Pomyliłem się i zamiast do Świniar pojechałem, do Psar. Marek "Major" nic nie oponował, więc ja parłem do przodu. I dotarłem. Widawa wychodziła z brzegów, o spinningu nie było mowy. Ale o czymś porozmawiać trzeba. Temat sam się znalazł - bobry.


Tego nie pogryzło żadne inne stworzonko.

No to teraz miałem dwie bronie, wędkę z biedronką i aparat.


Kolejne ślady - wiedziałem, że jestem bliski rozwiązania zagadki.


Takie drzewo? To nie byle myszka pogryzła.

Czułem, że jestem bliski wielkiego odkrycia, te nagłówki w gazetach, wywiady.


Jest!! Jest!! Ale bestia, a jak jej ślepia świecą.

Skradam się, powoli. Ale ona jest szybsza.


O!! Tam, tam ucieka!!


Nic innego niepokojącego nie znaleźliśmy.

Tak to wyglądała nasza wycieczka brzegiem pędzącej Widawy, przyjmijcie ją proszę z lekkim przymrużeniem oka. Bobrów, bo to zapewne ich ślady, nie widzieliśmy. "Bestia o świecących ślepiach" to wydra, spotkać je można dość często w tych okolicach. Skubana wcale się nie bała, podszedłem naprawdę blisko. Wydry spotykałem już w zeszłym roku. Nie pokazałem jak wygląda Widawa, ale zapewniam, że są tam wspaniałe miejsca. Co z rybami, ano nie było, nie potrafię łowić w takiej pędzącej wodzie.

To było nasze drugie wspólne rybobranie, myślę, że nie skłamie jak powiem, iż wyjazd pomimo braku efektów był bardzo udany. No może poza jednym incydentem, ale nie warto wspominać


Pozdrawiam
Jarokowal


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

cif:
Wspomnij, wspomnij, skoro już zacząłeś i rozbudziłeś naszą ciekawość.
Jarokowal:
Witaj
Hehe mieliśmy niezły problem z autkiem. Dojechalismy na miejsce tj. kilka ładnych km w pole, zgasiłem silnik i juz go nie odpaliłem ;-))
Odpalił dopiero na zapych - ale sam wiesz jak to sie pcha po polnej drodze. Marek to silny chłop i samochód odpalił.
Co do Widawy to fotki są na stronce - link obok mojego zdjecia.
Pozdrawiam
RomanS:
Również i w Wielkopolsce od kilku lat pojkawiły się bobry, które mimo, że są pod pełną ochroną, moim zdaniem, poza kolorytem wnoszą nie zawsze pozytywne skojarzenia. Nad brzegami wielu jezior i rzeki Warty wiele kikutów obgryzionych konarów informuje o ich bytności. Większość drzew - powalonych do wody (nigdy odwrotnie)- są to bardzo zdrowe drzewa i szkoda, że one giną a brzegi ogołacają z tak wspaniałego drzewostanu. Już nie mówiąc o urwanych przynętach, traconych w wyniku dodatkowych zawad. A co do wydry -Wspaniała.
dany:
Niestety bóbr jest takim zwierzęciem, że ma po prostu duże zęby i musi je ścierać.Człowiek musi to znosić cierpliwe i przyglądać się temu co on czyni, ponieważ rządzi się swoimi prawami.Ostatnio nawet zadomowił się w szopie w gospodarstwie.Uznał tą komórkę z swój rewir. Bardzo było go ciężko usunąć, lecz zmuszono go do opuszczenia.Troszeczkę pofukał i krocząc drogą udał się w stronę rzeki.Bywa i tak czasami w naszym życiu.Pozdrawia Dany.
puzio:
Byłem i Ja nad wodą, ale rybki nie powąchałem.
Czekam aż się trochę ociepli. Może następny weekend będzie ciekawszy.
Pozdrawiam.
lukasz:
a wydra to na 100% nie wydra tylko norka amerykańska - wielki szkodnik naszych wód, uciekinier z ferm hodowlanych opanowywujacy i niszczacy kolejne ekosystemy. Wydra jest 3 razy większa (widziałem raz na Mazurach to ma ponad 1,20 z ogonem), inaczej wyglada (pysk, futro).
mk:
Czy norka amerykanska to faktycznie szkodnik to ciezko powiedziec, ale fakt jest taki ze amerykanskie calkowicie wyparly nasze europejskie, nie wytrzymaly one konkurencji, a wczesniej polowan na futro. Nastepny przyklad ze czlowiek nie moze beztrosko podchodzic do przyrody. Jesli chodzi o Bobry to jakos sie nie przejmuje ze wg niektorych jest ich ostatnio za duzo. Bardzo rzadko stanowia faktyczne zagrozenie dla czlowieka. Wrecz przeciwnie - naprawiaja to co czlowiek zepsul - za nas renaturalizuja cieki do ktorych dobrali sie melioranci. To ze niszcza krzaki czy nawet duze drzewa i zrywa sie przynety? To chyba tez dobrze -daja nowe schronienia dla ryb, opuzniaja splyw wody, a pociete przez nich galazki wrecz pomagaja zarosla kolonizowac nastepne tereny. Problem z bobrami nie jest w samych tych zwierzetach a w tym ze czlowiek zniszczyl duza czesc ich naturalnych siedlisk a teraz przyroda zaczyna sie o to co stracila sama upominac. A z plochliwoscia bobrow roznie bywa. Na odcinku Wisly gdzie czesto lowie (tuz przed Warszawa, po stronie Jozefowa/Otwocka) jest ich naprawde duzo i raczej srednio przejmuja sie czlowiekiem. W zeszlym sezonie bylo takie miejsce gdzie zawsze jak stawalem pospiningowac to wyplywal do mnie taki jeden gryzon. Siadal na plazy, 4-5 metrow od miejsca gdzie stalem i "kibicowal" - byl na prawde przekomiczny jak wodzil lbem za spiningirm. W innym miejscu, noca spotkalem rodzinke bobrow, 8 szt., jak poswiecilem latarka to tylka dwa zrobily plusk ogonem a reszta, spokojnie plywala sobie pod moimi nogami w snopie swiatla. A, dodam ze na rybach staram sie byc trzezwy... Bobry to tez nastepny przyklad sukcesow w ochronie przyrody, kilkadziesiat lat temu bylo juz ich szalenie malo. A moze to teraz to "kleska urodzaju"?

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy