Wątek, Naszych Glinianek, dość często przewija się na Forum. Pisze Naszych, bo Zielonka jest dosyć mocno reprezentowana w WCWI (Baros, Marek_k84, Marcin_p, od niedawna Darek). W związku z tym postanowiłem skrobnąć co nieco o tej wodzie.

Moja bytność w Zielonce (k. Warszawy) datuje się na trzy lata wstecz, (jestem element napływowy) oznacza to, że ciągle się tej wody uczę. Jeśli przeczyta to człowiek, który urodził się w Zielonce kilkadziesiąt lat temu i cały czas tam wędkuje, pewnie będzie miał inne przemyślenia na temat tej wody, zawsze jednak będzie mógł napisać i ewentualnie mnie poprawić.

Jest to prawie 20 hektarowy akwen z dość urozmaiconą linią brzegową. Woda jest własnością Miasta a gospodaruje nią Koło Wędkarskie nr 23. Wędkowanie na tej wodzie nie wymaga żadnych dodatkowych opłat, wystarcza zwyczajna opłata okręgowa. Zbiornik ten powstał na wskutek wydobywania gliny, dla okolicznych cegielni, których w najbliższej okolicy jest bez liku. Najstarszy zbiornik tzw. "Przy torach", bądź też "Stare Glinianki" powstał jeszcze przed II Wojna Światową. I na nim też skupię się w tej części. W drugiej opisze "nowsze zbiorniki" no i postaram się dorzucić trochę fotek. Wracając do Starych Glinianek, odgrodzone są one z jednej strony Osiedlem Wolność i Przemysłowa a z drugiej leżą równolegle do torów kolejowych, w kierunku do Wołomina. Stanowi je kompleks 4 większych i mniejszych zbiorników, podzielonych groblami, ale mających ze sobą połączenie. Średnia głębokość to około 2 m, oczywiście są i 3,5 metrowe dołki. Brzegi są w połowie porośnięte trzciną, strona od torów kolejowych jest dostępna dla wędkarzy na całej swojej długości. Dno zbiornika jest dosyć mocno zamulone, co stwarza doskonałe warunki bytowania dla wzdręgi, karpi, amurów, linów, karasi no i w związku z tym dla szczupaka. Wiadomo, jest też tam miejsce dla wszędobylskiej płoci, która osiąga dość pokaźne rozmiary, i grubego okonia.

Niestety jest to woda można powiedzieć miejska, w związku z tym presja wędkarska jest tam bardzo duża. W sezonie jest bombardowana wszelkiego rodzaju zanętami i regularnie błyszczona przez różnej maści spinningistów, co powoduje że łowienie z tzw. biegu jest tam nie zawsze skuteczne. Ale dla wytrwałego wędkarza, który ma możliwość regularnego nęcenia, woda nie pozostanie obojętna, na pewno obdarzy kilowym linem, półkilową płocią czy dwucyfrowym karpiem.

Ja osobiście pierwsze karasie zaczynam łowić w kwietniu, nie są to regularnie nęcone zasiadki, a łowienie z biegu na sypkie zanęty. Kwiecień to jedyny moment, żeby połowić prawdziwe karasie (od 0,5 kg w górę), potem już nieco bardziej energiczne karpiki i płocie raczej nie dopuszczają płochliwszych karasi do "koryta". Maj to już regularne nęcenie kukurydzą i poranne zasiadki (przed pracą, do pracy mam na ósmą) na lina, który z czasem ustępuje miejsca karpiom. Z tymi ostatnimi mam na pieńku. W tym sezonie jakaś "angielska łódź podwodna" tak mnie wystrychnęła na dudka, że.... ech, nawet mnie przekąpała. Warto więc zapolować na ładnego lina i dwucyfrowego karpia, w tym roku sąsiad (emeryt) przytargał 12-taka, brrrr... jak to zjeść? Jest też piękny szczupak, ale w tej stosunkowo niedużej wodzie jest bardzo ostrożny i przepłoszony. Jest to wyzwanie dla prawdziwych Esoxowych specjalistów. Okonia łowi się regularnie, ale o okazy ciężko. Chociaż byłem świadkiem wyciągnięcia spod lodu 80-taka. To tyle w kwestii "Starych Gliniek".

Baros

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy