grupy i podgrupy.

.

Główny sprawca zamieszania absolutnie nie poczuwał się do winy. To już chyba taki typowo polski standard.

Zresztą początek też był taki, że chyba nie każdy wiedział, co się dzieje.

Jednak pomału towarzystwo się rozkręcało. Być może dzięki Jackowi i jego czarom.

Pierwszy chyba coś zaczął kojarzyć Omero.

Tylko Korsarz od razu zwietrzył interes i rozpoczął negocjacje z chłopakami z Jerka.

I tylko Bogdan był chyba tym wszystkim zmęczony.

Ale chyba pierwsze lody zostały przełamane. I zaczęły się dyskusje w podgrupach.

Które chyba nie wszystkim się podobały.

Za chwilę znów wszyscy przy jednym stole. Zadowoleni, rozbawieni. Tylko Stefan – prawie niespotykanie spokojny człowiek – do wszystkiego podchodził z rezerwą.

Reszta zasłuchana, zatopiona we własne myśli – i te doczesne, i te bardziej egzystencjonalne.

By po chwili znów się przegrupować. I gadać, śmiać się, żartować. Od czasu do czasu oczywiście popijając, by głos nie skrzypiał.

I pęcznieć z dumy, że się spotkało w takim towarzystwie.

Zadowoleni chyba byli wszystkim. Zresztą jakby się komuś nie spodobało.....

Bardzo pozytywne zaskoczenie. To to, co mi przyszło do głowy, gdy wracałem do domu. Jacek z Markiem okazali się normalnymi facetami, z którymi można wypić piwo czy herbatę i przegadać wiele godzin. Tak najzwyczajniej w świecie.

Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony powyższymi obrazkami. Ale starałem się w taki trochę przewrotny i być może zabawny sposób pokazać, jak to w tym Barkowym Świecie było. A może jeszcze będzie?

W Barkowym Świecie przebywał
Argrabi

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

No nieeeee :grin Artur, przeszedłeś samego siebie! :grin

Może później coś dorzucę tytułem komentarza. Ale najpierw muszę przestać się śmiać :grin :grin :grin
Zdjęcia i \"dymki\" super :grin :grin :grin
Znakomita relacja. Ubawiłem się setnie:) To było naprawdę bardzo udane barkowanie:)
Świetne, ale się uśmiałem :):):):):):):)
Świetna relacja z równie świetnego spotkania.
Czy nie można by z faceta na przeostatniej fotce
upuścić ździebko \"powietrza\"?
Serdecznie pozdrawiam.Marian. :P
:grin :grin :grin
10/10 - jak zwykle zresztą :) !
Nie wiedziałem, że jestem taki fotogeniczny... 8)
Dzięki Arturze!!!
Bardzo żałuję że przed 21;00 musiałem być z powrotem w pracy bo atmosfera była super,przyznaję że spodziewałem się ze względu na obecność gości że będzie bardziej oficjalnie tymczasem było normalnie 8) Na mieście mówi się że
trwało prawie do północy,niestety pracowałem trochę dłużej :cry
Reeeeweeeelaaaaacjaaaaa
Jaka szkoda że od nas z prowincji do stolycy tak dalego :sigh
R E W E L K A.
Po obejrzeniu Barkowego komiksu, na mojej twarzy pojawił się TAAAAAKI banan :-))))))
Nieźle się ubawiłem oglądając i czytając. Wielkie dzięki Artur za relację.
Michalm napisał:
Cytat:
Jaka szkoda że od nas z prowincji do stolycy tak dalego


Michale, nic nie stoi na przeszkodzie, by w jakimkolwiek innym miejscu skrzyknąć taką ekipę. I spotykać się w miejscu i czasie - wedle woli :)

Nie miejsce, lecz LUDZIE się liczą. Ich wola, ich chęć. Guzik tu kogo obchodzi, kto skąd i z czym. Liczy się jedynie to, czy że chcemy ze sobą gawędzić, wspólnie tworzyć przyjazny klimat.
Nawet jeśli tniemy się w dyskusjach zapalczywych na witrynie, to podczas poniedziałkowych spotkań... też możemy się pociąć :grin

Miejsce znajdzie się dla każdego, kto dołączy. Jakby coś - dostawi się stolik. Albo i trzy. A jeśli stolików wolnych w pobliżu nie ma, to się choć krzesełko jakieś wyszarpie i się \"ścieśnimy\".

To LUDZIE, Michale, tworzą klimat, nie miejsce:) Przecież owi ludzie, na spotkankach poznający się wreszcie w realu, następnego dnia na ryby wspólnie jadą, Jak starzy, od lat znający się kumple.
By w kolejny poniedziałek, jeśli czas pozwoli, na spotkanku zameldować się kolejny raz. Choćby na pół godzinki.

To LUDZIE, Michale. Nie ich tytuły, stopnie, stanowiska czy metryki.


Pozdrówka serdeczne
Arturze napisałeś:

\"Szedłem na Barkę z pewnymi obawami. Czy aby się uda? Czy nie podziału: Oni i My? Czy przypadkiem spotkanie nie będzie swego rodzaju konferencją prasową? Albo co gorsza przez większą część będziemy się rozglądać po rozwieszonych na Barce sieciach i dłubać w nosach, by sobie nagle przypomnieć, że w domu zostało włączone żelazko?\"

Myślę,że naprawdę to wiedziałeś: \"Musi wypalić\". Grono świadomych wędkarzy + 2 redaktorów jest mieszanką opiniotwórczą a nie wybuchową. Wyjaśniliśmy sobie oczekiwania i możliwości. Staraliśmy się zrozumieć. Myślę, że oby więcej takich spotkań i bez wzajemnych urazów wspólnie będziemy zmierzać do celu.

Myślę, że i nam i WŚ potrzebuje wzajemnych spotkań. Powiem wiecej nie tylko z redakcją WŚ ale i WW i WP i każdej innej prasy chciabym się spotkać by poznać ich poglądy i móc przedstawić \"moje\"/\"nasze\".

Mam nadzieję, że kiedyś to redakcje będą chciały nasze poglady poznawać.

Mimo ostrego, byc może tonu, chciałbym serdecznie podziękować Jackowi Kolendowiczowi i Markowi Szymańskiemu. Pierwszemu za to czego się od niego nauczyłem a drugiemu za to czego mnie może nauczyć.

Cieszy mnie to, że to spotkanie pokazało czym się różnią \"pobożne życzenia\" od realiów. Jeszcze bardziej jestem zadowolony z faktu, że są ludzie, którzy widzą rzeczywistość i muszą uwzględniać realia.

Cóż, nic dodać nic ująć. Naszych Gości chciałbym widzieć na \"Barce\" na codzień bez ekstra zaprosin dla dobra naszych wspólnych spraw i jednocześnie odreagowania od nich. Myślę, że właśnie takie zbliżenia pozwalają na wspólne działania.

No to koniec mrauczenia dachowca. Było wspaniale i proszę o jeszcze, normalnie, na codzień ot tak burasowato.
Ubawiłem się nieźle. Dzięki takiej relacji to spotkanie nabiera jeszcze większego uroku. Świetnie to zrobiłeś. A\'propos tego skrzypiącego głosu. Miałeś kogoś konktretnego na myśli? 8)
Kot_bury napisał o innych gościach.
Pięknie by było ale czy realne :?
Nawet nie wiem czy redakcja Wędkarza
Polskiego ma kogoś w W-wie kto mógłby na takie spotkanie przyjść.Mam nadzieję że redaktorzy mają inne podejście niż ich naczelny który wszystko wie najlepiej i wszyscy którzy mają inne zdanie niż naczelny są beee.
Takie wrażenie o panu W.D. odniosłem czytając to co pisał gdy jeszcze kupowałem WP.Znowu z Wiadomości Wędkarskich nawet jakby chciał to chyba
nie bardzo może ktoś przyjść.Mało kto przychodzący na Barkę ma dobrą opinię o PZW a osoby związane przecież z PZW
(redaktorzy WW)nie powinni chyba nawiązywać kontaktów z \"zaplutymi karłami reakcji\" :grin 8)
Mam tylko nadzieje że będę miał okazję
co jakiś czas spotkać się z naszymi ostatnimi gośćmi na Barce.
PS.Tak mi na koniec takie s-f
mi do głowy przyszło :) Obecność na Barce Pana Kobzy albo Klenczona.
Tak mi na koniec takie s-f mi do głowy przyszło. Obecność na Barce Pana Kobzy albo Klenczona.
Próbuj Darku... Każda opcja jest możliwa...A marzenia trzeba realizować.