Wreszcie i na mnie przyszła kolej, będę łowił karpiki. Co roku wpłacam przy zakupie karty jakąś kwotę na zarybienie wód, czas więc sprawdzić co za moją kasę pływa w dostępnych wodach. Jest też drugi aspekt mam ochotę na samodzielnie złowioną i przygotowaną rybkę na obiad w niedzielę i chcę tego dokonać w oparciu o posiadany sprzęt i dostępne łowiska jak najmniej inwestując w przedsięwzięcie. Czy się uda? Sam jestem ciekaw. Chciałbym również pokazać Wam jak szukać łowiska i czy takie poszukiwanie przyniesie efekt w postaci ryby.

1. Poszukiwanie łowiska

Karpik musi w wodzie być; dopiero wtedy jest szansa jego złowienia, rodzi się więc pytanie gdzie mam największą szansę złowienia karpika, nie chodzi tu o przesiadywanie w oczekiwaniu na wielką rybę ale złowienie rybki do zabrania na niedzielny obiad. Każdy okręg PZW ma wody, które zarybia karpiem, nie inaczej jest też w moim okręgu krakowskim. Spójrzmy do tabel zarybień prezentowanych na stronach okręgu za lata 2009-2012 (tabele te zostały skrócone i zmodyfikowane na potrzeby niniejszego artykułu. Źródłowe dane dostępne są na oficjalnej stronie okręgu w zakładce zarybienia

Z analizy danych zarybieniowych i wniesionych przeze mnie opłat (nizinna niepełna) wybór jest prosty jadę do Przylasku Rusieckiego. Dokładne przeglądanie Internetu ujawnia inne bardziej szczegółowe informacje między innymi, do których zbiorników ile ryb zostało wpuszczonych jednak nie są to pełne dane, poza tym na wybór konkretnego łowiska nie ma to większego wpływu. Garstkę informacji o stawach w Przylasku Rusieckim możemy znaleźć w wikipedii. Przylasek Rusiecki

Poniżej mapka zbiorników pozwalająca zorientować się jaki zbiornik gdzie się znajduje (mapka z Internetu)

Wniesiona opłata pozwala mi łowić na zbiornikach 1, 7, 12, 13, 14. Na jedynce latem jest urządzana plaża i kąpielisko, łowić można tylko nocą w dzień jest zakaz. Rybka przeganiana błąka się pewnie po całym zbiorniku, na dodatek zbiornik jest duży i miejscówki trudne do namierzenia. Jedynka zdecydowanie odpada. Siódemka jest na drugim końcu od wjazdu Trzeba przejechać spory kawał gruntową drogą pełną dziur więc pewnie słabo jest zarybiana, może kiedyś sprawdzę ale tym razem odpada. Czternastka wygląda jak głęboki na 6 metrów lej po bombie, a ja mam taki kaprys żeby było ładnie. Tutaj też nie będę łowił. Zostaje dwanaście i trzynaście oba maja trochę linii brzegowej, trochę trzcinek a ich brzegi są częściowo porośnięte drzewami. popatrzmy na nie z góry.

Na pierwszym zdjęciu dwunastka na drugim trzynastka.

Oba zdjęcia pochodzą z serwisu Geoportal.

Bawiąc się geoportalem możemy zmierzyć powierzchnię zbiornika czy określić interesujące nas odległości. Korzystając z tych możliwości policzyłem orientacyjną powierzchnię 1 - 17 ha, 7 - 0,80 ha, 12 - 1,5 ha, 13 - 1,05 ha i 14 - 0,78 ha. Pobawcie się kiedyś swoją okolicą, można znaleźć ciekawe miejsca, nie tylko na ryby.

Miejsce do łowienia, konkretną miejscówkę trzeba wybrać już w terenie biorąc pod uwagę zadrzewienie i strony świata. Nie ma to jak w skwarny letni dzień posiedzieć w pełnym słońcu albo siedzieć pod zachodzące słońce. Ważne też są możliwości dojazdu czy presja na danym łowisku (im bardziej wydeptane i im więcej śmieci tym bardziej oblegane ale czy bardziej łowne?) Na miejscu zobaczę czy wybrać 12 czy 13.Pojadę w sobotę albo w niedzielę by móc określić jak duża jest presja na danych zbiornikach.

Jak sami widzicie nawet z komputera można określić gdzie pojechać na ryby.

Jacek Andrzej Jaros *J_A_J*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Normalnie nie wierzę. Wchodzę na WCWI, a tu dwa nowe teksty jednego dnia. Jak to mówili \"To se ne vrati\", a to jak widać wcale nie prawda :grin

Czekam na dalsze relacje z wyprawy na karpika :)
Internet \"pomaga\" nie tylko wybrać, ale i sprawdzić, pomierzyć, zarezerwować... Dla mnie to technologia (zjawisko) na miarę wynalezienia maszyny parowej. Zresztą praktykujemy jego wykorzystanie od 12 lat i jak widać z powodzeniem :) A jak sądzę młodzi ludzie, bez dostępu do niego mogą czuć się nawet nieswojo... Wiele by pisać, ale podmiotem jest Autor i artykuł.

Ciekawe są tabele z zarybień i myślę, że mógłby je skomentować specjalista (choć wiem, że może mieć obiekcje - co zrozumiałe ;)) Ale celem ich zamieszczenia był zamysł, że skoro już podejmujesz wysiłek (i przyjemność) spędzenia czasu nad wodą, to przy okazji może i uda się coś złowić? Zastrzegam, że nie znam finału wypraw Jacka, więc oczekuję tak jak reszta czytelników co z tego wyniknie. No i liczę, że tak drobiazgowe przygotowania muszą dać rezultaty... Dla mnie ten cykl to powrót do korzeni mojej, wędkarskiej drogi - i jak sądzę - nie tylko mojej, bo nasze pokolenie zaczynało wyprawy od studiów literaturowych, kilkudniowych przygotowań, planowania i pakowania. Wyprawa była kwintesencją, wówczas niesłychanie ekscytującą... i dzięki temu cyklowi mamy szansę przeżyć to ponownie.