29 lipca 2000 roku z tatą i jego kolegą pojechaliśmy na ryby nad naszą ulubioną rzekę, którą jest Lubaczówka. Jest to niewielka rzeka, której szerokość nie przekracza 30 metrów. Nasze łowisko znajdowało się koło mostu w Manastyrzu, jakieś 2 kilometry od ujścia Lubaczówki do Sanu.

Tato wybrał miejsce pomiędzy progami wodnymi, ja i Mariusz poszliśmy w dół rzeki ze spiningiem. Parę rzutów w bankowych miejscach, jeden mały klenik i tyle. Wracamy do taty, ogromne zdziwienie w siatce ma ładnego klenia i parę ładnych płoci. Szybka decyzja, do samochodu po federy. Montaż sprzętu, przygotowanie stanowiska, pierwszy rzut i branie - nieduża płoć, ale zawsze coś.

Parenaście płoci i po braniach. U nikogo nawet nie trąci, myślę - co jest grane drapierznik wszedł, czy co? Idę po spina rzucam i nic. Nagle na wędce starszego potężne branie, szybko zacina, ryba wyciąga jakieś 20 metrów żyłki i schodzi z haka. Wielka szkoda i zdenerwowanie. Pewnie była płytko zacięta i dlatego poszła. Tato zarzuca ponownie zestaw. Nie trzeba było długo czekać. Znowu potężne branie sytuacja się powtarza ryba ucieka z prądem, niemożna jej zatrzymać. Wędka wygięta w pałąk, kołowrotek robi swoje.

Nagle stop! Ryba stoi w miejscu i tak jak by uderzała pyskiem w dno. Mariusz mówi karp, ja się wstrzymuję od głosu. Ryba dalej uderza w dno, nagle nawrót i pod prąd. Kieruje się w stronę zatopionych drzew, tato stara się ją zatrzymać, jakieś 2 metry przed podwodnymi drzewami ryba znowu bije w dno. Zaczyna się siłowy hol. Pompowanie przynosi skutek na kołowrotek wraca metr po metrze żyłki. Ryba wyrażnie słabnie, tato zreszta też. Udało się ją podciągnąć na powierzchnie - zdziwienie - to piękna brzana.

Adrenalina coraz bardziej daje znać o sobie, oby tylko się niespieła. Wraca pod wodę, ostatni krótki odjazd i jest gotowa, naprowadzenie do podbieraka, udało się. Odetchneliśmy z ulgą. Z ochotą dalej łowimy, połowiliśmy jeszcze jakieś cztery godzinki, ale brały tylko małe płotki. W domu ważenie i mierzenie. Okazuje się że brzana miała 3,95 kg i 74 cm długości. Pełnia szczęścia.

Została złowiona federem Black Star Classic Cormorana i kołowrotkiem Quick Finessa DL, na który była nawinięta żłka główna 0,22 mm. Przypon 0,18, a haczyk 10, przynętą były 4 białe robaczki.

Kosa


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

wedkoholik:
Jednak jak zwykle Cormorany się sprawdzają. Brzana potrafi dokazywać. Łatwo się nie poddaje.
Anguiler:
Piękna ryba. Brzana jest silna i waleczna, a do tego wyciągnięta na delikatny sprzęt (delikatny jak na brzanę).Gratuluję!
kosa:
Dziękuje. Gratulacje należą się tacie. Ja to tylko opisałem. Przekaże mu je.
Pozdrawiam !!!

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy