Spodziewaliśmy się gorszej frekwencji firm na Targach i w istocie tak było. Zastanawiałem się, o czym napisać, bo same fotki to nie wszystko. Spróbuję krótko streścić co widzieliśmy podczas targów.

Wyjechaliśmy o 8 rano w składzie: Mekamil, Dominika (moja córka) i Paweł. Zaparkowaliśmy w tym samym miejscu, co rok temu i nawet pogoda była prawie taka sama. Tyle, że pawilon targowy był inny, mniejszy (to skutek mniejszej frekwencji firm). Wstęp 11 zł. I od razu ciekawostka. Przed pawilonem parkował bankomat na kółkach, czyli w blaszaku na furgonie! Niezły patent! Wleźliśmy do środka i na lewo od razu natknęliśmy się na stoisko firmy "Twardy Korzeń".

Ostry skręt w prawo i wpadamy na jednego z wielkich obecnych - Cormoran-Daiwa! Młynków, kijów co niemiara, toć to 50 rocznica Daiwy, ale nic szczególnego w oczy się nie rzuca, hm, chyba, że sprzęt dla Stefana.

Reszta owszem, dobre, znane konstrukcje: Caldie, GS, Emblemy, Morethan-Branzino i inne zabaweczki w cenie 3 kuroniówek.

Brniemy dalej, tzn. ja brnę z córką, Kamil gdzieś został przy cynglówkach. Kumpla wywiało na akwarystykę. De(lalalala)nde. Firma coraz bardziej znana, chociażby z racji swoich przynęt spinningowych.

Elmech-Fishing. Przeciętne stoisko, po trochu ze wszystkiego, a nawet tego co na zdjęciu.

Chyba się kolczyk poluzował. Wpadamy na krótko na stoisko, hm, nie sfociłem firmy, ale to wyglądało tak.

Karpiarze, dla Was też coś będzie. Ot, już jest. Ot, już jest. Jet Fish.

Muszę się przyznać, że podobały mi się organizacje stoisk firm karpiowych, były bardzo przejrzyste, czytelne (oczywiście dla fachowców, do których się nie zaliczam), ale można było dokładnie sobie wszystko obejrzeć. Lećmy więc w tym temacie.

Moim zdaniem najlepiej się prezentujące stoisko z branży karpiowej i nie tylko.

Było też znane (czy cenione, nie wiem).

No i wreszcie Czesi dorzucili coś od siebie.

Dość o tym, bo nam karpie z wód znikną! A, jeszcze wrzutka młynka, który mi się podobał.

Grunciarze, tyczkarze i spławikowcy też mieli coś dla siebie.

Nasz ukochany Jaxonik...

i Brud, a jakże!

Gutka zabraknąć też nie mogło! I czołówka polskiej sceny.

Nawiasem mówiąc, gościu z foty wyglada na wielce zatroskanego. Nie wiem co jest powodem. Popuszczamy wodze wyobraźni: „Co by było, jakbym trafił 6-stkę?"

I wracamy przez Lemigo...

do spinningu. Mepps prezentował się tak samo nieokazale, jak w zeszłym roku.

Chyba nawet byli w tym samym miejscu. Progresją na rynek bym tego nie nazwał. A i tak osobiście wolę Effzetki! Kilka przykładów kogla-mogla.

Cupido prezentowało stary numer z tripodem i testem na wytrzymałość kijów.

I wreszcie Spro. Nic nowego, ale za to wszystko można do rączki wziąć i pomacać, to lubię.

Trabucco. Zaczynam ją lubić. Doskonałe żyłki, sprzęt wyczynowy, tylko dlaczego kryją się z młynkami za szybą?

Ta sama sytuacja z Browningiem (Zebco, Rhino).

Nie pomogła obecność białej beretki Bobba Nudda i jego samego. Wkurzyłem się i „za karę" nie zrobiłem mu fotki! A tak chciałem (podejrzewam, że nie tylko ja) pomacać sobie ten, w końcu uznany sprzęt. I wielka niewiadoma.

Zabudowali się jak w bunkrze, wystawili po trosze asortymentu. Kamil widział pokaz właściwości żyłki. Facet wziął ją w dłonie, miętosił, wałkował, gniótł, po czym rozciągnął, przeciągnął w palcach, a ona, skubana się wyprostowała. Uzyskałem informacji na stoisku, że w detalu będzie kosztować ok. 23-25 zł za szpulkę. Oto to cudo.

Przy wejściu do wody zmienia kolor z czerwonego na szary. Sprawdzimy jak kupimy! Powoli kończąc wspomnę jeszcze o Jenzi. Ładne stoisko, intrygująco prezentujące się przynęty.

Zapewniam Was, że gumy widoczne na zdjęciu miały rozmiar przekraczający długość dwóch męskich dłoni! Co jeszcze nas zaciekawiło? Otóż powoli zaznacza się trend katalogów na płytkach CD. Wzięliśmy parę. Na niektórych stoiskach można było co nieco kupić, ale to raczej drobne rzeczy i akcesoria. Kolejka chętnych ustawiła się do red. Kolendowicza, który autografował gratisowe kalendarze, była też aukcja, gdzie królował sprzęt p. Podeszwy (Jaxon), spotkaliśmy też Farta (Zenka) z rodziną, Sorga (Jarka) z Sikoreczką. Dalej mojego kolegę, wędkarza z Łodzi. Poznałem też, dzięki uprzejmości Kamila, chłopaków z multiplikator.pl., którzy niestrudzenie uczyli rzutów multikiem przyszłych adeptów tej sztuki, organizując, jak corocznie minizawody z nagrodami. Irytującym był fakt, że jeśli się zgłodniało, trzeba było wyjść poza teren. Na miejscu, jak już wspomniałem był jedynie objazdowy bankomat, namiastka kiosku Ruchu i jakaś buda, z czymś, po co na pewno nie sięgnę, odczuwając głód.

Wyjechaliśmy ze słonecznego Poznania ok. 15, wracając przez Kalisz i omal nie biorąc autopowietrzostopowicza.

Pozdrawiam trendy z nowymi trendami.

Nad relacją spocił się: Novis
A ją obfocił: Mekamil i Novis

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

...jest nas dwóch - Eff ZET RULEZ :grin
Po Twojej relacji widzę, ze nie mam czego żałować, że nie pojechałem z Wami :upset .... Piotrze, pokazałeś smutny obraz polskiego rynku wędkarskiego, znajdującego pod podeszwą, yyy..., pod butem jednej firmy :( ... Jedyne jaśniejsze punkty to stoiska dla karpiarzy, choć to jest akurat oczywiste! Polska karpiem stoi, co widać chociażby po polityce zarybieniowej PZW :grin!
Byłem na targach po raz pierwszy i jestem zawiedziony. Wyobraźnia przeważyła real. Ale był ze mną mój ojciec, który pierwszy raz był na targach wędkarskich w Warszawie w latach 90-ych i skwitował jasno: wówczas targi były 3-krotnie większe i tyle samo ciekawsze. Odniosłem osobiście kiepskie wrażenie na targach, były one bez żadnej pompy, atrakcji...Na szczęście nasza pasja nie jest tak nudna, jaką była ta impreza.
Co do Browninga, to ja akurat macałem Bob Nudd Feeder 3,90 (nie macałem Boba Nudda zapewniam:) i wiem, że to klasa sama w sobie. Już mam zamówiony ten kijek udało mi się na firmę. Mogę załatwić taniej, niż w sklepie. Sam mistrz wygląda na bardzo sympatycznego człowieka
Krótko okiem moim, czyli spinningisty/castingowca.

Jeśli chodzi o kije pojawiło się bardzo dużo castingowych nowinek - w tym roku na to głównie zwracałem uwagę.
Niestety coraz więcej firm produkuje \'badziew\', który ma łowić wędkarza, a nie ryby - przynajmniej takie jest moje zdanie. Widać to szczególnie w kosmicznych zdobieniach, \'wyplatankach\' na blanku, futurystycznych uchwytach, dziurkowanych na wszelkie możliwe sposoby i zbudowanych z kilku węglowo- plastikowo- metalowych części. Jak dla mnie ani to piękne, ani użyteczne.
Podsumowując kwestię kijków do spinningu - naprawdę warto było wejść na dwa stoiska - Daiwy i Sakury. Ewentualnie można było zajrzeć do Awa-Shimy i Shakespeare\'a.

Niedziela jest dobrym dniem na oglądanie sprzętu na targach - od razu widać, które kije, czy kręćki nadają się jedynie do śmieci. Na stoisku Cupido (to ta firma, której kije są nie do złamania - patrz test wytrzymałości na metalowych rybach) stały sobie kije z pourywanymi przelotkami, albo bez wkładek. U Jaxona chciałem się pobawić Casting Expressem, niestety tyle osób przede mną się już nim bawiło, że poza korbką nic w nim nie działało.

Martwi fakt, że firmy takie jak Mepps, Manns, Shakespeare, czy stoisko z Rebelo- Cabelaso- cudakami nie zaprezentowały zupełnie nic nowego. Nawet sprzęt na stoiskach dokładnie tak samo ułożony był.

Niby pojawiła się wielka nowość, która ma zrewolucjonizować nasz rynek - Awa-Shima, ale z tego, co czytam na forach i co zobaczyłem na targach i w katalogu to najprędzej dołączy do niszy jaxonowo-robinsonowej...

Bardzo uważnie przyglądałem się obrotówkom i co pokrótce rzuciło mi się w oczy (kolejność przypadkowa):
Mepps - tu niewiele się zmieniło, nowości nie zobaczyłem żadnej, wręcz miałem deja vu z poprzednich targów jak wszedłem na stoisko; jakość ogólnie znana, tak jak i ich ceny...;
Jaxon - w tej chwili ma więcej modeli obrotek niż wszystkie firmy na targach razem wzięte; wypuścił parę ciekawostek, ale wśród nich są też totalne buble, które nie mają prawa pracować poprawnie;
Robinson - na mniejsze rozmiary nie warto nawet patrzeć, o kupowaniu nie wspominając;
Pezon Michel - wielka [jak dla mnie] ciekawostka, świetnie skonstruowane i o oryginalnym wzornictwie, szkoda, że pewnie będą baaardzo ciężko dostępne i na pewno nietanie;
Expert - pokazali niewiele, ale myślę, że będą tanie, a jakość całkiem niezła;
Iron Claw - będą dość drogie, a tak naprawdę są to głównie wzory ściągnięte z DAMa [np Libele], czy Meppsa [np XD] z niewielkimi różnicami takimi jak chwościk, albo inne malowanie.

Panowie Admini - może jakaś galeria zdjęć? Mam trochę fotek do wrzucenia, a chyba nie ma sensu wklejać w komentarzu...
Kamil, galeria otwarta, jest w Rozmaitościach z obecnym numerem roku.
Macie racje, że tegoroczne targi wypadły kiepsko, nawet poniżej przeciętnej.
Za to relacja Novisa elegancka.

Ze swej strony dodam (tak aby nie tylko krytykować), iż było kilka ciekawych stoisk. Ja osobiści dokładniej się przyglądałem wszelkiej maści spodniobutom neoprenowym, śpiochom itp. i tak w Lemigo znalazłem nowość, która dopiero będzie w sprzedaży tj. oddychające spodniobuty za ok 230 zł i sporo bardzo lekkiego obuwia zimowego z chyba filcowymi wkładkami, neoprenowe spodniobuty Sheakspare za 230 zł pianka 4 mm, jakieś małe stoisko oferowało neoprenowe spodniobuty za 180 zł (4 mm)(można było kupić na targach i się targować :)). Nieporozumieniem są natomiast 8 mm neopreny w których wewnątrz buta nie ma pianki :/, firma ta miała odzież na morze i taki bubel.
Karpiarstwa sporo i to w dobrym wydaniu. Mimo, że karpi nie łowię, miło było spojrzeć na ten sprzęt, namioty, tripody, zanęty, do tego świetna oprawa p.Mroczka z KarpMaxa do tego prelekcje o karpiowaniu, dowcipne i ciekawe , pełen profesjonalizm-wypada pogratulować
Spinning to mnie ciekawiło najbardziej i tu się zawiodłem. Przynęty to głównie plastikowe woblery, sporo blaszek popularnych marek, nieco gum. Fajne wahadła miał np Jaxon z serii Holo Reflex. Wędki nic nowego ani zachwycającego. Kołowrotki pochowane po gablotach, spro miało niezły kręciołek o nazwie Nova (lub Nava).
York zajął sie min. dystrybucją nowej plecionki Strena, ciekawej alternatywy dla PowerPro
Mucha i wędkarstwo morskie prawie jak by nie istniało wcale, a może to tylko ja nie zauważyłem?
Spławik nieco lepiej, widziałem gdzieś nawet nowatorskie spławiki węgierskie, trochę jak dyski gut-mixu, poza tym trochę tyczek , akcesori już nie za wiele.
No to na razie tyle, nieco chaotycznych wrażeń.

ps. York ma fajny kalendarz w tym roku. :P
Dzięki za obrazowy reportaż. Z miłą chęcią przeczytałem i obejrzałem relację , powiem szczerze, nie mam co żałować, że mnie nie było na targach. No jedynie mogę żałować aspektu towarzyskiego imprezy. Z tego co zapowiadają ŁOWY I POŁOWY będą chyba ciekawsze. Rozważam możliwość udania się na te imprezę. Może coś ciekawego tam pokażą. Tym bardziej ze wystawców ma być ponad 200. Jak będę nie omieszkam napisać kilka słów.
a ja łowię skutecznie bez tych \"bajerów\" hihi. Ale dzięki za relację :)
Na targach jest wszystko tolko jakoś w sklepach nie ma za wiele dlaczego???????////
W sklepach niema bo w większości Polskich wędkarzy na te bajery poprostu niema pieniędzy a w sklepie niestety liczy sie \"utarg\".