Jak zwykle na wiosnę uzupełniam braki w pudełkach wędkarskich i moja wizyta w zaprzyjaźnionym sklepie zakończyła się małym cenowym szokiem. Ołów tak poszedł w górę, że i benzyna chyba go nie przebije. Za małą łezkę lub pałeczkę do bocznego troka musiałem zapłacić około jednego zeta (1,-). Toć to szok i zdzierstwo, więc sytuacja zmusiła mnie do kombinowania w tym temacie we własnym zakresie. Kiedyś sam robiłem ciężarki, gdyż wyjazdy na miętusa strasznie pustoszyły zasoby ołowiu w mojej kolekcji. Do koszyczków też doczepiam na agrafkę kawałek ołowiu, jeśli wymaga tego sytuacja na łowisku, a nie posiadam koszyczka odpowiedniej gramatury. To było proste, bo ciężarki o większej gramaturze nie wymagają zbytniego przyłożenia się do ich produkcji. Wlewałem ołów do starego zazwyczaj połamanego topa od wędki o odpowiedniej średnicy i wystarczyło pociąć taki walec na odpowiednie długości i dolutować oczka z miedzianego drutu lub krętlika. Nie wyglądają one jak sklepowe, lecz zapewniam, że równie dobrze spełniają swoją rolę, a może nawet jeszcze lepiej nadają się do naszych wędkarskich celów, gdyż niczym rybie nie przypominają pięknych symetrycznych i oklepanych kształtów, które ryba widzi, na co dzień.

Natomiast wykonanie mniejszego obciążenia rzędu 2-10 g wymaga troszkę więcej zachodu. Do tego będą nam potrzebne podstawowe narzędzia, które zapewne znajdują się na stanie nawet początkującego majsterkowicza. W ołów możemy zaopatrzyć się w zakładzie wulkanizacyjnym, stare ciężarki do wyważenia kół samochodowych doskonale do tego celu się nadają, jak też ołowiane osłony kabla telefonicznego. Po roztopieniu wystarczy usunąć klips stalowy i mamy czysty ołów gotowy do naszych celów. Mnie natomiast udało się zakupić parę lat temu na złomowisku sztabę ołowiu w atrakcyjnej cenie, która do dziś mi jeszcze służy i jeszcze wiele ciężarków z niej da się wytopić. Problem jedynie w przecięciu tego walca na mniejsze kawałki, niejeden nóż skończył swój żywot na tym kawałku ołowiu. Piłką ręczną nie radzę ciąć ołowiu. Po pierwsze ołów jest trujący i przy cięciu wdychamy opiłki, a po drugie, dość skutecznie „nożówka” czy inna piła klinuje się w miękkiej konsystencji tego materiału.

Czas przystąpić do produkcji. Formę należy wykonać z kawałka liściastego drewna o mocno zbitych słojach, najlepiej z dębu, jesionu, olchy lub gruszy, oczywiście może to być zwykły sosnowy klocek, lecz żywica pod wpływem temperatury zniekształci walcowate kształty naszych ciężarków. Długość klocka nie powinna być dłuższa niż długość wiertła, otwory muszą być przewiercone na wylot, by przy wlewaniu gorącego ołowiu powietrze miało ujście dołem.

W kołeczku wiercimy otwory o różnych średnicach by potem łatwiej było nam dopasować odpowiednią gramaturę, oczywiście po osiągnięciu pewnej wprawy w tej produkcji sami uznamy, jaka średnica do naszych celów jest najbardziej odpowiednia, ja wierciłem wiertłami o trzech średnicach 4, 5, i 6 mm.

Otwory należy przedmuchać z pozostałości trocin. Kołeczek kładziemy najlepiej na kawałku dość grubej stali. W ten sposób gorący ołów od razu zasklepi dolny otwór i nie wycieknie na zewnątrz. Naczynko do wytapiania naszej surówki zrobiłem z puszki po konserwie, co widać na załączonym obrazku.

Po wylaniu ołowiu w formę.

Odcinamy starym nożem przy pomocy młotka resztki, które wyciekły z obu stron formy.

Następnie rozcinamy kołeczek wzdłuż słoja odzyskując nasze wałeczki do dalszej obróbki.

Po wyłuskaniu wałeczków z naszej formy prostujemy je turlając na prostej powierzchni przyciśnięte kawałkiem klocka drewnianego.

Teraz należy przygotować drut do wykonania oczek, najlepiej srebrzankę, gdyż bardzo dobrze łączy się z cyną i nie śniedzieje jak miedź. Jest dostępna w sklepie elektronicznym, ja użyłem o przekroju 0,8 mm. Wyginamy małe oczka odpowiedniej długości lub zamiast srebrzanki możemy użyć krętlików zakupionych w wędkarskim sklepie. Uważam to jednak za bezcelowe, bo i tak trok od ciężarka zazwyczaj dowiązujemy do krętlika i nie ma sensu ładować się w dodatkowe koszty i problemy z poprawnym umocowaniem krętlika w ołowianym wałeczku.

Zabieramy się za mocowanie oczek do ciężarków, do tego celu użyłem szczypiec chirurgicznych przyklejonych magnesami do metalowego podłoża, by wygodniej było umieścić centrycznie drucik w odpowiedniej grubości wałeczku. Do lutowania konieczna jest cyna lutownicza z dodatkiem kalafonii, inaczej nie wykonamy solidnego i dość estetycznego połączenia. W dłuższych pałeczkach dolutujemy z obu stron uszka by po zważeniu odciąć w odpowiednim miejscu wałeczek i wyjdą dwa ciężarki o pożądanej wadze.

Gdy mamy już gotowy surowiec, obrabiamy papierem ściernym nierówności, dzięki temu ołów nie będzie zbierał nam śmieci, zielska i tym samym stanie się mniej czepliwy w zawadach. Resztki kalafonii zmywamy denaturatem. Wrzucamy na dość wagę i segregujemy według gramatury.

No a teraz możemy przeliczyć ile właśnie kasiorki zostało nam w kieszeni nie wspominając oczywiście o satysfakcji z wykonanych własnoręcznie pałeczek ołowiowych.

Krzysztof Kondzior *Kryskon*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

No proszę - Kryskon Wynalazca!!!
Zimą najwięcej czasu na majsterkowanie. Potem w sezonie jak znalazł. Brawo Krzysiu!
Krzysztof, świetny pomysł i technologia nieskomplikowana. Ja robiłem w gipsie i było więcej roboty...chyba, ale oczka wtapiałem od razu przy zalewaniu

Ps. Nie napisałeś które są na czwartek, a które na piątek - tak nieprecyzyjnie leżą...:D
Krzysiu, a jak jest z wytrzymałością takiego lutu?
Fajny pomysł. Moim osobistym zdaniem tak jak jeden z przedmówców napisał lepiej uszko od razu zalać ołowiem. Odpada zabawa z lutowaniem.
Fajny pomysł, brawo Krzychu. Większość wędkarzy z odpowiednim stażem bawiła się w odlewanie ciężarków, toczenie spławików, czy klepanie wahadłówek, ale to dość odległe czasy. Wtedy wynikało to z braku możliwości kupna sprzętu, dziś może być sposobem na oszczędzanie i sympatyczną zabawą dla majsterkowiczów. Dobrze, że przypominasz zasady wędkarskiego rzemieślnictwa. Może następny odcinek o wahadłówkach?
W zamierzchłych czasach, kiedy niektórzy chodzili w pochodach pierwszomajowych, do szczytnych celów używano papieru gazetowego.
Teraz mamy do wyboru do koloru papier toaletowy.
Delikatny (jak pupcia niemowlęcia, pachnący, (jak pupcia już troszkę starszej dziewczynki, ale jak ktoś lubi, zawsze może wrócić do tego papieru gazetowego.

1 Warzy, to się strawę. Ciężarki się wyważa.

2 Opiłki ołowiu nie unoszą się do góry. Trujące są opary topionego ołowiu.
Marian, a Ty jak zwykle.
I to jest dobry pomysł Krzychu , brawo.
Zdecydowanie w zimę trzeba bedzie nad czymś takim popracować, też zauwazyłem wzrost cen. Ale do tej ory to tylko główki jigowe odlewaliśmy ;)
Myślę że czasami warto zrobić coś dla siebie coś z czego będzie się korzystać.
Gratuluję pomysłu i chęci. Pozdrawiam.
;)
Ciekawy sposób Krzysztof, to już prawie masówka :)
Niedawno dostałem do testów formę od kumpla i odlałem nieco pałeczek. Forma jest z dwóch kawałków aluminium, po ściśnięciu w imadle wykonał na styku płaszczyzn odwierty różnej średnicy i wyżłobił miejsce pod druciane oczko, wygląda to tak:


A tak złożona i gotowe ciężarki:



Z braku aluminium forma jest na cztery szt. gdyby ktoś miał dostęp do większych kawałków - proszę o informację :)
Jaśku C, z gipsu wychodzi więcej bońbelków powietrza i masa brudu po rozłupaniu formy, więc liściasta drewniana forma bardziej przypadła mi do gustu.


\"Sirwolf78, Krzysiu, a jak jest z wytrzymałością takiego lutu?\"
Lut jest o wiele wytrzymalszy od zatapiania. Przy lutowaniu można wykształcić przód ciężarka, by nie zbierał śmieci podczas ściągania przynęty i zmniejszy ilość zaczepów. Zatapianie oczka wymaga większej ilości srebrzanki (jest dość droga) a mówimy tu o oszczędnościach.

Marian, ja gadam po polskiemu, nie po Polsku, ewentualnie mogę i swoje mądrości wtrynić w dialekcie Śledzikowania (przez duże \"eŚ”, Więc chyba nie znajdziemy wspólnego języka. W moim wieku człowiek raczej już nie da się zreformować, albo nie chce, ale walcz dalej może z innymi Ci się uda.

Ferrciu, fakt aluminium jest lepsze, lecz wymaga więcej pracochłonności w wykonaniu formy i jest droższe od kawałeczka liściastego drewienka \"podgwiźniętego\" od zaprzyjaźnionego kumpla spod kominka, no i tańsze, co było powodem napisania tego artykułu skierowanego zwłaszcza do mniej zasobnych wędkarzy.

Kiedyś dawno, dawno temu udawało mi się robić całkiem łowne cykady, gdyż w naszych sklepach miały cenę, oj no już nie wspomnę, jaką, lecz jak zdobyłem się na kupienie takiego cacka to mówię szczerze, że szkoda było to do wody ciepnąć, więc z kumplem \"wystrugaliśmy\" narzędzia potrzebne do domowej produkcji, znaczy się młoteczki zaokrąglone do kucia wgięć w blaszkach mosiężnych, aluminiowych i ocynkowanych lub cynowanych i odpowiednie kawałki drewna jako podkładka do formowania cykadek. Drewno oczywiście z lipy, bo jest miękkie i można było bardzo elegancko wyklepać profil przynęty, no, ale to może kiedyś z nudów i w chwilach weny twórczej może coś inną razą wyklikam.
Ja w dawnych czasach kryzysu odlewałem ciężarki gruntowe, jak wielu z nas. Z lenistwa nie strugałem form drewnianych, tylko wykorzystywałem różne elementy gotowe. Bardzo dobre były aluminiowe łyżki i łyżeczki (kto dziś robi zastawę z aluminium?) z wykałaczką jako przyszłym otworem na żyłkę. Całkiem niezłe były też kawałki miedzianych lub stalowych rurek, ale to już duża \"bużańska\" gramatura. Ogólnie rzecz biorąc, to pomysłowość w nas ginie zabijana lenistwem i dostępnością wszelkiej maści galanterii wędkarskiej.
Bartek takie z łyżki to jeszcze mam w swoich zasobach. Na mocny wiślany nurt nie było lepszych...
Krzysiu, czekam więc na publikację patentu na ekonomiczne cykadki :)
Teraz już wiem kto mi kabel w zakładzie wykopał przez weekend :upset rano musiałem agregat podłączyć aby sobie jajka podgrzać :grin
Skarbniku, trzeba było przycupnąć na grzejniku, albo w ognisku, ręczę że jajka przygrzałbyś elegancko.
niezły pomysł Kryskoniuszu, dobry z lutowaniem drutu do ciężarka zamiast go wtapiać w środek, dużo prościej, muszę spróbować. ;)
Formę można zrobić z pustaka ( gazobetonu ). Łatwo w nim wywiercić otwory, łatwo rozbić po zalaniu. Można się również pokusić o zrobienie formy jaką kolega zaprezentował poniżej z aluminium. Wprawdzie będzie mniej trwała, ale o ile prostrza i szybsza w wykonaniu :) :) :)