Udało mi się zdobyć technologię i wykonać własnoręcznie silnik elektryczny i pawęż do niego (do pontonów bez tzw. deski) ograniczając koszty kompletu do około 100-180 zł. Troszkę o jego stworzeniu napisałem kilka dni temu (na forum – argrabi). Teraz postaram się dokładniej opisać etapy jego powstania.

Więc tak, potrzebne będą:
- silnik do wycieraczek samochodowych (ponoć najlepsze są od stara, ja wykorzystałem od mercedesa)
- rura stalowa calowa (bądź grubsza) o długości około 1 metra i pręt stalowy o średnicy zależnej od grubości bolca wystającego z silnika (to ta ruchoma część). Wybaczcie, że nie znam fachowej nazwy, ale chyba z każdego silnika elektrycznego wystaje bolec, który się obraca.
- głowica od flexa, gumówki lub jak kto woli Bosha. Może być ze starego, zużytego lub trzeba iść do Tesco i zrujnować się na jakieś 29 PLN.

Praca wyglądała w ten sposób:

Łączymy spawem tego nieszczęsnego bolca z prętem, następnie wkładamy pręt do rury i wystający drugi rzecz jasna koniec pręta dospawujemy do bolca, który wystaje z głowicy flexa. Całość łączymy z rurą. Ona chroni rdzeń, czyli pręt przenoszący napęd przed urazami i dodaje konstrukcji finezji.

Na bolec, który wystaje z drugiej części głowicy nabijamy wiatrak chłodzący z samochodu m-ki syrena (ponoć). Jest on 6-skrzydłowy - ja zostawiłem 3 symetrycznie rozmieszczone skrzydełka. Mam nadzieję, że to widać. Z innego kawałka pręta stalowego robimy rumpel. Przyspawane to zostało do skręcanych śrubami półpierścieni (można je zrobić z płaskownika). Takich półpierścieni wykonałem sześć, czyli trzy obejmy na rurę, jeden służący do rumpla, a dwa ostatnie jako ograniczniki do uchwytu na pawęży zabezpieczające to, by się nie zsunął nasz silnik do wody.

Pawęż to już prościzna. Nie będę opisywał robocizny, bo widać wszystko (mam nadzieję) na zdjęciu. Jest ona bardzo funkcjonalna. Potrzebujemy kawałek deski np 30 cm x 20 cm, płaskownik (w miarę sztywny) i 2 śruby z motylkami. Z kawałka płaskownika 10 - 20cm wyginamy półpierścien, jego końce na długości około 5 cm wyginamy tak, by można było go dokręcić do deski. Musi on być tak wygięty, by zmieściła się rura silnika, czyli tzw. stopa (chyba tak się to nazywa?). I to wszystko - 12 godzin pracy plus materiał, a pływania na 100 lat.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
benek

PS. Jako techniczny i manualny słabeusz tylko asystowałem pomagając panu Bogdanowi, który ma w łapkach finezję i to nie małą. Dodam tylko, że pawęż wymyśliłem sam. Można na niej umieścić nawet na miękkiej podłodze akumulator bez strachu, że nam wypadnie. Płaskowniki wyginamy tak, by obejmowały burtę tj. rufę. Moja ma 30 cm i tak też wygiąłem ceownik z płaskowników.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

No no, ciekawe.. Bedę musiał spróbować - ot, choćby dla zabawy.. Nie do końca rozumiem, co to jest ta głowica (flexa, gumówki lub jak kto woli Bosha)... Pewnie coś, co przeniesie obroty pionowe z silnika na poziome do sruby?? Ale co to dokładnie moze być? To \"cos\" z Tesco za 29 PLN??
Argrabi, to jest część od szlifierki kątowej, ta metalowa, która jest przykręcona do plastikowej obudowy silnika szlifierki. Kurczę, pomysł z tym silnikiem całkiem do rzeczy. Benak, a jak długo możesz jeździć na jednym akumulatorze? I czy zrobiłeś regulację obrotów?
Dzięki.. Obroty to chyba da się załatwić za pomocą jakiegos potencjometru (przynajmniej tak to się za czasów technikum nazywało :))
No to masz silnik merola!! MAX!! Ale tego opisu to nawet ja do końca nie zrozumiałam, chyba będę nadal wykorzystywać kolegów do wiosłowania... :grin ;)
to cos co moja indolencja techniczna nazywa flexem jest w rzeczay samej szlifierką kontową...taaak to sie chyba tak nazywa:)
Benek, pytanie tylko, jak jest głowica zabezpieczona przed wpływem wody? Bo jeśli nie jest zabezpieczona, to łożysko bardzo szybko się rozsypie.
Jasno prosto i pomysłowo!!! Chyba zezłomuje swojego Mercedesa, będzie silnik i akumulator. Tylko skąd wziąść wiatrak od Syrenki- ostatnią widziałem półroku temu :( A może ktoś ma pomysł na coś innego!!!!
łozyska swietnie sobie radza z woda jesli je dobrze zatowotujesz ja tak robiłem 2 sezony smarując je tylko w zimie i są wciąż super..nie załujta chłopy towotu:):) wystarczy odkręcic 3-4 srubki. Na akumulatorze ..pierwszy miał 38ah pływałem sobie bez przerwy jakies 2.5h potem juz którcej po kilku rozładowaniach i doładowaniach ale to był samochodowy zwyklak:):))):)...choc nowiuśki:)
wiatraczek ..coz z syrenkami krucho ..ale pewnie spsuje sie od innej bryki:)): a ty isabellnie złomuje fury:)) niech twoi galernicy wiosłują potem zawsze mozesz podwieżć ich do domu..tym mercedesem:)):):) co do opisu..docen:)trud kolegi co nie ma żadnego pojecia o mechanice..zwyczajnie nie ma):):):)
Ciekawe czy to dałoby radę łódkę powiedzmy taką 3,5m na niej dwóch moczykiji 200kg mięcha napędzić i jeżli to z jaką prędkością?
Sa takie oto szlifierki/nie katowe/ze uchwyt maja zamocowany na koncu gietkiego walka.Np.Naped szybkosciomierza -jeden koniec w silniku,drugi w szybkosciomierzu i to dziala na podobnej zasadzie,Nie potrzeba zadnych zebatek czy cus.Jeden koniuszek mocujesz do silnika,wkladasz do rulki miedzianej/jako ochrona/przepisy BHP/po drugiej srube i smigasz.Oczywista ze musi to byc porzadnie zmontowane. :upset
witam mam pytanie jak dlugo mozna smigac po wodzie na tym silniczku a konkretnie jaki stosujesz akumulator i na ile starcza chodzi mi o jeziora
do tego silnika stosowałem akumulator 38ah , kupiłem nowy i pamietam ze pływałem nim bez przerwy , choć moze jakies krótkie były 2-3 h moze 2,5h i tak było przez pierwsze doładowania. Na 65ah pływałem po kanałach miedzyodrza kilka godzin ale wiadomo ze nie był to nieprzerwany trolling ( zresztą nie trollinguję)podpłyniecie do miejscówki krótka praca i do nastepnej... :)
dodam jeszcze dla zainteresowanych wykonaniem silnika ,sprobujcie zastosowac jak najlzejsze materiały bo silnik ktory mam ja w posiadaniu nazwijmy go prototyp nie jest lekki myslę ze wazy w granicach 6-9kg , dlatego tez paweż ma podkladke pod akumulator jest on przeciwwagą dla silnika .. i jeszcze jedno wyginając pawęż zróbcie to tak zeby po napompowaniu rufy pawęz dosyc mocno ją obejmowała taj jest wygodniej i stabilniej
Benek! z Ciebie to prawdziwny MacGyvernull
fajny pomysł!
Podziwiam fantazje przekładnia niejest potrzebna silniki minkota jej niemają silnik wycieraczek trzeba umieścić kawałku rury nawet pcv na ośke dwa simmeringi odwrotnie regulator od wiertarki aku a śruba orginał,sam sprawdziłem działa.pozdrawiam.
Pomysł sam w sobie dobry, ale można prościej. Tak jak to napisał,,and\" w ostatnim poście; śruba oryginał albo podobną samemu zrobić, bo ta od syreny ma za duży skok mimo wycięcia trzech łopatek. Przy dużych obrotach, jakie ma silniczek od wycieraczek. Tu uwaga są silniczki wycieraczek, w których są łożyska ślizgowe a nie kulkowe i te nie bardzo nadają się, bo mogą się zacierać. Autorowi gratuluję pomysłu i na napęd i za to, że poruszył ten temat. Silniczek taki czy inny można kupić za grosze na złomie. Można też kupić oryginalny przełącznik wycieraczek. Wtedy można uzyskać dwa lub trzy biegi.
Możecie mieć super silniki, ale nie zapominajcie o wiosłach. Pozdrawia was stary galernik.:)
PS. w tym wykonaniu martwi mnie,że ten towot styka sie z wodą i ją zanieczyszcza. W propozycji z ostatniego postu jest to wyeliminowane.
Wcale sie nie ździwie jak na następnych targach zobaczymy stoisko z silnikami firmy \"Miń Kota\" której właścicielem będzie Benek. Jestem pełen podziwu!! Teraz z niecierpliwością czekam na instrukcje wykonania echosondy z gps\'em!!
Pozdrawiam!!
myśe ze zdziwiłbys sie:)): ) mimo wszystko:)): i):): bede obstawał przy tym zeby kazdy dzielil sie swoim warsztatem... coz tych co satc na oryginały minnkoty czy tez motorguida i pochodnych nie jest az tak wielu:)):.. :)
Sądzę, iż naigrywanie się z Benka jest poniżej pasa.
Pomysł i wykonanie jest całkiem przyzwoite a do tego tanie. Czytają nas nie tylko wedkarze zamożni. Pamiętajmy o tym zanim zaczniemy kogoś krytykować. Tak trzymać Benek!!!
Witam wszystkich.nikogo nichciałem obrazić a jeśli to zrobiłem to bardzo przepraszam!!!zamiarem moim była podpowiedż kolegom,robiłem taki silnik obudowa była zrury pcv kanalizacyjnej z zaślepkami śruba \"cccp\"lub\"ZSSR\"wyglądał strasznie
ale działał kolega na łódce 2.10 płyawł kilka ładnych godzin z niezłą prędkością.Popieram własne pomysły zawsze bardziej cieszy coś zrobić,zakupy jakie to banalne.Kupić można nawet stukając w klawiature.
Genialne!!!Lece na zlom :grin
Maciuś, nie wiem, skąd u Ciebie ten sarkazm... Może stąd, ze często na złomie bywasz???
Świetny pomysł z tym silnikiem.A może ktoś ma archiwalne artykuły przed przebudowy wcwi na temat konstrukcji woblerów,chrząszczów, obrotówek itp.
Bardzo bym był wdzięczny jak by ktoś zwas mi przysłał te artykuły na mój email. Bardzobym był wdzięczny za przesłanie tych artykułów.

a oto mój email sspona@tlen.pl :) :grin :P
To się nadaje do telewizji do \"końcika ludzi pozytywnie zakręconych\", :grin niezły żart, podoba mi się :)
Gratuluje pomysłu,jesli nie dam rady naprawic Saluta to buduje taki silnik. :)
Witam !!
Bardzo ciekawy pomysł... myślę, że jako przekładnię (z szlifierki kątowej w projekcie) można by zastosować przekładnię kątową jaka jest wykorzystywana w kosach spalinowych - tych na żyłkę. Podejrzewam, że jest dostępna w serwisach kosiarek jako część zamienna lub ze starej kosiarki... część z odzysku, mamy przekładnię wraz z gotową rurką z wałem napędowym a silnik elektryczny trzeba by zamontować tak jak w projekcie Benka.
Pozdrawiam !!
Zrobiłem taki silnik do łódki na bazie silnika od nissana sunny i powiem że przeszedł test i jedna wada to że sie grzeje silnik ale koszt budowy silnika wyszedł ok 50zł za takie pieniążki trudno kupić silnik dzięki za pomysł ;)
Panowie...mam kilka pytan do tych co juz na takich smarobkach plywali.

1. Robil ktos ostatnimi czasy ten silniczek???

2. Jaka ma zywotnosc??? Mam zamiar go wykonac i nie wiem czy ta robota jest na kilka wyplyniec czy tez na dluzszy okres???

3. Czy od tego czasu jak powstal ten oto pomysl na samorobke (bo widze ze to bylo w 2006 roku), wprowadziliscie jakies usprawnienia technicznoelektryczne by poprawic jego prace???

Dzieki i Pozdrawiam
Panowie...mam kilka pytan do tych co juz na takich smarobkach plywali.

1. Robil ktos ostatnimi czasy ten silniczek???

2. Jaka ma zywotnosc??? Mam zamiar go wykonac i nie wiem czy ta robota jest na kilka wyplyniec czy tez na dluzszy okres???

3. Czy od tego czasu jak powstal ten oto pomysl na samorobke (bo widze ze to bylo w 2006 roku), wprowadziliscie jakies usprawnienia technicznoelektryczne by poprawic jego prace???

Dzieki i Pozdrawiam
Panowie...mam kilka pytan do tych co juz na takich smarobkach plywali.

1. Robil ktos ostatnimi czasy ten silniczek???

2. Jaka ma zywotnosc??? Mam zamiar go wykonac i nie wiem czy ta robota jest na kilka wyplyniec czy tez na dluzszy okres???

3. Czy od tego czasu jak powstal ten oto pomysl na samorobke (bo widze ze to bylo w 2006 roku), wprowadziliscie jakies usprawnienia technicznoelektryczne by poprawic jego prace???

Dzieki i Pozdrawiam
Widzę, że ochota na samodzielne skonstruawanie silnika do łodzi dopadła niejednego, nie tylko mnie. Otóż zrealizowałem ten pomysł i stwierdzam, że jestem zadowolony z efektów.
Szczegóły wraz ze zdjęciami opisałem na forum portalu elektroda.p., a oto link
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=5390899#5390899
Ponieważ opis jest dość długi, nie chcę kopiować go tutaj, by nie zajmować niepotrzebnie przestrzeni, ale gdyby była taka wola, to czemu nie.
Każdy pomysł jest dobry o ile prowadzi do celu, lecz dla potencjalnych konstruktorów chciałbym dać kilka wskazówek.
Żeby to pchało łódkę powinno mieć moc conajmniej 80W,a najlepiej 150W silnik powinien być zwartej budowy (szczególnie gdy chcemy go zanurzyć). Zanurzenie jest korzystne, gdyż odpada nam problem chłodzenia szczególnie gdy silnik będzie nieco przeciążony (nikt nie będzie przeliczał jaki wirnik, ile łopatek, jaka średnica - wszystko eksperymenty i po co jest to forum). Radzę zrezygnować z wszelkiego rodzaju przekładni, gdyż to strata mocy i trochę hałasu. Silnik od wycieraczki samochodowej jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Jeżeli nie znamy mocy silnika wystarczy zmierzyć natężenie prądu. Dla silnika 12v bez obciążenia powinno być to minimum 3,5A (pod pełnym obciążeniem będzie to ok. dwukrotnie więcej) Przy większej mocy korzystne jest zastosowanie regulatora obrotów, lecz wyłącznie elektronicznego. Można wprawdzie sterować poprzez zmianę oporności, lecz to znowu niepotrzebna strata energii, której zawsze mało w akumulatorze. Dla mniejszych mocywystarczy przełącznik przód-0-tył i nie ma sensu dodawanie sterownika prędkości, gdyż prędkość poruszania się jest niewielka. Oceniam (na Felka oko), że mój silnik 3 metrową łódkę pcha z prędkością 4km/h (oczywiście prędkość wiatru ma tu istotne znaczenie), co całkowicie wystarcza do trollingu. Przy dobrych warunkach nawet łódkę 7m (duża rybacka drewniana łódż) pcha wystarczająco dobrze, by się swobodnie przemieszczać po 100ha jeziorze.
Cześć i czołem.Chciałem Was poinformować, że zgodnie z polskimi przepisami nie wolno używać wyżej wymienionego silnika.A to z prostego powodu.Każdy silnik musi być wpisany w dowód rejestracyjny(być zarejestrowany)a tego po prostu nie można zarejestrować z uwagi na brak jakichkolwiek danych dotyczących producenta i numerów seryjnych silnika.Przykre ale prawdziwe.POCHWALAM POMYSŁOWOŚĆ I INWENCJĘ.SZKODA
Karol, nie każda kategoria \"sprzętów pływających\" podlega rejestracji, czyli wpisowi do KRS. Zależy to od długości \"statku\" i mocy silnika. Łodzie wędkarskie w zdecydowanej większości pod ten obowiązek nie podpadają. Wystarczy rejestracja na podstawie ustawy o rybactwie śródlądowym.
Dla dociekliwych..
Ustawa o żegludze śródlądowej (Dz. U. 2007 r. Nr 123, poz. 846.). Artykuły 18 (ust.2) i 20 (ust. 4a)...
A najciekawsze w tym wszystkim jest to, że \"Minister właściwy do spraw kultury fizycznej i sportu określi, w drodze rozporządzenia, tryb rejestracji statków używanych wyłącznie do uprawiania sportu lub rekreacji, wzory ksiąg rejestrowych i dokumentów rejestracyjnych\".
O ile mi wiadomo, do tej pory tego rozporządzenia nie ma..
Mało humorystycznie można stwierdzić, ze Drzewiecki boi się tematu podjąć z uwagi na los poprzedników (Dębski, Lipiec)