Z Budką wcześniej znaliśmy się tylko z WCWI. Umówiliśmy się na wyjazd nad Tanew, którą wcześniej Jurek już raz odwiedził, a ja tylko, co nieco o tej rzece słyszałem.

Przyjeżdżamy na miejsce, tj. do miejscowości Rebizanty.

i widzimy na brzegach jeszcze sporo zmarzniętego śniegu.

Przebieramy się i obieramy kierunek w dół rzeki, przez słynne już progi skalne zwane "szumami"

Ślizgamy się na oblodzonej ścieżce. Ale jest pięknie, rześkie powietrze w środku lasu i szumiąca woda.

Na gałęziach zwisających nad wodą, kapitalnie się prezentują fantazyjne lodowe cuda

Pstrągi nie biorą, tylko mnie jeden wychodzi do żaby rebela, ale nie atakuje. Jest naprawdę duży. Potem dochodzimy do wniosku, że powodem naszego niepowodzenia, była skorupa śnieżna, po której szliśmy. Nasze kroki dudniły już z daleka, nie można było iść po niej ciszej, bo działała ja pudło rezonansowe. Wypłoszyliśmy wszystkie kropkowańce

Budka starał się je podejść od strony urwistego leśnego brzegu, ale i to nie dało efektów.

Zrobiliśmy około czterech kilometrów w dół rzeki, dochodząc do piaszczystych usuwisk

Potem był powrót przez zapadający się już pod stopami śnieg. Zrobiło się naprawdę ciepło w tym marszu. Jeszcze raz rzucamy okiem na "szumy" i trzeba wracać do domu, do przedświątecznej krzątaniny, wszak to Wielki Czwartek.

Na pewno tam jeszcze wrócimy, żaby się już na brzegach pokazały, śnieg stopnieje, będą lepsze wyniki.

cif


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

fario:
Budka starał się je podejść od strony urwistego leśnego brzegu, ale i to nie dało efektów.
To znaczy, że z prawego brzegu?
budka:
Chodzi o lewy, dosyć urwisty brzeg na odcinku poniżej ujscia Jelenia
Argrabi:
Zgrabny reportażyk. I kolejna nawiązana znajomość dzieki WCWI :). Tak trzymać!!!!
PS. to te "szumy" chcieli kiedys "wygładzać" dla kajaków??
Picolo:
Piękna rzeka, śliczne fotki, nad Radunią, gdzie byłem w piątek, też śniegu dużo, nie tylko hałasuje przy podejściu to jeszcze człek zapada się w niego co drugi krok po kolana - makabra!
ted:
Piękne fotki. Widać na nich, że zima trzyma się jeszcze, ale już bliżej jak dalej.
Spotkania kolegów po kiju to jest to a pomyśleć, że bez WCWI bylibyśmy nieznanymi sobie wędkarzami. Ilu z nas spotkało kolegów wędkarzy (innego wymiaru), o których marzyli gdzieś podświadomie, a teraz razem biegają za rybkami.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy