Z zeznań właściciela wynika, że kołowrotek użytkowany jest od półtora roku. Z wierzchu wygląda na zadbany... Jedyne co mu niby dolegało, to „zacinający” się w skrajnych położeniach „posuw szpuli”. Myślę sobie, znany przypadek. Mnie się kiedyś zdarzyło to samo, w „czarnym” Aero GTM 3000, ale chyba po 15 latach. W sumie naprawa jest prosta. Wymienia się malutką, mosiężną podkładeczkę dociskową na ciut grubszą, a jak kto staranniejszy to i tulejeczkę ślizgową i sprawa załatwiona następne 15 lat. Tyle, że mój jest „Japoniec”. I w tym miejscu pozwolę sobie troszkę ponarzekać, bo nadszedł czas.

Bartkowy Baitrunner był zrobiony w Malezji, a w dalszych wywodach spróbuję dowieść, że należy się mocno zastanawiać, czy do końca ufać marce Shimano :). Firma twierdzi, że bez względu na kraj, w którym składa się kołowrotek, jakość jest TAKA SAMA. I ze smutkiem nostalgicznym, za „starym, dobrym Shimano”, powiem: - Nie wezmę już do ręki żadnego nowego shimaniaka, nawet 200% Japońca.

A teraz opis z obrazkami tego co jest w środku malezyjskiego Baitrunnera za około 600 złotych!

1. Na kole zamachowym 5! miedzianych podkładek (a każdy, nie tylko zawodowi hydraulicy, wie jak bardzo miedź i aluminium się lubią).

2. Brak wkręta mocującego blaszkę-stelaż zapadki wolnego biegu (albo Żółty Człowieczek zapomniał wkręcić, albo też nie miał jak, bo blaszka jest sama z siebie źle wyprofilowana i nie wchodzi w swoje gniazdo).

3. Koło zamachowe jest nieobrobione tocznie w miejscach osadzenia łożysk, taki lekko „porowaty” odlew. Na dodatek zrobiony z jakiegoś miękkiego (żeby nie powiedzieć beznadziejnego) stopu. Trudno było zdjąć łożysko z prawej strony, bo podkładka „ząbkowana” spłaszczyła końcówkę… No i zęby przekładni też nie wyglądają na półtora roku pracy, a na kilkadziesiąt!

4. Spiłowana obudowa wodzika na wałku ślimakowym. Wałek powiększył sobie swój otworek, który podejrzewam, że i tak pewnie był troszkę źle spasowany, bo ilość opiłków aluminiowych w smarze na nim była zatrważająca!

5. Podkładeczki „od wodzika” są PLASTIKOWE! i na dodatek 3! Jakoś w „starych” Aero wystarczała jedna metalowa...

Reszta trzyma się jeszcze jakoś kupy, ale... W końcu to co najważniejsze długo raczej nie pociągnie. Bez wkrętów mocujących mechanizm wolnego biegu lada moment szlag trafi, „korozja” na styku miedzi i aluminium nieunikniona, to i luz na przekładni raczej też, luźno „latający” wodzik za moment znowu spowoduje zatrzymywanie się szpulki...

I cóż z tego, że do środka napchano łożyska AR-B, kryte i nierdzewne jak cholera, kiedy osadzone są prawie na plastelinie i tak się śmiesznie kołyszą na boki, gdy są na swoim miejscu. Moim skromnym zdaniem, kołowrotek „mocno nienajlepszy” i sześć paczek poszło/lub pójdzie - dla tych co zamierzają go kupić - w diabły.

A na koniec drobny apel, a może lekka przestroga. Nie ufajcie, tak ogólnie, a w szczególe to: sponsorowanym artykułom w prasie, marce „nadrukowanej” na obudowie, wyrobom z Chin, Tajwanu, Korei, Malezji czy innego Bangladeszu... W miarę możliwości, zaglądajcie do środka kołowrotków po zakupie (ten numer z brakującymi śrubkami w nowszych Shimano jest jak widać częsty, a widziałem to nawet w niby japońskich Stradicach FH). A w ogóle to dostępne u nas produkty marki Shimano MOCNO zdziadziały!

Tomasz Szczepanik *Zorro*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Tomeczku. Do tej pory miałem 3 Shimaniaki, dwa japońce i jednego malezyjczyka. Żaden nie zasłużył na choćby słowo krytyki, dlatego kupiłem następnego. Niestety okazał się szajsem. Cóż poradzić?
Mam trzy malezyjczyki ale z pierwszej produkcji tej fabryki,Technium,GTRA,po kilku latach bez negatywów,co prawda są regularnie konserwowane.
:) kupumy JAXONY, jakość podobna a cena 10 razy mniejsza. :grin
Tomeczku, nie oszukujmy się, że będziemy (użytkownicy) rozkręcać kołowrotki, smarować i o nie dbać. Poza tym nawet jak rozkręcę, to oprócz wymądrzania nic mi do głowy lub oka więcej nie wpadnie. Nie znam się na tym i pewnie tak jak większość kupuję coś ze średniej półki, a potem wyrzucam lub przekazuję potrzebującym. Owszem, można wyjść z założenia, że jeśli kupię coś za 500zł w górę to jeśli mam gwarancję na 2-3 lata, będę nękał serwis przy awarii, ale przeważa zwykle \"kobieca linia obuwnicza\" taniej a częściej :)
TJ, ja to sobie tak myślę, że tu raczej idzie o to, że jeśli masz sześć stów wolnych środków, to nie kupuj nowego kołowrotka z napisem simano, bo oprócz napisu jest to taki sam szajs, jak ten za 150... lepiej zainwestować w fundusze 8)
Już niedługo wrócimy do starych niezawodnych kołowrotków. Wszystko idzie na psy. Samochody produkowane są na góra 5 lat użytkowania a niezawodny mercedes rdzewieje już na linii montażowej. Czasem się zastanawiam czy w naszych sklepach sprzedają większość odrzutów z taśm produkcyjnych, czy są to podróbki sprzętu renomowanych firm. Myślę, że to drugie.
Ciekawy jestem jak się sprawdza sprzęt kupowany za granicą przez internet, albo osobiście będąc za granicą.

Baco co płaczecie.
Ano panoczku pisało na płocie dupa to chciałek pogłaskać.
I co????
Widzicie panoczku te drzazgi.
Ciekawe, co Pan znajdzie w moim Emblemie... Niby Japan i niby stary...
@Ted
Kołowrotki schodzą z tej samej taśmy tylko inny symbol fabryka bije :roll
Już pisałem chyba o tym że kiedyś na rybach jeden z kolegów stwierdził że mamy takie samo SPRO i faktycznie różniły się tylko lakierem zewnętrznym.
Tyle że mój był rodzimego importera i był o 160plz tańszy 8) Mam multika który wygląda zupełnie jak OKUMA MAGDA tyle że też krajowy.
Ale miałem okazję kręcić japońską DAIWĄ i chodzi o kilka klas lepiej niż moje co prawda kilka lat używane DAIWY made in Thailand.Inna sprawa że moje DAIWY nie są kołowrotkami na słoną wodę co mnie w niczym nie przeszkadzało używać ich w Norwegii i na Bałtyku i może dlatego rzężą :sigh
Panie Stefanie, obawiam się, że w Pańskim to można znaleźć WSZYSTKO... Świadczy o tym również fakt, że i Pana to ciekawi... :grin :grin :grin
Nie do końca jest prawdą fakt, że o wszystkim co zrobione w krajach \"o nienajwyższej kulturze technicznej\" mam złe zdanie. Chodzi bardziej o nieprzewidywalność konkretnych egzemplarzy... Niby wędkarstwo to sport, w którym tzw. szczęście odgrywa sporą rolę, ale niekoniecznie musi to dotyczyć zabawek za pół pensji na przykład... :roll Kiedyś jak się człowiek \"szarpnął\" to miał 99,99% pewności, że kupił jakość adekwatną do wydanego grosza. A dzisiaj już nie... Alboś nabył dobry, albo z felerkami... Fifty-fifty.
Panie Zorro, rozumiem, że w sobotę uświadomi mnie Pan w temacie zawartości bebechów mojego Emblema... :grin
A ja mam RYOBI, japoniec z roku 1984, chodzi do dzisiaj, chociaż już nieco rozklekotany (konserwacji jeszcze nie doświadczył) :grin
Panie Stefanie, rad będę niezmiernie jeśli znajdziemy w środku tylko \"przepisowe bebechy\"... :grin
Aż zaraz dopakuję sobie śrubokręty i klucze... :grin :grin :grin
Bierz Tomek sprzęty wszelakie, a smarowidła w szczególności. Może dasz się namówić na posmarownie jeszcze jednego truposza?
E, Panie Dowcipny, a może starczy jak ja kawał kija tylko wezmę...? Jak jednemu z drugim przysmaruję porządnie ze dwa razy to się sami złapiecie za śrubokręciki... :grin
Wojtku (Kliwolicie), a ten który nabyłeś niedawno, chyba Team Dragon? Używałeś, sprawuje się dobrze? Masz jakieś uwagi?
TJ - po pierwsze - nie ma już Kliwolita, odszedł na zawsze, jest Kliwo, po drugie - fajnie to ująłeś - \"ten który nabyłeś niedawno\"! :grin A po trzecie - uwagę mam (skoro mam być szczery), tylko nie wiem jak to bez ilustracji wyjaśnić..... Biega o to, że przy żyłce cieńszej niż 0,16 konstrukcja kabłąka (gdzie wprawiony jest nawijacz) ma szczelinkę i właśnie tam włazi żyłka..... :upset
Kliwciu, znany ból, pewnie włazi przed rolką... Rozbierz ( parę części raptem )i sprawdź ze schematem czy pod rolką masz wszystko z obrazka... Jak nie, to wiadomo. Jak tak, to trzeba wymienić na ciut grubszą, albo dołożyć podkładeczkę (od strony rurki-kabłąka). I przestanie lineczka włazić... :)
Ja tak tylko od siebie, bo zwykły mechanik jestem. Tam nie ma żadnego \"koła zamachowego\". Ilość podkładek o niczym nie świadczy, być może w ten sposób próbowano regulować luz? To, czy Al z Cu się lubią to inna kwestia, należy brać pod uwagę, że to nie czyste Al z Cu współpracują. Na 100% luzu się nie reguluje miedzią, tu zgoda. Podkładki z plastyku, cóż od dawna się takie stosuje. Szkoda, że kolega nie pokazał koła i ślimaka w stanie czystym. Ogólnie się zgadzam, to szajs. Szajs za kilkaset złotych który można kupić za kilkadziesiąt.
\"A w ogóle to dostępne u nas produkty marki Shimano MOCNO zdziadziały!\"
... nie tylko Shimano :upset
DAM także :( :(