Boleń jest ozdobą dużych i średnich rzek nizinnych środkowej Europy. Jego harce z uklejkami od pierwszych słonecznych dni wiosny do jesiennych przymrozków ożywiają nasze rzeki. Nic tak nie pobudza łowieckiego instynktu wędkarza, jak widok bijącej w stada drobnicy rapy. Bez tej wspaniałej srebrnej torpedy polskie wody będą uboższe, niepełne, wręcz ciche i smutne. Nie pozwólmy na to!

Każdy szanujący się producent ma przynajmniej jedną przynętę boleniową w swojej ofercie. Co roku powstają nowe wzory i łowionych jest na nie coraz więcej rap. Duża część z tych ryb dostaje w łeb i ląduje w maszynce do mielenia, gdyż walory kulinarne boleni są ponoć mizerne i nadają się jedynie na kotlety rybne dla mało wybrednych smakoszy. Najbardziej smutne są statystyki rekordowych rap publikowane w magazynach wędkarskich. Nieliczne ryby wracają z powrotem do wody by móc dalej się rozmnażać, powiększać zdrową populację, a w przyszłości uszczęśliwić innego wędkarza potężnym uderzeniem w podaną przynętę spinningową.

Boleniowi należy się szacunek i szczególna ochrona. Tylko żywa rapa grasująca w warkoczu ostrogi, na przykosie czy płyciźnie zachwyca. Jej branie na wędkę doprowadza wielu wędkarzy do choroby zwanej boleniozą. Na talerzu rozczarowuje. Nigdy nie zabiłem bolenia i zachęcam wszystkich do wypuszczania tych wspaniałych ryb. Dajmy rapie żyć!

Po tym wstępie zapraszam do przejrzenia kolejnej porcji woblerów boleniowych.

Fafiki

Producent: Robert Fafuła
Kontakt: Tel. 501 383 346
Długość: 8,8 cm
Waga: 6 g (tonący)
Opis: Przynęta stworzona do szybkiego i bardzo szybkiego prowadzenia. Nie koziołkuje podczas zarzucania dzięki temu, mimo małej wagi, jak na boleniowy standard, leci całkiem daleko. Trzyma się linii prowadzenia drobno lusterkując z dużą amplitudą w płaszczyźnie pionowej i jednocześnie wychyla się brzuszkiem raz w lewą, raz w prawą stronę błyskając bokami. Przy czym nie odskakuje na boki w płaszczyźnie poziomej. Dostępny jest w kilku mniejszych rozmiarach i różnej, często niepowtarzalnej, kolorystyce.

Siudak Bezsterowiec

Producent: Tomasz Siudakiewicz
Kontakt:
Długość: 9 cm
Waga: 26 g (tonący)
Opis: Bardzo ciekawa i przemyślana konstrukcyjnie przynęta. Dzięki dużej masie leci jak pocisk na znaczne odległości. Nie koziołkuje w locie. Stworzona do szybkiego i bardzo szybkiego prowadzenia. Stawia wyraźnie odczuwalny na wędzisku opór. Jeśli wprowadzimy przynętę do wody z impetem, czyli zaczniemy zwijać linkę w momencie wpadnięcia woblera do wody (lub wcześniej) jednocześnie wykonując płynne zacięcie, bezsterowiec chwyta w swój "dziób" duży bąbel powietrza, który stopniowo uwalnia długą smugę drobnych pęcherzyków przez kilka metrów. W tym czasie sam wobler ustawia się jednym z boków niemal równolegle do powierzchni wody i drga z dużą amplitudą w płaszczyźnie pionowej. Gdy bąbel ulotni się wobler zaczyna szeroko lusterkować w płaszczyźnie pionowej, w zależności od tempa prowadzenia, ze średnią lub dużą częstotliwością, za każdym razem ustawiając się niemal równolegle do powierzchni wody i co kilka metrów wynurza się i chwyta nowy bąbel powietrza. Dostępny jest w kilku rozmiarach i w trzech odcieniach grzbietu: czarnym, oliwkowym i niebieskim.

Wobler boleniowy Goldfish

Producent: Goldfish (Tomasz Krzyszczyk)
Kontakt: www.goldfish-spinn.pl
Długość: 9,7 cm
Waga: 13 g (tonący)
Opis: Wobler wykonany przez Spinningowego Mistrza świata Tomasza Krzyszczyka. Przeznaczony jest do szybkiego i bardzo szybkiego prowadzenia. Nie koziołkuje w locie. Podczas ściągania pracuje szeroko ruchem wężowatym kolebiąc się w płaszczyźnie poziomej i jednocześnie, ledwie zauważalnie dla ludzkiego oka, drga w płaszczyźnie pionowej.

Gloog Hermes

Producent: Firma Gloog
Kontakt: www.gloog.pl
Długość: producent 7 cm, własny pomiar 7,8 cm
Waga: p. 12 g, w.p. 13 g (tonący)
Opis: Wobler produkowany na dużą skalę. Dostępny w wielu sklepach i internecie. Występuje w jednym rozmiarze i kilku wariantach kolorystycznych. Nie koziołkuje w locie. Dzięki dużej wadze można zarzucić go na znaczną odległość. Przeznaczony jest do prowadzenia w tempie od wolnego do bardzo szybkiego. Nie wyskakuje z wody. Zatrzymany w miejscu opada delikatnie błyskając bokami. Niezależnie od prędkości ściągania trzyma się linii prowadzenia drobno lusterkując bokami w płaszczyźnie pionowej z bardzo dużą amplitudą.

Siek-M Siga

Producent: Siek-M - Barbara i Marek Wieczorkowie
Kontakt: www.siek.fishing.pl
Długość: 6,2 cm
Waga: 6 g (tonący)
Opis: Woblery wykonywane ręcznie od wielu lat. Dostępne w wielu ciekawych wariantach kolorystycznych. Mimo lekkiej wagi testowany model można zarzucić na odpowiednią odległość. Przeznaczony do szybkiego i bardzo szybkiego prowadzenia, podczas którego drga w płaszczyźnie pionowej w minimalnym zakresie z maksymalną amplitudą.

Gembala Piesek

Producent: Irek Gębski z Lędczyka
Kontakt:
Długość: 6,7 cm
Waga: 9 g (tonący)
Opis: Ciężki, dobrze wyważony, a tym samym lotny wobler. Prawidłowo pracuje prowadzony w tempie od średniego do szybkiego. Jego pracę cechuje lusterkowanie w płaszczyźnie pionowej w średnim zakresie wychyleń z dużą amplitudą. Przy bardzo szybkim prowadzeniu wyskakuje z wody.

Łukasz Budny *Oso*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Osobiście nie poluję na rapy. Miałem kilka lat temu \"fazę\" na te piękne ryby. Ale to były czasy, gdy nie było takich fajnych wobków, więc klepałem różne ołowianki itp. Nie powiem, bo były na to efekty. Potem mi przeszło i chyba ta miłość minęła bezpowrotnie. Nie mniej chylę czoła przed autorem cyklu, za dogłębną wiedzę na temat woblerów i doświadczenie w połowie tej srebrnej torpedy.
:)
Też tam łowię, obecnie bardzo rzadko tam bywam, poznaję główkę i też nie zabiłem żadnej rapy, jeszcze trochę przynęt zostało do opisania chętnie poczytam..pozdrawiam.. doglądaj Naszej rzeki, nie wiem czy jeszcze łażą tam pieprzeni szarpakowcy!
Kręcą się. Słyszałem od spotkanego wędkarza,że późnym popołudniem szarpią między trzecią a czwartą ostrogą. W ostatni piątek łowiłem w tej okolicy i mijałem ekipę zabunkrowaną w krzakach. Póki co na żywca łapali. Jeden donośnie opowiadał reszcie o jakimś sumie z ołowiem w boku... Ale nadzieli się! Policja ich skontrolowała. Musieli mieć jakiś donos bo bardzo dokładnie ich sprawdzili i dwóch chyba zwinęli bo gdzieś z nimi poszli i już nie wrócili.

Od czterech lat intensywnie łowię na tym odcinku Wisły i pierwszy raz widziałem kontrolę po tej stronie rzeki, a drugi w ogóle. Serce rośnie! Byle częściej!
łowiłem tam intensywnie kilka lat, bywałem tam ok 100 dni w ciągu roku. Od 3 lat rzadko tam bywam zniechęciła mnie ciągle rosnąca presja, pazerność gównozjadów i szarpakowcy, mam też poprostu mniej czasu. Z kłusolami nie należy rozmawiać, trzeba ich traktować jak złodziei, nie mogą czuć się swobodnie i zaprzyjaźniać z wędkarzami, a takie sytuacje widywałem. Parę razy chcieli nawiązać ze mną rozmowę od razu dawałem do zrozumienia, że ich nie toleruję, odchodzili. Oni muszą zacząć się bać! Kilka razy dzwoniliśmy na policję ale nigdy nie przypłyneli, parę razy widziałem kontrolę, ale to za mało, sam byłem raz kontrolowany...dbaj o Naszą wodę może kiedyś się spotkamy..Pozdr!