Nie są to wszystkie sytuacje i okoliczności, na które warto zwracać uwagę, a zaledwie kilka podstawowych informacji, w większości o wędkowaniu w jeziorach, wynikających z mojego ponad 20-letniego doświadczenia wędkarskiego.

Przede wszystkim wybierając się na rekonesans po raz pierwszy nad nieznaną wodę dobrze jest zabrać ze sobą lornetkę i oczywiście w miarę dokładną mapę linii brzegowej o co w dobie internetowych map nie jest trudno. Dobrze jest też zaopatrzyć się w mapę batymetryczną (czyli przedstawiającą ukształtowanie dna zbiornika), co w jeszcze większym stopniu pozwoli nam wyszukać ryby określonego gatunku.

Stań nad brzegiem i rozejrzyj się

W pierwszej kolejności stań nad brzegiem i poszukaj najbardziej charakterystycznych punktów na linii brzegowej pozwalających spodziewać się występowania określonych gatunków ryb. Szukaj zatoczek, zwalonych do wody drzew, określonego typu roślinności wchodzących daleko w wodę lub tworzących jedynie wąski pas przy samym brzegu, dopływów lub odpływów jezior, urządzeń hydrotechnicznych, dużych pomostów, obszarów zarośniętych liśćmi nenufarów i innych podobnych punktów, skupisk ptaków wodnych (kormorany, perkozy, mewy – potrafią zdradzić bardzo dużo), dobrze jest sprawdzić, z której strony najczęściej na danym obszarze wieją wiatry, jak zachowuje się i jaki kolor ma woda. Jeżeli na danym zbiorniku wiatry przeważnie wieją z określonego kierunku to na stronie nawietrznej zbiornika najczęściej na dnie zgromadzi się spora ilość osadów, a zawietrznej dno będzie bardziej twarde (nie jest to jednak regułą – wiele zależy od głębokości i ukształtowania dna zbiornika).

Roślinność wodna

Rośliny już z daleka informują nas z jaką głębokością i jakim dnem mamy do czynienia. Wychodzące daleko w jezioro „pola" roślinności wynurzonej to bezsprzeczny znak płycizny. Definiować możemy ją na wiele sposobów. Może być płytko (tzn. 1-1,5 metra), może być bardzo płytko (poniżej 1 metra) lub po prostu niezbyt głęboko (do ok. 2 metrów) – często przy podobnych podziałach pojawiają się różne gatunki roślin, a także różny kolor ma woda (co często wskazuje na określony rodzaj dna przeważającego w zbiorniku: muliste, piaszczyste, żwirowate itd.).

Pasy przybrzeżnej roślinności pozornie wyglądające podobnie potrafią się znacząco różnić. Kluczowe jest namierzenie miejsc, które: patrolowane są przez stadka linów, czy innych karpiowatych (to często granica roślinności i otwartej wody), upatrzone przez stadka wzdręg (to szczególnie miejsca, gdzie z drzew spadają liście, owady), czy wreszcie miejsca obfitujące w owady właśnie np. ze względu na krzaki na brzegach w zacisznych miejscach osłoniętych od wiatru. Takie miejsca to także często obszar występowania mniejszych i średnich ryb drapieżnych (czasem większych).

Dopływy jezior

Dopływy (w formie nawet niewielkich strumieni) to potencjalnie szczególnie atrakcyjne miejsca. Nie dość, że często niosą ze sobą spore ilości pokarmu (owadów, owoców, ziaren itp.) to w dodatku są dobrze natlenione. Często w takich miejscach pojawiają się stada drobnicy, co z kolei przyciąga drapieżniki. Kwestia natlenienia wody jest bardzo istotna. Szukając linów lub karasi pamiętamy, że często ich typowe stanowiska kojarzone są z dużą ilością roślinności zanurzonej i wynurzonej, lecz z doświadczenia wiem, że lin, czy karaś wybierze miejsce z daleka od zarośniętej zatoczki z bagnistym dnem i trzymać się będzie miejsc z dużą ilością roślinności, ale także z umiarkowanie twardym dnem, co pozwoli mu łatwo znajdować pokarm, a jednocześnie przebywać w dobrze natlenionej wodzie.

Urządzenia hydrotechniczne

Wszelkie prace wykonywane na zbiornikach lub ciekach wodnych potencjalnie tworzą wiele kryjówek i dogodnych stanowisk dla białej ryby, a także dla drapieżników. Szukajmy wszelkich wzmocnień, mostków, zastawek, dużych pomostów. To często stanowiska żerowania drobnicy, a za nią podążają drapieżniki, jak okonie czy szczupaki. Warto w takich miejscach wziąć w rękę lekką wędkę spinningową, założyć małego woblera, obrotówkę, czy inną, niewielkich rozmiarów przynętę i sprawdzić czy w pobliżu nie kręci się stadko okoni – łowienie tych drapieżników na lekki zestaw spinningowy dostarczy mnóstwa emocji. Równie atrakcyjnymi łowiskami bywają resztki pomostów, czy pozostałości po starych przystaniach żeglarskich – to wszystko potencjalne kryjówki dla małych ryb, na które czatują drapieżniki.

Ukształtowanie dna

Z tym bywa trudno jeżeli nie mamy dostępu do echosondy lub nie udało nam się zdobyć map batymetrycznych, ale nie znaczy to, że nie jest niemożliwe odkrycie, jak wygląda dno jeziora. Pierwszym, bardzo dobrym sposobem jest rozmowa z lokalnymi wędkarzami. Często chętnie dzielą się informacjami na temat głębokości i ukształtowania dna łowiska. Mając już ogólne rozeznanie warto wysondować dno samodzielnie – przydaje się do tego wędka z przelotowym spławikiem i zarzucenia co dwa, trzy metry dalej od siebie w linii prostej, a następnie zmiana swojego stanowiska o 3-4 metry i ponowne sondowanie. W ten sposób, zapisując wyniki, możemy dokładnie poznać ukształtowanie dna wybranego odcinka (nie róbmy tego w dniu łowienia) – wszak nie zajmie to więcej niż godzinę. Oczywiście, najłatwiejszą i dużo bardziej skuteczną metodą pozostaje echosonda, których mamy różne rodzaje, od podstawowych, bezprzewodowych z aplikacją na telefonie po zaawansowane, czułe urządzenia pokazujące w dużym detalu podwodny świat. Jednak ciągle ręczne sondowanie dna bywa przydatne.

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi :-)

*Roberto*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy