Piątkowy całodzienny rekonesans przyniósł tylko 3 sensowne ryby: 2 okonie (30 i 29 cm) oraz ledwo miarowego szczupaczka. Jak na cały dzień pływania po niewielkim (54 ha) jeziorze, to niewiele, tym bardziej że jeszcze rok temu było to łowisko specjalne (słynące z linów i szczupaków).

Wieczorne rozmowy z kierownikiem ośrodka (panem Mirkiem) troszkę ostudziły nasz zapał: Na jeziorze gospodaruje słynna rybacka "brygada ze Szwaderek", która wyrybiła już m.in.: Pluszne, Łańskie, Maróz (w ciągu ostatniego tygodnia w punkcie sprzedaży nie można było kupić od nich okoni - mimo "gospodarowania" na kilkunastu jeziorach nie byli w stanie ich złowić...).

Z relacji pana Mirka wynikało, że na obu Kiernozach (jest jeszcze Wielki, który łączy z Małym rzeka Łyna) sytuacja jest analogiczna, jak na większości jezior, na których dzierżawcą jest Gospodarstwo Rybackie w Szwaderkach.

Postanowiliśmy, że sobota będzie dniem ostatecznego testu i jeżeli wyniki nie ulegną poprawie, to wracamy do W-wy.

Ranek przywitał nas wymarzoną pogodą: bez chmur, deszczu i wiatru. Jednak od 6.30 do 10.00 nie mieliśmy nawet skubnięcia. Zrezygnowani popłynęliśmy obejrzeć Łynę łączącą oba Kiernozy: rzeczka piękna, ale płytka i tylko w głębokich trzcinach słychać (i czsem widać) buszujące na 40. cm wodzie okonie, ale dobrać się do nich nie było sposobu.

Wracamy na jezioro. 70 m od wypływu Łyny z jez. Kiernoz Mały tata ma branie i za chwilę podbieram pięknego okonia.

Cumujemy!!! Jest 10.30. Do 12.30 łowimy prawie 30 (!!!) okoni, z których 1 ma 40 cm i ok. 1 kg (tata poprawia o 3 cm mój rodzinny rekord), połowa mieści się w przedziale 30-35 cm, a reszta 20-30 cm.

Ryby brały 100 m od brzegu na linii rzeki Łyny na głębokości 2-2,5 m (!!!), przynęta: 3,5 cm twistery Relaxa (motoroile, brązowe, fioletowe, seledynowe) na 2-2,5 g główkach. Przyjemność tym większa, że ryby złowione na żyłkę 0,12 mm i kijki do 7 g. W ośrodku konsternacja, kierownik mówi, że w ciągu 5-ciu lat, od kiedy spędza tutaj 6 wędkarskich miesięcy, takiego połowu nie widział, a o czterdziestaku nikt tutaj nigdy nie słyszał.

A więc jednak jakieś stado okoni umknęło sieciom szwaderskich rybaków...

Wobec powyższego postanawiamy zostać - do niedzielnego południa doławiamy jeszcze kilkanaście sztuk (1x 35 cm, reszta 22-32 cm).

Syci wrażeń pakujemy się i o 16.00 jesteśmy w W-wie.

Oby częściej.

supermario


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

arko:
Przykre co piszesz, tym bardziej że prawdziwe.
Na Kiernoz M. jeździłem w latach 1993 - 1995 i było to wspaniałe jeziorko. To tam pierwszy raz łowiłem szczupaki w grążelach, z powierzchni na pokraczne popperopodobne woblery powierzchniowe wł. wyrobu w/g przepisu z woblerowego serialu w WW. Brały rewelacyjnie i bardzo efektownie.
Przez kilka lat się już tam wybieram i jakoś się nie składa. Może to i lepiej, zostaną miłe wspomnienia.
supermario:
Lepiej chyba w tym przypadku zostawić wspomnienia. Drapieżników już tam prawie nie ma- niesamowicie rozpleniła się drobna biała ryba i raki. A nasz połów chyba jest przypadkiem, ale nie potwierdzającym żadnej reguły (odnośnie tego jeziora oczywiście).
leszcz:
Przyjemnie poczytac, ze komus udalo sie cos zlowic. Garulacje.
GR Szwaderki prowadzi rabunkowoa polityke. W ubieglym roku spedzilem urlop nad J. Plusznym.
Aniw w nim ani w zadnym z okolicznych nie ma praktycznie juz ryby. Smutne ale prawdziwe
Mireczek8:
Jeśli wszystkie gospodarswa rybackie będą działać tak jak to w Swaderkach to niedługo nie będzie sensu jeździć na Mazury.
Przez 3 ostatnie lata jeździłem na jeź. Maróz. Teraz nie ma już po co - chyba, że na grzyby do lasu ;-)
Kosa:
Gratulacje za stworzenie legendy. Pozdrawiam !!!

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy