Za pstrągiem chodzę dopiero od 2 lat. Wstyd się przyznać, ale pomimo, iż ryby łowię lat blisko 35, a na spinning od ok. 15 lat, to pstrągi zacząłem łowić dopiero w 2004 roku. Przypadek sprawił, że tamtego roku złowiłem malutkiego pstrążka w Nysie Łużyckiej.


mój pierwszy

Ten pstrągowy osesek swoją niesamowitą walecznością spowodował, iż częściej myślałem o możliwościach, jakie stwarza mi moje miejsce zamieszkania. Przecież pod domem niemal przepływa Kwisa, a Bóbr i zarybiana ostatnio pstrągiem i trocią Nysa Łużycka płynął nieopodal. Coraz częściej pojawiałem się nad tymi rzekami i czasami łowiłem niewielkie ryby.


i drugi pstrążek

Kiedyś kolega zaprosił mnie na wspólne wędkowanie nad Nysę w okolice Bielawy Dolnej. Znajduje się tam kapitalna kaskada wodna z ujściem jakiegoś strumienia tuż poniżej jej progów. Tego dnia złowiłem dwa ledwo wymiarowe szczupaczki, które wróciły do wody i wreszcie nastąpiło to oczekiwane. Ryba wzięła na Meppsa Aglia TW nr 2 w okolicy ujścia strumienia. Kilka młynków, krótki wyskok i była moja.


całe 42 cm

Ochy, achy, ogólna radość i pytanie: GDZIE TE PLAMKI??? Konsternacja. Moja znajomość pstrągów oparta jedynie na wiedzy książkowo–gazetowej podpowiadała, że to nie pstrąg, a troć. Emocje również wzięły górę i chociaż ryby z reguły wypuszczam, to tego zabrałem. W niepewności trwałem do czasu, aż otrzymałem e’mail-a z jednoznaczną opinią od powszechnie znanego pstragarza. To pstrąg. Moja radość wzrosła niewspółmiernie. Dopiero zaczynam, a już „czterdziestak”.

Tego samego dnia, nieco powyżej opisanej kaskady, mam jeszcze jedno potężne branie. Tym razem ryba jest znacznie większa. Po zacięciu schodzi - „tańcząc na ogonie” - po progach kaskady. W trakcie emocjonującej walki nie zauważam, że stoję na krawędzi dość wysokiego urwiska, porośniętego łanami wysokiej pokrzywy. Ryba wypina się w momencie, gdy ja spadam w dół.

Później były jeszcze inne pstrągi, głównie z Kwisy, z odcinka płynącego poniżej miasta. Jak na przykład ten trzydziestak.


z odcinka „miejskiego”

Zacząłem jeździć nad rzekę, jak tylko czas pozwalał. Odkrywałem jej uroki.


letnia Kwisa

Rok 2006 i mocne postanowienie: muszę poznać Kwisę. Niestety, w samym mieście został utworzony odcinek specjalny, a ja nie lubię komercji. Przenoszę się poniżej Lubania. Tam stoją przede mną otworem jeszcze dziewicze, nie odkryte przeze mnie łowiska. Poznaję zakręty rzeki, z głębokimi rynnami, szerokie płanie i wlewy aż „pachnące” rybą.


interesująca miejscówka

Niestety efektów nie mam. Aż do 25 lutego 2006. Ranek, tego dnia jest nieciekawy. Pochmurny i wietrzny. Miałem jechać na targi wędkarskie do Wrocławia, ale plany wzięły w łeb. Decyduję się na krótki wypad nad Kwisę. Jadę samochodem około 6-7 km w dół rzeki. Samochód parkuję przy drodze, na podjeździe do wiejskiego cmentarza. Jacyś ludzie patrzą na mnie podejrzliwie, gdy rozkładam wędkę. Chyba dziwnie wyglądam.

Rzeka płynie tuż obok, po przeciwnej stronie drogi. Jest tam interesujący zakręt, z głębszą zewnętrzną rynną. Obławiam go woblerkiem Salmo. To mój faworyt, Bullhead 4 SDR. Niestety, nie mam brań. Zmieniam wobler na reklamowanego ostatnio jiga. Ciemnozielony raczek, na główce jigowej ok. 6-7 gram ląduje w wodzie. Łowię jakieś 50-70 metrów powyżej zakrętu. Bez brania. Wreszcie rzucam ukosem, pod prąd, w kierunku ciemniejącej w oddali plamy wody, pod przeciwnym brzegiem rzeki.


to tutaj

Branie z opadu było miękkie, takie jakieś „szczupakowe”. Kilka esów i ryba spływa z prądem tuż pod moje nogi. Stoję na skarpie jakieś 1,5m powyżej lustra wody i zastanawiam się, jak rybę podebrać. Sprawa z pozoru jest trudna. Podbieraka nie używam, skarpa jest stroma, a na niej zmrożony śnieg. Ślisko. Buty też mam krótkie, więc do wody nie wejdę.

Woda dzień wcześniej opadła i wyklarowała się na tyle, że w polaroidach rybę widzę doskonale. Głęboko zapięty za górną szczękę, walczy na „krótkiej smyczy”. Ale nie tak jak letnie pstrągi. Cały czas mam wrażenie, jakbym walczył z wymiarowym szczupakiem. Tak jakoś spokojnie.

Wreszcie decyzja. Wyjmę rybę wyślizgiem. I gdy pstrąg robi nawrót pod prąd, pomagam mu wędziskiem. Rozpędzam go po łuku podnosząc wędkę i skracając jednocześnie linkę (0,22 mm). I zmieniam mu środowisko na bardziej suche. Ryba ląduje mi tuż pod nogami. Widzę, że jest duży, mój rekordowy.



Trzęsącymi rękoma pstrykam kilka fotek i wypuszczam rybę do wody. Szybko spływa w dół rzeki. Na dzisiaj mam dosyć. Może jeszcze kiedyś?

popper

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Gratuluję pstrągów i relacji. Czuć Twoją pasję i miłość do wędkowania. A ryby i widoki na zdjęciach piękne!
Rzeczywiście, jest się czyms zarazić. A artykuł tym bardziej cieszy, że dość sporo mówi się i pisze o pstrągowych rzekach Pomorza czy Pokarpacia.. A przeciez Kwisa czy Bóbr to też piekne rzeki i mam nadzieję, ze również dzięki Tobie trochę lepiej je poznamy.. Jeszcze raz gratuluję pieknego \"półmetrowca\"..
Piękne pstrągi, piękna rzeka.
Gratulacje! 50cm kropek to już jest coś! :)
A jak z innymi gatunkami w Kwisie? (Lipień, kleń, szczupak, okoń)? ;)
Gratuluję życiowej rybki, ja nie mogę pochwalić się tak długim stażem w wędkowaniu chociaż jak na mój wiek (29) to i 19 lat z wędką to nie mało, na spinning łowię (namiętnie) od około 4 lat a dopiero w tym roku pierwszy raz byłem na trociach i już mnie trafiło :grin możliwe że w najbliższą sobotę odwiedzę Regę a na pstrągi też mam zamiar się wybrać w tym roku ;)
Tak, to jak \"ptasia grypa\" - nieźle zaraża.
@Picolo
W Kwisie znajdziesz wszystkie wymienione ryby. Lipień na odcinku miasta Lubania (komercyjne), okoń ostatnio nieźle w odc.Lubań-Leśna. Szczupłego nie za wiele, można spodziewać się, w praktycznie każdym większym dołku.
Dziękuję wszystkim :)
Gratuluje ładnego pstrąga.Jeszcze nigdy nie łowiłem na Kwisie,ale dużo dobrego o niej słyszałem.Chodzi zwłaszcza o ryby ,głównie o lipienie.
Ja Ci dam Nyse w Bielawie, przecież to woda nizinna, jak się wywiedzą to z pstrągów będziemy mieli figę. :upset Ale jak sie ociepli to jedziemy na \"NOWĄ\" rzeczkę (ale o niej to na prywat). :)
Piękne rybki. A mój niuniek nie miał tyle szczęścia:P. Skończyło się na drobnym \'puknięciu\' i widoku odpływającego pstrążka...