Po miesiącu umawiania, telefonów i szukania w końcu wybraliśmy się z kolegami na dorsze. Mieliśmy wypłynąć na pokładzie znanego "Sportfisha" i nic nie zapowiadało, że zdarzą się jakieś nieprzyjemności.

Po przyjeździe zadekowaliśmy się na łodzi, poczekaliśmy na obsługę, która stworzyła listę załogi. Wpisowe oczywiście pobrano od nas przed wypłynięciem.

No i zaczęło się. Okazało się, że 3 osoby nie dojechały i szyper stwierdził, że nie wypływamy. Słysząc to krew się w nas zagotowała, nikt nas o takiej sytuacji nie poinformował, a panom właścicielom chyba się w główkach poprzewracało.

W końcu po telefonicznych sprzeczkach wychodzimy z portu oczywiście jako ostatni. A tu kolejna niespodzianka. Ponoć najszybszy "Sportfish" wlecze się 7 knotów, chyba dlatego, że nie ma kompletu na pokładzie, a trzeba wyjść na swoje oszczędzając na paliwie.

Płynęliśmy więc te swoje drobne parę Mm na godzinę, ale 2 godzinach mój znajomy nie wytrzymuje i zaczyna dyskusję z szyprem. Przecież nie przyjechaliśmy tu na przejażdżkę tylko na ryby! Pyskówka przeciągała się tak długo, aż usłyszeliśmy sygnał na zatrzymanie i rozpoczęcie wędkowania.

Powiem szczerze, początek to tragedia, między godz. 10.00 a 11.00 dorsz chyba spał jeszcze po jakiejś piątkowej imprezie. W końcu jednak po kolejnych napłynięciach i zmianach łowisk trochę połapaliśmy, więc ogólnie do tego nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

O 13.30 usłyszeliśmy 3 dzwonki, koniec wędkowania - wracamy. Tu kolejne rozczarowanie, bo będąc tylko niecałe 6 Mm od lądu można do portu wrócić przy dobrym wietrze w maksymalnie godzinę (koniec rejsu przewidziano na godz. 15.00). Dlaczego już wracamy?! Wszyscy na burcie złorzeczą, bo przecież wszystkie łodzie i kutry jeszcze zostają na łowiskach, a "szybki" Sportfish już wraca! Dziwne? Ale prawdziwe!

I wracamy, a najśmieszniejsze jest to, że szyper chyba miał nas wszystkich za idiotów, bo te 6 Mm wracaliśmy 1,5 godziny, żeby wykorzystać brakujący czas. Po postu nóż się otwiera jak widzi się takie draństwo. Już o tym tu było - fryzjerstwo najwyższej wody.

Na zakończenie dodam, że chyba trzeba tym panom przywrócić właściwy porządek rzeczy, że to oni są dla nas, a nie my dla nich i powinni o tym pamiętać. Nie wiem jak to zrobić, póki co jedyne co mogę, to wymieniać się właśnie takimi informacjami publicznie.

Pozdrawiam - Paweł Kmieciak *Krecisco*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Nie chce mi się wierzyć...
Niesamowite :eek
Znaczy się normalna fishdupa, a nie sportfish!!! :grin
Ja jakoś nie jestem zaskoczony i zgadzam się z Ostrym co do zasłużonej zmiany nazwy :-)
zresztą rekomendacja i odpowiednie komentarze były tu:
http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1262&Itemid=82
i znalazło to również swoje potwierdzenie w opowieściach innych wędkarzy morskich
\"W końcu jednak po kolejnych napłynięciach i zmianach łowisk trochę połapaliśmy, więc ogólnie do tego nie można mieć żadnych zastrzeżeń.\"

Jeszcze jedno pytanie: jakie były wyniki?Nie chcę tu nikogo bronić. Ale chyba żaden szyper nie da gwarancji, że dorsze będą brały od 7.30 do 9.00....
:roll
Mogę zrozumieć że ryby nie współpracują i brak jest pożądanych emocji wędkarskich. Ale żeby tak na bezczelnego psuć radość połowów, często po przejechaniu setek kilometrów ...... .
Proponuję szypra za burtę i mierzyć ile czasu mu zajmie powrót do portu stylem dowolnym !!
tzn. \"trochę połapaliśmy\"
i \"ogólnie nie można mieć zastrzeżeń\"
a ja mam pytanie ; ile ryb złowiłeś?
Dawniej stosowano karę zwaną \"przeciąganie pod kilem\".Kto czytał powieści o korsarzach ten wie, o co chodzi :) Było was chyba tylu, aby sobie poradzić z szyprem? ;)
A mówia ze sport i wedkarstwo to samo zdrowie! ukojenie nerwow, relaks po calym tygodniu pracy. wspolczuje tym ktorzy musza jechac na dorsze z polowy lub i dalej POlski i maja niesamowite wrazenia doznaniowe. Niestety na dzien dzisiajszy nie ma na nich bata, chyba ze sie zbierze ekipa ktora juz w porcie dam im po dupie (delikatnie mowiac) niestey jest za duzo chetnych i na miejsce kazdego utraconego klienta wpadaja pewnie z 2 nowe osoby wiec maja wedkarzy w nosie. Trzymac sie jednego kutra, sprawdzonego i nie kombinowac to chyba jedena recepta na normalne lapanie.
jakem Korsarz, potwierdzam słowa Hiljota:) Obawiam się jednak, że z armatorem Fishdupa łatwo by nie poszło ;) :grin
Korsarzyku! Nec Hercules contra plures! Co się podobno tłumaczy: I herkules dupa, kiedy ludzi kupa! ;) Pozdrówka hj
Witam ponownie,

Widze ze kilku z Was sie pyta jakie byly wyniki.
Moje spostrzezenia nei dotycza ilosci zlpanej ryby bo jak napisalem to wszyscy byli z tego zadowoleni. Chodzili mi poprostu o podejscie szypra do calego tematu wyprawy.
A wyniki na dziobie jakies 8 12 sztuk a na rufie gdzie szyper sprzyjal mielac wode sruba miesli kilka ladnych 3 4 kg i ladnych kilka sztuk mniejszych. Wiec jak widzicie polapalismy.
Ale podejsciu ze ja czyli klient jest dla szypra niczym nie moge zostawic bez echa.
Polecam wszystkim wilkom morskim lekturę cytowanego już wcześniej przez Kosmateusza tekstu o naszych przygodach na Bornholmie. Tak na marginesie-szyper się zmienił, ale bosman stale wciąż ten sam. Jakby kto potrzebował rower, to polecam. :grin
Ostry, daj spokój....
czy wy chcieliście mięsa,czy powędkować.byłem na sportfishu trzy razy i nie podziela waszej opinni.z tego co piszecie byliście głodni
bywam na morzu na różnych jednostkach i widziałem różne żeczy i nie wiem o co wam chodzi,naprawde dużo gorsze jak wybryk bosmana czy brak chęci wypłynięcia przez szypra.może część załogi zaokrętowanej była w stanie...?
a jeszcze jedno - ilu was było na jedenostce oczywiście minus tych trzech
ORTOGRAFIA!!
nowaczku pir...chodzi o temat a nie o styl
Kruszyn tego \"pir\" nie bardzo mogę rozszyfrować, i może lepiej, bo jeśli ma to sugerować coś innego, niż początek \"rzeczowej\" dyskusji, to mam na nią oko!
Kruszyn, ty nie \"pir...\". Jak chcesz się wdawać w dyskusje na poziomie, to zachowaj pewne zasady. Nie zaśmiecajmy portalu.
Pierwsza zasada: ADMIN CZUWA!!
I druga zasada: ADMIN MA ZAWSZE RACJĘ!!
A co do głównego wątku: masz zupełną rację. :grin
Może doczekamy się odpowiedzi od zainteresowanych stron.
TJ- pier... -było do STEFANA.A rzeczowa dyskusja o czym ?.O armatorze,o bosmanie,o szprze czy o wynikach, a może o uczestnikach ? :?
Kruszyn, ciiiiiiii......... nie krzycz;)
Cytat:
O armatorze,o bosmanie,o szprze czy o wynikach, a może o uczestnikach?

I o tym ma być, a nie o tym, że ktoś \"pir\" albo nie \"pir\", zasady ortografii także miło widziane.
więc porozmawiajmy o armatorze,bosmanie,szyprze i o wynikach.Czy było warto z punktu widzenioa wędkarskiego,ja też jestem nerwowy ale bez przesady - połowili ? Czy ważne w jakim czasie,czy zawsze jak idziecie nad rzeke,jezioro to zawsze w pierwszych godzinach łowicie ?
przeczytajcie opinie z tego roku w WŚ :P
WŚ już dawno przestał być miarodajnym źródłem informacji.
Moim zdaniem, choć mamy mało informacji, wyprawę chłopaki uznali za udaną. Jedyny dyskomfort dotyczył (jak zwykle bywa) rozbieżności między interesem armatora/szypra a wędkarzy. Autor tekstu zwrócił uwagę na dwie główne rzeczy, które ich denerwowały. Pierwsza to brak informacji, że bez pełnego składu szyper nie chce wypłynąć (taka informacja powinna byc przekazana okrętującym przed przyjazdem na miejsce, także że jest wtedy przewidziane podniesienie wpisowego, byłoby to bardziej w porządku niż to co zastali po przyjeździe). Druga sprawa to nieuzasadnione wg wędkarzy postępowanie wskazujące na szukanie oszczędności w sposobie poruszania się po łowisku, połowa mocy, rzadsze napływanie itd.

Wg mnie zabrakło rzetelnego przeplywu informacji podczas zawierania transkacji (to nie tylko bolączka - jak łatwo skojarzyć Sportfisha, często i my, w codziennym życiu jesteśmy podobnymi sytuacjami zaskakiwani). Inną sprawą jest, że nieraz takie otwarte postawienie sprawy klientowi powoduje, że ten zniechęca się do skorzystania z usługi, oczywiście to czynności krótkofalowe - jak widać - opinia tak czy siak płynie w świat.

Zabrakło dobrej woli, a poza tym połowili, autor temu nie zaprzecza, ma tylko uwagi do traktowania wędkarzy - i ja jestem w stanie go zrozumieć.
Cytat:
WŚ już dawno przestał być miarodajnym źródłem informacji.


Miarodajne to dzisiaj m.in. aktualne, żaden plan wydawniczy miesięcznika nie zagwarantuje rzetelności - każda informacja wymaga sprawdzenia - trudno się spodziewać, że co wydanie będą prostować to co zamieścili w poprzednim. Dlatego przychodzi czas końca na tego typu media - Internet Rulez! :)
yes, yes, yes :)
JAKIE PISMO OGÓLNOKRAJOWE JEST MIRODAJNE ?.
ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ, APROPO ,ARMATORÓW ITD.
DLCZEGO NAJEZDŻACIE NA WŚ SKORO BYŁO TO SPRAWDZONE, UWAŻAM ŻE MAREK SZYMAŃSKI JEST MIARODAJNYM ŻRUDŁEM JEDNYM AUTORYTETÓW WĘDKARSTWA.PYTANIE DO WSZYSTKICH UCZESTNIKÓW , CZY JESTEŚCIE ZADOWOLENI Z REJSU ? CZY NIEWIADOMO O CO CHODZI, TO CHODZI O PIENIĄDZE ?
Tomek, zostaw pole manewru dla Waldka. Jak mu będzie zależało to da głos...
Aha.... i proponuję zajrzeć do archiwum.
STEFAN CO TO ZNACZY YES
1. Obawiam się, że nie ma takiego pisma, zwłaszcza periodyków.
2. Marek Szymański nie jest jedynym autorem tekstów w WŚ.
3. Czy uważasz, że redaktora ogólnopolskiego pisma podejmuje się na rejsie podobnie jak \"zwykłego\" wędkarza?
4. Kiedyś był dobry zwyczaj zaznaczania w artykułach prasowych formuły \"tekst sponsorowany\", zdaje się, że tych praktyk teraz się nie stosuje... (nie wiem, nie czytam od dawna, więc mogę się mylić).
5. Co do pozostałych - nie mam zdania, ale z pieniędzmi to przeważnie racja - w końcu nikt biznesu nie prowadzi dla hecy.
6. A czemu krzyczysz? Pisanie wersalikami w Internecie oznacza, że chcesz coś dobitnie ogłosić - rozumiem wyraz, zdanie..., ale całą wypowiedź :) A może Caps Lock się wcisnął przypadkiem? ;)
WITEK CZY MY TYLKO W TYM FORUM UCZESTNICZYMY I TJ,CZY KTOŚ JESZCZE.ODCZÓWAM ZE TO BYŁY PZPR , POWIEDZIELI I KONIEC.
Tomek, czytają wszyscy, tyle że właśnie to nie jest PZPR, piszą Ci co chcą, a nie muszą :) Jesteś \"nowy\", więc tej asertywności wkrótce się nauczysz :) I WYŁĄCZ ten Caps Lock!
A MOŻE CAPSLOCK WCISNĄŁ MI SIĘ PRZYPADKIEM ALE TRZYMAJMY SIĘ TEMATU.
CZY SUGERUJESZ ŻE ARTYKUŁY M. SZYMAŃSKIEGO SĄ WSZYSTKIE PISANE TYLKO DLA SPONSORA.
Jeśli nie będziesz pisał normalnymi literami, nie będę z Toba dyskutował....

Nie, tak nie sugeruję, ale wiele z nich tak powstaje, to normalne w komercyjnej prasie, tyle, że \"zapomnina\" się zwykle napisać, które pochodzą z takich wypraw w celu zbierania materiału.

Poza tym odsyłam do artykułu Jacka Jóźwiaka, także wędkarskiego dziennikarza, pod tym linkiem. Znajdziesz tam sporo informacji w jaki sposób przygotowuje się materiały medialne, zwłaszcza wędkarskie.
ad.1 ?
ad.2 masz racje
ad.3 tak byLe3m z nim nie raz
ad.4 stosuje się
ad.5 tu się zgadzamy
ad.6 pomińmy ten temat
pracowałem w Wędkarskim Swiecie i trochę wiem o co chodzi.
Ale
wracajmy dom tematu
byłeś na sportfishu ?
Ad ad 3: Nie czytam żadnego pisma wędkarskiego, nie znam opinii M. Szymańskiego o wyprawach na dorsze, nie znam także jego warsztatu, bo nie wiem, czy występuje na wyprawach incognito, czy się zapowiada i przedstawia armatorowi. Skoro napisał o tej jednostce (bo chyba o to chodzi) pochlebnie, widać nie trafił na dzień, kiedy nie było pełnego składu, albo miał inne odczucia, bo połowił. Tu nie mogę nawet dywagować, bo mogę zwyczajnie kogoś oczernić. Domyślam się jednak, że jak to bywa w biznesie (odnoszę to do spotkań w których sam uczestniczę), kiedy dochodzi do kontaktu opiniotwórczego gościa z właścicielem, bywa, że ten drugi zachowuje się nieco inaczej, niż wobec \"zwykłego\" klienta.

Ad ad 4: Jak już pisałem, powyzej, nie wiem jak teraz wygladają pisma wędkarskie, ale np. widzę w od niechcenia przeglądanych czasopismach prenumerowanych przez moją żonę, że niektóre np. kosmetyki, zabiegi, produkty itd. wychwala się pod niebiosa, innym nie dając nawet szans. Obawiam się, że przy takich artykułach powinniśmy zachować wyjątkową czujność.

Pozostałe pkt. bez komentarza.
TJ -zaniemówiłeś ?
czy tylko my jesteśmy w sieci ?
Nie, nie byłem na SportFishu, nie wiem nawet jak wygląda, ale przecież tu nie chodzi o moją opinię nt. tej jednostki (zreszta jej nie wyrażałem), tylko sytuacji, którą opisał autor w artykule z wyprawy. Jak każda relacja jest subiektywna, na pewno kilku z Was pływało z tym armatorem i ma bardzo o nim pochlebne zdanie. Być może, ktoś (może Ty) napisze o wrażeniach z innej wyprawy tym kutrem (statkiem).
Zresztą o SportFishu już tutaj pisano, różnie, m.in. ktoś przywołał link do jednego z artykułów, o tutaj. Naturalnie i ten jest subiektywny, jak wszystko, o czym tu piszemy, ale dzięki temu, że tak jest ma sie pełny obraz sytuacji (nikt, nikomu nie broni na WCWI pisać o SportFishu, lub innej jednostce - że było cool i w ogóle sam miód). My tego nie weryfikujemy uznając zasadę, że im więcej różnych opinii, tym obraz pełniejszy.. i wiarygodniejszy. Nie ma nic na świecie zupełnie cacy... bo tak jest ten łez padół \"zorganizowany\"
ad.4 dalej potwierdzam masz racje
ad.3 uczestnicy wyprawy też chyba połowili.
Więc nie wiem o co chodzi ?
Bywałem na wyprawch gdzie między braćmi dochodziło do zgrzytów.
Ludzie czego wy chcecie ?
nie pasuje wam wyjazd można go zorganizować samemu
chciałbym wszystkie osoby zainteresowane tym tematem zaprosić do wypowiedzi.CZy tylko musimy słuchac wypowiedzi użytkownikow WCWI ?
rozumiem że podzielasz moje nzdanie
Nie nie musimy słuchać użytkowników WCWI, powinnismy - jest nas prawie 3 tys.! Poza tym nikt inny tu napisać nie może, bo to jest właśnie portal UŻYTKOWNIKÓW WCWI :grin
Tak jak ja nie moge pisac z całą pewnością i świadomością o WŚ, bo nie jestem czytelnikiem tego pisma :)
Czli co ? Wy[wcwi] macie racje.
Poza tym Tomku, jeśli nie zrozumiałeś tego co autorzy tego tekstu chcieli opisać... no to trudno. Nie pisali, że jest im źle, bo nie złowili dorszy, tylko, że ich potraktowano na samym starcie jak intruzów, nie wytłumaczono (w ich opinii), a sami nie wiedzieli wczesniej, że mogą nie wypłynąć i dlaczego tak są wożeni po łowiskach.

Co do odpowiedzi innych userów, WCWI nie jest piekarnią, tu nic nie dzieje się szybko, nie można też nikogo zmuszać do wypowiedzi, bo może się komus nie chce, albo nie ma potrzeby, albo nie zna tematu itd... Jesli jestes zainteresowany, tym kto coś napisze odwiedzaj WCWI często i śledż artykuł i komentarze.

Ja też już na dzisiaj wyczerpałem limit czasu dla \"nowicjuszy\" :grin, więc wybacz, ale tematu nie będę kontynuował, muszę zając sie pracami do publikacji na następne dni :)
Pozdrawiam, dobrej nocy.

PS. Nie ma Wy, nie ma My, to jedna społeczność i nie o rację tu chodzi, nie jesteśmy Sądem i nie ferujemy wyroków. Staramy się oceniac rzeczywistość - taka jaka jest i jak każdy z nas ja rozumie. Jeszcze raz dobrej nocy :)
każdy ma swoje racje i mam nadzieje że kiedyś sie spotkamy i to wszysko wyjaśnimy
Ja też Tobie życze dobrej nocy.Na przyszłosć to TY zaczołes wypominać co i jak pisze żle a póżniej próbujesz dochodzić do tematu.Albo chcesz gadać na dany temat albo wyzywasz od nowicjuszy.Dziękuje jeszcze raz bobrej nocy.
Widze ze dyskusja rozgorzała na ostro.

Co do pytania ile nas bylo (minus 3) to bylo na 12 osob na burcie wiec mysle ze wyplyniecie sie juz oplaca. W koncu te 12 osob tez ma znajomych wedkarzy:) A to juz sie robi spora grupa ktora moze zrezygnowac z usulg tak dobrego armatora.
:grin
Widze ze wiekszosc z was utarzsamia fakt zlapania duzej ilosci ryby z udana wyprawa - i pewnie w czesci racja. Ale jak sie jedzie na taki wyjazd to ma sie ochote byc traktowanym w miare normalnie a nie pokazywanie przez ownera ze to on dyktuje warunki. Te czasy sie miejmy nadzieje skoncza niedlugo i wtedy panowie zaczna dzwnoic zapraszac itp.
krecisco zacznijmy od początku;przyjechaliście w sobotę ? :?
dlaczego pytam ?Bo przez przypadek poznałem troszeczke inną wersje waszej wyprawy.
Tak Kruszyn to byla sobota.
Ale jestem ciekaw skad znasz inna wersje od armatora??:>
Witam wszystkich, i jak koledzy nie polecam sportfish kołobrzeg .bylismy na rejsie w sierpniu mielismy popłynąć na trzydniówke na Borholm niestety warunki nie pozwoliły ,właściciel zaproponował 18 godzin jeden dzień(bardzo dobre warunki).po zaokrętowaniu poszliśmy spać, po kilku godzinach płynięcia hasło wstajemy i łowimy,wychodzimy na pokład i zdziwienie widzimy wiatraki na brzegu jak na dłoni.Kolega poszedł do szypra i zapytał co jest grane przecież ustalaliśmy z właścicielem że płyniemy w strone wyspy,na co usłyszał że on tu jest kapitanem a właściciel ma g...o do powiedzenia.Ogólnie nie połowiliśmy napływy były kiepskie z premedytacją kuchnia tragedja obsługa również.Odesłał bym dziadów na GLOBTROTERA na którym pływałem w kwietniu niech się nauczą kultury.Słyszałem od kolegów również same pochwały o hydrze mamy rejs w paźdierniku mam nadzieje że będzie ok.pozdrawiam.