Widząc różne sposoby, za pomocą których koledzy radzą sobie z tworzeniem przynęt, chciałbym podzielić się moim sposobem wykonania formy do odlewania główek kogutów.

Oglądane przeze mnie formy były albo bardzo skomplikowane, nie do wykonania domowym sposobem, albo bardzo nietrwałe, zrobione z materiałów takich jak gips, modelina czy drewno i co za tym idzie, ulegające szybkiemu zniszczeniu. Moja forma jest zbudowana z aluminium, a więc trwała, a jednocześnie dość prosta w wykonaniu. Każdy średnio zaawansowany majsterkowicz powinien sobie poradzić z budową. Zaczynamy od przygotowania materiału na formę.

Dwa kawałki aluminiowego kształtownika wycinamy i obrabiamy w taki sposób, aby po złożeniu tworzyły jeden sześcian. Na zamieszczonej fotce widać, że posłużyłem się małą tokarką, ale pilnik równie dobrze spełni zadanie wyrównania powierzchni. Zwłaszcza, że aluminium łatwo się obrabia.

Po wyznaczeniu środka, wiercimy otwory na kołki stabilizujące obie części formy, oraz otwór centralny, który posłuży do prowadzenia piórka. Aby wszystko pasowało, najpierw wiercę wszystkie otwory w jednej części formy. Następnie składam obie części razem, sklejam taśmą klejącą i wiercę jeden z narożnych otworów. Wkładam kołek i wiercę drugi narożny otwór. Dopiero po włożeniu drugiego kołka, w tak ustabilizowanej formie, wiercę centralny otwór. Precyzja w wykonaniu tych czynności jest bardzo ważna, jako że obie półkule główki powinny po odlaniu, stworzyć kulkę.

Za pomocą wiertła piórkowego, zaostrzonego w sposób widoczny na powyższym zdjęciu oraz korzystając z wywierconych otworów pilotujących, wiercę obie połówki formy. I tutaj dwie uwagi. Pierwsza dotyczy wiertła piórkowego, ja korzystam z wiertła z wymiennymi piórkami, dzisiaj już chyba nie do kupienia, ale stałe wiertła piórkowe tak samo nadają się do naszego zadania, tylko trzeba je przeostrzyć jak wyżej. I druga uwaga, jak już będziecie wiercić półkule nie naciskajcie zbyt mocno wiertłem. Aluminium jest miękkie i przy większym nacisku wiertło może zboczyć, a wówczas połówki się nie zgrają i praca będzie nadawała się do przetopienia ;)

Dalsze czynności to już bułka z masłem. Na złożonej formie wiercimy wlew ołowiu z kryzą ułatwiającą wlewanie ołowiu do formy. Następnie ścinamy róg formy. Otwory pilotowe dla piórka zaklejamy odrobiną ołowiu, delikatnie zakuwając końcówki.

Wykonując te same czynności co przy wierceniu kołków ustalających, wiercimy i zakładamy kołek pod stelaż wiążący kotwicę z uszkiem.

Z drutu, z którego będziemy wykonywać uszka, wyginamy kształt zawieszki.

Po założeniu kołka stelażowi, składamy obie części razem i ściskamy w imadle.

Po rozłożeniu mamy rowek, w którym mieści się uszko koguta. Po tej operacji należy poprawić otwór pod kołek stelażowi. Otwór ulega zaciśnięciu i mogą być trudności ze składaniem i rozkładaniem formy.

Następnie w ściętym wcześniej narożniku wiercimy otwór dla kotwicy lub haka.

Z drutu stalowego wyginamy stelaż i zakładamy razem z hakiem lub kotwicą do formy.

Po ściśnięciu, np. ściskiem stolarskim, zalewamy formę roztopionym ołowiem.

Po rozpołowieniu.

Wyjęta z formy główka kogucika.

Obcinamy jeszcze wlewkę.

Przedstawiona wyżej forma służy do odlewania główki o średnicy 11 mm. Mam nadzieję łowić na nią okonie, dlatego obciąłem dolne ramię kotwicy. A tak w ogóle to nie miałem pojedynczego haka, bo taki byłby do tej główki najlepszy.

A tak wygląda gotowy kogucik, wg mnie bardzo skuteczna przynęta. Wykonałem już w ten sposób kilka form. W największej odlewam główki o wadze 120 g do łowienia dorszy na koguty.

A tak wygląda efekt kilkugodzinnego kręcenia kogutów. Satysfakcja jest ogromna, kiedy wyciąga się rybę na własnoręcznie wykonaną przynętę. Jeśli kogoś zainspirował ten tekst to życzę wielu sukcesów, tak w majsterkowaniu jak i w późniejszym łowieniu.

Z wędkarskim pozdrowieniem
Mariusz Słowiński *zoltan40*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Fajna sprawa, a te ostatnie zdjęcie to chyba w rezerwacie Indian robiłeś. ;)
Rewelka. Nie mam ani ręki ani możliwości wykonania, ale zazdroszczę pomysłowości.
Nie mów tego głośno bo zaraz Piwoniusz zgłosi akces :grin
Przeczytałem i obejrzałem. Interesujące. Lubię czasami majsterkować a nawet wbić jakąś śrubkę w ścianę ale rzeźbienie w metalu jest dla mnie za trudne.
A propos rezerwatów dla Indian - mają się tam dobrze. Pozakładali kasyna i handlują tanimi papierosami rozpijając wodą ognistą blade twarze. :grin
Czyżby indianie wyciągnęli wnioski z historii i wzięli się za podbój ameryki :eek
Pełna profeska. Dziękuję szczególnie za dokładne fotki.
Niedawno odlewałem pałeczki do troka, teraz zanęciłeś mnie do główek. :grin
No fakt, myślałem o takiej formie właśnie do pałeczek i jak tylko mi się skończy zapas poprzednio zrobionych to skorzystam z Twojego pomysłu, lecz lekko zmodyfikowanego.