W maju miałem okazję odwiedzić Afrykę. Cel podróży krajoznawczo-turystyczny, więc do głowy mi nie przyszło, żeby zabierać ze sobą wędki, bo przecież będziemy zwiedzać i plażować. Poza tym wiadomo wszem i wobec, że w Afryce jest Sahara, a tam raczej piasek występuje, a nie woda z rybami. Krajem docelowym mojej podróży była Tunezja, ale jeżeli ktoś miałby jakieś wątpliwości to zapraszam do mapy. Tunezja to Afryka i już…

Nadmieniam, że niniejszy tekst nie będzie opisem tej wycieczki. Dedykuję go tym wszystkim, którzy zamierzają wybrać się do tego kraju i chcieliby zabrać ze sobą trochę sprzętu wędkarskiego. Myślę, że moje, nawet ogólnikowe spostrzeżenia na ten temat mogą się im przydać. A więc do rzeczy. Już na samym początku wycieczki przeżyłem mały szok, bowiem po wylądowaniu w Tunisie przywitały nas szare chmury i padający rzęsisty deszcz oraz tubylcy poubierani w zimowe płaszcze, swetry i czapki. Nie, nie, żadne tam turbany. Czapki, niejednokrotnie wełniane. Gdyby nie palmy rosnące przed terminalem lotniska można by pomyśleć, że wylądowaliśmy gdzieś w Polsce. A dwie i pół godziny wcześniej, w Warszawie była taka słoneczna pogoda i cieplutko… Co za licho mnie podkusiło, żeby opuszczać ciepłe...

strony rodzinne…

Podstawionym autobusem jedziemy do hotelu, znajdującego się w miejscowości Sousse, położonej ok. 150 km od Tunisu. Po drodze mijam coś, co zapewne w porze deszczowej, czyli ichniej zimie, było rzeką. Świadczy o tym obecność mostu.

Obecnie przypomina to raczej trochę większą, wysychającą kałuże. Nerwowe zapoznanie się z mapą Tunezji wydaje się wskazywać, że są tu jednak prawdziwe rzeki. Chyba. Na widok tego dziwoląga w głowie otwiera mi się jakaś klapka. Czy w Tunezji ludzie łowią ryby posługując się wędką? Na odpowiedź przyjdzie mi poczekać do następnego ranka. Kiedy wszyscy jeszcze śpią wychodzę z hotelu i plażą idę w kierunku centrum Sousse. W oddali widać zarysy jakiejś przemysłowej budowli, którą mijaliśmy w drodze do hotelu.

Jak się potem dowiaduje to elektrownia gazowo-wodna. Skąd oni biorą u diabła do niej wodę, skoro mijając elektrownie podczas jazdy do hotelu nie widziałem żadnej rzeki, która mogłaby napędzać turbinę ?

Z terenu elektrowni wypływa spory ciek wodny, szerokości około 20 metrów. Woda niesie pianę. Na drugim brzegu, u jego ujścia, w morzu, coś na kształt falochronu usypanego z dużych głazów. Woda bieżąca, więc jestem przekonany, że to musi być jednak tunezyjska rzeka. Kiedy jednak kilka dni później próbuję odszukać miejsce, w którym woda dopływa na teren elektrowni, jestem zaskoczony. Widzę tylko coś podobnego do wyschniętej rzeki, której zdjęcie zamieściłem wyżej. Woda stoi tam prawie w miejscu, a koryto nie ma więcej, niż 3 metry szerokości. Cud, cud… Na falochronie widzę  pierwszego tunezyjskiego wędkarza. Jest w znacznej odległości ode mnie, lecz rozpoznaję, że posługuje się zestawem gruntowym. Nie zauważam, żeby udało mu się złowić jakąś rybę, podczas mojej tam bytności.

Kiedy kilka dni później przejeżdżam obok kanału elektrowni widzę na brzegu kilkunastu wędkarzy. Czyżby tunezyjski Połaniec? Wszyscy oni, jak jeden mąż, posługują się gruntówkami. Ciekawe, jakie ryby tam łowią? Niestety nie mogłem tego sprawdzić, gdyż wodę i ryby to ja mogę sobie też obejrzeć w Polsce, a tu się przyjeżdża, żeby obejrzeć pustynię, więc nie mamy ponoć czasu na obserwację wędkarzy. Będąc w innym miejscu na plaży obserwuję kolejnego gościa z wędkami. Trzema wędkami. Ja nie mówię po arabsku ani po francusku, a on po angielsku ani po niemiecku, nie wspominając o polskim. Rozmowa odbywa się więc głównie na migi. Facet łowi przy mnie jedną rybkę i wrzuca ją do wiaderka.

Na co on łowi? Przecież tu chyba nie ma naszych czerwonych robaków? Oglądam jego przynętę. To jakieś skąposzczety, przypominające nasze stonogi. Długie i mocno wijące się, przechowywane w jakimś zielsku, wyglądającym mi na wodorosty.

Zestawy to ciężkie gruntówki z ciężarkiem na końcu żyłki, do której przywiązane są trzy przypony. Z uwagi na trudności w porozumieniu się nie mogę ustalić, dlaczego ma właśnie trzy haczyki, a nie na przykład osiem, albo dwa. A może tutaj obowiązuje taki regulamin amatorskiego połowu ryb? Będąc w miejscowości Monastir obserwuję innego wędkarza. Ten sam zestaw, ale tylko jedna wędka. Czyżby jakiś wyczynowiec?

Ten na haczyk nakłada dobrze znanego w Polsce czerwonego robaka. Pewnie się musiał biedak nieźle nakopać, żeby go zdobyć, bo ziemia tu kamienista i piaszczysta a sklepów z akcesoriami i sprzętem wędkarskim nie zauważyłem… Później jeszcze kilkakrotnie obserwuję w Tunezji wędkarzy. Przeważnie łowią te same rybki, które widziałem będąc na plaży. Długość 25-30 cm. Podobne trochę do okoni. Ilość złowionych ryb waha się od kilku do kilkudziesięciu. Czyli biorą.

W porcie jachtowym w Sousse miejscowi proponują turystom wypad na ryby w morze. Zachęcają do tego kolorowe zdjęcia, na których uwieczniono szczęśliwców z ich trofeami. Nie powiem, niektóre robią wrażenie, zwłaszcza te, na których widnieją wędkarze i złowione przez nich tuńczyki. Inne pokazane na zdjęciach ryby to dla mnie zupełna niewiadoma. Koszt takiej wyprawy to ok. 50 dinarów, a więc mniej więcej 120 zł za 12 godzin. Rezygnuję. Postanawiam dowiedzieć się czegoś na temat zasad połowu. Kto wie, może kupię wędkę i spróbuję? Pytam o szczegóły Tunezyjczyka mówiącego po polsku. Robi wielkie oczy.. Czy trzeba wykupić pozwolenie, na ile wędek można łowić, gdzie można zarzucić wędkę, jakie zestawy są dozwolone itp. Wymiękam. Okazuje się, że w Tunezji nie istnieje żadna organizacja zrzeszająca wędkarzy. Nie wymaga się pozwoleń na amatorski połów ryb. Nie określono też żadnych zasad takiego połowu. Po prostu bierzesz wędkę, idziesz nad morze i łowisz. No, ale z drugiej strony, skoro tam w zasadzie nie ma rzek, to po co im Tunezyjski Związek Wędkarski?

Relacjonował Stanisław Ludwiński *guci*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Żyć nie umierać! 8)
No i można by było \"naładzić\" export naszych glizd. Może by był fajny biznes :P
Jak to po co Związek?!? Po to, żeby ryby zniknęły! :grin
u Nas też do połowu w morzu Związku nie potrzeba :). Szczególnie do połowu w MOrzu Śródziemnym