Celem wyprawy jest łowisko specjalne „Okoń” w Janówku. Mimo, iż jestem zwolennikiem dzikiej przyrody lubię tam wędkować z dwóch powodów. Po pierwsze jest tam ryba praktycznie każdego gatunku. Można spotkać duże sumy, szczupaki, 10 kg jesiotra, karpie 20+ kg, a zimą nawiązać walkę z 3 kilowym pstrągiem. Ciekawostką są okonie, które osiągają tu medalowe rozmiary. Drugim powodem jest samo łowisko różniące od typowych komercyjnych stawów. Nie ma tu równej linii brzegowej i średniej głębokości 2 m. Stara żwirownia kryje w swoich głębinach wiele tajemnic.

O 9 rano ruszamy z centrum Warszawy w trzyosobowym składzie: Paweł, Michał i ja. Do pokonania mamy około 30km z przystankiem na zakup białych robaczków, które wydają się być najlepszą przynętą na „okoniowe” pstrągi. Nieźle sprawdza się również stynka i krewetka koktajlowa. Przynęty normalnie zabronione przy połowie pstrągów tu są dozwolone.

Przebijamy się przez warszawskie korki i zajęci rozmową dojeżdżamy do Janówka. Na miejscu okazuje się że świąteczna atmosfera niezbyt dobrze wpłynęła na przygotowany przez nas sprzęt. Ja zapomniałem ciepłych spodni, więc tyłek mi zmarznie, Paweł nie zabrał ocieplanych butów no i zapomnieliśmy kupić robaków. Zwykle na łowisku można zaopatrzyć się w białe i czerwone, ale jesteśmy jedynymi klientami tego dnia i nikt nie obsługuje sklepiku z przynętami i bufetem dla wędkujących. Nie szkodzi mamy spinningi i całe łowisko dla siebie. Opłacamy wejściówkę i kierujemy się na upatrzone pozycje. W zeszłym tygodniu mieliśmy tam wspaniałą zabawę łapiąc po kilkanaście pstrągów.

Okazuje się że na łowisku jest jeszcze jeden wędkarz polujący na pstrągi. On łowi na białe, my zdecydowaliśmy się na spinning. Zanim rozłożyliśmy sprzęt we znaki dało nam się zimno, a miało być na 0. Z mojej miejscówki mam dobry widok na trzciny gdzie spodziewam się ładnych pstrągów.

Zanim zajmę się pstrągami muszę przetestować swój gwiazdkowy prezent. Daiwa Viento to mój pierwszy krok w świat castingu. Niestety nie doczekała się jeszcze docelowego kija, także do testów posłużył uniwersalny Dragon. Pierwsze rzuty uczą pokory, bo okazuje się że nie jest to dziecinnie proste.

Wszyscy trzej próbujemy swoich sił i niekwestionowany prym wiedzie Paweł. Po kilku rzutach opanował posyłanie slidera na satysfakcjonujące odległości.

Niestety wodzik w Daiwie sypie śniegiem jak kostkarka do lodu, co chwila wymagając wyskrobywania lodu. Temperatura uniemożliwia dalszą zabawę. No cóż poczekamy aż się ociepli.

Michał ostro testuje nowe wędzisko. Cormoran Tipmaster, 2-15 g jest pstrągowym pogromcą. Na trzech wędkujących każdy z nas posiada ten sam kij. Częste zmiany kolorów obrotówek przynoszą skutek. Słyszymy radosne „jest” i z odrobiną zazdrości udajemy się na jego stanowisko.

Rzeczywiście jest. Może nie okaz, ale kij rozdziewiczony. Skuteczną przynętą okazała się matowa miedzianka D.A.M w rozmiarze 3. Rybka szybko wraca do wody. Wracamy na stanowiska i próbujemy dalej. Przelotki bezlitośnie zamarzają i co rzut musimy oczyszczać je z lodu. W między czasie zmieniając obrotówkę zauważam nieproszonego gościa w mojej torbie.

I mnie w końcu trafia się jakiś okaz. Gryzoń dobrał się do karpiowych kulek walających się na dnie torby, jednak nie potrafił pokonać wodoodpornych ścian torby. Wyznając zasadę C&R pozwoliłem mysiorowi odzyskać wolność.

Nie zdążyłem się nacieszyć swoją zdobyczą, a Michał znowu sygnalizuje branie. Tym razem musi sobie pomagać hamulcem walki. Mimo trzaskającego mrozu wędka gnie się niemiłosiernie i ryba po raz drugi oddala się od pomostu.

Ryba gwałtownie zawraca i kieruje się pod pomost. Tam w gałęziach skończy się walka. W ostatniej chwili pstrąg omija pomost. Michał podciąga go do góry i ryba ląduje na przybrzeżnej tafli lodu.

No – podsumowuje Michał. Bałem się że kij trzaśnie na tym mrozie albo żyłka się przetrze. Na szczęście udało się dodaje z uśmiechem.

Nieźle, waga wskazuje 1,3 kg, czyli całkiem przyzwoicie choć w zeszłym tygodniu trafiały się dwójki.

Mimo szczerych chęci pogoda zmusza nas do powrotu. Pakując się widzimy wędkarza wracającego z 3 sztukami pstrągów. Małe, a łowił na robaki czyli skuteczniejszą tu metodą. Słabsze dni też się trafiają. Tego się nie przeskoczy nawet na łowisku pełnym ryb.

Rafał Bednarkiewicz *rapa_sklep*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Oj, chyba i ja sie skuszę.. Od teściów to i rowerkiem-spacerkiem dojadę..
Co prawda nie lubię speców, ale Krakusy skusiły mnie na łowienie w \"pięknych okolicznościach przyrody\". Więc czemu i nie teraz??
Gratuluje Rafał.. I czekam cieplejszych dni, byś się wynikami na kręcącą szpulę pochwalił
mam pytanie:
W zeszlym roku obowiazywal tam przepis o nie wypuszczaniu zlowionych pstragow. Czy cos sie zmienilo?
Fajnie mieć taką metę niedaleko, mózg się nie zlasuje od internetu, można pomachać, pofocić, czasem,jak widać, też połowić. Pozdrawiam Ciepło :)
Vortex: http://www.okon.com.pl/
Dzieki NL
jednak sie zmienilo
W zeszlym roku niektorym wyszlo baardzo drogo ze wzgledu na zakaz
Miły tekścik, fotkami można oko nacieszyć. No i ładna tęczowa klucha. Gratuluje.
Zła mysz\'a to była :grin
To zapewne się spotkamy bo bywamy tam dość często.
Liczę na jakiegoś smoka z głębin bo zabawa musi być przednia :)
Zawsze puszczałem małe sztuki ale proszą o zabieranie pstrąga bo słabo się trzyma w stawach.
A mysz to już stały kompan wędkowania w \"Okoniu\"
Dla mnie, co prawda, łowisko specjalne oznacza zakaz wjazdu, ale jak ktoś lubi...Fajne natomiast jest spotkanie i przygoda. Rafał, gdybyś mógł mi opisać jak działa ten Twój prezencik, to bym się cieszył. Czy nadaje się na przepływanke przy sestawie 2 - 3 gr? i jak jest z wyrzutami?
Janku jak trochę się nim obłowię to napiszę małą recenzję. Do przepływanki raczej się nie nada :cry Sprawdzałem narazie na przynętach o masie ok 20g - pocisk. Ale i kij był przypadkowy napiszę o wrażeniach jak skompletuje zestaw 8)
Pozdrawiam
wiecie co niewiem co za typ ma radoche z lowienia na stawie hodowlanym i zabieraniem na ryby chomika
bylem w janowku na karpiach z kolegami bylo to dwa tygodnie po zarybieniu
wyciagnelem sam 160 karpikow do 2 kg przez caly dzien od 6 00 do 20 00 i zadnej radochy z tego nie mialem ciesze sie kiedy na dziko uda mi sie wyjac karpia wtedy wiem ze cos umiem tylko NOBY lowia na stawach
LuCKY ale z Ciebie super wędkarz. Gratuluję!