Tegoroczna aura nie rozpieszcza nas. Jest 17 marca, a zima trzyma nadal. Mimo to postanawiam połazić trochę nad Radunią i poszukać zimowego pstrąga, a przynajmniej sprawdzić, jak rzuca się nowym sprzętem.

O 8:00 melduję się pod mostem drogowym w Somoninie. Temperatura -2 st. Zachmurzenie duże, przynajmniej nie wieje, więc warunki do łowienia znośne. Zwłaszcza, że zabrałem termos z herbatą z „duchem”.


Most drogowy w Somoninie, tu rozpoczynam idąc w dół rzeki. Jak widać śniegu jeszcze sporo, roztopione są tylko skarpy nachylone w kierunku południowym.

Łowię wyłącznie woblerami 5-6 cm co jakiś czas zmieniając przynętę. Woda jest niska i czysta, widać na dnie każdy kamień. Im dalej się przemieszczam, tym więcej śniegu zalega po brzegach. Czasem zapadam się po kolana, czasem ślizgam po zmrożonych skarpach, ale po zimowej przerwie to sama przyjemność.


Radunia w zimowej scenerii. Na tym zakręcie jest niezły dołek dochodzący przy normalnym stanie rzeki do 2 m głębokości. Niestety dziś nie doczekałem się w nim żadnego brania.

Zastanawiam się chwilę nad przyczyną braku brań. Może jeszcze za zimno, może spłoszyłem pstrąga (chodzenie po zmrożonym śniegu nie jest niestety bezszelestne), może ktoś już dziś obłowił dołek? Nieliczne ślady pozostawione na śniegu wskazują jednak, że ostatni przede mną wędkarz musiał być kilka dni temu, bo odciski butów przyprószył już śnieg, a w nocy nie padało. Po chwili okazuje się, że przyczyna jest zupełnie inna. Otóż oprócz mnie poluje tu jeszcze ktoś, kto jest znacznie skuteczniejszy w swoich poczynaniach.


To wydra buszuje w rzece. Robię jej krótki filmik aparatem. Płynie w kierunku, gdzie stoję, wynurza się 2 m ode mnie, zauważa mnie i robi piękną fontannę nurkując, po czym odpływa w dół rzeki. Kadry pochodzą z filmiku, jaki nakręciłem, więc są nie najlepszej jakości.

To najbliższe spotkanie z wydrą, chociaż miałem już kilka. Zwierzątko cały czas wyprzedza mnie o kilkanaście metrów poszukując pokarmu w rzece, więc na tym odcinku dziś nie mam czego szukać. Wydra nie jest zbyt płochliwa, poza tym nigdy nie płoszę zwierząt zamieszkujących brzegi łowisk. Wszak one są u siebie, to ja jestem tu intruzem. Postanawiam obejść sympatycznego łowcę szerokim łukiem na przełaj przez las i zacząć dalsze łowienie kilkaset metrów niżej.


Po przejściu kilkuset metrów po głębokim śniegu i wdarciu się na wysoki brzeg robię sobie kilkunastominutową przerwę, wszak zmęczenie dało znać o sobie po trzymiesięcznej zimowej przerwie od wędkowania. Widoki za to z góry są wspaniałe.


Robi się nieco cieplej, za to zaczyna prószyć drobny śnieg.

Obławiam kolejne zakręty i dołki nadal nie mając kontaktu z rybą.


Woda jest czysta i wyjątkowo niska, obławianie nawet najgłębszych dołków nie daje rezultatu, a wiec to jeszcze nie wiosna.

Śnieg przestaje padać, robi się nieco jaśniej i cieplej, do tego stopnia, że zdejmuję rękawiczki, w których do tej pory łowiłem.


Ciekawie wygląda zestawienie kolorów: szmaragdowa woda, biel śniegu i brąz zeszłorocznych liści bukowego lasu w tle.

Wychodzę w końcu z odcinka leśnego na łąkowy. Jest tu na zakręcie rzeki ciekawe miejsce. Zatopiony pień sosny w poprzek nurtu, całkowicie schowany pod wodą nawet przy niskim stanie, jaki jest obecnie. Nurt rzeki wyżłobił pod pniem niezły dołek, a przed nim jest szeroka, głęboka rynna z wolniejszym uciągiem. Rok temu w maju miałem tu niezłe przytrzymanie woblera, którego nie zaciąłem skutecznie. Postanawiam, że jest to ostatnie miejsce, które dziś obłowię, gdyż minęła już 13 i czas niedługo się zbierać do powrotu.


Ostatnia obławiana dziś miejscówka: po prawej widać głęboką rynnę, a na wprost w środku kadru lekki garb nad zwalonym pniem.

Obławiam najpierw rynnę. W pierwszym rzucie mam lekkie puknięcie w przynętę i odjazd żyłki w prawo. Zacinam zbyt późno, nie czuję nawet ryby, która smakowała woblera. Nawet nie pamiętałem, co mam w tej chwili na agrafce. Wyciągam woblera i widzę mojego niezawodnego tygryska 6 cm, na którego w ubiegłym sezonie miałem najwięcej brań nie tylko pstrągów. Rzucam drugi raz, tym razem nieco dalej, na sam garb wodny, robię dwa obroty korbką kołowrotka i prowadzę woblera tuż przed zatopionym pniem z lewej na prawą stronę rzeki. Dlaczego nie rzuciłem powtórnie w rynnę? Przewidywałem, że pstrąg, po nieudanym ataku na woblera schronił się w swoim domu, tzn. pod zwalonym pniem. Moje przewidywania okazały się słuszne, gdyż gdy tylko wobler dotarł do środka rzeki, poczułem potężne uderzenie. Tym razem byłem już maksymalnie skoncentrowany i z zacięciem nie miałem problemu. Nowa wędeczka pięknie się wygięła, kołowrotek zaczął oddawać nawet żyłkę – znak, że pstrąg wcale nie jest mały. Po chwili wyskoczył nawet z wody, co w marcu jest zjawiskiem rzadkim, kurcze chyba ma blisko pół metra! Jednak wkrótce się uspokaja i powoli holuję go do siebie lądując wyślizgiem na śnieg.


Ma nawet 50,5c m, 1163 g wagi, takim pstrągiem nie rozpocząłem jeszcze sezonu nigdy.


Na tej fotce nie mieści mi się w kadrze, ponieważ pod światło nie widzę dobrze wyświetlacza w aparacie.

A jednak to już chyba wiosna, tym bardziej, że nieśmiało zza chmur wygląda słoneczko i robi się jeszcze cieplej.


Gdy wyjrzało słońce, świat od razu poweselał mimo zalegającego jeszcze śniegu.

Po raz kolejny Radunia nie zawiodła mnie, kończę więc dalsze łowienie, choć mam jeszcze nieco czasu do powrotnego pociągu. Nowy sprzęt nie zawiódł, łowi się nim znakomicie i chrzest wypadł nadspodziewanie. Z nadzieją patrzę w przyszłość po tak udanym początku sezonu pstrągowego.

Pstrągował po Radunii zimowo (choć może już wiosennie)
Picolo

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Gratulacje pięknego potoka :eek
Śliczna rzeka:)
Oj piękny, piękny kropek.
Szczere gratulacje Picolo:)
Robinsonik pasuje do tego kropkowanca.Czy pod mostem dostales klenia,\"latem\" zawsze tam stoja i maja w wielkim powazaniu :)
Pod mostem miałem klenia na spinning, ale wiosną. Latem wieczorem na muchę.
Pozdrawiam Picolo.
Moje gratulacje Piotrze.. Po pieknym tryptyku przyszedł czas na konkrety..
Gratuluję pięknej ryby i udanego rozpoczęcia sezonu!
Gratuluje udanego startu. W przyszłym tygodniu jade na ryby, bo mnie szlag trafi:-) Napięcie będzie rosło w miarę pojawiania sie takich ciekawych relacji...
Gratulacje takich kropek. :grin :grin
Jaka rzeka taki kropek.
Dzieki wszystkim za gratulacje. :)
Jutro powtarzam od miejsca gdzie skończyłem, jak coś będzie się działo, to opiszę. :)
Piękna ryba,gratulacje.
Szkoda tylko,że w \"naszej\" Raduni,ryb tej wielkości jest coraz mniej.Osobiście sezon kropkowy zacząłem w lutym,dwoma mniejszymi pstrągami.Co do tegorocznej aury, to nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.Długa zima równa się mniejsza presja,a to więcej ryb pozostawionych wodzie.
Chętnie wymienię doświadczenia, bo mimo iż jesteśmy stałymi bywalcami tej rzeki,to chyba uganiamy sie za kropkami po dwóch innych odcinkach.
Cytat:
Chętnie wymienię doświadczenia, bo mimo iż jesteśmy stałymi bywalcami tej rzeki,to chyba uganiamy sie za kropkami po dwóch innych odcinkach.

Jestem za. Odwiedzam najczęściej odcinek od Somonina do granicy rezerwatu \"Jar Radunii\". Czasem można mnie spotkać poniżej zapory w Rutkach, w tym sezonie spenetruję może odcinek powyżej Somonina.
Pozdrawiam Picolo.
Witam!
Moje sztandarowe odcinki to Rutki-Żukowo oraz Żukowo-Lniska.Chętnie odpowiem na Twoje pytania odnośnie w/w odcinków (przez ostatnie dziesięć lat nazbierało sie trochę wyjazdów).Swoją drogą pstrągi z Raduni wyleczyły mnie z wobleromanii.
Mój e-mail to krzychuwesoly@interia.pl
Pozdrawiam Szczepan
Super relacja i wspaniała ryba - gratuluję
Cześć!
Ładny pstrąg...Gratuluje...
Widzę,że jest parę osób łowiących na Radunii. Znam miejsce z którego pochodził pstrąg, choć na tym odcinku bywam rzadko. Najczęsciej łowię na odcinku Rutki-Lniska,a Rutki-Żukowo to miejsce gdzie spędzam najwięcej czasu. Niekiedy bywam też powyżej rezerwatu. Niestety w tym sezonie bez specjalnych wyników. A u Ciebie Szczepan jak jest w tym roku na odcinku Rutki-Żukowo? A co z tą wobleromanią;-)?...bo ja łowię wyłącznie na woblery. Chętnie wymienię się informacjami na temat raduńskich pstrągów ;-)

Pozdrawiam
Piękna rybka i pisz, pisz i aparatu nie zapomnij, i baterie naładuj żebyś się nie musiał tłumaczyć.
cześć powiedział byś mi jak najłatwiej dojechać do raduni zaraz za rezerwatem :)
Czy taa radunia to rzeka radew??????
Ładny pstrąg i bardzo ładna rzeczka :D Widać rybna, to cieszy...