Wstaję o 3:00, śniadanko (herbatka z sokiem malinowym) i jazda nad Zalew Zegrzyński. Nad wodą jestem o 4:00. Cel wyprawy - leszcz. Jak go łowię? Na spławik. Miejsce w którym łowię jest głębokie na jakieś 6m. Nie stosuję spławika przelotowego tylko mocowanego na stałe (obciążam go dwoma ciężarkami, blisko siebie, jakieś 5-10 cm) i dlatego wędzisko, jakim łowię ma ponad 5m długości. Żyłka 0,18 spokojnie wystarcza, przypon 0,5m. Ze względu na mały pyszczek leszcza zakładam mały haczyk. W przypadku większej sztuki dobrze ustawiony hamulec zabezpiecza przed spięciem ryby.

Samo miejsce jest bardzo wygodne - betonowy pomost. Miejsce, w którym stawiam spławik oddalone jest jakieś 2 metry od krawędzi pomostu. Przynęta to białe robaki - pinka (z domieszką wanilii). Ważne żeby miały ten sam zapach, co zanęta.

Nęcę zanęta leszczową Trapera z dodatkiem wanilii, pęczaku, płatków, bułki tartej, ziemniaków no i oczywiście pinki. Zanętę formuję w dość zwarte kule, w środek których wsadzam kawałeczek styropianu (wystarczy w jedną) wrzucam do wody i czekam na znak. Dlaczego styropian? Kule są na tyle zwarte, że spokojnie opadają na dno gdzie leszcze je rozbijają uwalniając styropian, który wypływając na powierzchnię wody pokazuje mi gdzie dokładnie zanęta wylądowała i czy już się rozpadła. Dla ochrony środowiska staram się wyłowić podbierakiem mój styropianowy sygnalizator.

Na haczyk zakładam 3-4 pinki, zarzucam i czekam. Jeśli dobrze ustawiłem grunt i pierwszy ciężarek znajduje się kilka centymetrów nad dnem to już po kilku minutach mam brania. Nic tak nie cieszy mojego oka jak spławik, który majestatycznie wynurza się i kładzie na wodzie. Zanim jednak zrobi plask, ja już zacinam, odchodzę w bok starając się delikatnie odciągnąć z łowiska złapaną rybę. Kiedy po około dwóch godzinach brania ustają - donęcam.

Pozdrawiam wszystkich i życzę połamania kija.

Tomek Tomczyk *alek49*



Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

ziober:
Cóż za postęp. :) Tak jakoś się złożyło, że rzadziej przeglądam WCWI, wchodzę a tu same ciekawe teksty (jest co czytać).
Pozwól, że twój obejmę szczególnym patronatem medialnym ;). Bo i warto...
...Warto ponieważ widzę, że kolega się nie poddaje i idzie w dobrym kierunku, i moja (mniej lub bardziej trafna) nauka nie poszła w las". Gratuluje reformowalności i postępów, oby tak dalej...
Daje 4, a 5 to mam nadzieję, że będzie okazja w najbliższym czasie.
Co do stosowania haczyków staraj się nie dobierać ich pod względem wielkości leszczowych pysków a samej przynęty. Piszesz, że nęcisz ziemniakiem. Polecam spróbować, może zwabi większą sztukę - ten manewr powoduje konieczność stosowania większych i mocniejszych haków 10# i większe... (Zresztą leszczowy otwór gębowy ;-) to niezły odkurzacz).
Co do samej kompozycji zanętowej to może wypowie się ktoś bardziej kompetentny.
Ps. Nie masz tam może jakiś fajnych fotek z ryb?.... Kurcze lubię sobie pooglądać...:D
Połamania – ziober.
alek49:
Haczyki dobieram i do przynęty i do rodzaju ryby na jaka głównie się nastawiam...
Pozdrawiam
Czez:
Sympatyczny patent z tym styropianem.
Poza tym mam pytanie, jaką konkretnie zanętę Trapera użyłeś do Swoich łowów. Chodzi mi tutaj o kolor naklejek (żółty, zielony, złoty). Jeśli możesz powiedz tez jak ogólnie oceniasz Trapera. Ja kilka lat temu używałem zanęty tej firmy i mogę powiedzieć, że była to totalna kicha, ale wtedy nie mieli tego wyboru "kolorystycznego", a teraz dochodzą mnie słuchy, że złota jest niezła.
Pozdrawiam, daję 4 za ten styropian.
alek49:
Witam
Napisałem że stosuję Trapera (zielona naklejka) ale kluczem jest wanilia która wabi leszcze. Generalnie Traper to 1/4 całej zanęty jaką robię.
W Dębe za zaporą wanilia odpada i sprawdza się tylko czosnek.:))
Pozdrawiam.
krol:
Jeśli chodzi o mnie, to zanęt Trapera używam od ponad roku i muszę powiedzieć, że są to moim zdaniem jedne z najlepszych zanęt (przynajmniej za tą cenę). Wiele razy dzięki niej łowiłem (i łowię:) ryby, kiedy inni używający innych zanęt nie mają efektów. Moim zdaniem najlepsze są żółte i zielone, z czerwonymi nigdy nie miałem za dobrych efektów, ale to zależy na pewno od upodobań ryb w danym łowisku. Oczywiście zawsze jakoś uatrakcyjniam zanętę (przynajmniej przynętą).
wędkoholik:
Ej Alek zaskakiwać to Ty potrafisz. Z tym, że teraz aż pysio mi się śmieje. Obejrzałem Twą stronkę ponownie. Przeczytałem ten tekst. Tak trzymaj - przynajmniej ja tak to widzę.
Mój kolega na zalewie stosuje też trapera z wanilią i bardzo sobie chwali. Ściąga nie tylko leszcze w swe łowisko. Ciekaw jestem czy u Ciebie też tak bywa. On wprawdzie łowi w innym miejscu, ale Zalew Zegrzyński, to Zalew Zegrzyński.
alek49:
Miło że zaskakuję :)) Co do innych ryb to przykro mi ale do dnia dzisiejszego nic innego nie wchodzi w łowisko... Ups... Nic innego nie łowię, może to wina przynęty (pinka) ? Sezon już zakończyłem ale za rok spróbuję zarzucić na karpia lub większą płoć nie mam jednak pomysłów na co się nastawić i z czym. Pomyślę o tym w marcu :)) Teraz przeprowadzam remont akwarium :)) NIE MOGĘ ŻYĆ BEZ RYB He, He, He, ... Pozdrawiam.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

pewnie niektorzy beda sie ze mnie smiac.. ale niech mnie w koncu ktos uswiadomi co to jest ta (pinka) ? :?
Pinka to to samo co robak biały, tyle że mniejszy ;) , często barwione itd.
aha.. dziekuje