Paprocany – większość wędkarskiej braci z pewnością gdzieś słyszała o tej wodzie pewnie z uwagi na odbywające się tu maratony karpiowe i mistrzostwa w spławiku, ale nie o tym będzie mowa. Tekst w założeniu ma dotyczyć moich osobistych doświadczeń w dziedzinie spinningu z łodzi na tej dziwnej wodzie. Dlaczego dziwnej? O tym za chwilę. Na początku kilka słów wprowadzenia.


Zbiornik otoczony jest lasem, tylko w jednym przesmyku widać miasto

Lokalizacja
Zbiornik Paprocański znajduje się w Tychach (woj. śląskie) nieopodal dzielnicy Paprocany (stąd nazwa), te 138 hektarów powstało poprzez spiętrzenie wód Gostynki. Zbiornik nie jest duży przy długości 2 km i ok. 0,6 km w najszerszym miejscu, średnia głębokość to 1,5 metra. Dzierżawcą zbiornika jest Koło PZW Tychy.

Dojazd
Jeżeli mamy do dyspozycji własny środek transportu z dojazdem nie będzie problemu.


Mapka pozyskana z portalu http://mapa.szukacz.pl

Nie polecam jazdy przez centrum Tych. O wiele łatwiej trafić drogą E75-E462 (Katowice - Bielsko Biała). Jadąc tą drogą od strony Pszczyny najlepiej zjechać na wysokości ul. Sikorskiego, jadąc od Katowic można zjechać w ul. Jana Targiela, po ok. 600 metrach skręcamy w prawo w ul. Sikorskiego. Następnie po ok. 50 metrach zawracamy (przed zajezdnią trolejbusową) i skręcamy pierwszą w prawo (ul. Nad Jeziorem). Teraz do wyboru są dwie opcje. Pierwsza - skręcamy zaraz za barem w lewo i po sekundzie jesteśmy na małym zacienionym "parkingu" zaraz przy odpływie, przechodząc schodami przez wał jesteśmy nad wodą. Druga - jadąc dalej ul. Nad Jeziorem docieramy do większego parkingu (punkt orientacyjny: trzy "fast-foody"). Przechodząc przez jeden z dwóch mostków jesteśmy w najbardziej wysuniętej na północ części zbiornika (stąd jest najbliżej do Rybaczówki).

Sam na Paprocany dojeżdżam komunikacją miejską. Początkowo sprawiało mi to wiele kłopotu, toteż warto o tym wspomnieć. Z Katowic w pobliże zbiornika można dojechać dwiema liniami: 4 i 14 (Rozkład jazdy MZK Tychy). Przystanek docelowy to Paprocany Pętla (tuż przy ul. Nad Jeziorem). Czas jazdy to bite 40 minut.

Obowiązujące przepisy i opłaty
Paprocany to woda PZW toteż obowiązuje Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb z małymi zmianami:
1. Szczupak, sandacz: wymiar ochronny 50 cm, dobowy limit ilościowy 2 sztuki (od 01.01.07 - taki wymiar funkcjonuje na wodach podległych pod PZW Katowice),
2. Karp: wymiar ochronny do 30 cm oraz od 70 cm (wszystkie karpie pow. 70 cm należy wypuścić), limit – wg RAPR

Do wędkowania uprawnia wniesienie opłaty ustalonej przez PZW Katowice. Informacja dla osób spoza okręgu katowickiego – istnieje możliwość wykupienia na miejscu (w przystani) tzw. “dniówki” (wg strony głównej PZW K-ce taka opłata w 2007 wynosi 10 pln) oraz jednodniowego pozwolenia na połów ryb z łodzi (wg tego samego źródła: 3 pln)
Dodatkowo należy wspomnieć o zakazie korzystania z własnych środków pływających. Wędkowanie z łodzi dozwolone jest tylko ze sprzętu PZW Tychy.


Przystań

Rybaczówka Koła PZW Tychy znajduje się w północno-zachodniej części zbiornika, czynna jest od 1 maja do 31 października (w roku 2006 działalność zakończono dopiero z początkiem grudnia).

Do dyspozycji wędkarzy jest kilkanaście zadbanych łodzi wiosłowych. Znacząca większość z nich jest przystosowana do montażu silników elektrycznych (na terenie zbiornika obowiązuje zakaz używania silników spalinowych). Nie musimy się martwić o kotwice oraz sprzęt ratunkowy (koła i kamizelki), każda łódź jest w takowe zaopatrzona.

Ceny za wypożyczenie łodzi są bardzo przystępne w porównaniu z innymi przystaniami w okolicy:
- dni powszednie: 1,5 pln/godz. lub 5 pln za dzień od wschodu do zachodu słońca; wędkowanie w nocy: 5 pln/noc
- dni wolne od pracy: 1,5 pln/godz.

Regulamin przystani wędkarskiej "Paprocany"
1. Przystań wędkarska jest placówką przeznaczoną dla członków PZW.
2. Prawo wypożyczenia łodzi mają członkowie PZW, którzy wnieśli składkę na zagospodarowanie i ochronę wód.
3. Przystań czynna jest od wschodu do zachodu słońca.
4. Obowiązuje zakaz przebywania osób w miejscu cumowania łodzi - z wyjątkiem korzystających z usług przystani.
5. Korzystający z łodzi wędkarskich zobowiązani są do utrzymania czystości i odpowiadają materialnie za wyrządzone szkody.
6. Obowiązuje zakaz dobijania do brzegów i wysp poza przystanią wędkarską.
7. Pływanie łodzią wędkarską może odbywać się w odległości co najmniej 50m od wędkujących z brzegu.
8. Łódź do wędkowania w nocy wypożyczyć można wyłącznie na okres (co najmniej) od zachodu do wschodu słońca (w nocy przystań jest nieczynna).
9. Podczas wędkowania w nocy z łodzi, bezwzględnie zabrania się dobijania łodzią do brzegu południowego (brzeg, na którym obowiązuje zakaz wędkowania w nocy).
10. Zabrania się "wywożenia" przynęt i zanęt.
11. Wędkowanie z łodzi dozwolone jest wyłącznie ze sprzętu PZW (zgodnie z umową dzierżawy na zbiornik).
12. Obowiązuje zakaz przynoszenia i spożywania alkoholu na terenie przystani. Osobom nietrzeźwym łodzie nie będą wypożyczane.
13. Nie stosowanie się do przepisów niniejszego regulaminu może być przyczyną odmowy wypożyczenia łodzi w przyszłości.
14. W sprawach nie ujętych regulaminem mają zastosowanie przepisy PZW i inne przepisy prawne.

Inne:
Opłaty za nie zwrócenie łodzi w terminie
- do jednej godziny spóźnienia: 100% stawki godzinowej
- za każdą następną godzinę: 200% stawki godzinowej

Opłaty za szkody
- złamanie wiosła: 70 zł
- złamanie koła ratunkowego: 300 zł
- zniszczenie kamizelki (kapoka): 150 zł
- zgubienie kotwicy: 50 zł
- uszkodzenie łodzi: wg kosztów naprawy

Przed wybraniem się nad wodę zawsze warto sprawdzić czy w interesującym nas terminie nie są rozgrywane zawody (również z łodzi). Takie informacje można uzyskać ze strony koła PZW Tychy (www.pzw.tychy.com.pl), ale znacznie prościej jest zadzwonić: 695-746-625, 603-253-560. Strona internetowa jest rzadko aktualizowana, dlatego polecam jednak kontakt telefoniczny, pan Sławek i pan Tadek (osoby opiekujące się przystanią) zawsze mają najświeższe wiadomości.

Rybostan
Karp, karp i jeszcze raz karp. Ten gatunek góruje nad pozostałymi. Częste zarybienia, dogodne warunki rozwoju oraz nietypowy wymiar ochronny (do 30 cm i pow. 70 cm) czynią ten zbiornik tak atrakcyjnym dla licznej rzeszy karpiarzy.

W zbiorniku występują również inne ryby spokojnego żeru: amur, leszcz, płoć, wzdręga, karaś (oba gatunki), lin, jaź, jazgarz, kiełb. Ryby drapieżne to przede wszystkim szczupak (największy okaz tego gatunku ważył blisko 15 kg przy 120 cm długości), sandacz, sum, okoń oraz... boleń.

Przynęty
Początkowo wierzyłem w magiczną moc obrotówki, ale moim łupem padała tylko szczupacza młodzież. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy sięgnąłem po woblery. Mam kilka w swojej kolekcji wybitnie łownych na tej wodzie.


"Makrelka" (no-name, 9 cm, 8 gr, pływający, z grzechotką, schodzi na ok. 1,6 m)

Kupiłem kiedyś za bezcen kilka sztuk w różnych kolorach. Z całej kolekcji został mi tylko ten jeden. I to właśnie "makrelka" przyniosła mi najwięcej paprocańskich ryb. I tu mam ogromną prośbę do czytelników tego tekstu. Jeśli ktoś z Was widział takie "cudo" w sprzedaży proszę o kontakt (e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.). Będę dozgonnie wdzięczny. Wobler pięknie zamiata ogonkiem i dodatkowo lusterkuje bokami, nie wykłada się nawet przy bardzo szybkim prowadzeniu i dzięki temu świetnie nadaje się do trollingu w zmiennym tempie (zwłaszcza na wiosłach).


Zielona "rapalka" (9 cm,12 gr, leci naprawdę daleko, schodzi do 1,5 m)

Husky Jerk - taki opis widniał pod aukcją na Allegro. Na moje oko wyrób pochodzi zza wschodniej granicy. Z kolei ten wobek świetnie nadaje się do spinningowania z uwagi na dużą masę i mały opór podczas rzutu. Praca przynęty jest bardzo wyraźna, niestety brakuje "lusterkowania". W zamian za to wobek po zdjęciu kotwic może być śmiało wykorzystany jako zabawka dla potomka - żaden inny wobler nie ma tak głośnej grzechotki.


Storm Thunder Stick 9 cm/7 gr

Wobler do zadań specjalnych, jego płynna, uniwersalna, ogonowa praca wabi wszystkie gatunki drapieżców. Cenowo Stormy zbliżone są do wyrobów Rapali, za to są niebywale skuteczne.


Kamatsu Shallow VIB 8 cm/10 gr


Kamatsu Killer Pike GKT 10 cm/12 gr – pogromca szczupaków


Cormoran Cora-Z Rivalo 14 cm/31 gr

Prawdę mówiąc nie wyciągnąłem na niego żadnej ryby, ale dwa ogromne szczupaki, które miałem przez kilka chwil na kiju skłoniły mnie to wyróżnienia również tego. Wobler nadaje się tylko do trollingu, nurkuje na nieco ponad 2 metry, toteż należy go bardzo wolno prowadzić na krótkiej żyłce.


Łamaniec 9 cm/9 gr

Ten wobek również był opatrzony nazwą "Rapala" na aukcji Allegro, mimo swojego niewiadomego pochodzenia świetnie prowokuje sandacze i okonie.

Któregoś czerwcowego dnia po wielokrotnej zmianie przynęt i totalnym bezrybiu uwiązałem do żyłki białego rippera. Machałem dłuższą chwilę z identycznym zerowym rezultatem. Po którymś z kolei rzucie na żyłce zrobiło się "gniazdo". Po podciągnięciu kłębka żyłki do szczytówki zabrałem się za rozplątywanie bałaganu. W chwili, gdy złapałem żyłkę nastąpiło coś dziwnego - żyłka przesunęła mi się w palcach może z 2 cm. Oczywiście brania nie zaciąłem, ale to nie jest najważniejsze. Od tamtej pory uwierzyłem w gumy. Dotychczas jakoś nie miałem do nich przekonania w mętnej, mało przezroczystej wodzie. I zaczęło się. Pierwsze próby łowienia z opadu przyniosły nieoczekiwane rezultaty. Przekonałem się, najważniejszy jest ciężar główki i sposób jej prowadzenia, tzn. rano ryby reagowały lepiej na wolny opad, w południe tylko na szybkie skoki przynęty tuż nad dnem, innym razem branie następowało, gdy gumka leżała nieruchomo na dnie.
Nie wszystkie gumy uznane przez środowisko spinningistów były tak samo łowne, np. Relaksowe Jankesy okazały się totalną klapą, mimo że próbowałem godzinami kusić nimi rybki. Ta sama kwestia tyczy się koloru gumeczki - na zielone i tzw. motor-oil nie miałem nawet skubnięcia.


Zółty/biały twister Relaxa – wspaniale pracuje w opadzie za sprawą dużego ogona i lekkiego korpusu o dużej wyporności, uzbrojony 4-gramową główką opada bardzo długo


Mr. Twister w kolorach: perłowym, białym i żółtym – świetnie zachowuje się przy szybkich skokach nad dnem


Predator Mannsa (żółty/biały z czarnym grzbietem) – moja ulubiona sandaczowa przynęta, w wolnym opadzie macha ogonkiem o co trudno w przypadku innych ripperów


Relaxowe Kopyto – w mlecznym kolorze (ten kolor gumy wykonany jest z bardzo miękkiego materiału)


Kolorowy Predator – bywały dni, że sandacze skubały jedynie tego rippera gardząc innym wypróbowanym gumowym arsenałem


Główka przypominająca stożek "stand-up" – niezastąpiona na muliste dno i brania wprost z dna

Miejscówki
Pierwszy raz na Paprocany zawitałem późną jesienią (chyba w listopadzie) w 2005 roku. Udało mi się wówczas przechytrzyć tylko jednego "pistoleta", ale klimat łowiska przygnał mnie tam znowu w maju 2006 roku. Od tamtej pory każdą wolną chwilę spędzałem wiosłując po Paprocanach. Przestały mnie interesować karpiowe zasiadki, rzeczny feederek czy przepływanka. Dlaczego? Przez cały spinningowy sezon 2006 na około 40 wypadów tylko 5 razy nie miałem kontaktu z rybą co na śląskich, obleganych dzień i noc wodach jest rzeczą nie do pomyślenia.

Wytypowane niżej miejscówki są wynikiem jednosezonowych doświadczeń, a mimo tak krótkiego czasu uzbierało się tego sporo. Każda z nich poparta jest kilkoma holami (nie zawsze udanymi), każda ma swoją specyfikę i stałych mieszkańców.


Mapka pozyskana z serwisu www.geaoportal.pl

1 – płytkie łowisko, bo tylko 1,3 metra wody daje szanse na spotkanie z sandaczem, a to za sprawą gdzieniegdzie twardego piaszczystego dna i pojedynczych karczy. Tutaj rządzą woblery bardzo wolno prowadzone tuż nad dnem.


Sandaczyk z pierwszej miejscówki na "makrelkę"

2 – boje w pobliżu odpływu, świetna miejscówka na sandacza, suma i szczupaka. Głębokość sięga drugiego metra. Sandaczy należy szukać na piaszczystych plackach ze żwirem, szczupaki i sumy stoją w głębszych dołkach, choć to nie zawsze jest regułą. Ryby prowokuję gumisiami, ale jednego wieczoru wielki sandacz odprowadził stukającego w dno dużego woblera pod samą łódź (wcześniej to miejsce dokładnie obłowiłem gumami).


Wieczorem tylko na żółto

3 – stare koryto daje szanse na spotkanie z każdą rybą, w czerwcu brały tu głównie okonie i sandacze, w lipcu i sierpniu trafiały się sumy, jesień to bankówka na zębate.


Przy braniu na "trola" wędka może przespacerować się po łodzi i zakończyć żywot na dnie zbiornika

4 – miejscówka na jesienne sandacze w okolicach ujścia kanału. Dno jest tu piaszczysto-żwirowe, głębokość od 1,2 do 2 metrów. Trollingując zawsze tędy przepływam mocząc woblery Storma.


Storm – wobler do zadań specjalnych

5 – podwodna górka przed wyspą. "Górka" to kilkunastocentymetrowe wypłacenie z przymulonym karczem, stoki zamieszkują sandacze i sumy.


Paprocański pogromca sandaczy holuje sumka z górki


Okolica górki

6 – kanał. O tym miejscu mógłbym napisać odrębny artykuł. Kanał ma ok. 60 m długości i ok. 3 (może 4 metry) szerokości stąd zlokalizować go jest bardzo trudno. Pierwszy raz trafiłem na ten rowek zupełnym przypadkiem - po kolejnym kotwiczeniu brakło mi liny. Głębokość w najgłębszym miejscu to 3 metry plus kilka centymetrów mułu, stoki pokryte są piaskiem i żwirem oraz pojedynczymi krótkimi kołkami. Szczyt stoku ma ok. 1,5 głębokości. Przynęty to przede wszystkim gumy prowadzone skokami. To miejsce obdarzyło mnie największą ilością paprocańskich ryb. Początkowo szczupaki, potem sandacze i sumy. Okolice kanału odwiedzają również bolenie.


Sandacze zajmują stanowiska przy kamieniach na stoku kanału


Pod nami kanał, w oddali widać wyspę

7 – linia żaglówek obfituje w okonie i szczupaki, głębokość 1,5 metra, ale najważniejsze są pojedyncze kępy zielska na dnie – to w ich okolicach grupują się ryby. "Żaglówki" odwiedzają również bolenie.


Paprocański boluś

8 – zatopione "ruchome" gałęzie przy bojach są siedliskiem wiosennych szczupaków i jesiennych sandaczy. Miejscówka potrafi również obdarzyć kilkoma okoniami żerującymi pod powierzchnią na drobnicy. Owe gałęzie nieustannie zmieniają swoje położenie za sprawą spinningistów zaczepiających je swoimi zestawami.


Jesienny sandacz z opadu

9 – grążele (miejscowi mówią "leluje") - całosezonowe łowisko szczupaków i okoni przyczajonych w cieniu roślinności. Dno jest zwykle muliste z małymi kępkami moczarki. Głęboko jest na 1,3 m. Szczupaki biorą na wobki (w rybich kolorach) i jasne gumy prowadzone krótkimi szarpnięciami tuż obok grążelowych wysp.


Grzybień biały


Okoń na łamańca


Szczupły ma trolling (Kamatsu Killer Pike GKT)

10 – tarlisko oznaczone linią białych boi.

16 – odpływ Gostynki jest budowlą hydrotechniczną (wg RAPR: zakaz wędkowania w odległości mniejszej niż 50 metrów).

cdn.

Autor tekstu i zdjęć: Piotr Maj *Majowy*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Takich miejsc w Polsce nie ma ;) ...
I niech mi nikt nie mówi, że są...
Są tylko brudne, zasyfione wody, z tonami reklamówek, pojemników po robakach, puszek po piwie, z rybostanem ograniczonym do stad uklei i karłowatych płotek... a na brzegach wylegują się brzusiaści, wypełnieni alkoholem ludzie, nazywający się dumnie \"wędkarzami\" i \"łapiący\" ryby w myśl zasady - odkręcasz, polewasz i pijesz...

Łżesz Majowy, łżesz... nie wierzę w ani jedno zdjęcie, które tu zobaczyłem, w ani jedno słowo... ;)
Witaj.Super . Prosto, szybko + fajne foty. Mam chęć wziąć spinna wpakować się w auto i jechać. Super to zredagowałeś bez owijania w bawełnę i poetyckich zmiękczeń :grin ;) ...
szkoda że jest zimno , styczeń i kurcze z Poznania troche daleko :cry :grin .
Pozdrawiam i czekam na 2-kę.
No Piter. Jedziesz po całości. Super materiał. Powinieneś to zebrać w teczkę i przespacerować się do jakiegoś wydawnictwa. :grin
Hehe:) Chcialem napisać podobnie, jak yopas :grin Ciekawy artykuł, dużo przydatnych informacji dla kogoś, wybierającego się nad ten zbiornik.
Pozdrowienia :)
Genialne super opis i jeszcze lepsze foty. Możesz być pewien że niebawem pojawię się nad tą wodą mam nadzieję że nie sam. Co do wobka jak chcesz to mogę ci coś takiego wystrugać bo swego czasu miałem dokładnie taką sama formę na taki model.
Siema. Przeczytałem dwa artykuły. Są spoko, szczególnie opis miejscówek na zalewie. Majowy- jakie najwieksze ryby tam złapałes (szczpak, sandacz)? Spoko opcją, jak dla mnie, jest cena wypozyczenia łodki, 5 pln/h!!
Z chęcią wbije na ten akwen i obadam co w Tychach bije:)
Byłem tam późną jesienią ...ale bez wędki - fajny akwen. Boję się, że sezonie przebywają tam dzikie tłumy... Z tego co widze to jest tam dobry gospodarz... Mam nadzieję że kontrole tez bywają. W ogóle \"Ślunzaki to fajne ludzie\". Mam w Tychach ciotke. Jak byłem kontrolnie nad jeziorem to spotkałem się z niebywałą życzliwością i uprzejmością miejscowych wędkarzy. Mam nadzieję, że w tym roku wybiorę sie na \"karpiozy\" i liny (są liny? bo nie dopytałem). Co do wypożyczania łodzi to widze taniość ogromną :grin Mam ndzieję, że w sezonie z dostępem do niech jak równiez do miejscówek na karpia z brzegu nie ma problemów? Pozdawiam \"Ślunzoków\" :grin
Juko winneś zapytać jakiegoś wędkarza co biega za białą rybą. Podobno liny są, ja nie widziałem.
mieszkam od paprocan 2km a na rybach byłem tam w tym sezonie może 5razy ;woda tam jest zasyfiona a latem to aż się pieni(sumy są ale większośc to 60cm \'sandacze można powiedziec że były bo zostały przeczepane w tym sezonie a co zostało to widac na zdięciu powyżej zpłocią powyżej 15cm to też można powiedziec że była jedynie co jest to jest odcholery leszcza 15 20cm jedynie co mogę polecic na paprocanach to karpia i szczupaka
Chciałby zaznaczyć że tego wynalazku : Kamatsu Killer Pike GKT 10 cm/12 gr – pogromca szczupaków - już Majowy nie ma ponieważ przejąłem go na własność - chyba że już zakupił nowy w co wątpie ponieważ za czasów woja nikt nie dysponuje zbyt dużą gotówką :)
Co do Paprocan to ta woda jest dobra ale chyba tylko jak jest wiosna i wczesna jesień kiedy woda jest chłodniejsza :) ale ja tam wole Przeczyce i Świerklaniec :)
Pozdro