W poniedziałek byłem na łowisku już 3.30. Dwa feedery, na haczykach groch i kukurydza. Zaczęło się obiecująco. Branie na kukurydzę i po krótkim holu lechol 2,5 kg, miedziany i piękny wylądował w siatce. Do siódmej jeszcze dwa, niestety mniejsze trafiły jego śladem. Ok. siódmej delikatne przygięcie szczytówki wędki z kukurydzą zacięcie i opór. Żyłka wychodzi z kołowrotka aż miło. Pompuję po zatrzymaniu i na razie spokojnie myśle, że mam dużego leszcza, trójkę może więcej. Po ok. 4 min. pierwszy wzrokowy kontakt z rybą i konsternacja... to coś ma pomarańczowe płetwy, a więc nie leszcz tylko... tyle zdążyłem zobaczyć przed kolejnym odjazdem. Kilka min. ryba chodzi głęboko, a ja zasatanawiam się co to moze być? Stawiam na jazia z uwagi na sposób brania, wykluczam kleńczaka. Na brzanę odjazdy za spokojne. Na pewno jaź i na pewno na medal. Pompuję i ryba ponownie wychodzi do powierzchni, widzę ją dokładnie, to nie jaż to... piękny dziki sazan.

Robi mi sie gorąco. Tylko spokój, żyłka 0.16, ale nowa, kołowrotek sprawny spróbujemy! Ryba zatacza koła, jest już zmęczona, ale do lądowania jescze daleko. No co tu wiecej pisać. Wyjąałem go po 20 min. wszedł spokojnie do podbieraka. Zważony 4,5 kg, a długi na 63 cm. Piękny! Tego dnia już było po łowieniu. We wtorek już tylko leszcze, niestety.. za to ładne powyżej 2 kg.

Nie odpuściłem i pomimo prognozy pogody, która odstraszyłaby każdego, z czwartku na piątek wybrałem się ponownie nad Bug. We czwartek zdążyliśmy tylko nałapać pijawek z myślą o sumach i to wszystko.

Lało i grzmiało, że strach. Noc spędziliśmy w samochodzie, byle do świtu. Rankiem przestało lać i można było zarzucić wędki. Na jedną uzbrojoną w kotwiczkę założyłem 4 pijawki, na drugą tradycyjnie - groch. Po godzinie na gruntówce z pijawkami mam uderzenie aż szczytówka gnie się do wody i trzyma. Sum? Po zacięciu już wiem, że jeżeli już to mały.

Hol siłowy (wędka przygotowana na suma) i w podbieraku ląduje piękny kleń, dokładnie 1,8 kg. Pysk wielki, no ale co się dziwić, żeby łyknąć cztery pijawki to trzeba mieć hapę ;) Potem jeszcze na groch wyciągnęliśmy 4 leszcze (w tym jeden przyzwoity ok. 2kg) i niestety wracamy do domu.

Pozdrawiam i oby jak najszybciej na BUG.

picker

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

bog? A gdzie to jest? :eek :upset :zzz
Dałby Bóg, żeby buk przepłynął przez Bug.
Juz nie moge sie doczekac mojej kolejnej wyprawy nad Bug, wczesniej lowilem w okolicach Dorochuska ale jak jest mala woda to jezdze za Starosiele.