Jak co roku, bo to już taka nasza tradycja, kończymy sezon 31 grudnia, a 01 stycznia rozpoczynamy nowy, z całą misterną oprawą. Jak będzie tego roku? Trudno powiedzieć wszystko zależy od pogody i czasu.

Kilka ostatnich sezonów kończyliśmy nad Wartą w Nowym Mieście, a rozpoczynaliśmy nad Prosną w Robakowie. W tym roku, za sprawą prawdziwie zimowej aury będzie chyba inaczej, więc mam w odwodzie dwie metody (spinning i mormyszkę). Gdy zima nadal będzie się gościć z mrozem na naszym terenie, to po raz pierwszy zakończę sezon z krótką wędką w ręku, pochylony nad przeręblem. Miejscówką, którą wybraliśmy na definitywne zamknięcie sezonu 2002 jest zalew Roszki.

Nowy sezon AD 2003 otworzymy zapewne nad staruchą, połączoną z Wartą w okolicy Białobrzeg, ciesząc się nie tyle ze złowionych ryb (o ile takie będą), lecz z miłego spotkania nad wodą w grupie przyjaciół. Ognisko będzie nas integrować na równi z herbatą z rumem, która wznosić będziemy toast. „Żeby nadchodzący sezon był lepszy niż mijający, a gorszy od kolejnego”. Miła atmosfera, snucie planów na nowy rok wędkarskiej przygody, wspominanie ryb i przygód mijającego sezonu, kiełbasiane obżarstwo i te kilka symbolicznych rzutów, kiwnięć czy poderwań.

Warciana starucha
Dojazd do tego niezwykle ciekawego łowiska nie należy do najprostszych i może nastręczyć kłopotu przyjezdnym. Dotarcie do celu zagwarantują nam własne cztery kółka i odrobina intuicji w orientacji. Zacznijmy jednak od początku, a więc jedziemy sobie trasą nr 442 z Wrześni do Kalisza.

Jadąc od Wrześni mijamy most na Warcie w okolicy Pyzdr i po przejechaniu około 2 kilometrów skręcamy w lewo, w kierunku na Zagórów. Po kolejnych 2 kilometrach szosa znów kieruje się na lewo. Kilka długich prostych, natrafiamy na ostre zakręty. Po jednym z nich pojawi się drogowskaz Białobrzeg, Tablica informacyjna Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego i niebiesko-biały budynek mleczarni. Skręcamy przed nim w polną drogę i tu przyda się nam wcześniej wspomniana intuicja. Powoli przemieszczamy się „główną” z polnych dróg. Po kilku minutach jazdy docieramy do zabudowań i ograniczenia prędkości (30), skręcamy w lewo, mijamy kilka zabudowań (w tym dom Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Koninie). Gdy po prawej stronie pojawi się ściana lasu, skręcamy w pierwszą drogę w prawo, wiedzie ona przez las niczym w tunelu i zawiedzie nas nad samą wodę.

W swoim opisie skupię się na samej starusze, gdyż to ona będzie nas głównie interesować podczas noworocznej wyprawy. Starucha ma kształt rogala o długości około 400 metrów i szerokości kształtującej się w przedziale od 20 do 40 m. Jeden z brzegów przylega bezpośrednio do ściany lasu, co w znaczny sposób chroni od bocznych podmuchów. Przeciwległy brzeg odkryty, trawiasty, nieco podmokły, sporadycznie porośnięty trzciną, a w przyujściowym odcinku krzakami. Dno ukształtowane jest tak, iż najgłębsze stanowiska znajdują się w środkowej części „koryta”.

Wędrówkę po łowisku zaczynamy na wprost drogi, którą przyjechaliśmy. Pierwszy odcinek jest raczej płytki, porośnięty całymi skupiskami grążela. Tą część łowiska polecam raczej na wiosenne wypady. Im bliżej połączenia z Wartą, tym miejscówki stają się głębsze z wyjątkiem małego blatu vis a vi krzaków po przeciwległym brzegu. Ciekawym stanowiskiem bez wątpienia pozostaje samo połączenie z Wartą, bliskość natlenionej wody oraz spore zagłębienie z pewnością przyciąga jak magnes nie tylko białoryb, lecz podążające za nim drapieżniki.

Nie bez znaczenia na skład rybostanu ma trwałe połączenie z pobliską Wartą. Ryby migrują tu zarówno w okresie wiosennych wędrówek tarłowych, jak i w poszukiwaniu odpowiedniego, zasobnego w pokarm zimowiska. Taki stan jeszcze bardziej nobilituje to łowisko w rankingu zimowych miejscówek. To właśnie tu można się spodziewać brań ryb lubiących spokój starorzecza , jak również bywających tu chwilowo prądolubnych pobratymców. Gatunkiem, na który świadomie i z powodzeniem będziemy się nastawiać będzie z pewnością okoń i płoć. Chleb powszedni każdego podlodowego maniaka. Dla mnie zimowa metodą numer jeden jest mormycha. Ochotka na haczyk i ubaw mamy zapewniony, jeśli oczywiście ryby nawiążą współpracę, choć tak naprawdę nie one są najważniejsze. Bardziej doświadczeni w zimowych wojażach, mogą spróbować podlodowego spinningu. Okonie powinny być pewną zdobyczą jeśli tylko trafimy w okres dobrego żerowania i wybierzemy odpowiedni wabik z naszego arsenału. Nie ma tu gotowej recepty na sukces i bardzo dobrze, bo było by nieciekawie i nudno. Samo szukanie, kombinowanie, jest ciekawe i nakręcające cały ten wędkarski mechanizm. Dopełnieniem i atrakcją z pewnością będą brania leszczyków, krąpi i jazgarzy. Nie możemy zapominać o niespodziankach zimowych łowów, które za sprawą pobliskiej Warty zdarzają się nader często.

Zapraszam nad to łowisko nie tylko zimą, ale również wiosną, latem i zimą. Zapewniam, że warto. I gdy tak będę siedział nad przeręblą w ten noworoczny dzień, wciąż będzie powracać jak bumerang sakramentalne pytanie:

Jaki będzie ten sezon roku 2003?

Pierwszego stycznia jednego możemy być pewni, że jest po prostu nowy. Otwiera przed nami kolejną, białą kartę. Każdy z nas na swój niepowtarzalny sposób zapisze ją przygodami, emocjami, szczęściem sukcesu czy goryczą porażki, rybami dużymi i małymi, a przede wszystkim owocnymi wędkarskimi doznaniami (bez względu na to,co to dla każdego z nas znaczy).

Gemba

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy