Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przyszło mi na myśl, żeby w związku z konkursem napisać o moim związku z WCWI. Przecież oprócz mnie w tej historii przewijają się wszystkie najważniejsze dla portalu postaci. Przez jakiś czas zastawiałem się, jak to napisać, od czego zacząć i o czym napisać. Im bardziej sobie przypominałem, tym mocniej smutniałem, bo żeby zrobić to szczegółowo i rzetelnie, pewnie musiałbym napisać kilkadziesiąt stron o zdjęciach (także tych niepublikowanych) nie wspominając. I wiadomo jak się takie plany kończą, praca, dom, obowiązki…

Pewnie pomysł pozostałby w fazie planowania, ale na „nieszczęście” napisałem komentarz pod tekstem Kwantyla, no i nie dość, że termin zamknięcia konkursu został wydłużony, to jeszcze „wredny” TJ przypomniał mi, że chciałem coś napisać o mojej historii z WCWI. No i wymógł na mnie poniższy tekst, który napisałem na szybko. Nie jestem z niego w pełni zadowolony, bo wielu wspomnień nie opisałem, nie miałem też czasu, żeby szukać zdjęć na kilku dyskach, pendrajwach, katalogach itd. Niech to będzie taka migawka moich dobrych wspomnień z WCWI, w dodatku dotycząca raczej początków WCWI. Ta historia dla mnie zaczyna się znacznie wcześniej niż 20 lat temu. Zdjęcia za to są dostępne w galerii w dziale WCWI – life i artykułach z portalowych imprez.

* * *

Nie było jeszcze WCWI, był za to czat Wiadomości Wędkarskich odpalony w sieci przez @Esoxa, czyli Artura Gąsiorkiewicza. Pierwszy mój kontakt z czatem miał miejsce w Wigilię Bożego Narodzenia 1999 r. Wędkarze czytający drukowane WW dowiadywali się właśnie z prasy, że takie coś istnieje. Czat nazwano Pogawędkami Wędkarskimi i jako takie istnieją do dzisiaj, także w formie portalu. Po jakimś czasie zebrało się tam zacne grono kolegów i koleżanek. Dużo się działo, głównie wieczorami, pisaliśmy o rybach i wszystkim innym, dowcipkowaliśmy, umawialiśmy się na pierwsze wspólne wędkowania. To nasze pisanie na czacie trwało mniej więcej rok, a gdy już się trochę poznaliśmy nadszedł moment organizacji pierwszego zlotu. Jak pisałem nie było to jeszcze WCWI, co więcej nie był to zlot nad wodą, bo odbył się zimą i to w Zakopanym. W 2001 r. spotkało się nas wtedy 6 osób: @Sazan - Andrzej Chlebowski, @januszpozn, @Włodek – śp. Włodzimierz Mroziński, @Old_Rysiu, czyli Ryszard Szreter, autor zamieszania - czyli @Esox i ja. Pamiętne to było spotkanie, a zdjęć z tej imprezy nie ma, ale może to i dobrze ;)!

Na czacie WW pojawił się śp. Jaj. Oprócz całonocnych rozmów padł też Jego pomysł o założeniu (uruchomieniu) strony o wędkarstwie. Później było już z górki. WCWI zostało odpalone w lipcu 2001 roku, zaś ja dołączyłem do portalu trochę później, jakoś tak się złożyło, ale byłem w pierwszej 20 użytkowników!

Pierwsze spotkania w realu odbywały się często i gromadziły kilkadziesiąt osób. Bywali na nich zarówno użytkownicy czatu, nowopowstałego WCWI jak i goście z zewnątrz. Warto tu wspomnieć o zlotach (oficjalnie Pogawędek Wędkarskich) w Kalejtach czy podpoznańskich Pobiedziskach (jesienią 2001 r.), czy o zimowej, pierwszej konferencji WCWI w Wildze (koło W-wy, w lutym 2002 r.).

Warto o tym napisać więcej, bo zgromadziło kilkadziesiąt osób związanych z WCWI, Pogawędkami i później (a może nawet równolegle) z innymi wędkarskimi stronami w Polsce (np. SWI). Niektóre z nich już nie działają, albo umarły śmiercią naturalną, np. PW przeniósł się właściwie na forum. I KKNN, czyli Krajowa Konferencja Naukowo Nałogowa też przekształciła się w imprezę cykliczną, na których staraliśmy się poruszać ważkie problemy, zapraszać ciekawych prelegentów. Sprawy tam poruszane dotyczyły wędkarstwa ogólnie, jak i specyficznych działań i planów dla WCWI na kolejny rok działalności. Wtedy też ugruntowała się forma WCWI jako portalu niekomercyjnego, co z perspektywy czasu moim zdaniem chyba błędem. Przegapiliśmy moment, gdy WCWI było największym portalem wędkarskim w Polsce i gdy była możliwość stworzyć podstawę biznesową, jak to zrobił kilka lat później np. jerkbait.pl nie zrobiliśmy tego. W późniejszych latach doszło do znacznego osłabienia pozycji WCWI, a bezpośrednią przyczyną tego były głównie problemy techniczne i finansowe. Wypadliśmy z sieci na długie 3 lata.

Wracając jednak do wspomnień o złotych latach portalu… to także w lipcu 2002 roku miało miejsce znamienne wydarzenie. Odbyły się 1 urodziny WCWI i były zlokalizowane na wyszogrodzkiej wyspie. Raczej się nie pomylę, że była to zarazem największa impreza pod względem liczby użytkowników. Zapoczątkowała także tradycję Wysp Urodzinowych. Wiele wtedy się działo! Był prom zamówiony, żeby wszystkich przewieźć z portu (parkingu w Wyszogrodzie) na wyspę. Były 3 dni święta wędkowania, rozmów, radości i zabawy. Na przykład pamiętam, że jako jeden z pierwszych na WCWI demonstrowałem możliwości ciężkiego castingu ;-). Jak dziś pamiętam złamaną poprzeczkę w jednym z namiotów, który stał daleko, a dostał ciężarkiem 200g. Wspomnę też, że następnie próbowałem ten namiot zwinąć wraz z zamieszkującymi go kolegami, już nie pamiętam kto wtedy w nim był, ale przygoda była świetna. Pamiętam też poszukiwanie kluczyków do C15, samochodu którym przyjechałem na imprezę. Na szczęście znalazły się po przeciwnej stronie ogniska niż mi się wydawało.

Po wyspie nastąpiła proza życia, czyli codzienne sprawdzanie co nowego na WCWI, forum, galeria itp. Dzień bez WCWI był dniem straconym. Było też wyczekiwanie na kolejne imprezy, a organizatorów i pomysłodawców nie trzeba było szukać i prosić. Oprócz urodzin były zimowe konferencje, spływy kajakowe, „mordowanie szczupaków”, pożegnania lata, przywitania jesieni, krakowskie smoki, sandacze dla twardzieli i kilka innych imprez, których nazw już nie pamiętam, ale odbywały się nad wodą (rzekami i jeziorami, w licznym gronie użytkowników portalu). Były też kameralne spotkania z kolegami nad wodą, w mniejszych grupkach, czy we 2-3 osoby, np. w okolicach W-wy i nie tylko, żeby zwyczajnie powędkować.

Na szczególną uwagę i wspomnienia zasługują zagraniczne wypady członków WCWI. Były to najazdy litewskie, wyprawy do Skandynawii, a także do Ameryki Południowej. Kiedy sobie o nich przypominam, zawsze śmieję się duchu, bo to były niezapomniane chwile, zdarzenia, sytuacje i przygody. Niestety są w tych wspomnieniach także chwile zadumy. Wielu świetnych Kolegów, wędkarzy, uczestników wspólnych imprez dzisiaj już wędkuje na wiecznych łowiskach. Znałem ich wszystkich, przyjaźniłem się, siedziałem w łódce, czy przy biesiadnym stole. Miejsca po nich nie da się zastąpić. Możemy jednak wspominać o tych fantastycznych chwilach, a dodatkowo czytać o tym i oglądać w nieprzebranych zasobach WCWI i Pogawędek Wędkarskich.

WCWI zawsze borykało się z problemami finansowymi, skazane na życzliwość i hojność jego userów w celu utrzymania hostingu, serwerów. Najpierw były tzw. cegiełki, później zrzucaliśmy się w innych formach i akcjach na utrzymanie serwera. Dużą pomocą był (i jest nadal) Tom, gdy postawił WCWI na serwerach u siebie w firmie, ale to zawsze było takie trochę łatanie dziury w kapciu inną dziurą, trochę mniejszą.

Kolejną kwestią jaką chyba przespaliśmy był rozwój portali społecznościowych w tym, a może zwłaszcza Facebooka, który przejął rolę tradycyjnych portali hobbystycznych, na którym dosłownie każdy może założyć swoją stronę praktycznie bezkosztowo oraz rozwój YouTube-a. Obecnie jest wielu youtuberów, którzy na tam i na Facebooku założyli swoje fanpage i gromadzą tysiące jeśli nie dziesiątki tysięcy oglądających, komentujących i pytających o radę wędkarzy. Myślę, że w tym środowisku doskonale odnalazłby się śp. JAJ - Jacek Jóźwiak, jako klasyczna „istota” społecznościowa, doskonale wyczuwający nowe trendy, a w wielu przypadkach po prostu tworzący je w polskich realiach.

Z perspektywy czasu wydaje mi się, że jednak nie wyczuliśmy nadchodzących zmian, czego forpocztą na początku wieku w Polsce była znana większości Nasza Klasa. W porę się nie zaadaptowaliśmy, co spowodowało, że zostaliśmy daleko w tyle.

W chwili obecnej będzie nam jako WCWI daleko ciężej przebić się wśród wielu podobnych stron i portali. Trzeba jednak gwoli uczciwości oddać, że nie tylko WCWI boryka się z podobnymi problemami. Ja mogę wspomnieć tylko o tych portalach, które znam i w których życiu uczestniczę, czyli Multiplikator.pl i Pogawędki Wędkarskie. Oba portale mają podobne problemy i o ile multiplikator na facebooku jakoś sobie radzi, przeniósłszy dużą część życia do tego medium, to pogawędki mają tylko przebłyski aktywności na fejsie, a nasze WCWI wypada na ich tle najbladziej. O jerkbaitcie trudno mi coś napisać, bo nie bywam, głównie dlatego, że nie pasowała mi ich formuła działania (o ile mam 2, czy 3 wątki, które na forum obserwuję, to na fejsie sobie darowałem).

Przez te 20, a nawet 21 lat wspólnego życia z WCWI poznałem wielu wspaniałych kolegów i koleżanek, towarzyszy wypraw (ostatnio niestety nie), z których wielu mogę nazwać Przyjaciółmi. Śmiało mogę stwierdzić, że czas spędzony na WCWI to najwspanialszy okres i niezapomniana przygoda życia, którą mam nadzieję będę kontynuował. Teraz czekam, żeby moja latorośl trochę podrosła. Już nie mogę doczekać się, kiedy będę mógł syna zabierać ze sobą na wędkowanie oraz żeby mógł poznać wspaniałych ludzi, którzy go jeszcze bardziej zainspirują do wędkowania. Mały Marek z tatą już łowił, pierwsze rybki na rozkładzie ma, więc początek został wykonany :). Myślę, że za jakieś 3-4 lata zaczniemy wspólnie, systematycznie jeździć na ryby. Może także w gronie Kolegów i Koleżanek z WCWI?

Artur Kiersnowski *Artur*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Przypomniałem sobie jeszcze, że w latach mojej największej aktywności, potrafiłem być na 10 zlotach różnych portali wędkarskich i nie tylko w roku, o mniejszych spotkaniach okolicznościowych ;-) nie wspominam. Typu Rafka warszawska czy co poniedziałkowa "Barka", a wcześniej "Szwejk", "4 szklanki" czy najwcześniejsze poniedziałkowe spotkania przy rondzie Babka, nazwy knajpki już nie pamiętam, ale to stamtąd nieśmiertelny tekst "Jaki Anonimowy alkoholik? Wszyscy mnie znają". Zainteresowany jak przeczyta to będzie wiedział o kim mówię ;-). Oraz wiele wiele innych anegdotek, humoresek i innych historyjek, ale jak to mówią tego bez "stakana nie rozbieriosz". Można by o tym napisać książkę...
Witaj Arturze, chciałem właśnie napisać o "naszych" piernikowych spotkaniach i o "waszych" barkowych. Czas zleciał naprawdę szybko i tych 3 lat zawieszenia naprawdę szkoda.
+1
No cóż, tego nie cofniemy.
Artur tylko pozazdrościć wspomnień...
Sołtys, fajnie to opisałeś... pamiętam moje WCWI gdy zarywałem noce, o świcie już czekałem co kto coś napisze, pierwsza wizyta Czarnego, kiedy uczył mnie jak ogarniać WCWI, potem spotkania w realu... To były piękne dni !!!!
Oby udało się wskrzesić WCWI !
Cytuję cezorator:
Oby udało się wskrzesić WCWI !

Jest na to rada, natychmiast wyłączyć WhatsApp -a, jest nadzieja że pomoże :-)
Artur zaimponowałeś mi super napisane i tak wiele przy czytaniu wspomnień .Brawo