Umówiliśmy się z Jackiem na wspólne wędkowanie. On od godz. 6 rano, ja miałem dojechać później. Wstałem o ósmej, zaparzyłem kawę i chwilę potem zadzwonił telefon. Jacek ze stoickim spokojem powiedział: Romek, mam suma 212cm, bierz aparat i przyjeżdżaj. Po 15 minutach byłem na miejscu i przeżyłem szok. Nie widziałem jeszcze nigdy tak olbrzymiej ryby. Jacek z wrodzonej skromności nie zamierzał sie chwalić, w związku z tym postaram się opisać to wydarzenie na podstawie jego opowiadania i relacji świadków.

... Kolejny rzut daleko w nurt i zaczep. Jacek poszarpał trochę kijem i nagle zaczep ożył. Odjechał na ok 70m. Gdy się zatrzymał nastąpiło mozolne pompowanie, które trwało ok pół godziny.

Chłopaki z promu widząc akcję, wsiedli w łódkę i pospieszyli w sukurs Jackowi. W tym czasie sum postanowił odbyć kolejny długi spacer. Podczas kolejnego ciężkiego holu, jeden z nich wsiadł do łódki Jacka, odpiął kotwicę i zaczęli pływać z rybą. A ryba powiozła ich na drugi, odległy ok 500m brzeg. Minęła już godzina walki, a sum nadal nie dawał oznak zmęczenia. W końcu jednak holowanie ciężkiej, drewnianej pychówki z dwiema osobami na pokładzie, spowodowało że osłabł. Jacek zresztą też, choć to kawał chłopa przecież jest.

Finał odbył się na spokojnej wodzie, za rozległą piaszczystą przykosą. Sum był już zmęczony bardzo, pokazał się i dopiero wtedy zobaczyli z czym mają do czynienia. Szczęki im opadły, ale nie zabrakło zimnej krwi i poświęcenia.

Jeden z kolegów Jacka rozebrał się i wszedł po pas do wody. Chwyt za szczękę i doprowadził go do piasku. Tam we trójkę już załadowali rybę do łodzi. Szybki powrót na "nasz" brzeg. Mierzenie, próba zważenia, sporo gapiów, fotki...

Zamiast pisać więcej, wkleję tylko zdjęcia szczęśliwego łowcy i jego zdobyczy. Takie szczęście rzadko się zdarza i wypada tylko pogratulować Jackowi. Brawo.

Sprzęt jaki został użyty do połowu to: kij Team Dragon 2,7m cw 35gr, młynek Shimano Exage 4000, plecionka PPro 0,15, kopyto 8cm czarno białe z czerwonym ogonkiem, pychówka drewniana dł. 7m, życzliwość kolegów i ogromny łut szczęścia ;)

Wysłuchał i opisał Roman Wesołowski *erwin*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

biorąc pod uwagę rozmiary rybki to sprzęt można by rzec finezyjny
Najszczersze gratulacje dla Jacka...wisła w Nieszawie to dla mnie wspomnienia do których chętnie bym wrócił
Wspaniała ryba i super walka! Takie chwile pozostają na długo w pamięci :grin \"Próba zważenia\" dała jakiś pogląd co do wagi??
Jeżeli dostał szansę rośnięcia dalej, to za jakiś czas będzie GIGANTYCZNY!
Nie wygląda na to, że będzie miał dane rosnąć dalej ...
Gratuluję Jacku,ryb jak się patrzy :)
Byłem Dzisiaj w Nieszawie, patrzyłem na pychówki i na Twoją budę nad i rozmarzyłem się ;)
Pozdrawiam serdecznie
Gratulacje Jacku, wspaniała ryba :)