Sprzęt
Pierwsza sprawa – łódź. Gdy łowimy sami nie ma sensu wypożyczać wielkiej krypy. Nawet przy małym wietrze kotwiczę dwupunktowo – nie przepadam za obracaniem łodzi we wszystkich kierunkach. Przed wypłynięciem należy sprawdzić czy dulki są dobrze nasmarowane – nie ma nic gorszego niż trolling przy skrzypiących wiosłach.

Kwestię wędziska i kołowrotka pominę, bo każdy ma indywidualne upodobania. Plecionka czy żyłka? Ja stawiam na plecionkę. Jej mała rozciągliwość świetnie sprawdza się przy delikatnych sandaczowych pstryknięciach, ledwo wyczuwalnych na kiju, do tego ma sporą wytrzymałość przy małych średnicach, co ułatwia dalekie rzuty.

Do trollingu stosuję żyłkę 0,22-0,25 mm raczej sztywną i nierozciągliwą, umożliwiającą zacięcie ryby z dalszej odległości. Kolor nie ma takiego znaczenia jak przy spinningu, gdzie polecam stosowanie kolorów jaskrawych, dobrze widocznych nad powierzchnią wody, zwłaszcza przy połowach na gumy.

Wolfram – stosować czy nie? Oczywiście że TAK! W każdym zakątku Paprocan możemy spodziewać się szczupaka toteż wolfram jest niezbędny. Nie radzę zakładać krótkich przyponów, bo po prostu się nie sprawdzą. Bywają dni, że nawet ledwo miarowe szczupaczki atakują z takim "apetytem", że zjadają przynętę wraz z wolframem. Łatwo przewidzieć, co się wówczas stanie.

Moje sukcesy
Nie mogę się pochwalić żadnym rekordowym połowem, za to udało mi się przechytrzyć sporo średniej wielkości ryb.


"Szczupak w dresie" spod grążela


Sumek z kanału


"Na trawce"


Zębaty na białego twistera Relaxa z miejscówki nr 9

Jak to zwykle bywa, największe zostały w wodzie. 1,5-metrowy sum, który po 10 minutach holu najzwyczajniej w świecie wypiął się, płytko zacięty sandacz wypluł gumę tuż przy łodzi, dwa ogromne szczupaki spadły z kotwiczki wobka chwilę po zacięciu, coś dużego zaplatało plecionkę w linę kotwicy...


Predator inwalida


Gumiak po spotkaniu z sumem


Drapieżny karpik


Leszczowa zmyłka

Kwestia bezpieczeństwa
Przy połowach z łodzi trzeba pamiętać o kilku bardzo istotnych sprawach. Na pokładzie musimy mieć koło ratunkowe (ten fakt dodatkowo obwarowany jest przepisami), które nawet jeżeli nam się nie przyda komuś innemu może uratować życie. Wchodząc do łodzi zdejmijmy gumiaki. Przy wywrotce gumowe buciory pociągną wędkarza na samo dno. Wspominać o alkoholu? Nie mam natchnienia do tego tematu. Każdy ma swój rozum.

Wybór łodzi też nie jest bez znaczenia. Płaskodenne łodzie przy niewielkim przechyle mogą zafundować każdemu nieprzewidzianą kąpiel. Wysokie burty też nie sprawdzają się przy silnym wietrze - nie ma możliwości manewrowania łodzią.

Co mówią inni?
Poprosiłem kolegów po kiju o kilka zdań na temat tego łowiska. Oto co napisali.


Piotr Nadolny (pitfish)

Sława miasta Tychy wśród wędkarskiej braci szerzy się za sprawą dwóch niepowtarzalnych miejsc znajdujących się w jego obrębie. Pierwsze to znany od kilku wieków w kraju i na całym świecie browar produkujący nieprawdopodobnie, a z pewnością najlepszy napój na Ziemi. Drugim miejscem jest zbiornik Paprocany, nad którym rokrocznie przesiadują rzesze wędkarzy i łowią wielkie karpie, okonie, sandacze, szczupaki i sumy.

Swoją przygodę z tym 130-hektarowym zbiornikiem zacząłem niedawno, bo jesienią ubiegłego właśnie roku. Słyszałem wcześniej wiele dobrego o tyskiej wodzie, ale "jakoś" nie było okazji się tam wybrać i sprawdzić na własnej skórze i własnym kijem, co tam w wodzie pływa. Moje spostrzeżenia będą dotyczyły jednak tylko spinningu, trochę trollingu i tylko podczas łowienia z łodzi – tak - bowiem polowałem na tamtejsze ryby w końcówce ubiegłego sezonu. Rzecz jasna będą to raczej przykłady jak złowiłem, czy nie złowiłem ryby, aniżeli reguły czy zasady, jak należy tam łowić.

Pierwsza sprawa, która natychmiast zweryfikowała moje podejście do Paprocan jako łowiska, to głębokość wody. Łowiąc wcześniej na takich zaporówkach jak Przeczyce, Dziećkowice czy Poraj, byłem przygotowany na kilkumetrową warstwę wody pod łodzią. Tymczasem przy wypływaniu z przystani wiosła biły w dno. Nieco dalej od brzegu było około 1,5 metra. I taka właśnie głębokość przeważa na tyskim zalewie. Ciężkie gumy i koguty musiałem schować głęboko. Guma na 7 gramowej główce oznaczała łowienie "na ciężko". Wobler z malutkim sterem ustawionym pionowo do osi przynęty, wypuszczony zbyt daleko od łodzi podczas trollingowania rył dno. Tak zwane "górki" i "dołki" można namierzać wiosłem lub, jak to robił mój kompan, 3 metrową sztywną wędką. W najgłębszych miejscach, 3-metrowy kijek zanurzał się po kołowrotek. Natomiast stoki "górek" to odchylenia od średniej w granicach 30 do 50 cm. Woda w okresie letnio-jesiennym jest mało przejrzysta ze względu na mocne zakwity. Późną jesienią jednak, kiedy temperatury spadają, przejrzystość zbiornika zwiększa się i... można liczyć kamienie na dnie!

Taki charakter zbiornika, żeby można było liczyć na brania wymaga moim zdaniem kilku rzeczy. Po pierwsze ciszy na łodzi. Przy tak płytkiej wodzie ryby szybciej się płoszą. Kiedy jednego razu pływałem po Paprocanach z echosondą, na ekranie nie było widać nawet jednego malutkiego łuku – śladu ryby. Łódź skutecznie płoszyła wszystko nad czym przepływała. Paradoksalnie całkiem niezłe wyniki dawało trollingowanie. Używane przeze mnie i przez moich kolegów biało-niebieskie lub żółto-zielone fluo woblery z mikrosterami wabiły szczupaki i sandacze. A wiem, że w okresie od lipca do września również sumy! Spinningując nie złowiłem nic na twarde przynęty. Próbowałem wahadeł, obrotek, wobków - z zerowym wynikiem. Wszystkie brania z zakotwiczonej łodzi miałem na gumy. W październiku najskuteczniejsze były gumy białe i nie ważne było czy to był twister czy ripper – najważniejszy wydawał się być kolor! Później, w listopadzie skuteczniejsze były żółty, herbaciany i "marchewa". O dziwo zielony fluo był skuteczny tylko przy woblerach w trollingu. Na gumy w tych kolorach nie odnotowałem nawet brania.

Z innych istotnych rzeczy, warto wspomnieć o wzorowo prowadzonej przystani. Łódek jest dużo – jest w czym przebierać. Krypy są dobrze wyposażone i utrzymane w dobrym stanie. Jest zasadą, że łódkę po łowieniu należy wysprzątać, a kotwicę odwiązać, wypłukać z resztek nieczystości (muł), zwinąć sznur i umieścić w specjalnym schowku.


Dawid Gdula (Plastik)

Wg mnie łowisko poddawane jest silnej presji wędkarskiej. Mimo tego dość rybne, sądząc po fotach w rybaczówce, ale trudne w obławianiu (szczególnie na jesieni, przy 2-metrowej przejrzystości wody). Wg mnie kłopoty przyjezdnym sprawia:
- głębokość - mała, a przy dużej presji wędkarskiej (dużej ilości łódek na wodzie) ryba jest przepłoszona i stoi w sobie tylko znanych miejscówkach. Kolejny wniosek z tym związany (pewnie znany nie tylko z Paprot), a mianowicie, najlepiej wędkować w dni pracujące :)
- brak zaczepów - cholernie utrudnia lokalizację rybich stanowisk, przynajmniej mnie, leszczowi znad rzek... :) Jednocześnie stanowi to nie lada zaletę, z jakiego względu nie muszę tłumaczyć... :)
- znajomość miejscówek to połowa drogi do sukcesu (morał prosty jak drut, ale również i tam się sprawdza) - ale to chyba można wydedukować w ww. akapitów.


Grzegorz Kołtało (Yelcyn)

Czy wyobrażacie sobie łowienie w basenie? W dodatku całkiem skuteczne? No to wyobraźcie sobie basen, czyli idealnie płaską nieckę, wypełnioną wodą w samym środku Śląska. Wyobraźcie sobie łowisko, gdzie największym marzeniem (co oczywiste poza złowieniem ryby) jest myśl o zerwaniu przynęty. Gdyby ktoś chciał urwać np. woblera to proponuję rzucanie w kierunku przepływającej sąsiedniej łódki – jest duże prawdopodobieństwo, że będzie nią płynął największy fan(atyk) łowiska – Imć Majowy, który ma i tę zaletę, że łatwo w niego trafić:). Dla spinningistów nie idących na łatwiznę polecam próby urwania woblera na przepływającym obok Pitfishu – zadanie dużo trudniejsze.:)

Takim łowiskiem jest perełka Śląska – Paprocany. Łowisko, które określam jako średniej wielkości – nie jest to sadzawka metr na metr, ale i bez problemu na dobrym, specyficznym silniku można przepłynąć w godzinę. Nie znałem dotąd tak równej wody – dno przypomina powierzchnię stołu, który kojarzę z tym w stołówce zakładowej.... dotyczy to nie tylko ukształtowania dna, ale przede wszystkim ilości siedzących przy nim biesiadników. Jeśli kiedykolwiek będziecie pomstowali na dużą presję wędkarską na Waszych wodach to zapraszam nad tyską wodę. Ciśnie się na usta powiedzenie: Co wy wiecie o presji ;)

Każde wolne stanowisko na brzegu zajęte jest przez wędkarza. Cóż.... Śląsk nie rozpieszcza miejscowych, którzy chyba mają najgorszy w Polsce współczynnik liczby wędkarzy do powierzchni wód.

Czytających chyba niespecjalnie namówiłem dotąd na to łowisko? Już to zmieniam, gdyż zacząłem od łyżki dziegciu, a teraz będzie beczka miodu. Paprocany to matecznik największych karpi (kłaniają się preferencje Ślązaków), ale także pięknych szczupaków, sandaczy, że o jazgarzach nie wspomnę. Mimo presji, widać, iż miejscowi bardzo dbają o swoja wodę, jest często zarybiana, a i rybaczówkę mają taką, że tylko pozazdrościć. Ten, kto z Was pływał łupinkami po Domaniowie pozazdrości także pięknych, dużych, stabilnych lodzi.

Na koniec parę rad praktycznych, które zwiększą prawdopodobieństwo sukcesu, a na pewno sprawią, iż łowienie w Paprocanach będzie przyjemnością:
- wyposażenie sprzętowe: najważniejszy na łodzi jest silnik! Na wodzie jest zakaz używania silników spalinowych. Można obejść ten zakaz (Czez mam nadzieję, iż mnie utwierdzi, że jest to zgodne z prawem) i wynająć silnik spalający produkt miejscowego browaru (Majowy;)). Jest ekonomiczny, szybki (rozpiętość i siła ramion) i bardzo sprawny. W dodatku można z nim porozmawiać o miejscówkach, czego chyba nie mają modele nawet najdroższych firm światowych.
- konieczna będzie echosonda! Uwaga: produkty firm Eagle, Humminbird czy Lowrance zupełnie się nie nadają! Krótki instruktaż przygotowania dobrej echosondy: bierzemy 3 metrowe wędzisko, im bardziej przypomina kij od szczotki tym lepiej i... koniec instruktażu! :P To najlepsza echosonda na tym akwenie. Prawdziwym mercedesem jest tutaj Germina...

A najważniejszym składnikiem zabieranego sprzętu jest .... kierowca!!! Na Paprocanach spotkamy super doborowe towarzystwo i wyposażenie w postaci kierowcy jest mocno pożądane. Brak wspomnianego sprzętu powoduje, iż integracja przebiega wolniej i smutniej...:(
Na skład doborowego towarzystwa składają się: Cezorator, Kapsel, Majowy, Michalm, Pitfish, w przypadku, gdy zawieje wiatr ze wschodu dochodzi: Mkuczara, Plastik oraz Tomfunk. Przy zachodnim wietrze można spotkać osobnika z Opilszczyzny ;)

* * *

Nie tylko wędkarstwo
Paprocany to jedyny tyski zbiornik z kąpieliskiem, stąd w okresie letnim pełno nad brzegami turystów. Do ich dyspozycji stworzono nawet odrębną wypożyczalnię sprzętu wodnego z kajakami i rowerkami wodnymi (zlokalizowana przy plaży MOSiR). Na zbiorniku rozgrywane są również zawody kajakowe oraz regaty łodzi żaglowych. Często przeszkadza to w spokojnym łowieniu (długie miecze żaglówek tną plecionkę niczym nóż).


Stały obrazek na Paprocanach


Wczesnym rankiem można podziwiać piękne widoki


Późnojesienny poranek

Przydatne informacje
Poniżej kilka przydatnych odsyłaczy do stron o tematyce Paprocan.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

:) Masz, Waćpan, talent :)
Jeszcze tylko pytanie o ten silnik na browar: Odpala od pierwszego razu, czy trzeba czasem walnąć z góry, co by załapał :grin
... i jeszcze kolegów w to wciąga... ;)
Heeeh... zazdrość to okrutne uczucie... ;)
Pewnie jak każdy silnik czasem ulega zalaniu i wtedy nic tylko poczekać aż odparuje.

Świetny przewodnik po Paprocanach.
Czy w świetle powyższych informacji ekipa łódzka zamierza coś zaplanować na tychże miejscówkach?
Piotrze sądzę, że możesz już zacząć tworzyć harmonogram dnia (kilku?) na nasze przybycie!
Piotr napisałeś wg mnie najlepszy przewodnik po łowisku jaki pojawił się w przeciągu roku. Włożyłeś w to b. dużo pracy, ale dzięki temu mamy informacje super użyteczne. Doceniam to bardzo dla WCWI i sądzę, że choć trochę będę mógł wspomóc Twoją paprocańską zbrojownię kilkoma killerami z drugiego końca Polski. Wyślij mi proszę e-mailem swój adres pocztowy. Gratuluję!
Piotrek, Ty się nie marnuj, tylko zacznij robić jako przewodnik wędkarski :grin
Atuty masz mocne: znajomość wody i właściwości \"ekologicznego\" silnika w jednym ;) Gratulacje, połamania i powodzenia.
Piotrek tak jak pisałem w części pierwszej możesz być pewien ze niebawem tam zawitamy. A po przeczytaniu 2 części i zdjęciu okonia nastąpi to szybciej niż możesz się tego spodziewać. Super przewodnik dzięki wielkie
Majowy zrobiłeś kawał fantastycznego, profesjonalnego tekstu. Jestem pod wrażeniem znajomości wody i przygotowanego opisu. Gratuluję poznania wody i osiągniętych sukcesów. Fotki też super!

Mam nadzieję, że może kiedyś... Zresztą na privie już pisałem o tym ;)
Świetna relacja, niezłe fotki. Trzymaj(cie) dalej taki poziom. Jedno wszak w tekście mnie zastanowiło. Otóż znalazło się tam takie zdanie : Cytat:
Płaskodenne łodzie przy niewielkim przechyle mogą zafundować każdemu nieprzewidzianą kąpiel.
. Odkąd pamiętam, zawsze wydawało mi się, że płaskodenne łodzie są mniej wywrotne (pisząc łódź płaskodenna nie mam oczywiście na myśli czegoś w rodzaju pychówki) ... gdybyś mógł rozwinąć co miałeś na myśli... .
Coś mi się wydaje, ze po takim tekście presja wędkarska na Paprocanach może się zwiększyć. Nie wiem czy dobrze zrobiłeś reklamując tą wodę. Ale artykuł napisany fachowo.
Świetna robota, Pitrze! Aż pozazdrościłem! Miałem zamiar opisać mój Rydwan, ale tak podniosłeś poprzeczkę, że... -że muszę się bardziej postarać. :)
hm. dla mnie Papry to przede wszystkim karpie i to te przez duże K moze dzięki cypriniadą rozgrywanym tam co rocznie. Mam w Tychach rodzinke więc od czasu do czasu udaje mi sie umoczyć kijka w tejże wodzie, chodź na razie bez większych efektów (mało czasu na nęcenie)
Piękna woda piękne rybki, pozazdrościc takiego zbiornika.
Jestem pod wielkim wrazeniem...choc z drugiej strony to Twoja woda, znasz ja jak własna kieszen, wiesz jak tropic tam ryby. Dawno nie czytałem tak dokładnego opisu łowiska,jego warunkow, sprzetu potrzebnego do łowienia. Choc prawdopodobnie nigdy tam nie połowie, to swietny przewodnik dla wielu kolegów
Tak jak napisałem pod 1-ką. Kawał porządnej pracy nad wodą i tekstem. Gratulacje.PZDR.
Piotruś, czy muszę coś dodawać do wypowiedzi moich przedmówców? Już chyba nie :) ...
Wielce ciekawie streszczony akwen - przewodnik jakich mało, bo z \"Braci Swojaków\" doświadczeń uszyty...Piękna to woda i choć mi odległa, to nigdy nie wiadomo gdzie człowieka wędkarska ścieżka poprowadzi. Wówczas sięgnę po to dzieło, by błądzącym nie być i na pecha nie narzekać. Pozdrowienia.
Wspanialy przewodnik po wspanialym zboiorniku. Do zobaczenia na majowych szczupakach na Paprocanach.
Dzięki Panowie za miłe słowo.
Dodane przez yopas:
Cytat:
Takich miejsc w Polsce nie ma ;) ...
I niech mi nikt nie mówi, że są...

Gwarantuje, że są i to naprawdę sporo... tylko się musi komuś chcieć, dbać o wodę, doglądać, przeprowadzać kontrolę, sprzątać brzegi - bo na \"wędkarzy\" nie ma co liczyć...
Dodane przez motlle:
Cytat:
Co do wobka jak chcesz to mogę ci coś takiego wystrugać bo swego czasu miałem dokładnie taką sama formę na taki model.

Seba - miło, ale wątpię czy aby Ci się udało zrobić identyczną \"makrelkę\" ;) Grzechotka, duża pływalność i jeszcze te \"lusterka\" :P
Dodane przez rzezuch_nh:
Cytat:
Majowy- jakie najwieksze ryby tam złapałes (szczpak, sandacz)? Spoko opcją, jak dla mnie, jest cena wypozyczenia łodki, 5 pln/h!!

Złapać to ja mogę Ciebie za kołnierz :P Największe ryby, które skusiłem do brania to oczywiście sumy.
Co do ceny łodzi to nie 5pln/godz. tylko 1,5godz/godz. lub w dzień \"świąteczny\" 5pln/dzień.
Dodane przez Wodnick:
Cytat:
Jeszcze tylko pytanie o ten silnik na browar: Odpala od pierwszego razu, czy trzeba czasem walnąć z góry, co by załapał

Silnik pracuje i bez paliwa :) Owe paliwo to tylko dodatek :)
Dodane przez Mekamil:
Cytat:
Piotrze sądzę, że możesz już zacząć tworzyć harmonogram dnia (kilku?) na nasze przybycie!

Kamilku, bardzo chętnie tylko nie w tym roku. Wieszak już wie o co biega...
Dodane przez Robik:
Cytat:
Odkąd pamiętam, zawsze wydawało mi się, że płaskodenne łodzie są mniej wywrotne (pisząc łódź płaskodenna nie mam oczywiście na myśli czegoś w rodzaju pychówki) ... gdybyś mógł rozwinąć co miałeś na myśli... .

Oczywiście Panie Robercie. Otóż moim skromnym zdaniem łódź o płaskim dnie jest po prostu niebezpieczna. Nawet przy małej fali podskakuje na wodzie niczym pchła. O wiele wygodniejsze są łodzie na kształt np. nortonek, dno jest zakończone pod kątem.
Pewnie ktoś pamięta i łowił z łódek o nazwie \"stynka\" - dosłownie wanna z wiosłami. Dwóch na pokładzie to już tłum.
Dodane przez ciernik:
Cytat:
Coś mi się wydaje, ze po takim tekście presja wędkarska na Paprocanach może się zwiększyć. Nie wiem czy dobrze zrobiłeś reklamując tą wodę

Gdbybałem nad tym. Prawdziwa presja \"odbywa\" się na brzegu (jak wspomniał Yelcyn), zwłaszcza w pogodne weekendy. Łódek czasem tez brakuje np. podczas otwarcia szczupaczego sezonu.
Jedyne co mnie martwi to \"stosunek\" Panów z rybaczówki jak przeczytają mój tekst. Oby ten \"stosunek\" nigdy nie uległ zmianie :)
Dodane przez Roch:
Cytat:
Świetna robota, Pitrze! Aż pozazdrościłem! Miałem zamiar opisać mój Rydwan, ale tak podniosłeś poprzeczkę, że... -że muszę się bardziej postarać

Tomasz, żółta kartka! Strugaj, w przerwach pisz i fotografuj. Z przyjemnością przeczytam a i może kiedyś się do Was wybiorę.
Dodane przez marcelinho:
Cytat:
Choc prawdopodobnie nigdy tam nie połowie

Marcin - nigdy nie mów nigdy ;)
Super artykuł.Czesto łowie na paprach ale niestety jak wszędzie nie brakuje tam mięsiarzy rekordzista którego złapała PSR miał 30 karpików w siatce.... największy 28cm sam spotkałem wędkarzy którzy łowią na 3 wędki biora wszystko co wpadnie w ręce w takim tempie w paprach ciężko będzie coś złowić.
Super artykuł.Czesto łowie na paprach ale niestety jak wszędzie nie brakuje tam mięsiarzy rekordzista którego złapała PSR miał 30 karpików w siatce.... największy 28cm sam spotkałem wędkarzy którzy łowią na 3 wędki biora wszystko co wpadnie w ręce w takim tempie w paprach ciężko będzie coś złowić.
Super artykuł.Czesto łowie na paprach ale niestety jak wszędzie nie brakuje tam mięsiarzy rekordzista którego złapała PSR miał 30 karpików w siatce.... największy 28cm sam spotkałem wędkarzy którzy łowią na 3 wędki biora wszystko co wpadnie w ręce w takim tempie w paprach ciężko będzie coś złowić.
Rudy jak widzisz kłusoli na Paprocanach momentalnie dzwoń do Rybaczówki. Reakcja będzie szybsza niż Ci się wydaje :)
Majowy napisał:
Cytat:
Tomasz, żółta kartka! Strugaj, w przerwach pisz i fotografuj. Z przyjemnością przeczytam a i może kiedyś się do Was wybiorę.


A jak nie napiszę, to się nie wybierzesz? ;)
Napiszę, napiszę...
Wybrał bym się z przyjemnością ale... nie w tym roku. Pisz, pisz - zostaw coś dla potomnych :)
TO MÓJ NAJWIEKSZY W ZESZŁYM ROKU Z PAPROCAN http://www.wcwi.pl/index.php?option=com_zoom&Itemid=178&page=view&catid=3&PageNo=1&key=0&hit=1