Nadaj tytuł

W wyposażeniu spiningistów, czy muszkarzy na dobre zadomowiły się okulary polaryzacyjne. Ich posiadaczy nie trzeba przekonywać o zaletach, chociaż w wielu sytuacjach ich okularki nie sprawują się idealnie. Dlaczego tak się dzieje, oraz czym różnią się okulary polaryzacyjne od zwykłych szkiełek przeciwsłonecznych, postaram się wytłumaczyć w niniejszym artykule.

Jeden z bohaterów książki J.Hellera "Paragraf 22", który zawsze miał odpowiedź na każde pytanie odpowiedział by z pewnością - okulary z filtrem polaryzacyjnym, różnią się od okularów bez filtra, filtrem polaryzacyjnym. No, ale może od początku.

Światło rozchodzi się ruchem falowym. Drgania tego ruchu odbywają się we wszystkich płaszczyznach przecinających się wzdłuż emitowanego promienia. Jeżeli światło na swej drodze napotka powierzchnię niemetaliczną taką jak np. wypolerowane drewno, tworzywo sztuczne, woda, to po odbiciu się od niej, drgania zostaną uporządkowane i będą leżały już tylko w jednej, określonej płaszczyźnie. Takie światło nazywamy światłem spolaryzowanym. Przez filtr polaryzacyjny zostaje przepuszczona jedynie fala, o kierunku drgań zgodnym z kierunkiem polaryzacji filtra. Jeżeli ustawimy filtr polaryzujący w taki sposób, że kierunek polaryzacji filtra, będzie prostopadły do płaszczyzny drgań utworzonej po odbiciu się światła od niemetalicznej powierzchni to doprowadzimy do wygaszenia drgań tworzących falę świetlną i widziane przez nas odbicia zanikną.

Widziany przez nas obraz jest nieco przekłamany. Widzimy rośliny, których naturalna zieleń, w słoneczny dzień przytłumiona jest przez odbicia światła, Morze jest koloru zielonego, widziany przez nas błękit to odbicie nieba, samo niebo także jest ciemniejsze niż nam się wydaje. To cząstki wody unoszące się w powietrzu "rozjaśniają niebo". Dopiero filtr polaryzujący, przy spełnieniu pewnych warunków, umożliwia nam pozbycie się tych przekłamań.

Poniżej zdjęcie bez filtru (z lewej strony) i z zastosowaniem filtra(z prawej), dzięki któremu udało się wydobyć naturalne nasycenie barw.

Taki właśnie filtr posiadają okulary polaryzujące. Aby odbicia wygasły całkowicie to kierunek polaryzacji filtra oraz kierunek polaryzacji odbicia muszą utworzyć kąt prosty. Dlatego też patrząc niekiedy przez polaroidy udaje nam się bezbłędnie przeniknąć rzekę, a w określonych sytuacjach, odbicia są większe niż bez okularów. Druga sprawa to ustawienie się względem słońca, efekt wygaszania odbić, najlepiej można zaobserwować stojąc pod kątem 90 stopni do słońca.

Palec wskazujący skierujmy na słońce, między kciukiem, a palcem wskazującym utwórzmy kąt prosty i obracajmy dłonią dookoła osi wyznaczonej przez palec wskazujący, skierowany na słońce. Kciuk wskaże nam miejsca gdzie najlepiej można zaobserwować zjawisko wygaszania odbić.

Posiadaczom polaroidów polecam mały eksperyment. Stańcie bokiem do słońca, zamknijcie jedno oko, spójrzcie przez okulary nie zakładając ich i powoli obracajcie polaroidami wokół ich osi. Zaobserwujecie stopniowe zanikanie, z następnie pojawianie się odbić. Idealnym do tego doświadczenia jest odbicie w szybie samochodowej. Po lewej stronie zdjęcie bez użycia filtru, po prawej z filtrem, kierunek polaryzacji filtra i odbicia pod kątem prostym.

Podczas łowienia ryb rzadko trafimy na idealne warunki, dlatego też okulary raz spełniają swoje zadanie świetnie, innym razem są bezużyteczne, niemniej jednak polecam j wszystkim muszkarzom, spinningistom a także, spławikowcom, którym mogą oddać nieocenione usługi likwidując refleksy świetlne wokół spławika. Polecam je także kierowcom. Nieocenione usługi oddają filtry polaryzacyjne w fotografii. Za ich pomocą można zobaczyć prawdziwe kolory roślinności, można zniwelować refleksy świetlne na wodzie,

 

Czy też przyciemnić kolor nieba wzmacniając rysunek chmur.

Fotografującym polecam system cokin (z katalogu tej firmy pochodzą prezentowane w art. zdjęcia), składa się on z osobnego filtru, oraz z uchwytu, w którym można ten filtr obracać. Zaletą systemu jest fakt, że do uchwytu można jednocześnie włożyć kilka różnych filtrów, a mając kilka obiektywów o różnej średnicy nie trzeba kupować do każdego z osobna filtru, wystarczy kupić pierścień mocujący uchwyt. Nie rozpisując się dodam jeszcze,że do lustrzanek wyposażonych w automatykę ekspozycji i system auto fokus należy kupić filtr polaryzacyjny kołowy a do tradycyjnych lustrzanek (np. ZENIT) wystarczy tańszy filtr liniowy.

Wracając do wędkowania, wybór okularów w sklepach jest ogromny.

Można kupić markowe okulary, z filtrem wtopionym w szkło, za około 500 zł, lub tanie plastikowe "szkiełka" za 20-50 zł, które także spełnią swoje zadanie. Producenci pomyśleli także o osobach z wadami wzroku. Można kupić szkła korekcyjne z filtrem lub proste nakładki na okulary lecznicze.

Podsumowując zapewniam, że używanie okularów polaryzacyjnych podczas łowienia w niezbyt głębokiej przeźroczystej wodzie, zapewni wam nowe, niezapomniane wrażenia. Zobaczycie każdy pień, roślinę, kamień, własnego woblera, a w końcu piękny atak drapieżnika.

Pszens

Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

isabell2809
Oj, nawet fizyka z optyką zagościła na WCWI. Fajnie. To mam pytanie: noszę (tzn. powinnam nosić) okulary korekcyjne. Zamówiłam sobie droższe, (na zdrowiu nie można oszczędzać!) szkła z filtrem - taką fioletową powłoczką. Czy to ten sam filtr? Też ma ponoć "odbijać" słońce.
LWB
Czy szkła mają filtr polaryzacyjny najłatwiej sprawdzić obracając je nad wyświetlaczem ciekłokrystalicznym np. od telefonu komórkowego. W pewnym położeniu powinno nastąpić całkowite wygaszenie obrazu.
asknet
Doskonały tekst... dodam tylko, że przy zakupie lepiej unikać okularów, które posiadają formę pokrętła zmieniającego sposób polaryzacji. Pył, który się dostaje pomiedzy dwa szkła doprowadzić może do szału ...
RomanS
Od kilku lat w przypadku łowienia na spinning zakładam okulary polaryzacyjne. Sprawdzają się doskonale ale tylko przy słonecznej pogodzie. Jak są chmury lub robi się szaro niewiele onepomagają. Posiadam również nakładki polaryzacyjne na normalne okulary tzw. lecznicze i nieraz jes stosuję, gdy łowie na spławik. Bardzo dobrze,że przypomniałeś o ich istnieniu. Ja używam i polecam przede wszystkim amatorom metody rzutowej.
tpe
RomanS, są przecież polaroidy rozjaśniające i takich używam w pochmurne dni i o zmierzchu.