O węzłach w metodzie spinningowej można by napisać obszerne tomy. Dlatego nie będę się rozwodził zbytnio i przedstawię po prostu te, które stosuję i te, które kiedyś próbowałem. Ich trwałości, wygody stosowania, przydatności i zastosowań… nie będę szczegółowo omawiał. Pozostawiam to Wam do popróbowania i samodzielnej oceny.

Pierwszy węzeł stosuję najczęściej, ale nie wiem skąd się to u mnie bierze. Po prostu kiedyś łatwo się go nauczyłem, nigdy mnie nie zawiódł i tak mi już zostało. W tej chwili jestem w stanie zawiązać go nawet w świetle księżyca.

Kolejny supełek jest drugim i ostatnim, o którym mogę powiedzieć, że stosuję regularnie. Przydaje mi się wówczas, gdy przywiązuję wahadełka własnej roboty (ołów/cyna - wiadomo, dość miękki materiał) bezpośrednio do żyłki. Podwójne przełożenie przez oczko przynęty gwarantuje mi, że przy zaczepie węzeł nie rozetnie blaszki. Choć jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło, ale wolę dmuchać na zimne.

Dwa kolejne węzły, dzięki wiązaniu ich "podwójną linką" wyglądają bardzo solidnie i oba z nich są polecane przez firmy produkujące przynęty spinningowe. Pierwszy z nich wycięty z jakiejś podkładki pod blaszkę (chyba). Nigdy nie stosowałem go zbyt namiętnie, bo nie wiedziałem za bardzo, co zrobić z wystającą pętelką, pozostałą po zawiązaniu przynęty. Uciąć, czy zostawić…

Ten z kolei jest bardzo prostym i mocnym węzłem, aczkolwiek nie zawsze wygodnym… Zawiązanie na nim przynęty uzbrojonej w dwie kotwiczki to niesamowita gimnastyka dla palców i ust. Lubiłem go, gdy w moim pudełku grzechotały trzy blaszki i gumka, a na kołowrotku nawinięta była dwudziestkapiątka. Bo ani często nie zmieniałem przynęt, ani nie musiałem się bawić z dwoma wobkowymi kotwicami. Jeśli rysunek jest nieczytelny wyjaśniam: na złożoną podwójnie żyłkę nawlekamy oczko przynęty i wiążemy zwykły supełek, ale go nie zaciskamy. Przez pętelkę wychodzącą z supełka przekładamy przynętę i teraz zaciągamy węzeł.

Następny supeł bardzo lubiłem. Po zawiązaniu wyglądał ślicznie, idealne zwoje obok siebie. Jednak sam proces wiązania przyprawiał mnie o wrzenie pod kopułą i dym ulatniający się z uszu. I tak kolejny dobry węzeł odszedł w niepamięć, został tylko na papierze.

A teraz jeden z bardzo przydatnych (czasami) węzłów. Jest to jedyny, znany mi, typowo spinningowy supeł, umożliwiający swobodne zawiązanie przynęty, czyli na pętelce, a nie na sztywno. Węzeł ten jest niezastąpiony, gdy nie stosujemy agrafki, a łowimy na minigumki i mikrowobki. Tych przynęt nie wolno nam wiązać na sztywno, gdyż tracą wówczas znacznie na swej delikatnej pracy.

Jest drugi podobny w "działaniu" węzeł jednak nigdy go nie próbowałem. Jest to zwykła pętelka taka jak do wiązania przyponów, z tym, że zanim ją zawiążemy, musimy nanizać oczko przynęty na żyłkę.

Na koniec supełek, w którym nigdy nie mogłem się połapać, o nauczeniu się go nawet nie wspominając. Zamieszczam go, bo może komuś ta sztuka jednak się uda.

Miłego wiązania życzy
Kamil Szymczak *Mekamil*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

O dżisus! Jak Ty Kamilu, umiesz skomplikować życie.
Ze swojej strony ja używam węzełka nr 4 (chyba to jest Palomar). Reszta zdarza mi się notorycznie i samoistnie :grin :) .
Ja komplikuję? Przepraszam już nie będę :P
wezelek z ryc. 4 na pewno przetestuje, wydaje sie byc prosty i mocny, dzieki
Węzeł z rys. nr 4 to Palomar i faktycznie sprawdził mi się do wiązania linki, na żyłce jeszcze go nie testowałem. Do żyłki używam węzła z rys. nr 2.
nie chodzi o jakosc, ale ja z tych rysunkow nie moge do konca skumac jak one sa wiązane :(
Pętlą nie zaciągającą się jest węzł nr 4, tylko trochę inaczej zaciągnięty. Ale za to jest niesamowicie mocny, choć nie wygląda :grin
A mi się ostatni udało zawiązać:D chyba powinienem być z siebie dumny pół godziny sie biedziłem żeby się nauczyć:D