Żmija zygzakowata jest jedynym jadowitym wężem żyjącym w Polsce. Górna szczęka żmii zygzakowatej jest zupełnie zredukowana i służy do osadzania zębów jadowych. Zęby jadowe mają kanaliki, przez które jad dostaje się do ciała ofiary. Ciało sprawia wrażenie ociężałego, jednak to tylko pozory, potrafi atakować błyskawicznie. Głowa płaska, szeroka, sercowata, bardzo wyraźnie odgraniczona od reszty ciała.

Żmija zygzakowata ma zmienne ubarwienie. Znane są trzy podstawowe odmiany barwne żmii zygzakowatej. Pierwsza z nich, to odmiana srebrna bądź popielata, którą charakteryzują się na ogół dorosłe samce. Na ich jasnym grzbiecie jest wówczas wyraźnie zaznaczony ciemniejszy, często czarny zygzak. Samice i młodociane okazy są na ogół brunatne, brązowe, rdzawe w bardzo różnych odcieniach, i w takich przypadkach zygzak na ogół jest nieco słabiej zaznaczony. Dosyć częste są u tego gatunku osobniki o jednolicie czarnym ubarwieniu.

Szczególnie liczna jest w Karpatach (Bieszczady), natomiast niezbyt licznie występuje w Tatrach, gdzie została prawdopodobnie znacznie przetrzebiona. Choć nie można w żadnym przypadku lekceważyć żmii i jej ukąszeń, to jednak opowiadania o jej agresywności i szkodliwości są fałszywe lub przesadzone.

Ulubionym środowiskiem żmii są polanki lub przecinki w podmokłych lasach oraz stosy kamieni na pograniczu pól i lasów w okolicach górzystych. Ze snu zimowego budzi się żmija w marcu. Jest gatunkiem jajożyworodnym. Młode w chwili składania jaj rozrywają ich osłonki i wyglądają od razu jak pomniejszone, ale wierne kopie rodziców. Żmija nasza jest wprawdzie zwierzęciem nocnym, poluje jednak również chętnie i w ciągu dnia. W upalne dni lubi się ona godzinami wygrzewać w promieniach słońca. Poluje prawie wyłącznie na drobne ssaki – rzadziej na jaszczurki i żaby. Ofiarę swoją uśmierca działaniem jadu i dopiero wtedy ją połyka.

Jad żmii charakteryzuje się silnym działaniem miejscowym (opuchlizna, ból) oraz działa porażająco na organizm (system trawienny, oddechowy itp.). Wrodzona ostrożność tego węża oraz paniczny strach przed człowiekiem powoduje, że o ile ma taką możliwość, zawsze "schodzi" mu z drogi. Ponieważ jest to zwierze stosunkowo powolne - w przypadku zaskoczenia - jad pozostaje jej jedyną bronią.

Dla człowieka jad żmii może być również niebezpieczny, ale tragiczne wypadki zdarzają zupełnie wyjątkowo. Przypadki pokąsania są spowodowane na ogół nieostrożnością lub brawurą człowieka. Jad może być śmiertelny dla człowieka, a jedyną skuteczną odtrutką w przypadku ukąszenia jest zastosowanie surowicy przeciwjadowej. Jeśli więc zostaniemy ukąszeni natychmiast udajmy się do lekarza.

Wbrew mniemaniom żmija zygzakowata jest zwierzęciem bardzo delikatnym, szczególnie słabo odpornym na lekkie nawet obrażenia ciała. W całej Polsce żmija zygzakowata jest dosyć pospolita, jednakże tylko w tych miejscach, w których znajduje odpowiednie dla siebie środowisko.

 

Fotografie ze stron:
public.srce.hr/botanic/cisb/doc/ fauna/zmije/crosnake.htm
home2.pi.be/rv047190/gallery/ reptamf/adder.htm
http:www.republika.pl/w_stachon/ zmija.html

Wyszukał - Mietus


Komentarze:

sacha

kilkakrotnie spotkałem się ze żmiją. Po pierwszy spotkaniu zasięgneliśmy języka w napotkanej leśniczówce. Leśniczy wyjaśnił nam że jad żmij może być b. groźny dla dziecka czy kobiety o osłabionym organiźmie. Stwierdził że dla dorosłego faceta nie jest specjalnie groźny. Oczywiście gość ugryziony pochoruje się, bóle głowy, wymioty, osłabienie ale b. rzadko zejście. Sam był gryziony wiele razy, no ale on się uodpornił.

Cimoch

A jednak! Dwa lata temu będąc nad jeziorem Leźno (warmińsko-mazurskie) miałem "przyjemność " spotkać się z żmiją zygzatowatą. I to spotkanie trwało sekundę lecz nie należało ono do przyjemnych. Zostałem ukąszony w stopę. Porównał bym to do przypalania rozpalonym prętem. Całe szczęście, że żmija potraktowała mnie a nie wcześniej biegnące przyjaciół pociechy. Wracając z plaży żmija po prostu wygrzewała się w słońcu na trakcie leśnym i niechcący na nią stanąłem (jak by mi ktoś stanął na ogon pewnie też bym ugryzł). To był dorosły osobnik więc stosunek wpuszczonego jadu do wagi ciała ukąszonego był spory. Dziecko było by zagrożone utratą przytomności lub co gorsze...........szkoda słów. A tak skończyło się na tygodniowym dochodzeniu do siebie, choć pierwsze trzy dni trzeba było poleżeć. A tak na marginesie- to jak Państwu coś takiego się przydarzy, czego w ogóle Państwu tego nie życzę, to należ jechać do najbliższego szpitala a nie do przychodni. Surowica jest tylko tam gdzie znajdują się oddziały szpitalne.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Ten komentarz został usunięty przez Administratora