Szukałem kiedyś po całym necie informacji jak zorganizować wyprawę wędkarską do Szwecji. Znalazłem jedynie szczątkowe informacje na ten temat. Opisy wypraw wędkarskich skupiały się głównie na sukcesach i trofeach. Spróbuję więc potraktować sprawę w inny, bardziej logistyczno-ekonomiczny sposób. W dodatku jako alternatywę zaprezentuję nowo-przetarty szlak, który jest bardzo konkurencyjny do tradycyjnego.

Jak dojechać?
Na swój pierwszy wyjazd nad legendarne Szwedzkie łowiska czekałem z niecierpliwością cały dłuuugi rok. Planowaliśmy wyprawę miesiącami. Miało nas jechać 4 osoby, z czego tylko jeden był już tam wcześniej dwa razy, w celach wędkarskich. Galopująca rzeczywistość przełomu wieków dostarczyła nam możliwość taniego dostania się w wymarzone miejsce w kilka godzin. Postanowiliśmy, że zamiast nużącej i na półtora dnia długiej podróży samochodowo – promowej polecimy sobie tanimi liniami, a na miejscu wynajmiemy samochód.

Okazało się, że trasę Warszawa – Nykkoping około 100 km od Sztokholmu na południowy zachód obsługuje tani węgierski przewoźnik Wizzair, a cena biletu w obie strony wraz ze wszelkimi opłatami to 450 zł na osobę. Lecieliśmy bardzo przyzwoicie wyglądającym airbasem na 180 osób. Wynajęcie w Avisie na tydzień kompaktowego auta kombi w naszym przypadku był to nowy focus z 3000 km przebiegu na liczniku kosztuje 1,150 zł plus paliwo. W takim aucie wraz ze sprzętem pomieściliśmy się znakomicie i 200 kilometrową odległość z prędkością sfaulowanego żółwia, wymuszoną przez ograniczenia prędkości i nadzorujące je foto-radary, została pokonana nadzwyczaj spokojnie. Cała podróż od drzwi do drzwi trwała 5 godzin. Nieźle nie? A ponieważ wylecieliśmy o 10.30 to jeszcze tego samego dnia mogliśmy wypłynąć na wodę.

Co ze sobą zabrać?
Jeżeli chodzi o sprzęt, to przygotowaliśmy specjalną tubę o średnicy 16 cm z obszytej materiałem rury PCV, z dwoma zaślepkami, w których zmieściliśmy 8 spinningów. Po jednej do cięższego trollingu (w moim przypadku był to DAM Seahawk 2,4m c.w. 120g + kołowrotek Tica Libra 4000 z 200m plecionki 0.18mm do 14 kg )oraz spinningu do rzucania (2,4m c.w. 10-40 Shakespeare Ugly Stick + kołowrotek Ryobi Zauber 3000 z plecionką 0.16mm do 11kg).

Przypony 40 oraz 30 cm do 10 i 15kg z fluorokarbonu oraz stalki Dragona - ze względu na mocną agrafkę. Przynęty to przede wszystkim duże 12 -18 cm głównie nisko schodzące woblery do trollingu. Salmo (Perch, Pike, Fatso) i Rapala. Świetnie spisywał się 16cm karaś jaxona natomiast ładnie wyglądające woblery Mikado można, co najwyżej oprawić w ramki. Największe znaczenia miała agresywna praca woblera. W spinningu rzutowym sprawdziły się obrotówki Nr 3 – 5. Jasne kolory z czerwonym chwostem. Świetną okoniową przynęta był perłowy 9 cm ripper mansa. Brały na niego również spore szczupaki. Echosonda miała kapitalne znaczenie. Pozwalała precyzyjnie napłynąć na ławice białorybu gdzie przebywały drapieżniki jak i dobrać przynęty do głębokości łowiska. No i rzecz, która może się wydać fanaberią, a moim zdaniem jest bardzo użyteczna, gdy pływa się na więcej niż 1 łódce – walkie-talkie. Nie jakieś high-tech, lecz takie, które można dostać za 150 zł w supermarkecie zupełnie na jezioro wystarcza. Ze względu na ograniczony bagaż (samolot) zamiast podbieraka warto wziąć specjalną rękawicę lub chwytak np. Berkley’a.

Jeżeli chodzi o ubiory to poczynając od góry warto zabrać kapelusz, który osłoni zarówno od deszczu jak i ostrego słońca, na które na szczęście byliśmy narażeni w czasie naszej wyprawy. Ciepła czapka też nie zaszkodzi. Konieczne są okulary przeciwsłoneczne, najlepiej polaryzacyjne. Nieprzemakalny dwuczęściowy sztormiak, a pod niego grube polary czy ciepłe swetry. Kurtka ortalionowa, która pomoże przetrwać 5 minutowy deszcz. Termiczna bielizna może uratować zdrowie w razie zimna i wiatru. W swojej ofercie ma taką np. Campus. Na ręce wędkarskie neoprenowe rękawice. Mocne spodnie np. wojskowe. Buty najlepiej z nieprzemakalnego oddychającego materiału. Drugie typu adidas w zapasie.

Jedynym minusem podróży samolotem jest ilość bagażu, którą można zabrać ze sobą. W Wizzair jest to 20 kg bagażu podróżnego + 10 kg podręcznego. Daje to możliwość zabrania pewnej ilości prowiantu z Polski. Mit, że w Szwedzkich sklepach ceny są kosmiczne należy włożyć między bajki. Większość towarów jest w podobnej lub nieco wyższej cenie. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Warto ze sobą zabrać wędlinę, przede wszystkim ze względu na walory smakowe, bo skandynawska smakuje jak trawa. Tu szczególnie sprawdzają się suche kiełbasy typu krakowska ze względu na stosunek wydajności do wagi. Jeżeli lubicie napić się wódeczki to też lepiej mieć własną, bo w Szwecji nie dość, że bardzo droga to jeszcze jest trudno osiągalna. Nie występuje w zwykłych sklepach ani supermrketach, ale w specjalnych sklepikach przypominających apteki, których ponoć jest zaledwie kilkaset w całym kraju. Aby odchudzić bagaż my zdecydowaliśmy się na spirytus przelany do plastikowych 0.5l butelek po „Finlandii” używanych w kateringu. Natomiast cały zapas wagi bagażu podręcznego został wykorzystany na 20 puszek piwa (marka do wyboru). Szwedzkie piwo smakuje jak siki pawiana....ma 3.5% - tyle, co dobry kefir. Kosztuje około 5zł za pół litra. Jak ktoś nie lubi piwka wtedy limit bagażowy naprawdę trudno wykorzystać. Całą resztę wiktuałów z powodzeniem i bezboleśnie kupimy na miejscu. A i jeszcze jedna rada: Kupujcie najtańszy chleb. Jest on najmniej słodki. Szwedzi jedzą słodkie pieczywo.

Dodam jeszcze, że mieszkaliśmy we czterech w komfortowym domku około 90m2 składającym się z dwóch sypialni, dużego salonu, łazienki i kuchni oraz oddzielnego pomieszczenia na sprzęt. Dom był w pełni wyposażony w AGD Tv Sat i inne dobrodziejstwa inwentarza. Pływaliśmy po dwóch na aluminiowych łodziach Lindera, przystosowanych do trollingu. Wyposażonych w 5KM brand new silniki hondy.

Koszty.
Przedstawię krótką kalkulację kosztów, jakie poniósł każdy z nas na 8 dniową wycieczkę (7dni na wodzie)

Przelot w obie strony: 450

Wynajęcie samochodu na 8 dni: 290

Żywność i alkohol z kraju: 210

Zakupy typu paliwo i żywność w Szwecji: 300

Opłata za mieszkanie, pościel itp.: 780

Razem: 2,030

Nie wliczam zakupów typowo wędkarskich poczynionych przed wyprawą. Czy można taniej? Z pewnością można, jeżeli ktoś ma skromniejszy budżet znajdzie drogę by obciąć część kosztów. Z resztą za rok i tak będzie taniej gdyż mamy już uzgodnioną obniżkę z właścicielem. Potanieją loty gdyż wiem, że do tego kierunku przymierzają się nowi przewoźnicy jak i zostanie otwarty port lotniczy w Modlinie co oznacza mniejsze opłaty lotniskowe.

Starałem się opisać w formie ściągi czy gotowca zagadnienia związane z zaplanowaniem i realizacją wyprawy. Chciałem też zwrócić waszą uwagę na nowe możliwości, jakie się otwierają wraz z pojawieniem się tanich linii lotniczych. Z pewnością pominąłem wiele istotnych aspektów, ale mam nadzieję, że w razie wątpliwości zarówno ja jak i bardziej doświadczeni bywalcy skandynawskich łowisk będziemy mogli odpowiedzieć na ewentualne pytania, jakie być może pojawią się w komentarzach.

P.S. Nie pytajcie mnie o wyniki wyprawy, bo mam nadzieję o tym popełnić kolejny tekścik jak tylko znajdę chwilę czasu i skolekcjonuję zdjęcia.

Mirosław Szafrański (klon)

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Zapomniał dodać że w cenie wynajmu łódek i domku mieliśmy wliczoną opiekę przewodnika wędkarskiego.
Zabieranie na pokład samolotu alkoholu w postaci spirytusu jest zabronione i niebezpieczne.
Bardzo przydatny artykuł, dzięki. :)
Nie jest to tanio. Za 3 tygodnie teraz we wrzesniu wyszlo nas na glowe ok 2000 zl. Oczywiscie jechalismy samochodem.
\"Zabieranie na pokład samolotu alkoholu w postaci spirytusu jest zabronione i niebezpieczne.\"

Wiele rzeczy jest zabronione i niebezpieczne.
równie niebezpieczne, choc niezabronione jest nie zabranie :-)
Klon, za ciut wieksze pieniadze (2500 zetow) spedzilem 2 tygodnie w Norwegii. Niczegi sobie nie odmawiajac. :grin
co do cen. KOlegom zarzucającym zbyt wysoki poziom kosztów zwracam uwagę, że to wersja \"lotnicza\" z furmanką z wypożyczalni....
Dzieki Marku. własnie o to mi chodzi. Wybrałem tę drogę nie tylko dlatego żem leniwy. Przedewszystkim dlatego, że nie mam tyle czasu aby jechać tam ciągiem na 3 tyg. Myślę zresztą , że jak większość osób zatrudnionych na posadzie i mających rodzinę. Chcę zwrócić uwagę, że pewne koszty nie zależą od długości pobytu. A wyjazd przeprowadzony w ten sposób to jak wypad na Mazury. Przy sprzyjających godzinach lotu przez 7 dni wyjazdu można być 7 dni na wodzie. Wyjazd był dosyć komfortowy. Mogłiśmy spokojnie mieszkać w tym domku 6 osób. Sven mówił, że bywało i 8. Cena ta sama. Na przyszły rok zapowiedział 30% upust dla starych bywalców. Nie potrzebuję już więcej przewodnika wędkarskiego, a bez jego pomocy nie złowiłbym wymażonych łososi. Można się zapakować w tańszą furę i przewieźć bagaż na kolanach. Na upartego dojechać nawet ichnim PKS-em. Jak napisałem loty też mają potanieć. Możliwości oszczędności jest dużo. Jeżeli ktoś mniejszy budżet zawsze może zdecydować się na przprawę promową. Lecz należy pamiętać, że aby spędzić tyle samo czasu na wodzie trzeba wyjechać na 10 dni i nie ma się co oszukiwać trochę umęczyć. Choć znam \"wedkarzy\", dla których część promowa jest najważniejsza
Cytat:
Choć znam \"wedkarzy\", dla których część promowa jest najważniejsza


no i tu rzeczywiście może byc problem... :grin. W wersji \"air\" trwa zdecydowanie krótko i jak tu potem za lejce chwycić?...
Jeszcze co do cen: lot LOT-em z Warszawy do Bodo via Oslo kosztuje ok. 2500 zetow. Lot SAS-em z Warszawy do Bodo via Kopenhaga kosztuje ok. 1000 zetow. Bodo to miasteczko tuz przy Lofotach. W obu przypadkach cala podroz trwa ok. 6 godzin z przesiadka i oczekiwaniem na lotnisku. Byc moze sa tez tansze linie. A podroz samochodem i promem to minimum 2 dni w jedna strone.
Tak moze tez byc w przypadku Klona. Moze nie tylko Wizzair tam lata...
stalki Dragona - ze względu na mocną agrafkę
uwazaj, bo sie rozczarujesz, i to srodze. nikt takich agraf nie uzywa, tylko dragon. przepieknie sie prostuje na duzych rybach :upset
agrafka....

A może nie zapiąłeś? :grin :roll :grin

Ratunku!
witajcie
W przyszłym roku jadę do szwecji w sprawach słuzbowych. A póżniej chcę zostać z rodziną na 2-3 tyg. a ponieważ mam trójkę dzieci i jeszcze zabieram teścia - zapalonego wędkarza liczę się z dość duzymi wydatkami. Jeżeli ktoś może mi podesłać swoje namiary na bazy w szwecji to będę wdzięczny. Szczególna prośba do Roman46 i klon.Jeżeli nie jest to owiane tajemnicą to chętnie dowiedziałbym się trochę więcej o waszych bazach lub linkach. Zależy mi na niedużym jeziorku wśród lasów gdzie nie ma zagłębia turystycznego.dziękuję
:? wybieram sie do szwecji, ale nie mam jeszcze wybranego miejsca, oczywiscie szukam szczupca zycia :grin ale nie mam pojecia gdzie co i jak prosze o pomoc :) (wskazowki, gdzie sie udac, zezwolenia, kwatery, najwazniejsze:gdzie sa REKORDY????????????)
pozdrawiam:

andrzej
Np. tu: Linderback