Swego czasu kolega Major opisywał dość szczegółowo tą metodę w artykule "Drgająca szczytówka". Nie pomylę się chyba jeżeli stwierdzę, iż była to jak na razie jedyna publikacja traktująca o szczegółach DS. Może nie wniosę nic nowego tym, którzy już coś na ten temat wiedzą, ale adeptom tej sztuki być może trochę pomogę. W swoim artykule postaram się przybliżyć Wam jak ja to widzę.



Zacznę może od sprzętu. Podstawą jest wędka typu picker lub feeder. Kije dostępne na rynku są przeróżne - dłuższe, krótsze, sztywniejsze bardziej giętkie - wybór to kwestia gustu.

Różnią się w zasadzie tylko i wyłącznie miękkością szczytówki i masą wyrzutu.

Osobiście wolę sztywniejsze kije od 3.00 do 4.00 m długości ze szczytową akcją, ponieważ moim zdaniem mam lepszą kontrolę zarówno w czasie wyrzutu, jak i w czasie holu złowionej ryby. Jeżeli idzie o zastosowanie tych wędek do połowów w różnych warunkach, to w zależności od tego gdzie łowię, stosuję pickery na wody stojące natomiast feedery na wody płynące.

Oczywiście nie obędzie się w tym wypadku bez kołowrotka. Szeroka gama sprzętu dostępna w handlu na pewno pozwoli wybrać coś dla siebie. I tak zastosować możemy zarówno kołowrotki zwykłe jak i z wolnym biegiem. Przy czym te drugie przewyższają pierwsze tym, że nie potrzebujemy non-stop regulować hamulca. Przy zastosowaniu zwykłego kołowrotka cały czas musimy pamiętać o tym, żeby po zarzuceniu zestawu poluzować hamulec praktycznie do minimum. Dlaczego? Dlatego, że przy gwałtownym braniu dużej ryby poluzowany hamulec plus elastyczność wędki nie pozwala na wyrwanie jej z podpórek. Tym samym powoduje łagodne wysnuwanie żyłki z kołowrotka. Przy zacinaniu lepiej odrobinę docisnąć hamulec ponieważ zbyt luźny może skomplikować nam sytuację poprzez wytworzenie się przysłowiowej "brody " na szpuli kołowrotka. Używając kołowrotka z wolnym biegiem kwestia regulacji ogranicza się do ustawienia oporu wolnego biegu. Po zacięciu i tak używamy standardowego hamulca dostosowując siłę do temperamentu ryby. Dobrze jest jeżeli na szpulę kołowrotka wejdzie około 150 - 200 metrów szybkotonącej żyłki o średnicy maksymalnie 0,25 - 0,30 (Oczywiście jeżeli nie nastawiamy się na potwory w innym przypadku proponuję zwiększyć średnicę).

Kombinacji zestawów do DS jest naprawdę dużo dlatego opiszę tylko ten, którego używam najczęściej. W moim przypadku stosuje rurki antysplątaniowe z wygiętym kolankiem o długości powyżej 20 cm.

Koszyki stalowe o różnych profilach z przeznaczeniem na różne typy wód. Profil okrągły i kwadratowy na wody stojące, a profil kwadratowy i trójkątny na wody płynące w zależności od siły uciągu wody.

Gramatura tych koszyków również jest uzależniona od charakteru łowiska i rodzaju dna. Poza tym w skład zestawu wchodzi koralik chroniący węzeł, krętlik - żeby nie skręcało przyponu oraz przypon wykonany z żyłki 0,14 - 0,16 z haczykiem numer 10 - 14.

Na żyłkę główną nawlekam rurkę antysplątaniową do której doczepiony jest koszyk, w który z kolei wkłada się zanętę. Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej jest rurkę zamocować kolankiem w kierunku wędki, ponieważ przy takim założeniu przypon znajduje się daleko od koszyka, co powoduje mniej splątań przy wyrzucie.

Następnie nawlekam koralik i wiążę do krętlika. Z drugiej strony krętlika mocuję przypon długości 35 - 80 cm w zależności od łowiska (krótsze do łowienia w wodach stojących dłuższe w wodach płynących).

Do pełnego kompletu brakuje jeszcze podpórek do wędki. Dostępnych w handlu podpórek widełkowych używam przeważnie do łowienia w wodach stojących.

Przy połowach w wodach płynących stosuję podpórki pionowe. Nauczony przykrymi doświadczeniami ze sklepowymi podpórkami uśmiechnąłem się do znajomego spawacza, który wyspawał mi podpórki wykonane z rury stalowej czarnej o średnicy 32 mm, do której jako szpilkę dospawał kawałek pręta.

Może nie wygląda to estetycznie i zajmuje w bagażniku dużo miejsca, ale doskonale spełnia swoją rolę. Ponadto gwarantuje bezpieczeństwo wędek (z plastikowych podpórek potrafiło wyrwać wędkę, a nawet połamać podpórkę).

Przy wędkowaniu w wodach stojących po zarzuceniu zestawu układam wędkę wzdłuż linii brzegowej lub delikatnym skosem na podpórkach widełkowych, tak żeby wędka z zestawem tworzyła kąt zbliżony do 90 stopni po czym delikatnie naprężam żyłkę do momentu odchylenia szczytówki. Nie zawsze takie ustawienie jest pożądane. Zdarzyć się może, że przy wzburzonej powierzchni wody fala skutecznie uniemożliwi odczytanie wskazań szczytówki - wtedy staram się ustawić ją bardziej pionowo lub w zależności od sytuacji nawet ustawić wędkę tak, żeby zanurzyć koniec szczytówki w wodzie.

Przy wędkowaniu w wodach płynących używam tylko podpórek pionowych, gdyż takie ustawienie kija powoduje mniejszy napór nurtu na żyłkę, co z kolei wpływa wraz z gramaturą koszyka na utrzymanie zestawu w upatrzonym miejscu i nie pozwala na znoszenie zestawu. Po zarzuceniu zestaw wraz z wędką powinien również tworzyć kąt około 90 stopni.

Wszelkie brania będą widoczne na szczytówce w postaci uginania, szarpnięć lub energicznych drgań, ale prawidłowe odczytywanie tych wskazań to już tylko i wyłącznie kwestia doświadczenia. Z dnia na dzień nie w sposób się tego nauczyć. Najlepiej do nauki mieć pomoc naukową w postaci osoby doświadczonej. Ponoć są tacy, którzy po sposobie drgania szczytówki są w stanie odgadnąć jaki gatunek ryby w danym momencie bierze. Łowienie na DS polega jak wiadomo na ciągłej obserwacji zachowania się szczytówki. Żeby usprawnić sobie łowienie i odciążyć i tak umęczone oczy możemy zastosować dwa usprawnienia. Jedno to dzwoneczki montowane na klipsie do szczytówki (zawsze lepiej usłyszeć branie niż ciągle gapić się na wędkę, a w tym czasie można oddać się przyjemniejszym zajęciom), a drugie to świetlik dla amatorów nocnych połowów.

Dzwoneczki na klipsie można stosować do każdej wędki, problem powstaje kiedy chcemy zamocować je na szczytówce węglowej. Żeby nie zarysować delikatnej powłoki szczytówki założyłem 3 cm. koszulkę termokurczliwą między 1, a 2 lub 2, a 3 przelotką. Po podgrzaniu zapalniczką koszulka dopasowała się do szczytówki. W ten sposób zyskałem miejsce na przyczepienie dzwoneczka, bez obawy o uszkodzenie powłoki.

Patent ze świetlikiem jest banalnie prosty. Potrzebna do tego jest gumka recepturka. Gumkę zakładamy podwójną pętlą na świetlik i końcówkę gumki przeplatamy na przemian między świetlikiem, a szczytówką.

Do połowów nocnych zalecam stosowanie obu sposobów razem. Świetlik i dzwoneczek na pewno nie umkną naszej uwadze.

Powyższy opis stanowi podstawę do stosowania tych technik w różnych wariacjach nie tylko w DS-ie ale również wszelkiej maści technikach połowów gruntowych. Łowienie na sprężynę, cumel, z użyciem elektronicznych wiskadeł, czy tradycyjnej bombki wreszcie ciężka gruntówka z zastosowaniem obciążenia nawet powyżej 200 gram. Wszystkie te techniki teorię i zasadę działania mają prawie tą samą, cała sztuka polega na odpowiednim dobraniu komponentów.
Nie ukrywam, że pisząc ten tekst miałem nadzieję na rzeczową dyskusję lub sugestie w komentarzach na temat technik i sprzętu do DS wśród bardziej doświadczonych kolegów, których zdanie może wnieść coś wartościowego do ogólnej wiedzy młodszych i mniej doświadczonych wędkarzy.



W temacie DS wymądrzał się
Modzel


Komentarze:

kryskon
Sylwek, bardzo konkretnie podszedłeś do tematu DS-a, lecz powinieneś nadmienić, iż łowisz dość "ciężkimi" zestawami. Natomiast w mojej metodzie łowienia pikerem, zwłaszcza na wodach stojących nie ma miejsca na końcówce nawet dla rurki termokurczliwej. Staram się łowić jak najdelikatniejszymi końcówkami i tego typu dodatkowe sygnalizatory są nie do zastosowania. No, ale moje łowienie zazwyczaj wychodzi na ilość natomiast Twoje na jakość. To stwierdzony fakt naszej znajomości wielu lat.
Bagpiper
artykul swoetny - mam tylko jedno ale...a mianowicie chodzi o odpurki (ktorych uzywasz) na wody stojace...na fotce widac zwykla podpyrke w ksztalcie litery U. Owszem taka podpurka nadaje do podtrzymywania tylu wedki ale nigdy czesci szczytowej. Przy braniu wiekszej ryby (juz kilowy karpik potrafi szrpnac) zetnie ci wedke...wiem bo raz tak mialem i kupilem specialna podpurke pod ds-a ( podpureczka na ksztalt litert T) kosztuje niewiele wiecej niz zwykla a pomaga Ale ogolnie artykolik SUPER!
kryskon
To pytanko zapewne było skierowane do Modzela, ale skoro było pod moim komentarzem, więc Ci wyjaśnię, jakie podpórki ja stosuję. Przede wszystkim V, a nie U, ponieważ w takiej podpórce delikatna żyłka nie jest przyciśnięta blankiem wędki. Natomiast ustawienie podpórek jest przeciwsobne, czyli jeżeli wędkę masz ustawioną w taki sposób, że żyłka idzie w lewą stronę to pierwszy "widelec" (od szczytówki) jest ustawiony skosem w prawo, a ten przy rękojeści skosem w lewo i w takim ustawieniu pikerka nawet bardzo silna ryba nie wyrwie Ci wędki z podpórek, no co najwyżej wbije je solidniej w ziemię.
wedkoholik
ja stosuję szerokich przednich podpórek z miesjcem na swobodne przejscie żyłki. Do tego regulowanych, tzn można ustawić kąt nachylenia. Ale tak jak mówił Modzel stosuję kręcioły z wolnym biegiem. Karp jak bierze, to najczęściej wcześniej sygnalizuje dreszczem, a potem jest przygięcie i jedno lub dwa dogięcia i żyłka wyjeżdża. Gięcia są w takim tępie, że jak ręka nie leży na kiju, to nie zdąży się i wolny bieg ratuje nas przed ściagnięciem wędek z podpórek. Ja na karpie używam nawet kręcioła wyposażonego w wolny bieg i hamulec walki.
RomanS
Bardzo potrzebny artykuł przypominający zasadę DS-a. Chociaż też uważam, że podpórki w kształcie U (V), nie spełniają do końca zadania (lepsze niewątpliwie są specjalne do DS-a (szerokie). Zamiast koralika przed krętlikiem stosuję dużą kulkę silikonową amortyzującą jednocześnie uderzenie rurki z koszyczkiem o krętlik przy rzucie.
kryskon
Roman potwierdzam, nawet plastikowe stopery osłabiają węzły, a zwłaszcza przy delikatnych zestawach
mepsik
Należy Ci się wędkarski Nobel, za pomysł mocowania świetlików do tipu przy pomocy recepturki. Nigdy nie widziałem tak prostego i uniwersalnego rozwiązania. Super!
Przemo17
Bardzo pomocny artykuł, dużo nowych (dla mnie) i ciekawych patentów, niedługo jadę na duże żwirowe jezioro, na pewno z wykorzystaniem metody DS. :D !! Wielkie dzięki Modzel, pozdrówka...
Przemo17
Zapomniałem tylko jeszcze o jednym. mianowicie, nie używałem jeszcze markera w celu zaznaczenia na żyłce punktu, który miałoby pomagać w posyłaniu zestawu w to samo miejsce, i tutaj moje pytanie; czy aby na pewno taki marker będzie trwały, czy nie zmyje go z żyłki woda...?
modzel
Nie wypowiem się w tej kwesti, nigdy nie stosowałem markerów.
Bombel
Kurde! Opadła mi kopara! Niestety, od wrażeń negatywnych. Oczywiście w moim subiektywnym odczuciu, jako że opieram się na własnych doświadczeniach. Rzecz jednak w tym, że niektóre z Twoich pomysłów wydają się stać w całkowitej sprzeczności z elementarnymi zasadami stosowania tej metody. Więc – po kolei: 1. powiadasz o przedziale długości wędzisk 3 – 4 m. Rozpiętość wręcz kolosalna! Zauważ, że wędziska są zwykle mierzone w stopach, więc otrzymujemy aż cztery długości: 3; 3,30; 3,60; 3,90. Oprócz tego są jeszcze tylko dwa „rozmiary: 2,70 i 4,20. Pozostałe długości to sprawa marginalna. 2. Za całkowitą – przebacz – herezję (!) uznać należy Twoje sugestie z każdorazowym odkręcaniem i przykręcaniem hamulca w kołowrotku. Przecież to bezsens! Kręciołek ustawia się (tu różne szkoły) na ok. 60% wytrzymałości najsłabszego elementu zestawu i nie ma zbója, żeby żyłka trzasnęła przy braniu! Przy zacięciu, jeśli kręciołek kiepski, żyłka kiepska, a zacięcie atomowe – może trzasnąć. Tymczasem nie wyobrażam sobie dokręcania hamulca przed zacięciem, podczas brania. Przecież to ze dwie sekundy straty! A nie dokręcać i zacinać? Nie żadna „kozia broda” a tylko spieprzone zacięcie, bo hamulec odpuści żyłkę, zaś zestaw, przy rozciągliwości żyłki, nawet nie drgnie. Jeśli nie nastąpi samozacięcie, to zapomnij o zacinaniu „w tempo”. Kolejna rzecz: jak, jednym ruchem, ustawisz pokrętło hamulca we właściwej pozycji? A wolny bieg szpuli? Na karpia, do płowu drapieżników na żywca, trupka czy fileta – to tak. Ale przy drgającej?! Profanacja!!! 3. Gdybyś napisał, że żyłka główna max. 0,25 – zgodziłbym się. Ale Ty twierdzisz, że 0,25 to dolna granica. Zaraz, na suma się wybierasz? Na dwucyfrowe karpie? A może miotasz ciężarkami o masie pow. 150 gramów? Jeśli to ostatnie, to nie żaden feeder czy tym bardziej picker, lecz zwykła, najzwyklejsza, ciężka denka. Której tak do DS.-owskiej finezji, jak mnie do baletu. I jeszcze o żyłce: o szybkotonącej to słyszałem w durnowatych reklamach i u sprzedawcy, który naciągnąć chce klienta. Żyłki są tonące. A używa się ich głównie do odległościówki angielskiej (match). Są to zwykle żyłki bardzo elastyczne, rozciągliwe, więc do DS. się nie nadają! Chodzi o sygnalizację brań, co – zważywszy na rozciągliwość żyłki - przy odległościach rzędu 20 m i więcej, jest prawie niemożliwe. Po prostu delikatnych skubnięć wędkarz nie zobaczy, żyłka je wytłumi. 4. Piszesz (cyt): ...kolankiem w kierunku wędki. – to o nawlekaniu rurki antysplątaniowej. Nie bardzo rozumiem: jak – kolankiem w stronę wędki? Przecież rurka kręci się na żyłce jak Żyd po pustym sklepie! Więc co? Przyklejasz ją do żyłki? Przecież ona też się kręci! Trzeba było napisać, że krótsze ramię rurki ma być skierowane ku szczytówce. I starczy. 5. Długość przyponu: najważniejszym kryterium jest intensywność żerowania ryb i sposób brań: im słabiej biorą, im ostrożniej, tym przypon dłuższy. Reszta ma drugorzędne znaczenie. 6. W sprawie podpórek też w znacznej części się nie zgadzam, niemniej odniosę się do jednego: nie ma możliwości, by przy braniu ryba wyrwała wędkę z podpórki. Każdą odmianę DS., ze względu na finezję właśnie i delikatność, powinno się bezustannie pilnować, więc też też i natychmiast reagować. To jest właśnie istota tej metody. I choć nazwę wzięła od charakterystycznej konstrukcji wędziska, to wcale nie znaczy, że jak kto wędki takiej używa, to od razu metodę, jako całość, stosuje. A jak na końcu zestawu spławik nawlecze to co? Też drgająca szczytówka? 7. Propozycja dzwoneczka jest już całkowitym świętokradztwem! Toż to zaprzeczenie idei! Toż to najzwyklejsza denka! Dzwoneczek? Na milimetrowej szczytóweczce?! Jeszcze jakieś koszulki termokurczliwe?! To jakbyś do ferrari zapakował lusterka od trabanta! W nocy – to tak. Ale żeby w dzień? Tej wędki ciągle się pilnuje, jeśli chce się połowić! Przebacz ostrość sformułowań. W każdym razie niemal cały Twój artykuł uważam za wybitnie nietrafiony, wręcz kłócący się z ideą tej finezyjnej, bardzo skutecznej metody. Moim zdaniem to, co przedstawiłeś, jest jedynie próbą opisania połowu na ciężką denkę, z tym tylko, że przy zastosowaniu innego kija. A to zupełnie różne pary butów.
modzel
No tak. Widzę, że w swojej wypowiedzi odnosisz się do szczegółów, ja natomiast potraktowałem swój tekst bardzo okólnikowo nie zagłębiając się zbytnio w temat. Myślą przewodnią było ogólne przedstawienie problemu. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę na fakt iż w swojej wypowiedzi wspominasz przede wszystkim o tej najlżejszej odmianie DS-a, czyli mięciutka dzczytówka , cieniutka żyłka,delikatne brania itp.itd. Nie widzę problemu żebyś tą właśnie odmianę DS-a opisał w szczegółowym artykule. Faktycznie nie wspomniałem ani słowa o tym, że w określonych przypadkach łowię trochę cięższymi zestawami, ponieważ wymaga tego charakter łowiska. Nie zmienia to faktu, że nadal jest to DS i daleko mu jeszcze do denki. Ogólnej wiedzy na ten temat jest naprawdę niewiele, a jeżeli już ktoś coś wie to trzyma to dla siebie. W kwesti łowienia pickerem czy feederem różnice w doborze zestawów są znaczne i nie w sposób opisać ich w jednym artykule. W kilku kwestiach masz rację łowiąc pickerem w wodach stojących odchudzam zestaw, z tym że nie do granic możliwości. Nie jestem zwolennikiem przesadnego odchudzania zestawów, ale faktycznie na mięciutkiej szczytówce pickera nie da się założyć dzwoneczka, chyba że u jej nasady ale to tylko moje wydumki. Pisząc o dzwoneczkach bardziej miałem na myśli szczytówki federów. Ponadto faktycznie łowienie delikatnymi zestawami wymaga ciągłej obserwacji szczytówki. Dziękuję za zamieszczenie swoich spostrzeżeń.
puzio
DS. to metoda polegająca na obserwacji szczytówki. Metoda raczej finezyjna, do której używa się zdecydowanie lekkich wędzisk zbudowanych na bazie węgla. Te wędki uzbrojone w kołowrotki są b. lekkie, co pozwala komfortowo łowić. Szczytówka umiejętnie dobrana wskazuje najdelikatniejsze brania, a odpowiednio ustawiona na podpórkach umożliwia wędkującemu szybkie i wygodne zacięcie. W wędkarstwie sportowym DS. uznana jest jako jedna ze skuteczniejszych metod łowienia. Odpowiednio dobrany zestaw uzbrojony w podkarmiacz czyni nie jednokrotnie cuda. Łowienie sportowe polega na łowieniu jedną wędką typu feeder lub picker, a wędzisko ustawia się zawsze na dwóch podpórkach typowych dla DS.-a, z tym, że kąt ustawienia wędki zależy od chwili i charakteru łowiska, oraz warunków atmosferycznych. Ustawianie wędziska takie jak przedstawił Modzel, czyli podparte na dolniku, zwykle jest mniej wygodne dla wędkarza. Takie ustawienie pozwala nam pozostawić wędkę na chwilę bez opieki. przy takim ustawieniu ryba sama się zacina. Dla mnie taki sposób ustawiania wędki i "brak nadzoru" kojarzy się ze zwykłą gruntówką, tylko, że z zastosowaniem feedera. Do metody DS. dopuszcza się świetliki, ale dzwonki to już wypaczenie metody, to nadal ciężka gruntówka tyle, że zamiast przykładowej teleskopowej „pały” użyjemy feedera. W takim wypadku możemy śmiało pójść spać a ryba sama nam się zatnie i dzwonek nas o tym poinformuje. Wcale nie oznacza, że wędka typu feeder o ciężarze wyrzutu do 100g lub więcej, musi nam się kojarzyć z ciężką denką. Takie mocne feedery, używa się coraz częściej na rzekach do połowu karpi. Żyłka niestety też musi mieć swoją wytrzymałość i na pewno nie będzie to 0,20. ale wręcz grubsza. Nie będzie przesadą użycie średnic 0,30. Ale i tutaj wędkarz nie może sobie odpuścić i pozostawić kija bez opieki. Bo na tym polega DS. Pozdrawiam.
hebad
Witam wszystkich kolegów po kiju. Jestem nowy na wcwi. Nie mogę nie odnieść się do artykułu na temat metody, która stała się moją ulubioną. Nie chcę powielać innych wypowiedzi. Odniosę się tylko fragmentarycznie. Jest to metoda najbardziej finezyjna w wędkarstwie, ale i wymagająca. Drogą upartych doświadczeń dochodzi się do rozróżniania brań i optymalnego momentu zacinania. Wędkujemy w różnych warunkach i problem ustawienia wędki acz nie doceniany bywa bardzo upierdliwym. Jak już ustawimy wędkę, efektywne łowienie, to jedna wędka. Staramy się chwycić wędkę, kątem oka obserwując szczytówkę. I co? pudło? też fajnie, ale lepiej było by poczuć przyjemny opór największej sztuki akwenu. Nie przesadzajmy z feederem. Karpie, Amury, dają się wyjąć pikerem. Ich waga to 9-13kg w moim wydaniu. Niestety większych nie było. Walka z amurem trwała zawsze dwukrotnie dłużej. Jednakże, ten kąt oka powodował, że nie zawsze trafiałem ręką na dolnik nie mówiąc o właściwym uchwycie. Potrącenie kija i po ptokach. To, na dziś jest już historią. Praca nad rozwiązaniem tych problemów trwała i zakończyła się pozytywnie. Dziś opisywane problemy w artykule jak ustawienie wędki nie istnieją i to w każdych warunkach. A, że przy okazji da się łowić na dwóch wędkach, że ryba nie zabierze wędki, że nadaje się do wszystkich innych metod, to jest tak jak z przyłowem. Wybieramy się na leszcza, a tu karp, albo lin się trafia. Opis metody, bardzo skrótowy można znaleźć na str. www.naryby.ecentrum.pl gdzie wtrąciłem swoje trzy grosze do "drgającej szczytówki-uzupełnienie". Jest to opis bardzo skrótowy. Nie mniej rozwiązuje skutecznie problemy niezauważalne lub bagatelizowane. Temat jest szeroki, a jako nowicjusz nie wiem, czy moge sobie na to pozwolić. Dodam jeszcze, że na drgającą łowię z łodzi. Uchwyt pozwalał mi na kontrolę napięcia. Jednak moje wygodnictwo zmusiło mnie do ustabilizowania łodzi nawet na dość silnym wietrze. Wędki stoją w układzie mi odpowiadającym tzn. muszę widzieć odchylenie od osi w czasie brania. Świetliki mocuję taśmą bezbarwną po zewnętrznej stronie szczytówki. Zapewniam, żadnych problemów. Pozdrawiam H.B.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Jestem nowy i na wcwi i jako wędkarz.
Mam pytanie: czy trzeba kupić wędkę z dś czy można jakoś do teleskopa np. dokleić.
Krucho u mnie z kasą :upset
Doklejanie nie jest dobrym pomysłem. Jeśli chcesz łowić z gruntu i obserwować brania na szczytówce lepiej kupić taką właśnie wędkę. Picker - lżejsza odmiana drgajacej szczytówki, na wody stojące, wolno płynące do małych ciężarków i koszyczków. Feeder - mocniejszy kij do większych obciążeń, tym samym można do użyć w większej i szybciej płynącej rzece. Widziałem ostatnio takie kije w cenie około 50 - 60 zł. Na początek na pewno wystarczy :-) pzdr
Dzięki za radę.
Biegnę do sklepu :grin
Maly Chemik, jak chcesz się pobawić w majsterkowanie to najprostszą metodą jest odcięcie ostatniej przelotki i wklejenie kawałka rurki od anteny teleskopowej. Oczywiście wpierw musisz dobrać średnicę wewnętrzną rurki do odpowiedniej średnicy końcówki, którą będziesz stosował. Pierwszą taką wędeczkę wykonałem jakieś 15-20lat temu i jedną z nich do dziś mam, oczywiście już jako sentymentalną pamiątką, ale nadal jest sprawna i w pełnej gotowości do łowienia.
takie pytanie: szczytówka jest cieńka i delikatna.
niezłamie się przy zacinaniu?
Ja na DS lowie spinningiem ponieważ wszystkie wedki lamaly sie bo byly do wlasnie ds mialy byc mocne itd.Ale teleskop jest o wiele lepszy.Noja wedka spinningo-gruntowa to
Shimano Alivio Ax spinning
Najczesciej jestem zmuszony wywozic ciezkie zestawy ale daje rade.
Super to opisałeś Twoje rady jak dla mnie są cenne.
pozdrawiam :eek :eek :eek
ja jestem nowicjuszem i kurde chcialbym zeby wiecej takich artykulów bylo.Dzieki.