Na rosówki łowię bardzo chętnie, jest to bowiem zawsze wielka niewiadoma - co się tym razem na nie powiesi. Bo że coś uderzy, nie ulega żadnej wątpliwości. Nocą najczęściej daje się skusić węgorz i to on jest często podmiotem moich nocnych łowów. Niestety, bardzo często rosówka atakowana jest przez wiele innych gatunków ryb, np. przez płocie albo leszcze. Przez wiele rosówka połykana jest tak głęboko, że bardzo trudno bywa uwolnić złowioną rybę bez uszczerbku na jej zdrowiu.

Pamiętam kiedyś pewną parną sierpniową noc... Nad wodą było tak ciepło, że siedziałem tylko w spodenkach, a i tak mi było super gorąco. Byłem pewien że połowię węgorza, a tu kicha.

Kiedy tylko zarzuciłem wędkę, miałem od razu brania - leszcze. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie przeżyłem - leszcze były tak aktywne, iż wydawać by się mogło, że jak wejdę do wody, to poobgryzają mi nogi...

Rzucałem daleko i blisko, a brania były natychmiastowe, ani razu nie musiałem zacinać, a potężne leszcze wisiały już na haku. Byłem wściekły, ale i szczęśliwy zarazem, bo tyle ryb w takim czasie nawet w Ebro jeszcze nie złowiłem.

Po niespełna godzinie przerwałem ten nierówny pojedynek i wróciłem do domu - byłem straszliwie niezadowolony, ale miałem też powód do śmiechu. Mianowicie kiedyś wujek mojej żony powiedział do mnie: "jak będziesz miał ryby, to możesz mi przywieść, obojętnie ile, biorę wszystko". Wtedy przywiozłem mu ponad dwadzieścia kilo - a były to tylko te, których odczepić nie mogłem, inne bowiem wracały natychmiast do wody.

Wróćmy jednak do rosówki - jak ją zdobyć, czy można ją przez dłuższy czas przechowywać?

Ja robię to od lat tak - trzeba przede wszystkim przygotować sobie jakąś większą skrzynkę, najlepiej drewnianą albo obszerny plastykowy pojemnik. Zanim włożymy do skrzynki rosówki, musimy zadbać o to, by one się tam dobrze czuły...

Wypełniam więc skrzynkę ziemią zmieszaną z torfem i pociętymi w kawałki opakowaniami po jajkach, dorzucam parę listków i trochę trawy. Rosówki mają co jeść i gdzie mieszkać - teraz tylko trzeba umieścić pojemnik w chłodnym i przewiewnym miejscu. Pamiętajmy jednak, żeby do skrzynki wkładać tylko zdrowe i nie pokaleczone rosówki, bo inaczej w krótkim czasie wyginie wszystko.

Jak zdobyć zdrowe rosówki? Najlepiej po skoszeniu trawnika udać się po cichu o zmierzchu ze słabą albo świecącą na czerwono latarką na ów trawnik i zbierać je. Kto robił to chociaż jeden raz, ten wie, że nie takie to proste - bo rosówka, której połowa tkwi pod ziemią, jest piekielnie szybka, poza tym - nawet gdy ją złapiemy - trzeba bardzo uważać, by jej podczas wyciągania z ziemi nie przerwać.

Niemniej jednak - jak jest się ostrożnym - można w ciągu jedej nocy nałapać parędziesiąt rosówek.

Odradzam do łowienia rosówek stosowania wszelkiego rodzaju płynów do mycia albo co gorsze prądu!!! W ten sposób złapane rosówki szybko giną i nie nadają się do dłuższego przechowywania.

Rosówki, po jakimś czasie pobytu w naszej skrzynce, chudną nieco, a ich skóra staje się bardziej twarda albo gumowa raczej - jest to wielki plus, bo wtedy trzymają się lepiej na haku.

Zwracam też uwagę, żeby ziemia nie była za sucha. Oprócz tego, od czasu do czasu wywracam całą skrzynkę do góry dnem i selekcjonuję rosówki - wszystkie słabe i chore umieszczam w innym naczyniu i dodaję do nich fusów z wypitej kawy, co czyni je nieco żywsze i używam ich przy najbliższym połowie. A w skrzynce staram się mieć tylko zdrowe i sile okazy.

Karpiarz

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy