Można też wykonywać zawód stojący w sprzeczności z przekonaniami, których jest się zwolennikiem i które się głosi. Występuje wówczas sprzeczność między treścią wykonywanej pracy, a wyznawanymi poglądami, czy ideami. Mówi się wówczas, że taki człowiek stoi w ideowym rozkroku, co znakomicie wyjaśniła pewna posłanka o rzadko spotykanym u nas imieniu, chociaż o bardzo znanym nazwisku.

Takie rozdwojenie, raczej mentalne, na pewno dotyka jednego ze znanych nam i bliskich z racji podejmowanych tematów publicystów, który nie często, ale celnie zabiera głos na łamach prasy wędkarskiej i w innych publikatorach, występując rozsądnie po stronie ekologów i tych kręgów użytkowników naszych wód, którzy forsują zachowanie ich pierwotnego charakteru i przeciwni są jakimkolwiek drenażom, melioracjom, regulacjom i zabudowie w praktykowany obecnie sposób.

Ale jak się czuje człowiek o takich poglądach, który z racji wykonywanego zawodu jest członkiem kadry wykładowców na wyższej i znakomitej uczelni, uczącej studencką młodzież między innymi, jak drenować mokradła, prostować rzeki i rzeczki. Jak je zamykać w betonowe okowy koryt, pozbawiając wodę osłony z drzew i krzewów, będących siedliskiem różnego rodzaju owadów, stanowiących także pokarm dla wodnej fauny, a tę zaś, w tym przede wszystkim ryby, chłodniejszej w cieniu drzew wody, kryjówek przed drapieżnikami i tarlisk na rozlewiskach? Jak przegradzać koryta wielkich i mniejszych rzek zaporami i innymi urządzeniami pod pozorem retencji lub pozyskania odnawialnej energii, pozbawiając ryby ich naturalnego ciągu na tarliska dla zapewnienia swojemu gatunkowi dalszego istnienia.

I jeśli nawet on sam zajmuje się nauką i nauczaniem, jak ograniczyć, zminimalizować ingerencję cywilizacji w środowisko naturalne, ambiwalencja sytuacji moralnej takiego człowieka, (jeśli jego poglądy wynikają z wewnętrznego przekonania, a w to nie wątpię), jest nie do pozazdroszczenia i przypomina mi dylematy przysłowiowego osiołka, który dywagując, co zjeść: owies, czy siano, umarł z głodu.

Hilary Jałoszyński *Hiljot* - (wydrenowany)

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Przecież znane są przypadki takich ludzi jak DR. JEKYLL AND MR HYDE. Może w dzisiejszych czasach ktoś ich sklonował. Oby to się nie rozniosło i nie sklonowali nam małych-wielkich bliźniaków tych co to robią przekręty z rydzykiem. :grin
Najlepszym poligonem do sprawdzenia odczuć osób tak funkcjonujących -drogi Hilary, są lekarze pulmonolodzy lub onkolodzy częstujący kolegę-potencjalnego pacjenta nad wodą malborasem. Zwyle kwintesencją argumentów używanych jako odpowiedź jest, że \"orniotolog nie musi umieć latać i śpiewać\"! :grin Pozdrawiam (szkoda, że tak strasznie tajemnicza ta zaczepka owsiana ... )
Olku, wkrótce się wyjaśni, kogo Autor miał na myśli. Śledź następny felieton :)